Get Adobe Flash player

Led Zeppelin

To co było…

I to by było na tyle. Pozostały jeszcze do „omówia” przeze mnie dwie ostatnie płyty zespołu Led Zeppelin: Physical Graffiti oraz In Through the Out Door. Co będzie dalej? Z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem mogę się tego tylko domyślać, ale to już kwestia przyszłości.

 

Led Zeppelin I

1. Good Times Bad Times – czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego

2. Babe I’m Gonna Leave You – czyli powstanie Księżyca

3. You Shook Me – czyli Hadeik

4. Dazed and Confused – czyli powstanie i ewolucja życia na Ziemi

5. Your Time Is Gonna Come – czyli okres panowania dinozaurów

6. Black Mountain Side – czyli zagłada dinozaurów

7. Communication Breakdown – czyli szybkie zróżnicowanie ssaków

8. I Can’t Quit You Baby – czyli Antropogeneza

9. How Many More Times – czyli Księga Rodzaju

Led Zeppelin II

1. Whole Lotta Love – czyli byt transcendentny

2. What Is and What Should Never Be – czyli zbyt wiele naraz

3. The Lemon Song – czyli skutki nadmiernej ciekawości

4. Thank You – czyli poświęcenie i trud

5. Heartbreaker – czyli Judaizm

6. Living Loving Maid (She’s Just a Woman) – czyli Chrześcijaństwo

7. Ramble On – czyli Islam

8. Moby Dick – czyli średniowieczna masakra

9. Bring It On Home – czyli Nowy Świat czarnych niewolników

Led Zeppelin III

1. Immigrant Song – czyli Odkrycie Ameryki

2. Friends – czyli pionierzy Dzikiego Zachodu

3. Celebration Day – czyli Deklaracja Niepodległości

4. Since I’ve Been Loving You – czyli etos pracy, wytrwałości i oszczędności

5. Out on the Tiles – czyli wyjście z cienia na polityczne salony

6. Gallows Pole – czyli zasłużony koniec nikczemnych czynów

7. Tangerine – czyli Hiroszima i Nagasaki

8. That’s the Way – czyli za żelazną kurtyną

9. Bron-Y-Aur Stomp – czyli koniec z dyskryminacją rasową

10. Hats off to (roy) Harper – czyli długi marsz do wolności

Led Zeppelin IV

1. Black Dog – czyli rok 1978

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Stairway to Heaven – czyli rok 2004

5. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

6. Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

7. Going to California – czyli rok 2009

8. When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

Houses of the Holy – czyli Houses of Parliament

1. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

2. The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

3. Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

4. The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

5. Dancing Days – czyli rok 2017 (zima) czyli Koło życia

6. D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima) – „yod coalescence” – palatalizacja spółgłosek

7. No Quarter – czyli rok 2017 (zima) – Autobiografia

8. The Ocean – czyli rok 2017 (zima) Telefon

Physical Graffiti – czyli Kajdany zobowiązań spadły (The shackles of commitment fell)

1. Custard Pie – czyli płyta Precence w soczewce

2. The Rover –

3. In My Time of Dying –

4. Houses of the Holy –

5. Trampled Under Foot –

6. Kashmir –

7. In the Light –

8. Bron-Yr-Aur –

9. Down by the Seaside –

10. Ten Years Gone –

11. Night Flight –

12. The Wanton Song –

13. Boogie with Stu –

14. Black Country Woman –

15. Sick Again –

Precence – czyli Pielgrzym wśród Tubylców

1. Achilles Last Stand – czyli reminiscencje z wojny trojańskiej

2. For Your Life – czyli „nocna” kokaina

3. Royal Orleans – czyli zwisające „bokobrody”

4. Nobody’s Fault But Mine – czyli „pierwowzór” z roku 1937

5. Candy Store Rock – czyli pragnienie

6. Hots On For Nowhere – czyli próba podsumowania

7. Tea For One – czyli oczekiwanie (Maj 2017)

In Through the Out Door

1. In the Evening –

2. South Bound Saurez –

3. Fool in the Rain –

4. Hot Dog –

5. Carouselambra –

6. All My Love –

7. I’m Gonna Crawl –

Coda – czyli podsumowanie

1. We’re Gonna Groove – czyli Led Zeppelin I

2. Poor Tom czyli Led Zeppelin II

3. I Can’t You Baby – czyli Led Zeppelin III

4. Walter’s Walk – czyli Led Zeppelin IV

5. Ozone Baby – czyli Houses of the Holy

6. Darlene – czyli Physical Graffiti

7. Bonzo’s Montreux – czyli Presence

8. Wearing and Tearing – czyli In Through the Out Door

CD rok 1993

9. Baby Come On Home – czyli Wielki Powrót (Wielki Wybuch)

10. Travelling Riverside Blus – czyli Ewolucja i Nauka

11. White Summer – czyli „our wedding day”

12. Hey Hey What Can I Do – czyli koniec?

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Custard Pie – czyli płyta Precence w soczewce

1. Custard Pie

Drop down, baby, let your daddy see.
Drop down, mama, just dream of me
Well, my mama allow me to fool around all night long
Well, I may look like I’m crazy, I should know right from wrong
See me comin’, throw your man out the door
Ain’t no stranger, been this way before
See me comin’, mama, throw your man out the door
I ain’t no stranger, I been this way before.

Put on your night shirt and your morning gown
You know by night I’m gonna shake ’em down
Put on your night shirt Mama, and your morning gown
Well, you know by night I’m gonna shake ’em down
Your custard pie, yeah, sweet and nice
When you cut it, mama, save me a slice
Your custard pie, I declare, it’s sweet and nice
I Like your custard pie
When you cut it, mama… mama, please save me a slice.

Save me a slice of your custard pie.
Drop down

Ciasto z kremem

Upuść, dziecino, niech twój tatuś zobaczy
Upuść, mamuśko, po prostu marz o mnie
Cóż, moja mama pozwoliła mi wygłupiać się przez całą noc
Cóż, może wyglądam jak dziwak, powinienem odróżnić dobro od zła
Widzisz nadchodzącego mnie, wyrzuć swojego faceta za drzwi
Nie jestem obcy, byłem taki już przedtem
Widzisz nadchodzącego mnie, mamo, wyrzuć swojego faceta za drzwi
Nie jestem obcy, byłem taki już przedtem

Nałóż swoją koszulę nocną i poranną sukienkę
Wiesz, że w nocy to zdejmę
Nałóż swoją koszulę nocną mamo, i poranną sukienkę
Cóż, wiesz, że w nocy to zdejmę
Twoje ciasto z kremem, tak, słodkie i smaczne
Kiedy je kroisz, mamo, zostaw mi kawałek
Twoje ciasto z kremem, oświadczam, że jest słodkie i pyszne
Lubię twoje ciasto z kremem
Kiedy je kroisz, mamo… mamo, proszę, zostaw mi kawałek

Zostaw mi kawałek swojego ciasta z kremem
Upuść

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,custard_pie.html

Jak już wspominałem podstawowym wyróżnikiem charakteryzującym sposób „działania” zespołu Led Zeppelin było, jest – kontinuum czasu, czyli przedstawianie wszystkich następujących po sobie wydarzeń w chronologicznym ciągu. Za pomocą tekstów piosenek ich autorzy kodowali poszczególne etapy najpierw ewolucji Życia w ogóle, później na tapetę wzięli Historię powszechną, by potem zająć się już biografią pojedynczego człowieka – brodatego mężczyzny.

Dokonując interpretacyjnego tłumaczenia siódmej płyty: Precence, przed szóstą: Physical Graffiti, wcale nie złamałem tej zasady, wręcz przeciwnie, ta zupełnie realna „strzałka czasu” cały czas biegnie swoim nienaruszonym torem i kierunkiem. Po prostu wszystkie utwory siódmej płyty, są bardzo szczegółowym i dokładnym rozwinięciem tych wszystkich wydarzeń i doznań jakich udziałem jest jedna tylko piosenka: Custard Pie.

Wczytując się w libretto poszczególnych utworów z płyty Precence, można bez kłopotu doszukać się wszystkiego tego co skupia w sobie, niby w przysłowiowej soczewce, ukryta treść aktualnie omawianego utworu. Custard Pie w swojej symbolice zawiera nowe treści, których rozkodowanie nie jest jakoś specjalnie skomplikowane, jednakowoż ich „wiedza tajemna” powinna, z czysto partykularnych względów, jak na razie takową pozostać.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Physical Graffiti – czyli Kajdany zobowiązań spadły (The shackles of commitment fell)

Physical Graffiti

Teksty piosenek pierwszej płyty zespołu Led Zeppelin opowiadają o pra początkach naszej planety – jej narodzinach, młodości oraz powstaniu i ewolucji na niej życia, do czasów zupełnie nam nieodległych – czyli mezolitu. Tematem głównym wszystkich utworów zamieszczonych na drugiej płycie jest sfera duchowa człowieka, przy czym, co należy podkreślić, wątek kontinuum czasu został oczywiście zachowany. Trzecia płyta znowu większą uwagę skupia na faktach historycznych, z tym jednak, iż jest to spojrzenie na zaistniałe wydarzenia widziane z „amerykańskiej” perspektywy. Poszczególne teksty zawarte na czwartej płycie zespołu, opisują kolejne etapy życia „brodatego mężczyzny” – jest swoistym „pamiętnikiem”, jak i zarazem symboliczną wiwisekcją jego prekognicji.

Piąty krążek zespołu: Houses of the Holy – wiele miejsca poświęca symbolicznemu miejscu spotkania się dwóch różnych „grup” Parlamentu: „Lordów”, oraz „Izby niższej”, w którym to nastąpi równie symboliczne spotkanie – na czym ono ma, miałoby polegać, o tym wyjaśniałem przy okazji jej omawiania – stanowi to esencję większości filozoficznych, religijnych i naukowych dociekań. Jeśli chodzi o ostatni oficjalny krążek zespołu: Coda – to jest on, w syntetyczny sposób zaprezentowanym, podsumowaniem wszystkich poprzednich płyt.

Jak nie trudno zauważyć, kolejności przedstawianych przeze mnie płyt zespołu Led Zeppelin, staram się przestrzegać. Wyjątkiem była płyta Precence, a to z przyczyny o jakiej już wcześniej, przy omawianiu tej płyty, pisałem: W tym miejscu, zapewne zasadnym byłoby zajęcie się interpretacją wszystkiego tego co swoimi tekstami oraz okładką wnosi sobą kolejny album zespołu: Physical Graffiti, jednakowoż zanim tak się stanie, to kilka kolejnych wpisów poświęcę innej płycie: Precence, a to z tego powodu, iż akurat to co „między wierszami” zaszyfrowane jest w jej tekstach (jak i w okładce – co oczywiste), będzie niezwykle istotne dla zrozumienia „obecnego” stanu psycho-fizycznego, głównego „aktora” całej tej opowieści, której (dla przypomnienia) początkiem była czwarta płyta Led Zeppelin.

Czas zatem wrócić do chronologii wydarzeń, w centrum których są tematy związane z przeżyciami głównego motywu przewodniego większości płyt zespołu – „brodatego mężczyzny”. Jednak zanim to nastąpi, tradycyjnie kilka zdań „wyjaśnienia”, jak należy (prawidłowo i zgodnie z zamiarami ich twórców) interpretować okładkę tej szóstej płyty. Potwierdzeniem tego jak doniosłe miała, ma ona znaczenie dla całości omawianych tu tematów, jest wysiłek twórczy i nowatorski (no nie do końca) wniesiony przez ich autorów, by za pomocą skomplikowanego przekazu mimo wszystko przekazać jakąś zakodowaną treść.

<<<Kolejna, po „Led Zeppelin III”, „interaktywna” okładka zespołu. Mamy na niej zdjęcie dwóch kamienic, znajdujących się w Nowym Jorku przy St. Mark’s Place pod numerami 96 i 98. A właściwie dwa zdjęcia – pierwsze, zrobione za dnia, trafiło na front, zaś drugie, wykonane nocą – na rewers. W miejscach okien są otwory, w których można „ustawić” jeden z czterech zestawów zdjęć, przedstawiających głównie muzyków, wydrukowanych na kopertach wewnętrznych (album jest dwupłytowy), lub skorzystać z dołączonej wkładki, na której do wyboru mamy puste okna z zasłonami, lub te same okna, ale z literami układającymi się w tytuł albumu.

Jako autorzy okładki „Physical Graffiti” podpisani są Peter Corriston i Mike Doud. To ja zaproponowałem zespołowi koncepcję okładki ukazującej kamienicę i jej mieszkańców, którzy mogliby się przemieszczać – mówił Corriston. Przez kilka tygodni krążyliśmy po mieście szukając odpowiedniego domu. Pomysł nie był jednak oryginalny. Dwa lata wcześniej identyczny patent zastosowano na albumie „Compartments” Jose’a Feliciano. Posiadacze tego albumu mają do wyboru jednak tylko dwie grafiki, które mogą ustawić w „oknach”.

(link)- http://pablosreviews.blogspot.com/2014/06/historie-okladek-led-zeppelin.html

Jak sądzę awers i rewers okładki mają za zadanie kodować informację o tym, iż mamy tu do czynienia z symbolicznym początkiem i końcem. Czego? Dzień i noc – to jakby narodziny i śmierć. Życia? Może i tak, a może chodzi tu o zasygnalizowanie początku i końca nie Życia – w ogólnym tego słowie rozumieniu, ale jakiegoś zupełnie „materialnego” przesłania. O tym, iż nie jest to jakaś ogólnego znaczenia zastosowana przenośnia, ale że ma to wszystko związek z jakąś konkretną postacią, argumentów dostarcza pierwszy utwór z poprzednio omawianej przeze mnie płyty: Achilles Last Stand. Wersy zaznaczone kolorem zielonym w sposób niepodważalny do tego się odnoszą. Pewien „wirtualny” etap w życiu motywu przewodniego większości piosenek w sposób definitywny się zakończył i nastał czas na fizyczny, i zupełnie już „materialny” żywot.

Jeśliby potraktować awers aktualnie omawianej płyty za ową granicę oddzielającą nieustanną epopeję (podobnego znaczenia jaką już w sensie dosłownym znamy z antycznych homeryckich eposów), to wszystko to co stanowi treść tej płyty jest fizycznym już – cielesnym doznaniem, jakiego każdy dojrzały mężczyzna oczekuje. Po okresie zobowiązań (jakich i z czego wynikających to już inna sprawa), nastał czas powrotu do normalności, do sensu życia jakim jest przeżywanie wszystkiego tego co codzienne, materialne życie, sobą przynosi – z wszystkimi jego blaskami i cieniami.

Ostatnia walka Achillesa

Był kwietniowy poranek gdy rzekli do nas, iż powinniśmy ruszać
A kiedy odwróciłem się do ciebie, ty uśmiechnęłaś się do mnie
Jak mogliśmy odmówić?

Ta cała zabawa która na nas czekała, żyliśmy marzeniami, które mieliśmy od zawsze
Pieśni które śpiewaliśmy, kiedy wreszcie powróciliśmy do domów

Posyłając przelotne pocałunki, tym, którzy twierdzą że wiedzą
Pod ulicami, gdzie para i syk
Diabeł żyje w swojej norze

Oh, by pożeglować prosto do piaszczystych krain i innych dni
Oh, by dotknąć snu, ukrytego wewnątrz i nigdy nie ujrzonego

W słońcu, na południu i północy, gdzie w końcu przyleciały ptaki,
Kajdany zobowiązań spadły na ziemię, rozbite na kawałki

Och, osiodłać wiatr, przemierzać przestworza ponad zgiełkiem,
Och, zaśmiać się głośno, gdy tańcząc walczymy z tłumem….

Innymi słowy. Jeśliby potraktować peregrynacje przez Życie naszego brodatego mężczyzny jako pasmo poszukiwań, jako drogę, którą musiał przejść by zrealizować swoje wcześniej powzięte zobowiązania, (co z definicji wiąże się z brakiem swojego konkretnego miejsca na Ziemi, brakiem stabilizacji – czyli Domu) – za awers płyty właśnie, to wszystko to co znajduje się w środku płyty ma za zadanie kodować informacje o tym co zdarzyło się, zdarzyć się ma już po osiągnięciu owej stabilizacji. Rewers płyty – to już ostatni akord – o nim nie ma co w tej chwili mówić.

Wydawać się to może zbyt zawiłe i niezrozumiałe, ale jak potwierdzą to moje interpretacje poszczególnych utworów zamieszczonych na płycie, nie będzie to już „wirtualne” – czyli pozbawione „korzeni” życie, ale jak najbardziej konkretne fizyczne, cielesne, materialne (domowe) życie. Poniżej podaję definicję tego słowa w tłumaczeniu na język polski. I o tym właśnie „mówi” tytuł tego albumu: Physical Graffiti, gdzie to główna postać tej całej „opowieści” w końcu zazna jakiejś swojej stabilizacji – cokolwiek miało by to znaczyć.

(link)- https://ling.pl/slownik/angielsko-polski/physical

Równie ciekawa jest definicja określenia: graffiti. W poniżej zamieszczonym cytacie podkreśliłem najistotniejsze jego fragmenty, które jak na razie pozostawiam bez jakiegoś specjalnego tłumaczenia. Bez poznania zasadniczej części płyty – czyli utworów na niej zamieszczonych, jak też i moich do nich uwag, niemożliwym jest wyjaśnić tego co „autor miał na myśli” nadając taki a nie inny tytuł tej płycie. Myślę, że stanie się to także dopiero wtedy gdy, wszystko to co upubliczniam na tym blogu, nie będzie tylko i wyłącznie wynikiem moich „przypuszczeń”, ale wiedzą potwierdzoną także przez inne niezależne źródła.

<<<Graffiti – nazwa zbiorcza dla różniących się tematem i przeznaczeniem elementów wizualnych, np. obrazów, podpisów lub rysunków, które są umieszczane w przestrzeni publicznej lub prywatnej za pomocą różnych technik. Zazwyczaj tworzone jest anonimowo i bez odpowiednich zezwoleń lub – rzadziej – za zgodą albo na zamówienie właściciela pomalowanego obiektu (…) Graffiti, szczególnie nielegalnie umieszczane w przestrzeni publicznej, przez jednych traktowane jest jako akt wandalizmu, przez innych – jako forma sztuki.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Graffiti

 

Łącząc te dwa zdecydowanie różniące się określenia w całość, można wydedukować ich „ponadczasowe” przesłanie. Ale to już zadanie na inny czas i inny wpis.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Tea For One – czyli oczekiwanie

 

7. Tea For One

How come twenty four hours, Baby sometimes seem to slip into days?
Oh twenty-four hours, Baby sometimes seem to slip into days 
A minute seems like a lifetime, baby when I feel this way 
Sittin, lookin at the clock, time moves so slow 
I’ve been watchin for the hands to move 
Until I just can’t look no more 
How come twenty four hours, Baby sometimes seems to slip into days? 
A minute seems like a lifetime, Baby when I feel this way. 

To sing a song for you, I recall you used to say 
„Oh baby this one’s for we two”, Which in the end is you anyway 

How come twenty four hours, Baby sometimes slip into days? 
A minute seems like a lifetime, baby when I feel this way. 

There was a time that I stood tall, In the eyes of other men 
But by my own choice I left you woman, And now I can’t get back again 

How come twenty-four hours, sometimes slip into days? 
A minute seems like a lifetime, Baby when I feel this way 
A minute seems like a lifetime 
When I feel this way…I feel this way

Tea For One

Jakim cudem dwadzieścia cztery godziny, czasem wydłużają się w całe dni?
Och, dwadzieścia cztery godziny, mała czasami wydają się wydłużać w całe dni.
Minuta zdaje się trwać całe życie. Och, kochanie, kiedy tak się czuje.
Siedząc, spoglądając na zegar – czas mija tak wolno.
Czekam na ruchy wskazówek.
Aż, nie mogę się już na nie patrzeć.

Jakim cudem dwadzieścia cztery godziny, czasem wydłużają się w całe dni?
Minuta zdaje się trwać całe życie. Och, kochanie, kiedy tak się czuje.

Śpiewając dla ciebie piosenkę, przypominam sobie, co mówiłaś.
„Och, skarbie, ona jest dla naszej dwójki”
I tak w końcu śpiewam ją dla ciebie.

Jakim cudem dwadzieścia cztery godziny, czasem wydłużają się w całe dni?
Minuta zdaje się trwać całe życie. Och, kochanie, kiedy tak się czuje.

Był czas, że byłem kimś w oczach innych mężczyzn.
Lecz to był mój wybór, by cię kobieto opuścić. A teraz nie mogę już wrócić.

Jakim cudem dwadzieścia cztery godziny, czasem wydłużają się w całe dni?
Minuta zdaje się trwać całe życie. Kochanie, kiedy tak się czuje.
Minuta zdaje się trwać całe życie. Och, kochanie, kiedy się tak czuję.
Kiedy się tak czuje.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,tea_for_one.html

 

Ostatni utwór: Tea For One zatytułowałem: oczekiwanie, bo tak też i czuje się „motyw przewodni” całej tej płyty. Ten stan „odrętwienia” można bez specjalnego kłopotu zauważyć tak w tekście, jak i w warstwie muzycznej – blues. Poniżej zamieszczony cytat tylko to potwierdza. Po okresie intensywnego spotkania, czego potwierdzeniem są wszystkie poprzednie utwory Precence, nastąpił okres „spowolnienia” i w pewnym sensie osamotnienia. Cokolwiek bym w tym miejscu nie twierdził i w jakikolwiek sposób nie argumentował, to prawdziwości tego, i tak nijak nie jestem w stanie udowodnić ponieważ jest to zdecydowanie subiektywne odczucie. Jedynym sensownym podsumowaniem tego utworu, jak i całej tej płyty, są daty, które uaktualniają i „nobilitują” zrazem wszystkie wyszczególnione przeze mnie wydarzenia – czyli konkretnie: 7-21.04.2017 rok. It was an April morning when they told us we should go…

<<<„Tea for One” is the last track on Led Zeppelin’ s 1976 album Precence. It begins with mid-tempo interplay between guitarist Jimmy Page and drummer John Bonham before settling into a sotto voce groove. The song evolves into a slow blues epic, featuring lyrics which deal with homesickness and loneliness. Much of this was felt by Robert Plant, who recalls sitting alone in a New York hotel during a U.S. concert tour drinking „tea for one”. Other members of the band, notably John Bonham, were also widely reported to suffer from homesickness during Led Zeppelin’s concert tours.

<<<„Tea for One” jest ostatnim utworem zespołu Led Zeppelin z roku 1976 – Obecność. Zaczyna się w połowie tempo interakcji pomiędzy gitarzysta Jimmy Page perkusista John Bohnam przed obniżeniem i spowolnieniem głosu. Piosenka ewoluuje do powolnego bluesa, teksty, które zajmują się gościnnie tęsknoty i samotności. Dużo tego było odczuwalne przez Robert Plant, który przypomina siedzącego samotnie w hotelu w Nowym Jorku podczas amerykańskiej trasy koncertowej „picia herbaty za jednego”. Inni członkowie zespołu, zwłaszcza John Bonham, zostały również szeroko relacjonowane cierpieć z tęsknoty podczas trasy koncertowe Led Zeppelin.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Tea_for_One

 

It was an April morning (7-21.04.2017) when they told us we should go….

1. Achilles Last Stand – czyli reminiscencje z wojny trojańskiej

2. For Your Life – czyli „nocna” kokaina

3. Royal Orleans – czyli zwisające „bokobrody”

4. Nobody’s Fault But Mine – czyli „pierwowzór” z roku 1937

5. Candy Store Rock – czyli pragnienie

6. Hots On For Nowhere – czyli próba podsumowania

7. Tea For One – czyli oczekiwanie (Maj 2017)

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Hots On For Nowhere – czyli próba podsumowania

 

6 Hots On For Nowhere

I was burned in the heat of the moment, 
Though it couldn’t have been the heat of the day 
When I learned how my time had been wasted, 
(And a) tear fell as I turned away

Now I’ve got friends who will give me their shoulder, 
Event I should happen to fall
Time and his bride growing older 
I’ve got friends who will give me fuck all 

(On the) corner of Bleeker and nowhere 
In the land of not quite day 
A shiver runs down my backbone 
Face in the mirror turns grey

So (I) looked round to hitch up the reindeer
Searching hard trying to brighten the day
I turned around to look for the snowman 
To my surprise he’d melted away. 

As the moon and the stars call the order
Inside my tides dance the ebb and sway
The sun in my soul’s sinking lower
While the hope in my hands turns to clay 
I don’t ask that my field’s full of clover
I don’t moan at opportunity’s door
And if you ask my advice, take it slower
Then your story’d be your finest reward. 

Lost on the path to attainment 
Search in the eyes of the wise 
When I bled from the heart of the matter 
I started bleeding without a disguise 

Now everything’s fine under heaven
Now and then you’ve got to take time to pause 
When you’re down on the ground, don’t be messin’ around 
Or you’ll land in a boat without oars 
Hey babe, Hey babe, Hey babe, 
I lost my way. 

Hey babe, Hey babe, 
I don’t know where I’m gonna find it. 

Hey babe, Hey babe, 
Do you wanna know, 
Do you really, really, wanna help me, yeah? 

Let me tell you now, babe 
Let me tell you 
That it feels so good that it must be right 

Now my babe, 
Let me tell you 
That it feels so good that it must be right…

Hots On For Nowhere

Byłem spalony w ferworze chwili
Myślałem, że to nie może być ferwor dnia
Kiedy nauczyłem się jak mój czas został zmarnowany
(I) łza spadła kiedy się odwróciłem

Teraz mam przyjaciół, którzy mnie wesprą
Powinienem upaść
Czas i jego panna młoda starzeją się
Mam przyjaciół, którzy będą ciąglę wciskać mi gówno

(Na) rogu Bleeker i nikąd
W krainie niedokończonego dnia
Dreszcz przebiega wzdłuż mojego kręgosłupa
Twarz w lustrze szarzeje

Więc (ja) rozejrzałem się wokół wdychając opary kokainy
Ciężko próbując rozpogodzić dzień
Rozejrzałem się wokół rozglądając się za bałwanem
Ku mojemu zaskoczeniu, roztopił się

Kiedy księżyc i gwiazdy złożą zamówienie
Wewnątrz moje fale tańczą odpływy i kołyszą się
Słońce w mojej duszy tonie głębiej
Podczas gdy nadzieja w moich ręka zmienia się w glinę
Nie pytam, że moje pole jest pełne koniczyn
Nie jęczę na możliwości drzwi
I jeśli spytasz mnie o radę, zwolnij
Wtedy twoja historia będzie najlepszą nagrodą

Zagubiony w drodze do celu
Szukając w oczach mądrości
Kiedy moje serce krwawiło nie bez powodu
Zacząłem krawić naprawdę

Teraz wszystko pod niebem jest w porządku
Teraz i poźniej masz czas by zrobić pauzę
Kiedy jesteś na ziemi, nie rób wokół siebie bałaganu
Albo wylądujesz w łódce bez wioseł
Hej dziecino, hej dziecino, hej dziecino
Zgubiłem swoją drogę

Hej dziecino, hej dziecino
Nie wiem, gdzie ją znajdę

Hej dziecino, hej dziecino
Chcesz wiedzieć
Czy naprawdę, naprawdę, chcesz mi pomoć, tak?

Pozwól, że ci teraz powiem, dziecino
Pozwól, że ci powiem
To jest tak dobre, że to musi być to

Teraz moja dziecino
Pozwól, że ci powiem
To jest tak dobre, że to musi być to

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,hots_on_for_nowhere.html

Tytuł tego utworu w syntetyczny sposób – jednym zdaniem, recenzuje wrażenia z pobytu „dwojga tancerzy” w Royal Orleans Hotel. Jak ta historia przebiegała, jaka była jego geneza i przebieg, o tym w telegraficznym skrócie – poniżej.

1. Omawiając okładkę płyty Precence pisałem iż: jest ona skonstruowana na podobnej zasadzie jak wszystkie poprzednie – obowiązuje ją zasada kontinuum czasu, kiedy to każda z zaprezentowanych piosenek w swojej ukrytej warstwie koduje jakieś konkretne wydarzenie, zaś każdy następny utwór jest, niejako jego kontynuacją i zarazem rozwinięciem.

2. Achilles Last Stand: w jego życiu nastąpiła tak „radosna” chwila, że jego emocje „eksplodowały”, a jednym z najłatwiejszych sposobów na „rozładowanie” emocji jest muzyka i jej najpiękniejsza emanacja – taniec. Tak jak członkowie zespołu z całego serca „radują się” – tak też i nasz brodaty mężczyzna przeżywa, przeżywał momenty nieopanowanej „radości”. Nie wdając się w szczegóły, choć jestem o tym przekonany, że związane są, były z tym wszystkim o czym już pisałem na ten temat przy okazji dekodowania pierwszego utworu czwartej płyty zespołu Led Zeppelin: Black Dog – chodzi mi konkretnie o jego łagodniejszą, bardziej osobisto-emocjonalą wersją. I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia.

(…) najistotniejszym kontekstem tak całego utworu jak i wszystkich poprzednich „nieosobistych” tylko, a wspólnych z „partnerką tańca”, przeżyć głównej postaci – brodatego mężczyzny, jest wojna trojańska, w której to należy poszukiwać owej drugiej równie ważnej persony.

3. For Your Life: w tym przypadku należy rozpatrywać go w obu wymiarach jednocześnie – tak pod względem osobistych i zupełnie prywatnych odczuć dwojga odnalezionych po latach „tancerzy”, jak i w tym bardziej „niewytłumaczalnym”, którego głównym animatorem jest czuwająca nad nami „opatrzność”.

4. Royal Orleans: Kolejna odsłona cały czas tej samej „relacji” ze spotkania zagubionych we mgle czasu „dwojga tancerzy”. (…) jest to w sugestywny sposób przedstawiona relacja z „nocy kokainowych”. Czyich? Nie jest trudnym tego się domyśleć. Jak przebiegały te wydarzenia? O tym mówi już sam tekst utworu – nie były one „zjawiskowe”, a przyczyn, takiego a nie innego obrotu sprawy, można doszukiwać się w wielu elementach sprawy. O jednym takim – najważniejszym chyba, są właśnie słowa tekstu tego utworu. (…) jeśli mamy tu do czynienia, (jak z to kontekstu wynika), ze spełnieniem się całkiem ludzkich oczekiwań, jakie następują zazwyczaj podczas „nocy kokainowej” (pełnej „stanu upojenia”) w hotelu – patrz tytuł utworu, oraz mając cały czas w pamięci podpowiedź: whiskers (włosy czuciowe przekazujące sygnały czuciowe), to łącząc te dwie, czego innego dotyczące, definicje, przychodzi na myśl bardzo ciekawe skojarzenie, iż może tu chodzić o „inne”, kobiece już „bokobrody”. Jakie? Jak nie trudno stwierdzić, natura wyposażyła kobiety w parę, bardzo podatnych na bodźce (dotyk), nieco zwisających niczym bokobrody – atrybutów.

5. Nobody’s Fault But Mine: w jednoznaczny sposób wyraża swoją „opinię” na temat „odpowiedzialności” za całą zaistniałą sytuację, jaka miała miejsce podczas „nocy kokainowych” w „nowoorleańskim” hotelu. (…) w wersji utworu zespołu Led Zeppelin, na pierwszy plan wysuwają się całkiem naturalne problemy „pary tancerzy”, z tą jednak różnicą, że tym razem to w odróżnieniu od poprzedniego utworu jest to „opowieść” widziana z męskiej perspektywy.

6. Candy Store Rock: dekodowanie tego utworu nie jest aż tak skomplikowane, by się nie domyśleć jakie to problemy i pragnienia targają namiętnościami osoby, która począwszy od czwartej płyty zespołu Led Zeppelin nieustannie skupia na sobie całą „uwagę” autorów tekstów. Oczekiwanie, nieustanne „tylko” rozmowy, niespełnienie i wszystko inne, co z tekstu można wywnioskować, jest nawiązaniem do tego co już wcześniej pisałem o jego (głównej postaci), problemach. Tak prawdę powiedziawszy to cała płyta Precence, to jedna wielka opowieść o niespełnionych marzeniach, oczekiwaniach, namiętnościach, pragnieniach, powinnościach, które w końcu jednak mają swój raczej pozytywny finał – to w warstwie tej „personalnej”.

Ostatnie zdanie szóstego punktu dotyczące piątego w kolejności utworu z płyty Precence, w bardzo esencjonalny sposób podsumowuje całą tą historię, której głównymi bohaterami była (jest) para tancerzy, co przy okazji omawiania utworu Achilles Last Stand starałem się twierdzić: Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, a także, co najistotniejsze, uaktualniony przez całkiem realny rozwój wypadków kalendarz wydarzeń, można bez cienia wątpliwości o pomyłkę, zakończyć niniejszy wywód wnioskiem, iż tą drugą „istotną” osobą – partnerką tańca (z Dancing Days) jest właśnie osoba zamieszkała w mieście na literkę „c” (z wydechem), czego kontynuację można znaleźć w aktualnie omawianym utworze. O kogo chodzi, to w tym momencie jest już sprawą zupełnie mało istotną, zważywszy, iż temat ten wymaga jak najdalej posuniętej dyskrecji.

Nie wdając się w jakieś głębsze analizy tekstu, z którym tytuł utworu jest immanentnie związany, od razu przejdę do meritum zagadnienia stwierdzając, iż najistotniejszym kontekstem tak całego utworu jak i wszystkich poprzednich „nieosobistych” tylko, a wspólnych z „partnerką tańca”, przeżyć głównej postaci – brodatego mężczyzny, jest wojna trojańska, w której to należy poszukiwać owej drugiej równie ważnej persony.

Biorąc wszystkie te najważniejsze fragmenty poszczególnych piosenek za tło wydarzeń, tym łatwiej będzie zrozumieć tytuł aktualnie omawianego: Hots On For Nowhere, co już nie jest takie skomplikowane. Nie wyszczególniam jakoś specjalnie żadnego wersu, ponieważ niemal w całości utwór ten jest odpowiedzią na to jak należy ów tytuł interpretować.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Candy Store Rock – czyli pragnienie

 

5. Candy Store Rock

Well… Oh baby baby. Don’t you want a man like me? 
Oh baby baby, I’m just as sweet as anybody could be 
Oh baby baby, I want to look to your eyes, of blue 
Oh baby baby, It’s more than anybody else could do 

Well… Oh baby baby. You know when I see you walkin down the street 
Oh baby baby, Well you lookin good enough to eat 
Oh baby baby, I dont believe I’ve tasted this before 
Oh baby baby, I want it now
And every mouthfull more of you. 

Talk about you, Yeah. 

Oh baby baby, You know that I wanted it more 
Oh baby baby, I’m about to kiss goodbye to this store 
Oh baby baby, It ain’t the wrapping that sells the goods 
Oh baby baby, I got a sweet tooth when my mouth is full of you. 

Ooh baby oh baby its alright, its alright 
Ohh baby its alright…its alright 

Well, oh baby, baby, oh you sting like a bee
Oh baby, baby, I like your honey and it sure likes me
Oh baby, baby, I got my spoon inside your jar
Oh baby, baby, don’t give me too much, don’t make me starve

Oh baby, baby, sugar sister on a silver plate
Oh baby, baby, I need a mouthful and I just can’t wait
Oh baby, baby, see the shaking in my hand
Oh baby, baby, don’t mean to fumble but it tastes so grand
Tastes so grand, tastes so grand, baby it’s alright 

Oh baby it’s alright, oh it’s alright 
It’s alright… (repeat)

Rock w sklepie z cukierkami


Cóż, maleńka, czy nie chciałabyś faceta takiego jak ja
Och, kochanie, tak szybkiego, jak żaden inny
Dziecino, chciałabym zajrzeć w twoje błękitne oczy
To więcej niż kiedykolwiek mógłbym dokonać

Och maleńka, widziałem cię na ulicy
Och kochanie, wyglądałaś zabójczo
Dziecino, jeszcze nigdy cie tak nie pragnąłem
Chcę tego teraz i ciągle więcej

Tak, gadamy i gadamy wciąż o miłości

Och malutka, wyglądasz tak jakbyś chciała jeszcze
Och kochanie, kiedy chcę cię pocałować tu w sklepie
Dziecino, papierki rozdzielają się tak miło
Kochanie, lepiej śpij dziś na podłodze w łazience

Tak, gadamy i gadamy wciąż o miłości

Mała, przeżyłaś ze mną już sporo
Och kochanie, lubię babkę, która wie, że jestem twardy
Dziecino, pozwól mi to zrobić z Toba w toalecie
Malutka, nie dawaj mi zbyt wiele

Pokaż mi coś na swoim srebrnym talerzyku
Nie dawaj po trochu, chodźmy na całość
Oj, mała, widzisz jak kręci mi się w głowie
Nie dawaj mi zbyt wiele swojego chlebka
Swojego chlebka

Dobrze jest, mała, dobrze cały czas
Dobrze jest, mała, dobrze cały czas
O jest tak dobrze
Tak dobrze

Mała, przeżyłaś ze mną już sporo
Och kochanie, podoba mi się babka, która wie, że jestem twardy
Dziecino, pozwól mi to zrobić z Toba w toalecie
Malutka, nie dawaj mi zbyt wiele

Pokaż mi coś na swoim srebrnym talerzyku
Nie dawaj po trochu, chodźmy na całość
Oj, mała, widzisz jak kręci mi się w głowie
Nie dawaj mi zbyt wiele zbyt wiele swojego chlebka
Swojego chlebka

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,candy_store_rock.html

Dekodowanie tego utworu nie jest aż tak skomplikowane, by się nie domyśleć jakie to problemy i pragnienia targają namiętnościami osoby, która począwszy od czwartej płyty zespołu Led Zeppelin nieustannie skupia na sobie całą „uwagę” autorów tekstów. Oczekiwanie, nieustanne „tylko” rozmowy, niespełnienie i wszystko inne, co z tekstu można wywnioskować, jest nawiązaniem do tego co już wcześniej pisałem o jego (głównej postaci), problemach. Tak prawdę powiedziawszy to cała płyta Precence, to jedna wielka opowieść o niespełnionych marzeniach, oczekiwaniach, namiętnościach, pragnieniach, powinnościach, które w końcu jednak mają swój raczej pozytywny finał – to w warstwie tej „personalnej”. Takie same wnioski można wyciągnąć jeśliby teksty te próbować interpretować w inny, znacznie bardziej „nierozpoznawalny” dla większości sposób.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Nobody’s Fault But Mine – czyli „pierwowzór” z roku 1937

 

4. Nobody’s Fault But Mine

Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaa aaaaaaaa aa a a a a!
Aaaaa aaaaaa aa aa a a! (x2)

Nobody’s fault but mine!
Nobody’s fault but mine!
Trying to save my soul tonight! 
Ooh it’s nobody’s fault but mine! 

Devil he told me to roll!
Devil he told me to roll roll roll roll!
How to roll the log tonight!
Nobody’s fault but mine!

Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaa aaaaaaaa aa a a a a!
Aaaaa aaaaaa aa aa a a! (x3)

Brother he showed me the gong!
Brother he showed me the ding dong ding dong! 
How to kick that gong tonight!
Oh, it’s nobody’s fault but mine!

Got a monkey on my back!
Got a mo-mo-mo-monkey on my back back back back!
Gonna change my ways tonight! 
Nobody’s fault but mine!

Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaa aaaaaaaa aa a a a a!
Aaaaa aaaaaa aa aa a a! (x2)

Aaaaa aaaaaa aa a!
Aaaaa aaaaaa aa a!

I will get down rollin’ tonight!
N-n-n-n-n-n-n-no-body’s fault!

Wyłącznie moja wina


Och, to tylko moja wina
Tylko moja wina
Tej nocy próbuję ocalić moją duszę
Och, to tylko moja wina

Diabeł pokazał mi jak toczyć
Diabeł pokazał mi jak toczyć
Jak toczyć kłodę tej nocy
Niczyja to wina, tylko moja

Brat pokazał mi gong
Brat pokazał mi to całe ding dong ding dong
Jak przywalić w ten gong dziś w nocy
Niczyja to wina, tylko moja

Mam małpkę na plecach
Mam ma-ma-małpkę na plecach (x3)
Musze zmienić życia styl dziś w nocy
Niczyja to wina, tylko moja

Zapewne stoczę się tej nocy
Niczyja to wina, tylko moja

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,nobody_s_fault_but_mine.html

Tytuł kolejnego utworu zespołu Led Zeppelin z płyty Precence, zatytułowany: Nobody’s Fault But Mine, w jednoznaczny sposób wyraża swoją „opinię” na temat „odpowiedzialności” za całą zaistniałą sytuację, jaka miała miejsce podczas „nocy kokainowych” w „nowoorlańskim” hotelu. O co w tym wszystkim chodzi, i jakież to brzemię ciąży także na tej drugiej „stronie”, to o tym w tym wpisie specjalnie już nie będzie mowy, ale by za bardzo nie zaciemniać sprawy – poniżej przedstawiam kilka naprowadzających zdań, dzięki którym znaleźć można wyjście z tego labiryntu.

<<<„Nobody’s Fault but Mine” is a song recorded by English rock band Led Zeppelin, which was included on their 1976 album Precence. Adapted from Blind Willie Johnson’s „It’s Nobody’s Fault but Min”, it has been described as „a blistering portrayal of a man looking for deliverance from his misdeeds and perceived sins”.

<<<„Nobody’s Fault but Mine” to piosenka nagrana przez angielski zespół rockowy Led Zeppelin, który znalazł się na albumie Precence w 1976 roku. Dostosowany „Nieszczęsny błąd ale niewiele” Blind Willie Johnson, został opisany jako ” pęcherzy wizerunek mężczyzny, który szuka zbawienia przed złymi czynami i postrzeganiem grzechów”.

(…)

<<<Lyrically, „Nobody’s Fault but Mine” has been called „Led Zeppelin’s „Hell Hound on my Trial”. Robert Johnson’s 1937 Delta blues song tells of a man trying to stay ahead of the evil which is pursuing him, but it does not address the cause or lasting solution for his predicament. In Blind Willie Johnson’s „It’s Nobody’s Fault but Mine”, the problem is clearly stated: he will be doomed, unless he uses his abilities to learn (and presumably live according to) biblical teachings. Led Zeppelin retain Blind Willie’s admission that he ultimately is to blame, but add Robert Johnson’s sense of despair. However, they shift the focus from religion to one „relevant to the Zeppelin lifestyle of the day”. Their lyrics include „that monkey on my back”, a commonly used reference to addiction, and „the devil he told me to roll, how to roll the line tonight”; to overcome, Plant concludes „gonna change my ways tonight”. „For Robert [Plant] and perhaps the others, it was a sort of exorcism”.

<<<Lirycznie „Niczyje usterki ale Mine” została nazwana „Led Zeppelin” Piekło Hound on My Trial. Robert Johnson’s 1937 Delta blues piosenka opowiada o człowieku próbuje wyprzedzić zła, które prowadzi go, ale to nie rozwiązuje przyczyny lub trwałego rozwiązania dla jego sytuacji. W Blind Willie Johnsona „To niczyja wina, ale Mine”, problem jest wyraźnie powiedziane: będzie on skazany, chyba że wykorzystuje swoje umiejętności, aby dowiedzieć się (i przypuszczalnie żyć według) nauk biblijnych. Led Zeppelin zachować wstęp Blind Willie, że ostatecznie jest winny, ale dodać poczucie Roberta Johnsona rozpaczy. Jednak oni przesunąć akcent z religii do jednego „istotne dla życia Zeppelin dnia”. Ich teksty to „ta małpa na plecach”, powszechnie używany do uzależnienia, a „diabeł powiedział mi, aby rzucić, jak toczą się dziś wieczorem linię”; do pokonania, Plant podsumowuje „nie zmieni mojego sposobów dzisiaj”. „Dla Roberta Page i być może inni, że był to rodzaj egzorcyzmów”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Nobody%27s_Fault_but_Mine

Jak z przytoczonego linku wynika utwór: Nobody’s Fault But Mine, zespołu Led Zeppelin z roku 1967 sięga swoimi korzeniami roku 1937 – do utworu Blind Willie Johnsona o takim samym tytule. Zatem jest to zbyt ważna informacja by ją pominąć. Poniżej link do tekstu „oryginalnego” utworu, który należy wziąć pod uwagę.

Nobody’s Fault But Mine

Hey-ey!
Nobody’s fault-a but mine
Nobody’s fault but mine
If I don’t read, my soul be lost

I, have a Bible in my arm
I have a Bible in my arm
If I don’t read my soul be lost

Hmm-mm
Bible, taught me how to read
Bible, taught me how to read
If I don’t read my soul be lost
Nobody’s fault-a but mine

(short guitar solo)

Lord, Lord
Nobody’s fault but mine
If I don’t read my soul be lost

I, was talkin’ to my Lord
Have a Bible in my arms

If I don’t read my soul be lost

Oh-ooh
Mother, she taught me how to read
Mother, she taught me how to read
If I don’t read my soul be lost
Nobody’s fault-a but mine

(Guitar solo)

I

Lord, Lord
Nobody’s fault but mine
If I don’t read my soul be lost

And said that she taught me how to read
Said that she taught me how to read
If I don’t read my soul be lost
Nobody’s fault-a but mine

(Guitar solo by Blind Willie)

Help

Umm-mmm

Lord, Lord

Nobody’s fault but mine
If I don’t read my soul-a be lost

Umm-mmm

(guitar solo to end)

Wyłącznie moja wina

Hey-ey!
Nikt nie jest winny oprócz mnie
Nikt nie jest winny oprócz mnie
Jeśli nie przeczytasz, moja dusza zostanie stracona.

Ja, mam biblię w moim ramieniu
Mam biblię w moim ramieniu
Jeśli nie przeczytasz, moja dusza zostanie stracona.

Hmmm
Biblia nauczyła mnie jak czytać
Biblia nauczyła mnie jak czytać
Jeśli nie przeczytasz, moja dusza zostanie stracona.
Nikt nie jest winny oprócz mnie.

Panie, Panie!
Niczyja wina, tylko moja
Jeśli nie przeczytam, moja dusza zastanie stracona.

Ja, mówiłem do mojego Pana
Biblią w moich ramionach

Jeśli nie przeczytasz, moja dusza zostanie stracona.

Oh-oh
Matka, ona nauczyła mnie jak czytać
Matka, ona nauczyła mnie jak czytać
Jeśli nie przeczytam, moja dusza zastanie stracona.
Nikt nie jest winny oprócz mnie.

(Guitar solo)

Ja
Panie, Panie
Nikt nie jest winny oprócz mnie.
Jeśli nie przeczytam, moja dusza zastanie stracona.

I powiedział, że nauczyła mnie jak czytać
Powiedział, że nauczyła mnie jak czytać
Jeśli nie przeczytam, moja dusza zastanie stracona.
Nikt nie jest winny oprócz mnie.

(Guitar solo by Blind Willie)

Pomocy

Mmm-mmm

Panie, Panie

Nikt nie jest winny oprócz mnie.
Jeśli nie przeczytam, moja dusza zastanie stracona.

Mmm-mmm

(guitar solo to end)

Dopiero teraz, po zapoznaniu się z „oryginalnym” tekstem utworu: Nobody’s Fault But Mine, Blind Willie Johnsona, można „zmierzyć” się z jego drugą – inną wersją napisaną trzydzieści lat później. I znowu, kwestię związaną z prawidłowym zrozumieniem ukrytego sensu zawartego w tekście Willie Johnsona, jak na obecną chwilę pozostawiam „nierozpoznawalną”, ponieważ jego „podprogowy” przekaz jest tak miazmatyczny i tak oryginalny zarazem, iż nawet i ja miałbym spory kłopot by się z tym tematem „uczciwie” zmierzyć. Tak jak we wcześniejszych utworach, sprawa dotyczy kwestii związanych z „opiekuńczą” rolą naszej wszechobecnej „opatrzności” – cokolwiek miało by to znaczyć, na co cały czas zwracałem uwagę przy okazji omawiania okładki do aktualnie omawianej płyty. Dodam tylko, iż chodzi tu o „Monolit”, który to cały czas jest motywem przewodnim Precence.

Wszystkie wcześniejsze utwory z tej płyty miały swoje dwa różne poziomy odbioru percepcji: ten zwyczajnie personalny i ten bezwymiarowo-ontologiczny. Tak też należy traktować obie wersje tego samego (tytułu) utworu. Ten „antyczny”, oprócz swej oficjalnie pojmowanej „dramaturgii”, ma także swoje ważniejsze tło. Natomiast w wersji utworu zespołu Led Zeppelin, na pierwszy plan wysuwają się całkiem naturalne problemy „pary tancerzy”, z tą jednak różnicą, że tym razem to w odróżnieniu od poprzedniego utworu jest to opowieść „opowieść” widziana z męskiej perspektywy – co na wstępie wpisu dość obszernie zaakcentowałem. Mimo tego zastrzeżenia tekst utworu z lat sześćdziesiątych także w swojej symbolice zawiera elementy wiedzy nie do końca „pojmowalnej”.

Problemy głównej postaci z utworu skomponowanego przez zespół Led Zeppelin są przedstawione w ten sposób, by na zasadzie przeciwieństw wyprowadzić amatorów poznania jego prawdziwego znaczenia na manowce mylnych skojarzeń. Przykładem tego jest wers: Devil he told me to roll! I tak to „demoniczne” skądinąd określenie jest właśnie takim zaproszeniem do „labiryntu”, z którego trudno znaleźć wyjście. I taki też cel przyświecał autorom tego utworu. Wszystkie wcześniej opisane przeze mnie utwory zespołu Led Zeppelin miały raczej „pozytywny” przekaz, i z tego chociażby powodu nie należy obawiać się jakiś demonicznych konotacji. Jest zupełnie zrozumiałym, iż sposób kodowania wiedzy „niepowszechnej” przez członków zespołu polegał na wprowadzaniu „przeciw biegunowych” określeń.

Jeśli chodzi o wers: How to roll the log tonight! – to dużo na ten temat można dowiedzieć się z lektury trzeciego utworu aktualnie omawianej płyty: Royal Orleans. Podobnie rzecz ma się z wersem: Brother he showed me the gong! – nie chodzi tu o fizyczną personę, ale o postać jak najbardziej „niepospolitą”. Natomiast równie tajemniczy wers: Got a monkey on my back! – to jest on już związany tematycznie z drugim utworem tej płyty: For Your Life.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Royal Orleans – czyli zwisające „bokobrody”

 

3. Royal Orleans

One time love, take care how you use it
Try to make it last all night, And if you take your pick
Be careful how you choose it, Sometimes its hard to feel it bite
Feel it bite.

A man I know, went down to Louisiana,
had himself a bad, bad fight
And when the sun peeked through
John Cameron with Suzanna,
He kissed the whiskers, left & right
Whiskers!

Now, now, now, fright subsides
Out at a hotel in the quarter, our friends check in to pass the night
Now love gets hot, but fire preceded water
Poor whiskers set the room alight.
Whiskers

Down on Bourbon street, You know it’s right
You can see my friend, they run around all through the night
Most everywhere, Until the closet’s bare
Run for the razor, Doin’ up my hair

New Orleans queens, Sure know how to schmooze it
Maybe for some that seems alright
When I step out, strut down with my sugar
She’d best not talk like Barry White!

One time love, take care how you use it
Try to make it last all night, And if you take your pick
Be careful how you choose it, Sometimes its hard to feel it bite
Feel it bite.

Royal Orleans

Jednorazowa miłość, zastanów się jak jej użyjesz
Niech przetrwa całą noc,
I jeśli dokonasz wyboru
Bądź ostrożny, czasami trudno wyczuć, że gryzie.
Wyczuć, że gryzie.

Mężczyzna, którego znam, udał się do Luizjany,
Przeżył okropną, okropną bijatykę
I kiedy wyjrzało słońce
John Cameron z Suzanną,
Pocałował bokobrodę, lewą i prawą
Bokobrody!

Teraz, teraz, teraz, bitka ustępuje
Nasi przyjaciele meldują się w dzielnicowym hotelu aby spędzić tam noc
Teraz miłość staje się gorąca, ale ogień poprzedza woda
Biedne bokobrody, zostawiły zapalone światło.
Bokobrody!

Na ulicy Bourbon, wiesz co tam jest, prawda?
Możesz zobaczyć moich przyjaciół, biegają tam i siam wśród nocy,
W sumie to wszędzie, aż szafa zostanie ogołocona
Walcząc z maszynką, układając moje włosy.

Królowe Nowego Orleanu, pewnie, że wiesz jak zagadać
Może dla niektórych wydaje się to w porządku
Kiedy wybywam, pyszniąc się z moją słodką,
Lepiej, żeby nie mówiła jak Barry White!

Jednorazowa miłość, zastanów się jak jej użyjesz
Niech przetrwa całą noc,
I jeśli dokonasz wyboru
Bądź ostrożny, czasami trudno wyczuć, że gryzie.
Wyczuć, że gryzie.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,royal_orleans.html

Znowu dwa poziomy przekazu – ten „materialny”, dotyczący spraw „około kokainowych”, oraz ten „eteryczny” – czyli związany z tym wszystkim czego nie sposób określić. Kolejna odsłona cały czas tej samej „relacji” ze spotkania zagubionych we mgle czasu „dwojga tancerzy”. Oficjalna wersja dotycząca przyczyn powstania „libretta” trzeciego utworu z płyty Precence: Royal Orleans opowiada to w bardzo zakamuflowany sposób.

<<<When in New Orleans on concert tours, members of the group would stay at the Royal Orleans Hotel, and the song is reportedly based on an incident that occurred there. The story goes that once, when staying at the hotel in the early 1970s, John Paul Jones brought a woman from the bar up to his room, unaware „she” was actually a Transvwstite. Both smoked marijuana and fell asleep, the transvestite with a lit joint in his hand, which caught fire and burned the room down (though everyone escaped). The lyrics include lines such as „Be careful how you choose it” and „Poor whiskers set the room alight” to reference the event.

<<<Kiedy w Nowym Orleanie pdczas trasy koncertowej, członkowie grupy przebywali w Royal Orleans Hotel, a piosenka jest podobno oparta na wydarzeniu, która miała tam miejsce. Legenda głosi, że kiedyś podczas pobytu w hotelu w roku 1970, John Paul Jones zaprosił kobietę z baru do swojego pokoju, nieświadomy iż „ona” była w rzeczywistości transwestytą. Zarówno palił marihuanę i zasnął, ten transwestyta z zapalonym jointem w ręku, który zapalił się i spalił pomieszczenie (choć wszyscy uciekli).Teksty obejmują linie takie jak „Bądź ostrożny, jak go wybrać” i „Biedne wąsy ustawić opuszczają pokój”, aby odwołać imprezę.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Royal_Orleans

Nie jest to, moim zdaniem, opowieść o „przygodach” Johna Paula Jonesa. Każda taka opinia jest, (czego należy oczekiwać z kontekstu wszystkich powyżej zamieszczonych utworów na płycie Precence), tylko nad wyraz poetycką „wizją”, mającą wyprowadzić każdego z czytających te słowa na manowce mylnych opinii, zaś prawdziwy jej sens zawiera się w stwierdzeniu, iż jest to w sugestywny sposób przedstawiona relacja z „nocy kokainowych”. Czyich? Nie jest trudnym tego się domyśleć. Jak przebiegały te wydarzenia? O tym mówi już sam tekst utworu – nie były one „zjawiskowe”, a przyczyn, takiego a nie innego obrotu sprawy, można doszukiwać się w wielu elementach sprawy. O jednym takim – najważniejszym chyba, są właśnie słowa tekstu tego utworu.

Nie zamierzam w jakiś bardziej szczegółowy sposób opisywać całości przebiegu wypadków, by tym samym nie narażać kogokolwiek na emocjonalny dyskomfort, a jedynie w symboliczny sposób wspomnę najważniejsze słowo „kluczowe”, dzięki któremu można zrozumieć choć w ogólnym zarysie cały dramatyzm tego wydarzenia: Whiskers. By poszukać jakiegoś sensownego punktu zaczepienia, należy, moim zdaniem, sięgnąć po tłumaczenie tego słowa jakie znajduje się w słowniku wyrazów potocznie uznawanych za gwarę – slang.

<<<Whiskers. The kitten who can name fruit. This cute little feline can be seen on Cartoon Network’s „Fridays”, every Friday. Avocodo – one the named Whiskers

<<<Wąsy. Kociak, którego można nazwać owoc. Ta urocza koteczka można zobaczyć w „Sieci kreskówek” w każdy w każdy piątek. Avocodo – jeden o imieniu Whiskers

(link) – http://www.urbandictionary.com/define.php?term=whiskers

Jak z języka angielskiego wynika: whiskers – to wąsy, bokobrody. Zatem chodzi tu z pewnością o ten rodzaj kociego owłosienia, który nosi miano: wibrysy, a te jak wiadomo spełniają rolę włosów czuciowych – dzięki licznym zakończeniom nerwowym poduszeczki zatokowej bardzo precyzyjnie przekazują sygnałów dotykowych do organizmu. I teraz, jeśli mamy tu do czynienia, (jak z to kontekstu wynika), ze spełnieniem się całkiem ludzkich oczekiwań, jakie następują zazwyczaj podczas „nocy kokainowej” (pełnej „stanu upojenia”) w hotelu – patrz tytuł utworu, oraz mając cały czas w pamięci podpowiedź: whiskers (włosy czuciowe przekazujące sygnały czuciowe), to łącząc te dwie, czego innego dotyczące, definicje, przychodzi na myśl bardzo ciekawe skojarzenie, iż może tu chodzić o „inne”, kobiece już „bokobrody”. Jakie? Jak nie trudno stwierdzić, natura wyposażyła kobiety w parę, bardzo podatnych na bodźce (dotyk), nieco zwisających niczym bokobrody – atrybutów. I tego, moim zdaniem, dotyczy ogólny sens całego utworu, a którego dokładniej, jak już powyżej pisałem, dokładniej w tym momencie nie rozwijam.

W tekście utworu nie wyszczególniam jakoś specjalnie żadnego fragmentu, ponieważ przekaz zawarty jest we wszystkich jego elementach, a po za tym, czego do tej pory jeszcze wspomniałem, jest jeszcze jeden równie istotny aspekt tego „dramatu” – ten już nie personalny. Jest on związany z tym o czym była „mowa” we wcześniejszym wpisie – czyli Consolamentum, ale jest to już temat na inny wpis.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

For Your Life – czyli „nocna” kokaina

 

2. For Your Life

You said I was the only, With my lemon in your hand

Exhibition is your habit, Emotion second hand.

Had to pull away to save me, Maybe next time around

And she said, ‚don’t you want it?

Don’t you want coca-coco-cocaine?

Hadn’t planned to, could not stand to try it, fry it, na na na yeah.

Heard a cry for mercy, In the city of the damned

Oh oh babe, damned. Down in the pits you go no lower

The next stop’s underground. Oh, hello underground.

Wine and roses ain’t quite over, fate deals a losing hand

And I said: didn’t mean to… did not mean to fail

You didn’t plan it, you over-ran it

You wanna do it, you wanna

You wanna do it when you wanna

You wanna do it, do it when you wanna

When you blow it, babe, You got to blow it right

Oh baby, if you fake it, mama, Baby, fake with all your might

When you fake it, mama, Please fake it right (for yourself babe)

When you fake it baby,

You’re fakin’ it for your life, for your life, for your life, for your life

Do it, do it, do it, do it, do it, Do it when you wanna

Do it, do it, do it, Do it when you wanna

Oh, I can have you, baby, But I don’t know what to do, yeah

Sometime, baby, nothin’ I could do

On the balance of a crystal, Payin’ through the nose

And when they couldn’t resist you, I thought you’d go with the flow.

And now your stage is empty, bring down the curtain, baby please.

Fold up your show

Hadn’t planned to, Could not stand to fry in it

Hadn’t planned it, I over-ran it, (fryin)

For your life, For your life.

Dla twojego życia

Powiedziałaś, że jestem tym jedynym, z moją cytryną w twojej dłoni
Wystawy to twój zwyczaj, emocje z drugiej ręki.
Musiałaś mnie odtrącić by mnie ratować, może kolejnym razem. I powiedziała ‚Czyżbyś tego nie chciał?’
Nie chcesz kokainy-kokainy-kokainy
Nie planowałaś, nie potrafiłaś znieś kolejnych prób, usmażyć tego, na na na yeah.

Słyszałem płacz o litość, w przeklętym mieście
Oh oh kochanie, przeklętym. Głęboko w dołach, nie zejdziesz już niżej. Kolejny przystanek – podziemie. Oh, witaj podziemie.
Wino i róże się nie kończą, fałszywe układy i utrata pomocy.
I powiedziałem: nie chciałem… nie chciałem przegrać
Nie planowałaś tego, ty to przetrwałaś

Chcesz to zrobić, chcesz
Chcesz to zrobić, kiedy chcesz
Chcesz to zrobić, zrobić to kiedy chcesz

Kiedy wciągasz, kochanie, musisz to zrobić dobrze
Oh, kochanie, jeżeli to spieprzysz, mamuśko, kochanie, spieprzysz to na całej linii
Kiedy robisz to najgorzej jak możesz, mamuśko, spieprz to dobrze (dla siebie kochanie)

Kiedy to pieprzysz kochanie,
Kiedy pieprzysz to dla swojego życia, dla swojego życia, dla swojego życia, zrób to, zrób to, zrób to, Zrób to kiedy tylko chcesz, zrób to zrób, zrób to, Kiedy tylko chcesz

Nie mogę cię mieć kochanie, ale nie wiem co mam zrobić, yeah
Czasem, kochanie, nic nie mogę zrobić
W kryształowej równowadze, płacąc przez nos
A kiedy nie mogą się tobie oprzeć, Pomyślałem, że pójdziesz z powiewem.

A teraz twoja scena jest pusta, zasłoń kurtynę, kochanie, proszę. 
Zawiń swój show
Nie planowałem tego, nie mogę wytrzymać
Nie planowałem tego, Ja przebrnąłem przez to.
Dla twojego życia, dla Twojego życia

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,for_your_life.html

Przykład pierwszego utworu z płyty Precence, uwidacznia jak trudno jest przekazać, choć w ogólnym tylko zarysie, ukryty sens tak „skomplikowanego” tekstu jakim jest wcześniej zaprezentowany Achilles Last Stand, (inne zresztą też), a cóż dopiero starać się zrozumieć moją nieco ogólnikową, (na pierwszy ogląd), interpretację. Jak to w tym utworze tłumaczyłem, barierą, która nie pozwalała mi na swobodne „zmierzenie się” z tematem, jest kwestia związana z interpersonalnymi zależnościami, czego chyba nie muszę jakoś specjalnie argumentować. Poza tym inną nieprzekraczalną i niewidzialną tym razem granicą, której nie sposób przekroczyć, jak na przykładzie kolejnych utworów postaram się to zaakcentować, jest już bardziej pozawymiarowy i ontologiczny zarazem aspekt tej sprawy. Podobna rzecz się ma z utworem For Your Life, jednakowoż w tym przypadku należy rozpatrywać go w obu wymiarach jednocześnie – tak pod względem osobistych i zupełnie prywatnych odczuć dwojga odnalezionych po latach „tancerzy”, jak i w tym bardziej „niewytłumaczalnym”, którego głównym animatorem jest czuwająca nad nami „opatrzność”.

Jak to na przykładzie powyżej zamieszczonego tekstu łatwo stwierdzić, osobiste wątki „partnerki tańca” głównego podmiotu lirycznego (począwszy od czwartej płyty zespołu Led Zeppelin), są bardzo wyraźnie wyartykułowane, z tego też powodu nic więcej na ten moment nie zamierzam dodawać – fragment tekstu zaznaczony kolorem czarnym. Prywatność powinna być zachowana – niczym „woalka panny młodej”, która odsłania swoje oblicze tylko wtedy gdy jest ku temu odpowiednia pora.

Znacznie ważniejszym jest ów transcendentny wymiar zakodowany w tekście – zwłaszcza w tych fragmentach, jakie zaznaczyłem kolorem zielonym, ale ten temat również pozostawiam raczej do osobistego przemyślenia dla każdego z czytelników, z osobna. Dodam tylko, iż są to (jak sądzę) kwestie związane z bardzo tajemniczą „ceremonią”, którą określa się jako: Consolamentum. Na ten temat tego „rytuału” jest tak wiele „ciekawych” opinii i określeń, że aż porażają swoją „nierozsądnością”, ale być może tak ma być, by pozostał on w sferze, tylko i wyłącznie, domysłów.

Powszechnie uważa się, że cały ten utwór opowiada, krąży wokół tematyki związanej z używaniem kokainy. Z całą pewnością nie jest to prawdą, jest to tylko celowo użyta przenośnia, za pomocą której autorzy tej piosenki chcieli zaakcentować „stan ducha” głównych postaci tego „spektaklu”, jaki można porównać tylko do innego „stanu upojenia”, podobnego do narkotycznego, a jakim są doznania, o których można „mówić” dopiero w godzinach „nocnych”.

Wersy zaznaczone kolorem niebieskim – to również bardzo osobiste i nad zwyczaj prywatne, tym razem zupełnie „naturalne”, problemy głównego aktora tej „sztuki”, związane z jego stanem zdrowia – jak mniemam. Natomiast fragment tekstu zaznaczony kolorem czerwonym – wiele „mówi” o tym jaki jest oczekiwany kierunek postępowania, którego należało by się spodziewać – ale jest to już kwestia tak niebywale nieodgadniona, iż nie sposób na obecną chwilę stwierdzić w jakim kierunku ona się potoczy.

Na koniec to od czego powinienem zacząć. Jak wiadomo głównym wyróżnikiem Precence jest bardzo tajemniczy czarny monolit – to, jak przy okazji omawiania okładki tej płyty już ustaliłem, obecność Pielgrzyma wśród Tubylców. I w tym miejscu uwidacznia się cała symbolika tytułu aktualnie omawianego utworu: For Your Life – na poziomie personalnym chodzi tu o relacje między „dwojgiem tancerzy”, natomiast na poziomie tym „nieosiągalnym” dla naszych „bodźców”, uwidacznia się „opiekuńcza” rola naszej wszechobecnej „opatrzności” – cokolwiek miało by to znaczyć.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Achilles Last Stand – czyli reminiscencje z wojny trojańskiej

 

1. Achilles Last Stand

It was an April morning when they told us we should go 
As I turn to you, you smiled at me 
How could we say no? 

With all the fun to have, to live the dreams we always had 
Oh, the songs to sing, when we at last return again 

Sending off a glancing kiss, to those who claim they know
Below the streets that steam and hiss,
The devil’s in his hole 

Oh to sail away, To sandy lands and other days
Oh to touch the dream, Hides inside and never seen. 

Into the sun the south the north, at last the birds have flown 
The shackles of commitment fell, In pieces on the ground 

Oh to ride the wind, To tread the air above the din 
Oh to laugh aloud, Dancing as we fought the crowd 

To seek the man whose pointing hand, The giant step unfolds 
With guidance from the curving path, That churns up into stone 

If one bell should ring, in celebration for a king 
So fast the heart should beat, As proud the head with heavy feet. 

Days went by when you and I, bathed in eternal summers glow 
As far away and distant, Our mutual child did grow 

Oh the sweet refrain, Soothes the soul and calms the pain 
Oh Albion remains, sleeping now to rise again 

Wandering & wandering, What place to rest the search 
The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 

The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 
From the earth… 

I know the way, know the way, know the way, know the way (X2)

Oh the mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth.

Ostatnia walka Achillesa

Był kwietniowy poranek gdy rzekli do nas, iż powinniśmy ruszać
A kiedy odwróciłem się do ciebie, ty uśmiechnęłaś się do mnie
Jak mogliśmy odmówić?

Ta cała zabawa która na nas czekała, żyliśmy marzeniami, które mieliśmy od zawsze
Pieśni które śpiewaliśmy, kiedy wreszcie powróciliśmy do domów 

Posyłając przelotne pocałunki, tym, którzy twierdzą że wiedzą
Pod ulicami, gdzie para i syk
Diabeł żyje w swojej norze

Oh, by pożeglować prosto do piaszczystych krain i innych dni
Oh, by dotknąć snu, ukrytego wewnątrz i nigdy nie ujrzonego 

W słońcu, na południu i północy, gdzie w końcu przyleciały ptaki,
Kajdany zobowiązań spadły na ziemię, rozbite na kawałki

Och, osiodłać wiatr, przemierzać przestworza ponad zgiełkiem,
Och, zaśmiać się głośno, gdy tańcząc walczymy z tłumem

Poszukując człowieka wskazującego ręką, olbrzymi krok naprzód
Prowadzeni z krzywej ścieżki, co obraca się w kamień

Jeśli jeden dzwon zabrzmi ku chwale króla 
Serce powinno bić tak szybko, jak dumna głowa z ciężkimi stopami

Nasze dni minęły gdy ja i ty, kąpaliśmy się w wiecznych letnich poświatach
Tak daleko stąd, nasze wspólne dziecko dorosło

Och, ten słodki refren, Koi duszę i uśmierza ból
Och, Albion pozostaje, teraz śpi by powstać znów

Wędrujemy i wędrujemy, które miejsce pozwoli nam odpocząć od szukania
Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią

Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią
Ponad Ziemią

Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę
Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę,

Och, Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebosa nad Ziemią

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,achilles_last_stand.html

Przy omówieniu okładki płyty Precence starałem się przekonywać, że płyta Precence jest skonstruowana na podobnej zasadzie jak wszystkie poprzednie – obowiązuje ją zasada kontinuum czasu, kiedy to każda z zaprezentowanych piosenek w swojej ukrytej warstwie koduje jakieś konkretne wydarzenie, zaś każdy następny utwór jest, niejako jego kontynuacją i zarazem rozwinięciem. Zacznijmy zatem od samego początku – od wprowadzającego w temat „libretta” całej tej płyty. Na wstępie bardzo ciekawa opinia na temat tytułu pierwszego utworu płyty Achilles Last Stand:

Sugerowano, że tytuł piosenki został pierwotnie miał być znany jako „Pieśni wózka inwalidzkiego” jako uznanie złamaną kostkę Zakładu, który spowodował go obawiać, że nigdy nie będzie już chodzić, a co było wynikiem wypadku samochodowym. Lirycznie, piosenka została zainspirowana doświadczeń Zakładu w Maroku, gdzie i Page wyjazd następujących Led Zeppelin w 1975 koncertów Earls Court. Roślina szczególności odnosi się do Maroka Góry Atlas w wierszu: „Potężne ramiona Atlas trzymać niebiosa z Ziemi”. Jest to podwójne znaczenie sugerować góry Atlas w sensie fizycznym zdaje się podtrzymywać niebo, jak również odniesienie do Titan Atlas jego zadanie pomieścić niebo na ramionach, a więc oddzielenia go od Ziemi.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Achilles_Last_Stand

Bardzo „ciekawa” i niestety idąca na zbytnią łatwiznę, ale jednak „bajeczka” – a to dlatego, iż tak dosłowne traktowanie zakodowanych informacji i to szczególnie jeśli chodzi o tytuły, skazane z góry jest na porażkę z powodu zbyt dosłownego skojarzenia. Już wielokrotnie wcześniej dawałem na to przykłady, iż jest to droga wiodąca wprost do labiryntu mylnych wniosków i niestety tak jest i tym razem. Zatem, co może być motywem przewodnim tego utworu? Odpowiedź na to zasadnicze pytanie jest banalnie prosta, ale zarazem i trudna do wyartykułowania, ponieważ bez poznania kontekstu prawie niemożliwym jest prawidłowe zinterpretowanie zamieszczonej w tytule „nici Ariadny”. Dopiero zapoznając się w tym wszystkim co pisałem we wcześniejszych wpisach przy okazji omawiania płyty: Houses of the Holy, począwszy od utworu: Dancing Days, aż do końca, będzie można w zasadniczy sposób zapoznać się z istotą znaczenia tytułu aktualnie omawianego utworu.

<<<Wszystkie poprzednie utwory zamieszczone na tej płycie odnoszą się do „osobistych” przeżyć brodatego mężczyzny – czyli najistotniejszego podmiotu lirycznego, jakim jest autor książki Gloria olivae. Także i ten odnosi się bezpośrednio do osoby, o której mowa w tym utworze – jest to zapis jego aktualnej sytuacji w jakiej się on znajduje, jest to informacja o jego aktualnym stanie psychofizycznym jaki on aktualnie odczuwa. Jest to związane z jego przeżyciami i emocjami zupełnie już prywatnymi.

Otóż ni mniej, ni więcej, w jego życiu nastąpiła tak „radosna” chwila, że jego emocje „eksplodowały”, a jednym z najłatwiejszych sposobów na „rozładowanie” emocji jest muzyka i jej najpiękniejsza emanacja – taniec. Tak jak członkowie zespołu z całego serca „radują się” – tak też i nasz brodaty mężczyzna przeżywa, przeżywał momenty nieopanowanej „radości”. Nie wdając się w szczegóły, choć jestem o tym przekonany, że związane są, były z tym wszystkim o czym już pisałem na ten temat przy okazji dekodowania pierwszego utworu czwartej płyty zespołu Led Zeppelin: Black Dog – chodzi mi konkretnie o jego łagodniejszą, bardziej osobisto – emocjonalą wersją. I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia.

Ostatni utwór z płyty: Houses of the Holy – czyli Ocean, wprost już „mówi” o tym co – a bardziej zasadnie kto jest powodem tak radosnego uniesienia głównej postaci ostatnich utworów – od czwartej płyty zespołu.

<<<Te zupełnie nieprzypadkowe informacje miały swój określony cel – swojego określonego adresata. Oczywiście chodzi tu cały czas o główny temat przewodni – wiwisekcja przeżyć „brodatego mężczyzny”, ale co wyjątkowe, uzupełnione to zostało o całkiem materialny jego kontakt z osobą równie materialną. (…) Jednak by nie uciec od tematu powiem tylko, że najistotniejszą informacją jest w tym przypadku – literka „c” – wymawiana w odpowiedniej artykulacji, oraz ilość jej występowania – czyli 2. Zatem chodzić tu może o miejsce zamieszkiwania, jak i ilość członków rodziny tej osoby. Czy tak jest w istocie? Nie mnie to oceniać. Ale z kontekstu wynika, że jest to wysoce prawdopodobne.

Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, a także, co najistotniejsze, uaktualniony przez całkiem realny rozwój wypadków kalendarz wydarzeń, można bez cienia wątpliwości o pomyłkę, zakończyć niniejszy wywód wnioskiem, iż tą drugą „istotną” osobą – partnerką tańca (z Dancing Days) jest właśnie osoba zamieszkała w mieście na literkę „c” (z wydechem), czego kontynuację można znaleźć w aktualnie omawianym utworze. O kogo chodzi, to w tym momencie jest już sprawą zupełnie mało istotną, zważywszy, iż temat ten wymaga jak najdalej posuniętej dyskrecji.

Nie wdając się w jakieś głębsze analizy tekstu, z którym tytuł utworu jest immanentnie związany, od razu przejdę do meritum zagadnienia stwierdzając, iż najistotniejszym kontekstem tak całego utworu jak i wszystkich poprzednich „nieosobistych” tylko, a wspólnych z „partnerką tańca”, przeżyć głównej postaci – brodatego mężczyzny, jest wojna trojańska, w której to należy poszukiwać owej drugiej równie ważnej persony. Jak wiadomo główną osią konfliktu tego eposu jest porwanie Heleny, żony króla Menelaosa, przez Parysa, księcia trojańskiego, syna króla Priama. Jedną z ważniejszych postaci tej wojny jest oczywiście Achilles, którego homerycka Iliada charakteryzuje jako największego wojownika. Z mitologii znane są także i inne walory Achillesa (słynna już nieśmiertelność – pięta), a także przepowiedziane jemu długie życie (miał być zapomniany po śmierci), albo też krótkie (choć miał zdobyć sławę). Heros ten, jak to wynika z mitów, wiedział jaka go czeka przyszłość i sam zdecydował o swoim losie – wybrał jedną z dwóch skrajnych opcji. Mając wybór, poniekąd sam zdecydował o swoim losie – jest to dość łatwy do wyciągnięcia wniosek, jednakże będzie on miał dla naszej „opowieści” swoje niebagatelne tło, którego na razie w tym miejscu jakoś bardziej szczegółowiej nie chciał bym rozkminiać, ponieważ jest to znowu sprawa nadzwyczaj delikatna i niestosownym było by gdybym akurat w tym „niestosownym” miejscu ją poruszał. Z pewnością przyjdzie i na to odpowiedni czas i stosowniejsze miejsce.

Tak więc, porwanie Heleny przez Parysa i katartyczny udział w rozwoju wypadków samego herosa Achillesa, będą głównym motywem, na którym oparłem całą swoją argumentację w wyjaśnieniu zakodowanej w ten sposób „tajemnej” wiedzy, o tym jak należy ten utwór zespołu Led Zeppelin interpretować.

Gdyby do tego dodać jeszcze losy innego bohatera wojny trojańskiej: Odyseusza – to z pewnością ogólny sens jego perypetii z pewnością nawiązywał by do „kłopotów” wcześniej wspomnianego, a także co równie istotne, do losów głównego bohatera całej tej blogowej opowieści.

Znowu, nie mam zamiaru zbyt szczegółowo i zbyt dokładnie egzemplifikować jak, kiedy i w jaki sposób losy postaci z wojny trojańskiej przypominają losy dwu głównych „aktorów”, o których wspominają wcześniej wspomniane utwory z czwartej płyty zespołu, (a także, co zbiega się z historycznym kontekstem – ostatnie cztery utwory z płyty Houses of the Holy), z powodów równie osobistych.

Jak na obecną chwilę postaram się, na tyle ile to tylko możliwe, poddać dokładnej analizie niektóre tylko wersy pierwszej piosenki zamieszczone na płycie Precence. Tak prawdę powiedziawszy to wszystkie wersy tego utworu są ciekawe i symboliczne w swoim wyrazie. Z chęcią zapoznałbym czytelników tego blogu z całą rozkodowaną wiedzą tej „poetyckiej wizji” autorów piosenki na łamach blogu, ale zdaję sobie z tego sprawę, iż nie do końca jest jeszcze przygotowany grunt na taki „eksperyment”. Nie jest to jednak jeszcze ten czas, bym całkowicie rozsunął symboliczną kotarę oddzielającą „realną” wiedzę, od subiektywnych mniemań codziennych zjadaczy chleba, którzy w równie symbolicznej wolcie krążą z klapkami na oczach, niczym niczego nie świadome konie.

Wszystkie zaznaczone kolorem zielonym wersy odnoszą się do chwili niedawno minionej (kwiecień) – i jest to jak najbardziej aktualna relacja z wydarzeń, jakie miały miejsce w rzeczywistości, i które stały się udziałem powyżej wspomnianej pary całkiem realnych „tancerzy”. O kogo chodzi i w jakich okolicznościach nastąpiło ich spotkanie, to już zupełnie inna kwestia. Takim „małym” dowodem poszlakowym są ich „ilustracje” zamieszczone w wpisie jaki wcześniej już zamieściłem: D’yer Mak’er.  Więcej szczegółów innym razem.

Wersy zaznaczone kolorem niebieskim w swoim przekazie mówią o czymś znacznie bardziej uniwersalnym i ponadczasowym niż poprzednie, ponieważ w odróżnieniu od nich nie mówią już tylko o osobistych doświadczeniach i relacjach, ale swoją gnozą dotykają rzeczy najważniejszych, takich jakie doświadczyć mogą tylko ci, którzy już odeszli, a którzy są i będą – cokolwiek to miało by znaczyć, jakkolwiek by przed tą „prawdą” się nie bronić.

Wersy zaznaczone kolorem czerwonym nie są już tak tajemnicze i nieodgadnione, ponieważ odnoszą się do tego, który swoją obecnością czuwa na na swoim dziełem, i który dbając o jego niczego nie zakłóconą ewolucję i dobrobyt, jednocześnie daje mu na tyle potrzebną wolność decydowania, by tym sposobem potwierdzić niezwykle istotny pewnik, iż wszystko to co do tej pory udało się osiągnąć ma walor wspólnego, a nie tylko czysto mechanicznego i deterministycznego, dzieła.

Wersy zaznaczone kolorem różowym wiele mówią o tych, którzy są, a ich istnienia nie można doświadczyć, i którzy czekają tylko na właściwy ku temu moment by móc zaistnieć. Kiedy i gdzie i jak to się stanie, nie mam na ten temat zupełnego pojęcia, ponieważ są na świecie rzeczy, których dostępność jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy są już po tamtej stronie, a ja dzięki Bogu jeszcze tam się nie znajduję i nie spieszno mi do tego „błogosławionego” stanu, a jeszcze bardziej zależy mi na niczym nie zakłóconej samoświadomości, której zazwyczaj brak tym, co zbyt odważnie zaglądają za kotarę oddzielającą „to co jest” od tego „czego nie ma”.

Wersy zaznaczone kolorem czarnym, pozostawiam już do samodzielnego przemyślenia tym, którzy mają choć odrobinę dobrej woli, oraz nie jest im obca umiejętność myślenia.

Zapewne moja interpretacja (rozkodowanie) tego utworu zespołu Led Zeppelin nie jest doskonała, z pewnością pobieżna i nieco lakoniczna, ale na obecną chwilę nie jestem w stanie wyartykułować niczego więcej ponadto co powyżej można przeczytać, ponieważ konwencja blogu nie jest stosownym środkiem ku temu by rozwodzić się w bardziej „merytoryczny” sposób, a to z tego powodu, iż zajęło by mi to zbyt wiele czasu, którego coraz mniej, a także, co z tego wynika, coraz mniej mi na to chęci by uświadamiać „pustkę” na „pustyni” – cokolwiek by to miało znaczyć.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Precence – czyli obecność Pielgrzyma wśród Tubylców

Już w pierwszym zdaniu inaugurującego wpisu, dotyczącego twórczości zespołu Led Zeppelin, zawarłem jego najistotniejszą tezę, którą później starałem się udowodnić za pomocą przedstawionych dowodów. Mówi ona o ty tym, że nazwa zespołu, okładki, ilustracje – wszystkie te elementy są efektem wcześniej powziętego planu – stanowią tylko zewnętrzną „atrapę” zakodowanej wiedzy tajemnej.

Teksty piosenek pierwszej płyty zespołu Led Zeppelin opowiadają o pra początkach naszej planety – jej narodzinach, młodości oraz powstaniu i ewolucji na niej życia, do czasów zupełnie nam nieodległych – czyli mezolitu. Tematem głównym wszystkich utworów zamieszczonych na drugiej płycie jest sfera duchowa człowieka, przy czym, co należy podkreślić, wątek kontinuum czasu został oczywiście zachowany. Trzecia płyta znowu większą uwagę skupia na faktach historycznych, z tym jednak, iż jest to spojrzenie na zaistniałe wydarzenia widziane z „amerykańskiej” perspektywy. Poszczególne teksty zawarte na czwartej płycie zespołu, opisują kolejne etapy życia „brodatego mężczyzny” – jest swoistym „pamiętnikiem”, jak i zarazem symboliczną wiwisekcją jego prekognicji.

Piąty krążek zespołu: Houses of the Holy – wiele miejsca poświęca symbolicznemu miejscu spotkania się dwóch różnych „grup” Parlamentu: „Lordów”, oraz „Izby niższej”, w którym to nastąpi równie symboliczne spotkanie – na czym ono ma, miałoby polegać, o tym wyjaśniałem przy okazji jej omawiania – stanowi to esencję większości filozoficznych, religijnych i naukowych dociekań. Jeśli chodzi o ostatni oficjalny krążek zespołu: Coda – to jest on, w syntetyczny sposób zaprezentowanym, podsumowaniem wszystkich poprzednich płyt.

W tym miejscu, zapewne zasadnym byłoby zajęcie się interpretacją wszystkiego tego co swoimi tekstami oraz okładką wnosi sobą kolejny album zespołu: Physical Graffiti, jednakowoż zanim tak się stanie, to kilka kolejnych wpisów poświęcę innej płycie: Precence, a to z tego powodu, iż akurat to co „między wierszami” zaszyfrowane jest w jej tekstach (jak i w okładce – co oczywiste), będzie niezwykle istotne dla zrozumienia „obecnego” stanu psycho-fizycznego, głównego „aktora” całej tej opowieści, której (dla przypomnienia) początkiem była czwarta płyta Led Zeppelin. 

By odpowiedzieć sobie na pytanie: na czym polega wyjątkowość tej płyty, nie potrzeba wiele wysiłku. Już sam tytuł, oraz cała otoczka związana z jej wydaniem, stanowi bardzo ważny trop do rozwiązania tej „zagadki”. Precence – czyli obecność. Jest to niezwykle istotna podpowiedź. Obecność – kogo, lub bardziej zasadnie obecność – czego? Spoglądając na ilustracje zamieszczone wewnątrz tej płyty nie jest trudnym wywieść co, a konkretnie jaki przedmiot jest głównym „aktorem” tego symbolicznego „przedstawienia”.

Jak wiadomo głównym wyróżnikiem Precence jest bardzo tajemniczy czarny monolit, o którym już tak wiele powiedziano, iż pozostaje mi tylko potwierdzić oczywisty fakt jego konotacji z filmem Stanleya Kubricka: 2001: Odyseja kosmiczna. Tak więc, by ilość nie przesłoniła jakości, za pomocą poniżej podanych cytatów, postaram się przedstawić najważniejsze i najistotniejsze fakty, dzięki którym mogłem choć w minimalny sposób, ale jednak, uwiarygodnić swoje końcowe wnioski. Pierwszym i podstawowym elementem składowym mojej wiedzy na temat monolitu i wszystkim co on sobą symbolizuje jest sam film Stanleya Kubricka.

Film składa się z 4 części, luźno powiązanych ze sobą tajemniczym monolitem, którego symbolika w filmie może być interpretowana na różne sposoby. Te części to:

1. Świt ludzkości (The Dawn of Man)

2. TMA-1

3. Misja na Jowisza: osiemnaście miesięcy później (Jupiter Mission: Eighteen Months Later)

4. Jowisz i poza nieskończonością (Jupiter and beyond the Infinite)

(link)https://pl.wikipedia.org/wiki/2001:_Odyseja_kosmiczna_(film)

Jakie jest przesłanie filmu Stanleya Kubricka powszechnie wiadomo, ale nabiera ono większego wymiaru, jeśli by do tego dodać to co w swojej ukrytej warstwie od siebie dodają autorzy płyty w postaci okładki, oraz zamieszczonych tam fotografii. Jak nie trudno zauważyć, głównym i najważniejszym elementem wszystkich ilustracji jest właśnie ów powyżej wspomniany monolit. Nie sposób go nie zauważyć. Więcej nawet, wszystkie występujące tam postacie darzą ów monolit szczególną atencją – skupiają całą swoją uwagę na tej skromnej, co by nie powiedzieć, figurce, a jej centralne usytuowanie musi nasuwać bardzo konkretne skojarzenia, iż to właśnie ta figurka jest par excellans, najważniejszą „postacią” tych ilustracji. Jest to o tyle zaskakujące i wyjątkowe zarazem, iż jak do tej pory tak banalnemu w sumie przedmiotowi, oprócz figurek związanych z kultami religijnymi, nie poświęca się aż tyle atencji. W tym właśnie tkwi sedno problemu i aby ten fenomen jakoś spróbować wytłumaczyć, koniecznym będzie bardziej dokładne przyjrzenie się okładce siódmej płyty zespoły Led Zeppelin, jak i ilustracjom zamieszczonym w jej wnętrzu.

Otóż moim zdaniem, (najogólniej jak tylko można), w zamiarach autorów płyty jak i w koncepcji reżysera filmu, ów tajemniczy przedmiot symbolizuje, czy też personifikuje (choć z tym byłby zapewne nieskończenie trudny do zrealizowania problem) obecność samego Boga, Stwórcy, Opatrzności, Jaźni – jakkolwiek by ten „Byt” nie określić. Każda z Religi Monoteistycznych nadaje mu inne miano, inną charakterystykę, inne przymioty, ale w gruncie rzeczy wszystkie one mają wspólne „onomastyczne” DNA, którego daremnie jest szukać w tych czasach kiedy te systemy wiary się kształtowały, a bardziej sensownym było by doszukiwać się ich pierwocin w czasach, gdy pojęcie człowieczeństwa u ludzi zamieszkałych w nadzwyczaj prymitywnych – jaskiniowych warunkach, dopiero co wyszło zwycięsko z „bratobójczego’ konfliktu z Neandertalczykiem. Nie rozwijam tematu, ponieważ cokolwiek więcej bym nie napisał, a musiało by to zapewne zająć wiele stron, to było by tylko rozwinięciem powyższego wniosku, poza tym nie miejsce i pora na takie „didaskalia”.

O tym, że głównym motywem aż tak wielkiego wyeksponowania obelisku, który jak twierdzę stanowić ma substytut powszechnej obecności głównego „akceleratora naszego człowieczeństwa”, wywnioskować można z fragmentu wypowiedzi jednego z autorów płyty – Jimmy’ego Page’a:

<<The album was completed on 26 November 1975. This was the day before Thanksgiving, and in a telephone call to ong Records, Page suggested the album be named Thanksgiving. This idea was quickly dropped, in favour of a title that was thought would represent the powerful force and presence that the band members felt surrounded the group.

<<Płyta została zakończona w dniu 26 listopada 1975. Był to dzień przed Świętem Dziękczynienia, w rozmowie telefonicznej do Swan Song Records, Page zasugerował album nazwany Dziękczynienia. Ten pomysł szybko upadł, na korzyść tytułu, który uważany był za potężną siłę i obecność, jaką czuli członkowie zespołu otoczeni grupą.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Presence_(album)

Propozycja Page’a nazwania płyty „Dziękczynienie” (w podzięce od Kogoś – za Coś) była nazbyt oczywista i czytelna zarazem. Na tym właśnie polega zasada zaszyfrowania jakiejś informacji, by „szarada” nie była zbyt łatwa do odgadnięcia przez nieuprawnionych do tego profanów, a zarazem by swoją logiką potwierdzić, iż takie, a nie inne, były intencje ich twórców. Dla przypomnienia: Pielgrzymi, którzy w 1620 roku przypłynęli do Ameryki w podzięce za szczęśliwe przetrwanie pierwszej ostrej zimy, zorganizowali świąteczną ucztę, na którą zaprosili miejscowych Indian, by razem z nimi podzielić się swoją radością. I takie właśnie, (jak sądzę), skojarzenia przyświecały Page’owi, gdy myślał nad nadaniem tytułu aktualnie opracowywanej płycie – miało to symbolizować podziękowanie, radość, ale i zarazem obecność Pielgrzymów wśród Tubylców, którzy razem – wspólnie celebrują Spotkanie. W tym miejscu dodatkowego sensu nabiera wszystko to co pisałem wcześniej na temat poprzedniej płyty zespołu Led Zeppelin: Houses of the Holly. I jeszcze jedno. Kto jest owym Tubylcem, a kto jest Pielgrzymem – również nie jest trudnym do odgadnięcia, kto ma rozum ten zgadnie.

Jeśli chodzi o okładkę płyty, to jak na poniżej zamieszczonych ilustracjach widać, są one potwierdzeniem wszystkiego tego co powyżej wysublimowałem – jest to bardzo uroczysta i radosna w sumie celebracja spotkania się „dwóch światów”: Tubylców i oczywiście zamkniętego w symbolice monolitu Pielgrzyma – czyli rzeczy, która nie jest z ich świata – cokolwiek by to miało znaczyć. Monolit ten jest powszechnie obecny wśród nich – nie dość, że „wszędzie go pełno” , to jest on centralną „postacią” ich życia. Na każdej z ilustracji jest obecny, ale w gruncie rzeczy jest on „niewidzialny” – ponieważ jest to umiejętnie zrobiony kolaż, a to jak wiadomo jest tylko artystyczną wizją sklejenia, połączenia dwu rożnych (światów) materiałów i tworzyw. Monolit niby jest, a zarazem go nie ma – jest niewidoczny. Skojarzenia z wszech otaczającą nas „Opatrznością” są nad wyraz mile widziane.

Na koniec jeszcze jedna ważna informacja. Płyta Precence jest skonstruowana na podobnej zasadzie jak wszystkie poprzednie – obowiązuje ją zasada kontinuum czasu, kiedy to każda z zaprezentowanych piosenek w swojej ukrytej warstwie koduje jakieś konkretne wydarzenie, zaś każdy następny utwór jest, niejako jego kontynuacją i zarazem rozwinięciem. Mimo tego oczywistego faktu, płyta ta spośród wszystkich innych wyróżnia się jedną bardzo ciekawą i oryginalną cechą, a mianowicie z powodu uniwersalności przekazu, można ją interpretować na dwa różne sposoby.

Ten najbardziej oczywisty – czyli związany z przeżyciami i odczuciami osobistymi głównego bohatera tych wydarzeń, i tu zasada kontinuum jest zachowana, jak też i ten raczej „nieokreślony” – kiedy to każdy z tych utworów można w dowolnej kolejności odsłuchiwać. Tytuł płyty – czyli „obecność” Pielgrzyma wśród Tubylców: tu i teraz, wszędzie i nigdzie, bardzo dobrze oddaje sens i leitmotiv wszystkich piosenek na niej zamieszczonych.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Wizualizacja LZepp!!

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Ocean – czyli rok 2017 (zima) Telefon

8. The Ocean

Singing in the sunshine, laughing in the rain
Hitting on the moonshine, rocking in the grain
Ain’t no time to pack my bag, my foots outside the door
Got a date, I can’t be late, for the high hopes hailla ball.

Singing to an ocean, I can hear the ocean’s roar
Play for free, play for me and play a whole lot more, more!
Singing about good things and the sun that lights the day
I used to sing on the mountains, has the ocean lost it’s way.

Sitting round singing songs ’til the night turns into day
Used to sing on the mountains but the mountains washed away
Now I’m singing all my songs to the girl who won my heart
She is only three years old and it’s a real fine way to start.

Ocean

Śpiewając w słońcu, w deszczu się śmiejąc
W księżyc uderzając, wiosną zieleniąc
Nie mam czasu się spakować, jestem prawie już za drzwiami
Mam randkę, nie mogę się spóźnić na spotkanie ze swoimi snami.

Śpiewam oceanom, słyszę ich grzmot
Gram za darmo, gram dla siebie i dla wielu innych,
śpiewam o dobrych rzeczach i o słońcu kiedy wstaje
śpiewam oceanom, aż się gubią fale.

Wszyscy w krąg, śpiewam pieśni póki noc napotka dzień
Górom też lubiłem śpiewać, póki ich nie rozmył deszcz
Teraz śpiewam wszystkie moje piosenki dziewczynie, co zdobyła serce me
Ona ma tylko trzy lata i wszystko dobrze się zaczyna.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_ocean.html

Tak to już jest, iż każda nawet najdalsza wędrówka musi mieć swój kres, także i ten ostatni utwór z piątej płyty zespołu Led Zeppelin – Ocean, musi mieć swój epilog. Jak cały czas wspominałem, cała płyta ma swoją ukrytą – symboliczną konotację z losami zupełnie realnej postaci. W żadnym przypadku nie nastąpiła tu „zbieżność wyprzedzająca”, iż oto ów człowiek w jakiś sposób dostosował swoje przeżycia do narracji utworów zamieszczonych na płycie – wręcz przeciwnie, ale to już jest na tyle subiektywna ocena, iż z pewnością można by ją zakwestionować. Ok można i tak, ale nie będzie to zgodne z logiką, albowiem, jak to już w przypadku omawiania – interpretacji na przykład Manyskryptu Voynicha, taka ocena jest do podważenia poprzez fakt obiektywnej rozbieżności – chęci od faktów. Kropka.

Zatem tak jak w poprzednich wpisach posłużę się oryginałem – czyli angielską stroną wikipedii dotyczącą zespołu Led Zeppelin, za pomocą której, będę chciał w rzeczy samej, zupełnie subiektywnie odnieść się do „gnozy” ostatniego utworu z płyty. Czy ta moja nadzwyczaj „prywatna” opinia ma, będzie miała przełożenie na tą ogólną – „powszechną”, nie jest już moim udziałem – każdy ma swój rozum i powinien sam odpowiedzieć we własnym zakresie, czy jest to tylko prawdopodobne, możliwe, prawdziwe, czy też fałszywe mniemanie. Jednakże w tym momencie zajdzie pewna sprzeczność, ponieważ taka „opinia” także będzie „skażona” takim samym „deprecjonującym” walorem – czyli subiektywizmem. I w tym cały problem. Tak więc niech zabierze głos „spirituus mowens” tego „zamieszania”.

<<<The intro and chorus (the main riff) are in 15/8; the song is in a 4/4 beat in the verses and the latter part of the song. The voice on the intro is drummer John Bonan referring to the takes: „We’ve done four already but now we’re steady, and then they went 1, 2, 3, 4!” They had tried to record it four times previously but could not get it right, prompting the chant.

At approximately 1:37–1:38 and again at around 1:41, a telephone can be faintly heard ringing in the background. Some speculate that this was intentional — the sheet music (printed after the fact) that accompanies the CD box set has the word „ring” printed twice above the percussion tab of this song. Others are of the opinion that while Led Zeppelin recorded the song a phone was accidentally captured in the mix. Eddie Kramer, present during the recording of Houses of the Holy, states, „It’s entirely possible. [The song was] done in a house.” He also states, „I don’t remember there being [a phone ringing],” implying that it was an accident. There is also a noise heard about 1:59 which sounds like someone pronouncing „c” as in „catch”. This occurs again at about 2:12. Jimmy Page remarked:

„I’m thrilled the records are recorded in such a way that the hi-fi quality, even though it’s tough… you can hear detail on it because that’s what you’re supposed to do. It was supposed to be something whereby you could hear everything that was going on.”

In the last line, the girl who won my heart” refers to Robert Plant’s daughter Carmen, (born 21 November 1968), who was three years old at the time of recording. In concert, Plant always updated the lyric to reflect her current age, as captured on the Led Zeppelin DVD which features a performance of the song at Madison Squere Garden in 1973. During this performance, Plant sang the third verse, which starts with „Sitting round singing songs ’til the night turns into day” as the second verse and sang the second verse at the end of the song. The band first played the song live on their 1972 U.S. concert tour and it remained as part of their performances until their 1973 U.S. tour. It was deleted from the set list thereafter.

The song unwinds to a coda consisting of a guitar solo and a doo-wop homage featuring backing vocals from John Paul Jones and John Bonham. During the last minute or so of the song, Plant can softly be heard singing something along the lines of „I’m sorry, I’m sorry, I’m sorry, yeah!” (Or „I’m so, I’m so, I’m so glad!”)

———————–

Intro i chór (główny riff) znajdują się w 15/8; piosenka jest w rytmie 4/4 w zwrotkach i drugiej części utworu. Głos na wstępie jest perkusista John Bonham odnosząc się do ujęć: „Zrobiliśmy cztery wcześniej, ale teraz jesteśmy zrównoważony, a następnie udali się 1, 2, 3, 4!” Oni próbowali nagrać go cztery razy wcześniej, ale nie mógł zrobić to dobrze, co skłoniło śpiew.

Po około 1:37-1:38 i ponownie na około 1:41, telefon może być słabo słyszał szum w tle. Niektórzy spekulują, że to było zamierzone – nuty (wydrukowanego po fakcie), który towarzyszy zestaw box CD zawiera słowo „pierścień” drukowany dwukrotnie wyżej zakładce perkusyjnej tego utworu. Inni są zdania, że podczas Led Zeppelin nagrali piosenkę telefon został przypadkowo uchwyconych w miksie. Eddie Kramer, obecny podczas nagrywania Houses of yhe Holy, stwierdza: „To całkiem możliwe. [Piosenka] odbywa się w domu.” On również twierdzi, „nie pamiętam istnienia [dzwonienie telefonu]”, sugerując, że to był wypadek. Jest też hałas słyszałem o 01:59, który brzmi jakby ktoś wymawiając „c”, jak w „złapać”. Dzieje się ponownie na około 2:12. Jimmy Page zauważył:

„Jestem zachwycony, że zapisy są rejestrowane w taki sposób, że jakość hi-fi, choć jest to trudne … można usłyszeć szczegóły na jej temat, ponieważ to, co masz robić. To miało być coś, czym mógłbyś usłyszeć wszystko, co się dzieje.”

 

W ostatniej linii, „Dziewczyna, która zdobyła moje serce” odnosi się do Roberta Planta córki Carmen (ur 21 listopada 1968), który był trzy lata w czasie nagrywania. W koncercie, Plant zawsze na bieżąco z liryczny odzwierciedlać jej obecnego wieku, ponieważ zrobione na Led Zeppelin DVD, które obejmuje wykonanie utworu w Madison Square Garden w 1973. Podczas tego występu, Plant śpiewał trzeci wers, który zaczyna się od „Siedząc okrągłe śpiewając piosenki noc zamienia się w dzień „w drugim wierszu i zaśpiewała drugą zwrotkę na końcu utworu. Zespół po raz pierwszy zagrał piosenkę na żywo na ich 1972 tourne US i pozostał jako część swoich występów aż do ich 1973 amerykańskiego tourne. Został usunięty z wykazu zawartego w późniejszym czasie.

Piosenka odwija do coda składającej się z solówką gitarową, doo wop hołd gościnnie w chórkach u Johna Paula Jonesa i John Bonham. Podczas ostatniej chwili i tak piosenki, Plant mogą być cicho słychać śpiew coś w rodzaju: „Przepraszam, przepraszam, przepraszam, tak!” (Lub „Jestem tak, ja tak, tak się cieszę!”)

(link)- https://www.youtube.com/watch?v=GsKJlZi04I0

Kolorem czerwonym zaznaczam najistotniejsze fragmenty, do których poniżej się odnoszę. I tak:

Po pierwsze:Zrobiliśmy cztery wcześniej, ale teraz jesteśmy zrównoważony, a następnie udali się 1, 2, 3, 4!” To nie żaden błąd w nagrywaniu, tylko symboliczna informacja o tym, iż w istocie zespół Led Zeppelin nagrał wcześniej – ma w swoim dorobku akurat cztery płyty, zaś ta jest w pewnym sensie ich dopełnieniem – co starałem się udowodnić przy okazji dekodowania całej płyty Led Zeppelin IV – patrz kwestia związana z symbolicznym znakiem Sandy Denny (The Battle of Evermore). O następnych płytach z powodów oczywistych nie mogło być mowy.

Po drugie: Po około 1:37-1:38 i ponownie na około 1:41, telefon może być słabo słyszał szum w tle. To informacja o istotnym wydarzeniu – nie rzeczywistym (błąd w studio nagraniowym), ale o bardzo subiektywnym i symbolicznym zarazem znaczeniu, dla naszego głównego bohatera całej tej płyty. O co chodzi? Chodzi tu o jak najnormalniejsze na świecie łączenie telefoniczne – kogo z kim? O tym poniżej we wnioskach końcowych.

Po trzecie: Jest też hałas słyszałem o 01:59, który brzmi jakby ktoś wymawiając „c”, jak w „złapać”. Dzieje się ponownie na około 2:12. Jest to również zakodowana informacja. O czym? Także we wnioskach końcowych.

Po czwarte: „Jestem zachwycony, że zapisy są rejestrowane w taki sposób, że jakość hi-fi, choć jest to trudne … można usłyszeć szczegóły na jej temat, ponieważ to, co masz robić. To miało być coś, czym mógłbyś usłyszeć wszystko, co się dzieje.”

Jest to już tak wyrazisty dowód na nieprzypadkowość pomyłek członków zespołu, że było by nieroztropne z tym się nie zgodzić. Już bardziej wyrazistej podpowiedzi nie można chyba udzielić. Choć domyślam się, że są także i bardziej dosadne – ale to już inna kwestia. Ale każdy ma swój osąd i za ten osąd sam odpowiada.

Po piąte:„Dziewczyna, która zdobyła moje serce”  To zapewne (chociaż niczego nie można być pewnym – to tylko moja wysoce prawdopodobna interpretacja – ale jak w poprzednim wpisie starałem się to dowodzić wysoce prawdopodobna) informacja o tej równie symbolicznej „dziewczynie”, o której wspominałem przy okazji dekodowania szóstego utworu zespołu – D’yer Mak’er.

Wnioski końcowe zwierają się w kilku zdaniach. Te zupełnie nieprzypadkowe informacje miały swój określony cel – swojego określonego adresata. Oczywiście chodzi tu cały czas o główny temat przewodni – wiwisekcja przeżyć „brodatego mężczyzny”, ale co wyjątkowe, uzupełnione to zostało o całkiem materialny jego kontakt z osobą równie materialną. O kogo chodzi? Na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć, ale i zarazem niezwykle trudno, a to z tego powodu, iż w tym przypadku nie chodzi już nie czas ubiegły – co można całkiem namacalnie zweryfikować, a o sprawy bieżące – przy omawianiu których wskazana jest najbardziej posunięta ostrożność.

Jadnak by nie uciec od tematu powiem tylko, że najistotniejszą informacją jest w tym przypadku – literka „C” – wymawiana w odpowiedniej artykulacji, oraz ilość jej występowania – czyli 2. Zatem chodzić tu może o miejsce zamieszkiwania, jak i ilość członków rodziny tej osoby. Czy tak jest w istocie? Nie mnie to oceniać. Ale z kontekstu wynika, że jest to wysoce prawdopodobne.

Czas ma swoje prawa, tak też i ta opowieść się kończy. Jaki będzie dalszy ciąg tej opowieści, o tym każdy z czytelników tego bloga dowie się w stosownym momencie, przy okazji omawiania – dekodowania następnego albumu zespołu Led Zeppelin. Na wstępie zamieściłem dokładną wersję utworu Ocean, na podstawie którego łatwo można zweryfikować moje „przypuszczenia”. (link)- https://www.youtube.com/watch?v=GsKJlZi04I0

 

P.S. Kolorem zielonym, w powyżej zaprezentowanym fragmencie angielskiej strony wikipedii dotyczącej zespołu Led Zeppelin, zamieszczona jest jeszcze jedna ważna – jeżeli nie najważniejsza informacja – symboliczna „errata” – o jakżeż pozytywnym wydźwięku. Ale to już inna historia, na inne wpisy.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

No Quarter – czyli rok 2017 (zima) – Autobiografia

7. No Quarter

Close the doors, put out the light
You know they won’t be home tonight
The snow falls hard and don’t you know
The winds of Thor are blowing cold
They’re wearing steel that’s bright and true
They carry news that must get through

They choose the path where no-one goes
They hold no quarter,
They hold no quarter.
Oh…

4:45 – oscillator effect

Walking side by side with death
The devil mocks their every step
The snow drives back the foot that’s slow
The dogs of doom are howling more
They carry news that must get through
To build a dream for me and you
They choose the path that no one goes
They hold no quarter,
They ask no quarter,
They hold no quarter,
They ask no quarter…they think about no quarter…With no quarter quarter.
Oh No…

No Quarter

Zamknij drzwi i pogaś światła
Przecież wiesz, że nie będzie ich w domu tej nocy.
Śnieg mocno pada i czy tego nie wiesz,
że wiatr Thora chłodno wieje?
Oni noszą stal, błyszczącą i prawdziwą.
Niosą wieści, które muszą dotrzeć

Wybierają drogę którą nikt nie idzie,
Są bezlitośni
Są bezlitośni
Ou…

4:45 efekt oscylatora

Idą łeb w łeb ze śmiercią
Diabeł krzyżuje każdy ich krok
Śnieg powraca i spowalnia ich kroki
Psy zagłady wyją wściekle
Niosą wieści, które muszą dotrzeć
By zbudować moje i Twoje marzenia
Oni wybierają drogę, którą nikt nie idzie.
Są bezlitośni
Nie proszą o litość
Są bezlitośni
Nie proszą o litość… myślą o braku litości… bezlitośnie
Bezlitośnie…
O nie….

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,no_quarter.html

Najpierw wprowadzenie do tematu:

Wpis ten – a więc i sam utwór zespołu Led Zeppelin: No Quoter – jest tak doniosłego znaczenia i tak wielowymiarowy zarazem, iż każdego z czytelników, który dotarł do tego miejsca w tym blogu, proszę o zrozumienie – ale nie o wszystkich tych aspektach będę chciał tym razem pisać, a przyczyną jest właśnie ta wielowątkowość, co gdyby dać jej zadość i próbować ją „wyczerpać”, zajęła by nie jeden wpis, ale cały elaborat. Na dodatek, co jest równie istotne, w pewien sposób jest to kwestia bardzo osobistego – czysto emocjonalnego podejścia głównego „motywu przewodniego”, (tak calej tej płyty, jak i tego utworu w szególności) – czyli naszego „brodatego meżczyzny. Tym razem, co nadaje właśnie temu utworowi cechy wyjątkowości, ważniejszym będzie jego niezwykle uniwersalno – ponadczasowy aspekt. Dlaczego tak sądzę? Wszystko okaże się po zapoznaniu się z tekstem „źródłowym” jakim ponownie jest angielskie wydanie wikipedii, i tak jak w poprzednim wypadku potrzebna będzie umiejętność selektywnego wyłapania wśród wielu nieistotnych informacji – te, które niczym nić Ariadny poprowadzą do wyjścia z labiryntu mylnych wniosków. Zatem, poniżej zamieszczam najistotniejsze fragmenty ze strony poświęconej zespołowi Led Zeppelin – chodzi tu o siódmy utwór z płyty Houses of the Holy. No to do dzieła.

No Quarter” is a song by Led Zeppelin hat appears on their 1973 album Houses of the Holy. It was written by John paul Jones, Jimmy Page and Robert Plant. The song became a centerpiece at all Led Zeppelin concerts thereafter, until their final tour. […] Jimmy Page applied vari-speed to drop the whole song a semi-tone, in order to give it a thicker and more intense mood. […]

The song features a brief Shepard scale at the close of the solo section at around the 4:45 mark. With his electric piano, John Paul Jones achieved a Fender Rhodes – like oscillator effect, as well as a real-time bass synth line, done on early  Moog Taurus foot pedals in sequence with the keyboard track, which requires an amount of dexterity. Along with full-range intonation, the depression-sensitive bass pedals were then able to be modulated in-time with the riff, opening up the filter cut-off, rhythmically, judging by the amount the pedal is depressed. The result is a swampy, hollow, and deep bass sound, which was also compressed in the final cut.

The title is derived from the military practice of showing no mercy to a vanquished opponent and from the brave act of not asking for mercy when vanquished. This theme is captured in several of the song’s lyrics. The entire vocal track was run though a chorus filter, and a leveler. […]

When played live, the „No Quarter” is played a half step up in D minor as opposed to C♯ minor from the studio version. From 1973 „No Quarter” became a centerpiece at  Led Zepelin concerts, being played at virtually every show the band performed until 1980 (it was eventually discarded on their final tour „Over Europe” in that year). The song took on a very mysterious texture on stage as many lights and simulated fog were used.

————–

No Quarter” to piosenka Led Zeppelin, który pojawia się na ich 1973 albumu Houses of the Holy. Został on napisany przez Johna Paula Jonesa, Jimmy Page i Roberta Planta. Piosenka stała się centralnym punktem na wszystkich koncertów Led Zeppelin następnie, aż do ich ostatecznej trasy. […] Jimmy Page stosowane vari-predkość spadnie cały utwór jest półton w celu nadania mu grubszą i bardziej intensywny nastrój. […]

Ta piosenka posiada krótką skalę Sheparda na zamknięciu sekcji solowej w całym znaku 4:45. Ze swoim elektrycznym pianinie, John Paul Jones osiągnął Fender Rhodes podobnym skutkiem oscylatora, a także linię basu synth czasie rzeczywistym, sporządzonej na początku Moog Taurus pedały w sekwencji z toru klawiatury, która wymaga pewnej ilości zręczności.

Wraz z pełnym zakresem intonacji, depresja wrażliwe pedały basowe były wówczas w stanie być modulowane in-time z riffem, otwieranie filtra odcięcia, rytmicznie, sądząc po ilości pedał jest wciśnięty. Rezultatem jest bagnisty, puste i głębokie basy, który również został skompresowany w ostatecznej wersji.

Tytuł pochodzi od praktyki wojskowej nie okazując miłosierdzia wobec pokonanego przeciwnika i od dzielnego czynu nie prosząc o litość, gdy pokonany. Ten motyw jest ujęte w kilku słowa utworu. Cały utwór wokalny został uruchomiony choć filtr chóru oraz prostownicy. […]

Gdy grana na żywo, „No Quarter” odtwarzany jest pół kroku w d-moll, w przeciwieństwie do C ♯ minor od wersji studyjnej. Od 1973 roku „No Quarter” stał się centralnym punktem na koncerty Led Zepelin, grany jest co pokazać praktycznie każdy zespół wystąpił do 1980 roku (został ostatecznie odrzucony w ich ostatecznym tour „Over Europe” w tym roku). Ta piosenka nabrała bardzo tajemniczej tekstury na scenie jak najwięcej światła i symulowanej mgły.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Led_Zeppelin

Ważna informacja: kolorem czerwonym zaznaczam najistotniejsze dla zrozumienia „fakty” – czyli:Piosenka stała się centralnym punktem na wszystkich koncertów Led Zeppelin; Ta piosenka posiada krótką skalę Sheparda na zamknięciu sekcji solowej w całym znaku 4:45 – podobnym skutkiem oscylatora; Ta piosenka nabrała bardzo tajemniczej tekstury na scenie jak najwięcej światła i symulowanej mgły.”

I co z tego wynika? Jakie można z tego wyciągnąć wnioski? By na te pytania jakoś sensownie odpowiedzieć potrzebny jest jeszcze jeden element tej „układanki” – czyli rozszyfrowanie tytułu tego utworu, oraz moje jego dość oryginalne jej zdefiniowanie. Jak wiadomo samo określenie: Quarter jest oczywiste – ale tylko na pozór, no bo przecież jaki związek ma, mógłby mieć ten termin pochodzący (od praktyki wojskowej, nie okazując miłosierdzia wobec pokonanego przeciwnika i od dzielnego czynu nie prosząc o litość, gdy pokonany) z zupełnie inną tematyką, a na dodatek „podlany sosem” mojego określenia – Autobiografia. By z tego zaułka wyjść z jakimkolwiek sensownym wnioskiem potrzebne jest zapoznanie się z jego dokładną definicją – co poniżej.

Autobiografia – (gr. autós = sam + bíos = życie + gráphō = piszę; ang. autobiography, fr. autobiographie, niem. Autobiographie) – utwór piśmienniczy, którego tematem jest własne życie autora, jego koleje losów i czyny, zdarzenia, których był świadkiem, doświadczenia, które nabywał, ewolucja zapatrywań i postawy wobec świata. Innymi słowy: biografia jakiejś osoby (całościowa lub fragmentaryczna) przez nią samą napisana.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Autobiografia

Tak naprawdę to definicja określenia: autobiografia – jest powszechnie znana, ale jak już we wszystkich wcześniejszych wpisach pisałem, to w przypadku „gnozy” tych utworów oraz moich prób ich rozkodowania, takie „powszechne” myślenie z góry skazane jest na porażkę. Dlaczego? Chociażby tylko z powodu zamiłowań głównego „spiritus movens” wszystkich poczynań zespołu Led Zeppelin – Jimmy’ego Page do okultystycznych praktyk. Zatem, cóż z tym fantem zrobić? Tutaj będzie potrzebna kolejna podpowiedź – a będzie nią wszystko to co już powszechnie wiadomo o „podprogowej sferze” związanej z filmem: 2001: Odyseja kosmiczna – Stanley’a Kubricka (2001: A Space Odyssey), oraz wszystko to co zinterpretowałem na ten temat w moim wpisie: 10 marca 2016 roku – patrz link: http://gloriaolivae.pl/?p=2867 

Dla przypomnienia:

<<<Pierwszy utwór drugiej płyty zespołu koduje nadzwyczaj przełomowe wydarzenie w całej historii powstania, ewolucji i rozprzestrzeniania się człowieka współczesnego, odkąd tylko uzyskał świadomość potęgi swojego umysłu. Dominacja nad pozostałymi gatunkami (eksterminacja Neandertalczyka) jest niczym w porównaniu z tym, iż człowiek uzyskał, (dostąpił) również świadomości istnienia transcendentnego bytu.

Tytuł utworu jak i cały tekst, to jedne wielkie wyznanie miłości (ekstaza) skierowane do tego człowieka przez jego „stwórcę”. Nauka opisuje ten temat w sposób racjonalny. Ludzie, dla których symbolika religijna ma priorytet nad wszelkimi naukowymi dowodami, zajmują w tej kwestii stanowisko pryncypialne. Każdy swoją rację argumentuje na swój sposób. Wszelkie dywagacje na temat, która z tych opcji jest nadrzędną, nie mają w tej chwili większego znaczenia. Ważniejsze jest to co autorzy i wykonawcy tego utworu chcieli nam przekazać. Co poeta miał na myśli. A jak sądzę poeta wczuł się w rolę właśnie tego bytu, który całą swoją miłość do swego dzieła, po prostu chce wyznać, wykrzyczeć. Cokolwiek więcej bym na ten temat napisał, to będzie to i tak zbyt mało, zbyt niedoskonale.>>>

I dopiero teraz, po zapoznaniu się z wszystkimi aspektami tej układanki, można przystąpić do dekodowania tego utworu. Jeśli do tego całego, trochę przydługiego wstępu, dodamy jeszcze wszystko to co pisałem już w początkowych wpisach o: dylatacji, sposobie przesyłu i nośniku informacji, to wnioskiem pośrednim jest niezwykle ważna informacja mówiąca o tym, iż ten przejaw transcendencji miał, mógł mieć jakiś konkretny już (a nie czysto wirtualny i „historyczny”) przejaw swojego istnienia. Jest to nadzwyczaj śmiała teza, ale jak to postaram się „udowodnić” mogło mieć miejsce. Otóż za pomocą pojęcia prawniczego: świadka koronnego, można domniemywać, iż zachodzi duże – wystarczające, prawdopodobieństwo poprawnego – czyli zbliżonego chociaż do prawdziwego – a zatem, nie fałszywego osądu. Generalnie przyjmuje się że świadkiem koronnym jest sprawca czynu. Kto, lub bardziej zasadnie co będzie tym konkretnym przypadku „świadkiem koronnym”, by wyczerpać znamiona tej definicji będzie prawie niewykonalnym by to ustalić. Chociaż nie do końca – ale to już inna kwestia.

By nie zaprzepaścić sprawiedliwego osądu, należy zatem posłużyć się inną zasadą – jak najbardziej możliwego prawdopodobieństwa – czyli zachodzi konieczność przeprowadzenia „procesu poszlakowego”. W tym przypadku należy przeprowadzić postępowanie dowodowe, <<<w którym za poszlakę uznaje się fakt uboczny, co do którego nie zachodzą wątpliwości, nie wskazujący wprost, że „przestępstwa” dokonała dana osoba, jednak pozwalający na wnioskowanie co do tej okoliczności. Poszlakami są więc fakty poboczne dzięki, którym można wnioskować co do faktu głównego, którym jest ustalenie sprawcy przestępstwa. Poszlaki nie dotyczą więc znamion przestępstwa ale innych okoliczności, pełnią rolę pomocniczą dla ustalenia tych znamion, mają charakter incydentalny.>>>

Zatem jakie fakty poboczne można uznać za „pomocniczy dowód” – by wydać możliwie jak najbardziej sprawiedliwy osąd w tej sprawie. Jak dla mnie będą to trzy fundamentalnego znaczenia kwestie:

Pierwsza: niezaprzeczalność kontinuum czasu – co mam nadzieję udowodniłem wszystkimi moimi wcześniejszymi wpisami, a także fakt wyjątkowości oraz mam nadzieję, że także i trafności mojej interpretacji wszystkich tych utworów zespołu Led Zeppelin. Jeśli jest jakakolwiek inna ich interpretacją to chciałbym się z nią zapoznać – z prostej zasady falsyfikacji. Istnieje jeszcze taka możliwość, iż wszystkie te moje interpretacje to stek bzdur – ale w tym przypadku nadzwyczaj wysokie prawdopodobieństwo trafności tych moich interpretacji działa na moją korzyść. Oczywiście można zaprzeczyć – nie bo nie, ale to jest już inna kwestia – raczej życzeniowa – typowe chowanie głowy w piasek. Ja przedstawiam poszlakę – fakt uboczny, kontra – nie bo nie. Nie do mnie należy ocena kto ma rację.

Druga: wszystkie „podpowiedzi” jakie są, były zawarte we wszystkich poprzednich moich wpisach, są o tyle „sprawdzalne”, iż są one niepodważalnie udokumentowane w postaci linków – co nadaje im walorów tekstów źródłowych – czyli udokumentowanych poszlak. Oczywiście i w tym przypadku można mówić o zbyt dużej dozie prawdopodobieństwa subiektywnej interpretacji (nie może być to uznane za fakt obiektywny) – ale tu już ponownie nie do mnie należy ocena, ale i w tym przypadku zachodzi różnica coś, kontra nic. Czy członkowie i inne osoby zainteresowane wplatały te kwestie, ot tak sobie bez konkretnego przeznaczenia, czy tak jak ja sądzę, było to specjalnego znaczenia „informacje naprowadzające” – to na ten temat powinni wypowiedzieć się już sami zainteresowani. Istnieje taka możliwość, że te „naprowadzające kwestie” wypowiadane były bez żadnego konkretnego celu – może i tak było, ale ja zakładam, iż było wręcz przeciwnie, czego pośrednim dowodem jest taka wręcz konspiracyjna tajemniczość członków zespołu – przykładów tego jest tak wiele, iż ich nie muszę chyba przywoływać.

Trzecia: Autobiografia – gr. autós = sam + bíos = życie + gráphō = piszę; utwór piśmienniczy, którego tematem jest własne życie autora, jego koleje losów i czyny, zdarzenia, których był świadkiem, doświadczenia, które nabywał, ewolucja zapatrywań i postawy wobec świata. Zapoznając się z tekstami wszystkich utworów na tej płycie Houses of the Holy – można by odnieść wrażenie, iż są to czysto indywidualne przeżycia „głównego aktora” tej opowieści, ale jeśli wziąć pod uwagę to co jest motywem przewodnim wszystkiego tego, co przy okazji utworu Whole Lotta Love zinterpretowałem – czyli wpływ „egzogenicznej transcendencji”, to nie będzie słowa przesady, iż nie należy i tego utworu interpretować jako tylko „moje pobożne życzenie”. Potwierdzeniem tego może być sam utwór No Quarter: sposób jego interpretowania przez zespół Led Zeppelin na scenie, a także jego wizualizacja w postaci klipu filmowego, jaki zmieściłem na samym początku tego wpisu. W nieprzypadkowy sposób koreluje on z klipem z „filmu” 2001: Odyseja kosmiczna – Stanley’a Kubricka (2001: A Space Odyssey). Wniosek jest następujący: chodzi tu raczej o „transcendentną autobiografię”, a to stanowi w pewny sposób „fakt uboczny”. Pewnym zbieżnym „elementem” z tym utworem jest inny „element” układanki jakim jest moja interpretacja poszczególnych folio pochodzących z Manyskryptu Voynicha – a konkretnie 49 V , patrz link – http://gloriaolivae.pl/?p=3341

Wszystko to skutkuje, jak sądzę tym, iż można to potraktować jako istotny „fakt poszlakowy”. Pozostaje jeszcze dziwny dźwięk z minuty 4:45 utworu – czyli „efekt oscylatora”, który jest „werbalną interpretacją” tego niecodziennego „wydarzenia”. Ja tego nie wymyśliłem – jest to już raczej kwestia autorów tego utworu – i to jest kolejny niezaprzeczalny fakt.

Oczywiście nie mam przygotowania prawniczego, więc tak dokładnie nie sprawdziłem wszystkich „możliwości” prawnych dla obrony moich najważniejszych tez – aż tak bardzo nie zależy mi na tym, ale by jakoś uwiarygodnić prawdziwość tego co proponuję gotów jestem poddać się rygorowi logicznej zasady mówiącej o tym, iż jeżeli chociaż jeden „element” z szeregu wielu „elementów” mojej teorii głównej jest fałszywy, to i pozostałe uznać należy za wytwór czystej imaginacji i nad wyraz swobodnej interpretacji, co w efekcie całość zdeprecjonuje w taki sposób, iż nawet i jak uznam go za niedorzeczny. Jednakże gdyby tak się nie stało, to będzie to właśnie ten poszukiwany fakt uboczny co skutkować będzie uznaniem go za „dowód” poszlakowy.

Wszystko co powyżej zamieściłem dotyczyło uniwersalno – ponadczasowego aspektu tej sprawy. A co z osobistym i emocjonalnym aspektem naszego mężczyzny, czy on nie jest w jakiś sposób „reprezentowany” w tym utworze? Bynajmniej. Sądzę, iż będą to fragmenty z angielskiej wikipedii, jakie poniżej zamieszczam.

<<<In Led Zeppelin concert film The Song Remains the Same, „No Quarter” was the thematic music behind Jones’ personal fantasy sequence, in which he played a haunting masked horseman or highwayman roaming the graveyards. Jimmy Page also used a short segment of theremn as an added sound effect while playing the song live, as can additionally be seen in the movie.

<<<W Led Zeppelin filmu koncertowego Song Remains the Same „No Quarter” była muzyka tematyczna za osobistym Jonesa sekwencji fantazji, w którym grał nawiedzonego zamaskowany jeździec lub rozbójnika roamingu cmentarze. Jimmy Page stosowany również krótki odcinek Thermina jako dodatkowy efekt dźwięku podczas odtwarzania utworu na żywo, a dodatkowo może być postrzegane w filmie.

Co oznacza określenie Theremin przedstawiam poniżej.

Theremin (eterofon, termenvox) – instrument muzyczny z grupy elektrofonów elektroniczny skonstruowany przez rosyjskiego fizyka i wynalazcę Lwa Termena. Dźwięki produkowane przez theremin są ubogie harmonicznie i przypominają w swym brzmieniu wycie, jęk, kobiecy głos, gwizd, piłę flet, skrzypce lub inne instrumenty. Theremin działa na podobnej zasadzie co Audion Piano.Termen wykorzystał wyraźną niedoskonałość tego typu urządzenia, objawiającą się w zakłóceniach pracy, gdy w polu jej działania znajdowało się ciało ludzkie.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Theremin

Jeśli chodzi o moją interpretację tego fragmentu zaczerpniętego z angielskiej wikipedii – to na razie pozostawiam tą kwestię do osobnego „wytłumaczenia”. Tytuł tego utworu – No Quoter i jego definicja – dodaje tylko sensu, w jakim kierunku dedukcji należy podążać. Kiedy to nastąpi? To sprawa raczej nieokreślona i w pewnym sensie zależna od okoliczności.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima) – „yod coalescence” – palatalizacja spółgłosek

6. D’yer Mak’er

oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go

Aye ah ah ah ah Aye
All those tears i cry
Aye ah ah aye
All those tears i cry
oh oh ah aye
baby please dont go

When i read the letter you wrote me
it made me mad mad mad
when I read the words that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
i cant let you go
i love you
oh baby i love you

oh oh oh oh oh oh
every breath i take
oh oh oh oh
ohh every move i make
oh baby please dont go

Ah ah ah ah ah aye
you hurt me to my soul
oh oh oh oh
you hurt me to my soul
oh oh oh oh
darling please dont go

when i read the letter you sent me
it made me mad mad mad
when i read the news that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
and i cant let you go
i love you
oh baby i love you

solo

Oh oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
oh baby, Ba-by, please please please
uh uh uh uh uh uh baby
uh uh i really love you baby
oh oh oh oh oh oh darlin
ohhhhh ohhhhhhh
Oh baby i still love you so
oh baby i still love you so oh oh
oh oh oh oh oh oh oh
baby, fire
oh oh oh oh oh oh oh
fire
oh oh oh oh oh
oh~! yeah
fire
oh baby i still love you so

D’yer Mak’er

Och och och och och
Nie musisz iść och och och och
Nie musisz iść och och och och
Nie musisz odchodzić

Aj aj aj aj aj
Te wszystkie łzy które wypłakałem aj aj aj aj aj
Te wszystkie łzy które wypłakałem aj aj aj aj aj
Mała nie odchodź.

Kiedy czytałem twój ostatni list
Wprawił mnie w szał, szał, szał
Kiedy czytałem co się zdarzyło
Smutno mi, mi, mi.
Ale wciąż cię kocham
Nie mogę dać ci odejść
Kocham cię-och mała, kocham cię.

Och och och och och
Każdy mój oddech och och och och och
Każdy mój ruch och och och och och
Mała, proszę,nie odchodź.

Aj aj aj aj aj
Ranisz mnie tak głęboko w dusze aj aj aj aj aj
Ranisz mnie tak głęboko dusze aj aj aj aj aj
Kochanie, proszę, nie odchodź.

Kiedy czytałem twój ostatni list
Wprawił mnie w szał, szał, szał
Kiedy czytałem co się zdarzyło
Smutno mi, mi, mi.
Ale wciąż cię kocham
Nie mogę dać ci odejść
Kocham cię-och mała, kocham cię.

Och och och och och
Nie musisz odchodzić och och och och och
Nie musisz odchodzić och och och och och
Mała, proszę, nie odchodź.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,d_yer_maker.html

Najpierw wprowadzenie do tematu:

Po pierwsze: wszystkie informacje jakie będą wskazówkami do rozwiązania tej łamigłówki znajdują się na wikipedii (angielskie wydanie) – trzeba tylko umiejętności selektywnego wyłapania wśród wielu nieistotnych informacji – te, które niczym nić Ariadny poprowadzą do wyjścia z labiryntu mylnych wniosków (ignorancji). Zatem, co będzie ważne? Poniżej zamieszczam fragmenty ze strony poświęconej zespołowi Led Zeppelin – szósty utwór z płyty Houses of the Holy. No to jazda.

 

<<<This track, as well as another song entitled „The Crunge”, was initially not taken seriously by many listeners, and some critics reserved their harshest criticism for these two arrangements. In an interview he gave in 1977, Jimmy Page referred to this negative response: I didn’t expect people not to get it. I thought it was pretty obvious. The song itself was a cross between reggae and a ’50s number, „Poor Little Fool,” Ben E. King’s things, stuff like that.

<<<Ten utwór, a także kolejny utwór zatytułowany „The Crunge”, początkowo nie był traktowany poważnie przez wielu słuchaczy, a niektórzy krytycy zastrzeżone swoją najostrzejszą krytykę dla tych dwóch rozwiązań. W wywiadzie, którego udzielił w 1977 roku, Jimmy Page, o których mowa tej negatywnej odpowiedzi: I nie oczekiwać, że ludzie nie dostać. Myślałem, że to dość oczywiste. Sama piosenka była skrzyżowaniem reggae i „numer 50s” Biednego Fool „rzeczy Ben E. King, w takich rzeczach.

 

Po drugie: ważna informacja: Kolorem czerwonym zaznaczam najważniejsze kwestie. I dalej – poniżej kolejne ważne informacje:

<<<Led Zeppelin bassist John Paul Jones has expressed his distaste for the song, suggesting that it started off as a studio joke and wasn’t thought through carefully enough. […] „D’yer Mak’er” is one of the few Led Zeppelin songs where all four members share the composer credit. The sleeve on the first album pressing also gives tribute to „Rosie and the Originals” a reference to the doo-wop influence in the song’s style.

<<< Basista zespołu Led Zeppelin John Paul Jones wyraził niechęc do tej piosenki, co sugeruje, że rozpoczła się w studio żart i nie wykonywano go zbyt starannie. „D’yer Mak’er” to jedna z niewielu piosenek zespołu Led Zeppelin, gdzie wszyscy członkowie podzielają kredyt kompozytora. Tuleja na pierwszej płycie dociskowej daje również hołd „Rosie i oryginały” odniesienie do wpływu doo wop w stylu tego utworu.

 

Po trzecie: następna ważna informacja:

<<<The name of the song is derived from an old joke, where two friends have the following exchange: „My wife’s gone to the West Indies. ” „Jamaica?” (which has a similar pronunciation as „D’you make her?”) „No, she wanted to go”. On 21 July 2005, Led Zeppelin vocalist Robert Plant discussed the song during an interview with Mike Halloran, a DJ on radio stationFM 94,9 in San Diego. During the interview, he talked about the different interpretations and pronunciations of the name of the song. The title, which appears nowhere in the lyrics, was chosen because it reflects the reggae feel of the song. Plant has said that he finds it amusing when fans completely overlook the apostrophes and naively mispronounce the title as „Dire Maker”.

<<<<Nazwa utworu pochodzi ze starego dowcipu, gdzie dwaj przyjaciele mają następującą wymianę: „Moja żona wyjechała do Indii Zachodnich „. „Jamaica?” (który ma podobną wymowę jako „D’dokonać jej?”) „Nie, ona chciała iść”. W dniu 21 lipca 2005 roku, wokalista Led Zeppelin Robert Plant omówione piosenkę podczas wywiadu z Mike Halloran, DJ w stacji radiowej FM 94,9 w San Diego Podczas rozmowy, mówił o różnych interpretacji i wymawiania nazwy utworu. Tytuł, który pojawia się nigdzie w tekście, został wybrany, ponieważ odzwierciedla atmosferę reggae utworu. Roślina powiedział, że uzna to za zabawne, gdy fani całkowicie przeoczyć apostrof i naiwnie mispronounce tytuł jako „Dire Maker”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/D%27yer_Mak%27er

I teraz podaję linki do stron internetowych, które będą niezwykle ważne dla udokumentowania wniosków końcowych.

http://www.tekstowo.pl/piosenka,ricky_nelson,poor_little_fool.html

https://www.youtube.com/watch?v=mGKG5bDEjms

https://www.youtube.com/watch?v=Gson1KDV5VE

http://www.tekstowo.pl/piosenka,rosie__the_originals,angel_baby.html

http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2652332

https://pl.wikipedia.org/wiki/D%27yer_Mak%27er

Po czwarte: zanim jednak przyjdzie czas na wnioski końcowe, poniżej zamieszczam ostateczny trop wiodący do wyjaśnienia zagadki:

<<<<Jest to aluzja do tzw. kawału z brodą i dlatego wywołuje u mnie uśmiech. Wam też się to podoba? Może ktoś się zastanowi, jakim cudem „do you make a…” może brzmieć jak „dżemejke”?

A no może, a to dzięki fenomenowi zwanemu „yod coalescence”. Już wyjaśniam: „yod” to nazwa litery „j” po hebrajsku (bo w fonetyce często używa się nazw liter hebrajskich), a „coalescence” to zlanie się spółgłosek w sąsiedztwie dźwięku „j”: dj, tj, sj i zj zostają wymawiane jak dż, cz, sz i ż. 

Palatalizacja spółgłosek (jak w słowach: pressure, leisure – jest tam potencjalne „jot”, porównajmy „presja” po polsku) postępuje w angielskim od 500 lat i bynajmniej nie jest zakończona. Najlepiej na przykładach. Wyciągam swoje słowniki. Jednemu z moich komentatorów już się nie podobało, że cytuję słownik z 1985 roku, a tu będzie jeszcze gorzej. Jednak stare słowniki dają nam obraz języka zastygłego, jak skamielina, w danym roku. Proszę: słownik z 1956 roku – mamy fortune z dwoma wymowami: „-czun” i „-tjun”. W słowniku z 1964 roku – mature z wymową „matjuə”, a w internecie aż trzy wymowy: „-tuə”, „-tjuə” i „-czuə”! 

Z tym, że ja mówię o zlaniu się wymowy dwóch wyrazów, co dla Polaków jest chyba tabu? Bo tradycyjna nauka to: słówko-słówko-słówko (tzw. wkuwanie słówek), a niestety w prawdziwej mowie (przynajmniej w angielskim) mówimy nawet nie słówkosłówkosłówko, ale połowę „zjadamy”: sówsówsów! 

W 1914 roku w satyrycznym magazynie „Punch” ukazał się taki rysunek: Rozmawia dwóch panów: 

A: I am a gay straw widower these days. My wife’s gone to the West Indies. 
B: Jamaica? 
A: No, she went of her own accord. 

A: Jestem wesołym (tu przestarzałe użycie słowa „gay”, obecnie oczywiście znaczy „gej”, ale nie o tym dzisiaj) słomianym wdowcem, bo żona wyjechała na Karaiby. 
B: Na Jamajkę? 
A: Nie, pojechała z własnej woli. 

Oczywiście nie ma to żadnego sensu. Ale nabierze go, gdy za „Jamaica” podstawimy „Did you make her?” (Czy ją zmusiłeś?). 

(link)- http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2652332

Nie jest już tajemnicą, że wszystkie poprzednie „wydarzenia” opowiadały o losach – przeżyciach „brodatego mężczyzny”, dlatego też z samej tylko logiki wynikać powinien jeden podstawowy wniosek, iż także i to „wydarzenie” jest, powinno i jego dotyczyć. Zatem jakiego to wydarzenia można oczekiwać, z jakimi „kłopotami” mamy do czynienia. Zadając sobie to pytanie jeszcze zupełnie niedawno, a także i znacznie wcześniej sądziłem, iż będą, są to wydarzenia nad wyraz nieciekawe – jednak życie przynosi, przyniosło swój scenariusz – sądzę, że o wiele bardziej optymistyczny. Jednak do rzeczy.

W ostatnim cytowanym tekście wyróżniłem kolorem czerwonym najważniejszą informację, jakim jest fakt: palatalizacji spółgłosek (termin czysto naukowy związany z lingwistyką) – czyli w języku angielskim: „yod coalescence” Mając więc ten naukowy trop na uwadze, oraz wszystko to co w poprzednim wpisie zwarłem jako wniosek końcowy: <<<I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia. Bezpośredni związek z Dancing Days ma inny utwór: Achilles Last Stand z siódmej płyty zespołu: Presence.>>> to nie będzie tu mowy o pomyłce jeśli powiem, iż nastąpiło „długo oczekiwane” zwerbalizowanie kontaktów głównych aktorów tego zamieszania – co można wywnioskować z poniżej zamieszczonych ich CV – ich wszystko mówiące: teksty czy „fotografie”.

O kogo chodzi? Nie jest to jeszcze zbyt dogodny moment by na to pytanie odpowiedzieć – ponieważ istotnym dopełnieniem tego wątku, który nota bene „wlecze się” od samego początku płyty, są ostatnie dwa utwory, które (szczególnie ostatni) stanowią swoistą pointę wieńczącą cały ten okres w życiu „brodatego mężczyzny”, ale by się o tym przekonać potrzebna jest odrobina cierpliwości – ciąg dalszy na pewno nastąpi.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dancing Days – czyli rok 2017 (zima) – Koło życia

5. Dancing Days

 

Dancing days are here again,
As the summer evenings grow.
I got my flower, I got my power,
I got a woman who knows.

 

I said it’s alright,
You know it’s alright,
I guess it’s all in my heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

 

Crazy ways are evident,
By the way you wearin’ your clothes.
Sippin’ booze is precedent,
As the evening starts to glow.

 

You know it’s alright,
I said it’s alright,
You know it’s all in my heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

 

Do Ya?

 

You told your mother I’d get you home,
But you didn’t say that I got no car.
I saw a lion, he was standin’ alone,
With a tadpole in a jar.

 

You know it’s alright,
I said it’s alright,
I guess it’s all in my heart, heart, heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

 

So dancing days are here again,
As the summer evenings grow.
You are my flower, you are my power,
You are my woman who knows.

5. Dancing Days

 

Dni tańca nadeszły znów
Wraz z wieczorami lata
Mam swój kwiat, mam swoją moc
I kobietę mam, która wie

 

Ref.
Wiesz, że to dobrze
Mówię, że dobrze
Ty wiesz, że wszystko jest w moim sercu
Ty będziesz moją jedną jedyną
Czy tak powinno się to zaczynać?

 

Widać, że lubisz szaleństwo
W sposobie, w jaki się ubierasz
Najpierw byliśmy chwilę na gazie
Teraz wieczór swój blask rozpościera.

 

Ref.
Wiesz…

 

Powiedziałem twojej mamie, że do domu cię odwiozę
Ale nie powiedziałem jej, że nie mam żadnego auta
Widziałem lwa, który samotnie sobie stał
W słoiku tylko kijankę miał.

 

Ref.:
Wiesz…

 

Dni tańca nadeszły znów
Wraz z wieczorami lata
Ty jesteś moim kwiatem, ty jesteś moją mocą
Ty jesteś moją kobietą, która wie.

 

Ref.
Wiesz…

 

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,dancing_days.html

Piąty utwór zespołu Led Zeppelin – jest przełomowego znaczenia tak całej płyty, jak i, co należy podkreślić, dla wszystkiego tego co już wiemy o poczynaniach brodatego mężczyzny – autora książki Gloria Olivae, dlatego też fakt ten postanowiłem podkreślić zaznaczając kolorem zielonym cały tekst. Jak to już wielokrotnie wcześniej bywało, tak też i tym razem by rozwikłać złożoność zagadnienia posłużę się podpowiedzią zaczerpniętą u samego źródła – czyli z ogólnie dostępnej biografii zespołu.

 

Dancing Days – utwór angielskiego zespołu rockowego Led Zeppelin albumu Houses of the Holy z roku 1973, nagrany w Stargroves w 1972 roku. Inżynier dźwięku Eddie Kramer mówił podobno, że muzycy zaczęli tańczyć na trawniku ze szczęścia podczas odtwarzania tego utworu – taka była ich satysfakcja z nagrania „Dancing Days”. Riff otwierający, który trwa do 17 sekundy, jest dość znany i jest często używany przez stacje radiowe i program VH1 Classic.

 

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Dancing_Days

Cóż takiego wyjątkowego jest w tym utworze, że aż do tego stopnia uradował on członków zespołu i spowodował asumpt do tak spontanicznej zabawy – uświetnienia tym niezapomnianej chwili? Wszystkie poprzednie utwory zamieszczone na tej płycie odnoszą się do „osobistych” przeżyć brodatego mężczyzny – czyli najistotniejszego podmiotu lirycznego, jakim jest autor książki Gloria Olivae. Także i ten odnosi się bezpośrednio do osoby, o której mowa w tym utworze – jest to zapis jego aktualnej sytuacji w jakiej się on znajduje, jest to informacja o jego aktualnym stanie psychofizycznym jaki on aktualnie odczuwa. Jest to związane z jego przeżyciami i emocjami zupełnie już prywatnymi.

Otóż ni mniej, ni więcej, w jego życiu nastąpiła tak „radosna chwila, że jego emocje „eksplodowały”, a jednym z najłatwiejszych sposobów na „rozładowanie” emocji jest muzyka i jej najpiękniejsza emanacja – taniec. Tak jak członkowie zespołu z całego serca „radują się” – tak też i nasz brodaty mężczyzna przeżywa, przeżywał momenty nieopanowanej „radości”. Nie wdając się w szczegóły, choć jestem o tym przekonany, że związane są, były z tym wszystkim o czym już pisałem na ten temat przy okazji dekodowania pierwszego utworu czwartej płyty zespołu Led Zeppelin: Black Dog – chodzi mi konkretnie o jego łagodniejszą, bardziej osobisto – emocjonalą wersją.

I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia. Cokolwiek w tym momencie bym nie napisał, to i tak słowami tych wszystkich „porywów” emocji jakie stały się udziałem „podmiotu lirycznego” nie da się zwerbalizować, zatem na tym poprzestanę. Bezpośredni związek z Dancing Days ma inny utwór: Achilles Last Stand z siódmej płyty zespołu: Presence – ale to już zupełnie inna historia, na inny czas. Nota bene: jest to tak symbolicznie znaczący utwór, iż już teraz, w tym momencie, warto do niego sięgnąć by choć trochę uzmysłowić sobie jak bardzo „radosnym” utworem jest Dancing Days.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Houses of the Holy – Podsumowanie

Jak już wcześniej wspomniałem: wszystkie utwory z piątej płyty zespołu Led Zeppelin –Houses of the Holy opowiadają o przyszłych, kolejnych wydarzeniach z historii życia „brodatego mężczyzny”. Kogo personifikuje ten „brodacz” – była o tym już mowa. Po trzecim utworze z tej płyty, na pewien czas nie zamieszczałem dokładnej egzegezy następnych utworów – a to z tego powodu, iż sam do końca nie byłem ich pewien. Teraz już po spełnieniu się ich prekognicji, tym łatwiej – bo bez cienia wątpliwości oraz bez obaw o pomyłkę, mogę pozostałe utwory zespołu zamieścić z zaległym „tłumaczeniem”. W kolejnych wpisach postaram się nadrobić zaległości.

Houses of the Holy

1. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

2. The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

3. Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

4. The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

5. Dancing Days – czyli rok 2016 2016/17 (zima) – Koło życia

6. D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima)

7. No Quarter – czyli rok 2017 (Autobiografia)

8. Ocean – czyli rok 2017 (zima)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima)

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dancing Days – czyli rok 2016/17 (zima)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Wszystko zależy od Ciebie

Achilles Last Stand

It was an April morning when they told us we should go 
As I turn to you, you smiled at me 
How could we say no? 

With all the fun to have, to live the dreams we always had 
Oh, the songs to sing, when we at last return again 

Sending off a glancing kiss, to those who claim they know 
Below the streets that steam and hiss, 
The devil’s in his hole 

Oh to sail away, To sandy lands and other days 
Oh to touch the dream, Hides inside and never seen. 

Into the sun the south the north, at last the birds have flown 
The shackles of commitment fell, In pieces on the ground 

Oh to ride the wind, To tread the air above the din 
Oh to laugh aloud, Dancing as we fought the crowd 

To seek the man whose pointing hand, The giant step unfolds 
With guidance from the curving path, That churns up into stone 

If one bell should ring, in celebration for a king 
So fast the heart should beat, As proud the head with heavy feet. 

Days went by when you and I, bathed in eternal summers glow 
As far away and distant, Our mutual child did grow 

Oh the sweet refrain, Soothes the soul and calms the pain 
Oh Albion remains, sleeping now to rise again 

Wandering & wandering, What place to rest the search 
The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 

The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 
From the earth… 

I know the way, know the way, know the way, know the way (X2) 

Oh the mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth.

.

Ostatnia walka Achillesa

Był kwietniowy poranek gdy rzekli do nas, iż powinniśmy ruszać
A kiedy odwróciłem się do ciebie, ty uśmiechnęłaś się do mnie
Jak mogliśmy odmówić?

Ta cała zabawa która na nas czekała, żyliśmy marzeniami, które mieliśmy od zawsze
Pieśni które śpiewaliśmy, kiedy wreszcie powróciliśmy do domów 

Posyłając przelotne pocałunki, tym, którzy twierdzą że wiedzą
Pod ulicami, gdzie para i syk 
Diabeł żyje w swojej norze

Oh, by pożeglować prosto do piaszczystych krain i innych dni
Oh, by dotknąć snu, ukrytego wewnątrz i nigdy nie ujrzonego 

W słońcu, na południu i północy, gdzie w końcu przyleciały ptaki,
Kajdany zobowiązań spadły na ziemię, rozbite na kawałki

Och, osiodłać wiatr, przemierzać przestworza ponad zgiełkiem,
Och, zaśmiać się głośno, gdy tańcząc walczymy z tłumem

Poszukując człowieka wskazującego ręką, olbrzymi krok naprzód
Prowadzeni z krzywej ścieżki, co obraca się w kamień

Jeśli jeden dzwon zabrzmi ku chwale króla 
Serce powinno bić tak szybko, jak dumna głowa z ciężkimi stopami

Nasze dni minęły gdy ja i ty, kąpaliśmy się w wiecznych letnich poświatach
Tak daleko stąd, nasze wspólne dziecko dorosło

Och, ten słodki refren, Koi duszę i uśmierza ból
Och, Albion pozostaje, teraz śpi by powstać znów

Wędrujemy i wędrujemy, które miejsce pozwoli nam odpocząc od szukania
Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią

Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią
Ponad Ziemią

Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę
Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę, 

Och, Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebosa nad Ziemią

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,achilles_last_stand.html

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Visits

Weather condition