Get Adobe Flash player

Dzienne Archiwa: 3 sierpnia 2015

Jaskinia Lascaux – Mater Ecclesiae gnozy

Rozdział XXXV książki Gloria olivae

W latach siedemdziesiątych XX wieku, amerykańscy naukowcy wysłali w przestrzeń kosmiczną próbnik Pionieer 10, do kadłuba którego przymocowano aluminiową płytkę pokrytą cienką warstwą złota. Na płytce wygrawerowano zakodowany rysunek – świadectwo poziomu rozwoju naszej cywilizacji, będący sygnałem skierowanym do innych inteligentnych cywilizacji pozaziemskich. Człowiek wysłał więc w Kosmos swoje „credo” oczekując odpowiedzi. Jeśli we wszechświecie jest jakakolwiek inna cywilizacja, to powinna ona ten sygnał nie tylko odebrać, ale, co stanowi istotę tego eksperymentu, umieć go odebrać i jeśli to możliwe, „wysłać odpowiedź” (nawiązać kontakt). Zakładając, że ich cywilizacja stoi na niższym, od naszego, poziomie, to odpowiedzi nie będzie. Jeśli zaś na równorzędnym lub wyższym, czego hipotetycznie wykluczyć nie można, to nie powinni mieć kłopotów z odczytaniem tego „przesłania”.
Podobne „wnioski” można wysnuć z lektury tej książki. Co więcej, mają one swoje drugie, znacznie ważniejsze znaczenie. Otóż wszystkie przedstawione, jak również i inne nie uwzględnione tutaj, przykłady „zakodowanych rysunków – sygnałów” jakie zostały wysłane przez „przedpotopowe”cywilizacje, miały dotrzeć, nie tylko do właściwego miejsca swego przeznaczenia, ale, co ważniejsze, we właściwym ku temu czasie – Kult Człowieka Ptaka. Biorąc powyższe pod uwagę, to zrozumiałe teraz okazują się fakty, tych wszystkich „przypadkowych” odkryć, jakie miały miejsce w: Mohendżo Daro – w 1922 roku, Chinach (terakotowa armia) – w 1976 roku, Quran w 1947 roku, Nag Hammadi – w 1945 roku, itp. Nie inaczej jest z testamentem – próbnikiem, wysłanym przez „prymitywnych” paleolitycznych mieszkańców Europy, kilkanaście tysięcy lat temu.

Nie jest wcale przypadkiem, iż właśnie teraz cofam się do aż tak odległych czasów i jeszcze raz zajmuję się „tematem”, który już raz omawiałem, ponieważ Grota w Lascaux, jak do tej pory pozostająca w ciemnościach „niewiedzy i ignorancji”- (odkryta w 1940 roku!), także, podobnie do wszystkich wcześniej wymienionych, trafia w końcu do swego „czasu przeznaczenia”, i aby ją „właściwie” ocenić (lub bardziej poprawnie – docenić), potrzebny był cały ten „bagaż” rozkodowanej gnozy, który jest już „w posiadaniu” każdego z czytelników. Tak więc, przed wejściem do głębin archaiku „wiedzy tajemnej” Człowieka, powinniśmy mieć cały czas na uwadze wszystko to, co było treścią tej książki: cykliczność wszechświata, rola „opatrzności” w dziele powstania Życia i Człowieka.
„Malowidła” odnajdywane w jaskiniach całej Europy i Lewantu, rzeźby wykonywane z kości i kamienia, ryty naskalne, są pozostałościami po epoce „przedszkolnej” Człowieka. Dzięki tym „malowidłom” umysł Człowieka powoli dojrzewał do tego by „dziecko” to posłać do „Szkoły życia”. Jest w tym wiele prawdy, ale nie jest to cała prawda. Tym, od czego powinno się rozpoczynać każdą retrospekcję, warunkiem sine qua non, bez którego niemożliwy jest właściwy osąd, jest bez wątpienia fakt iż człowiek kromanioński znał pojęcie „Boga – Stwórcy” (punkt 14 z rozdziału V). Jeśli więc, dodać do tego wiedzę o „antenie mózgowej”, metanoi, neurogenezie, czy „Sybilli” (figurki „Wenus” stanowią jeden z wielu dowodów takiej wiedzy), to nie będzie wcale niedorzecznością stwierdzenie, iż mieszkańcy paleolitycznych jaskiń, już kilkanaście i więcej tysięcy lat temu, byli w posiadaniu takiej samej wiedzy o wszechświecie, „Bogu – Stwórcy” i jego dziele – człowieku, jaka była udziałem ich „następców” z okresu człowieka „megalitycznego”, czy okresu „pierwszych” cywilizacji. Potwierdzeniem tej tezy jest właśnie gnoza groty w Lascaux.

Lascaux

Lascaux

Przy okazji rozszyfrowywania fenomenu Wyspy Wielkanocnej stwierdziłem: „Z lektury poprzednich rozdziałów wynika, że zasadniczym warunkiem dla zrozumienia tajemnic wszystkich wcześniej opisywanych cywilizacji było spojrzenie na ich „architektoniczne przesłanie” z perspektywy lotu ptaka”. W znakomitej większości dotyczy to planów zabudowy świątyń, miejsc kultu, itp. Czasem jednak „istota problemu” ukrywa się we wnętrzu jakiegoś obiektu np.: w piramidach w Gizie. Budowniczowie megalitycznych sanktuariów, kilka tysięcy lat temu, mieli ograniczone możliwości egzemplifikowania swojej „Arki”, jednakowoż w porównaniu za swoimi „antenatami” sprzed kilku, kilkunastu tysięcy lat, i tak mieli wyjątkową „swobodę” i „możliwości” wyboru metody przekazu. Cóż mogli zrobić, ci paleolityczni „illuminati”, jak nie miejscem tezauryzacji swojej wiedzy uczynić jedynego, trwałego (jak się okazuje mieli rację) miejsca – wnętrza jaskiń.

Zachodzi pytanie, czy paleolityczni mieszkańcy Europy czyniąc miejscem kultu wnętrza jaskiń, mieli na uwadze uczynienie z tych „świątyń” ponadczasowej „Arki”, czy też był to rodzaj „elementarza”- księgi nauk, z której korzystali wszyscy młodzi adepci wiedzy.tajemnej? Weźmy pod uwagę, iż był to jedyny trwały sposób przekazu wiedzy. człowiek kromanioński nie umiał, co oczywiste, pisać, zaś przekaz w postaci mitów, legend, jest tylko wtedy trwały, gdy jest pewność ciągłości następowania po sobie coraz to nowych pokoleń. W warunkach kruchości życia paleolitycznych plemion, było to nad wyraz niepewne. Myślę, że ostatecznym „rozjemcą”, „Aleksandrem Macedońskim” tego „węzła”, jest sama Biblia z jej chronologią upływu czasu – od czasów najdawniejszych, aż po teraźniejszość, a nawet jeszcze dalej – (Nowy Testament). Punkt 14 rozdział V znajduje się przed punktem 16 i 17, itd.

Zanim udamy się wgłąb jaskini Lascaux – „katedry” gnozy najpierwszych z pierwszych, tych którzy „wiedzieli”, musimy „uzbroić się” (podobnie jak nurek delijski, który popłynął w „otchłań ciemnej” nauki Heraklita, nabierając łyk ożywczego powietrza) w „płonącą pochodnię” światła Prawdy, jaka jest jedność – Wiary i Nauki. „Czy sprawiły to siły natury, czy jest to zamysł Najwyższego, nie nam to oceniać”. To jedno zdanie – postulat, dotyczył największego z możliwych sanktuariów męskiego ciała – Nilu. Podobnym aksjomatem posłużyłem się wcześniej jeszcze kilkakrotnie (Wyspa Wielkanocna) Mając na uwadze wszystkie powyższe przykłady, tym łatwiej będzie każdemu z czytelników zrozumieć wyjątkowość wyboru jaskini w Lascaux, przez ich pierwszych odkrywców.

Jeśli zespół budowli kultowych Teotihuacan określiłem jako największy klejnot, wręcz brylant z korony najwspanialszych dokonań ludzkiego geniuszu, porównywalny tylko z piramidami w Gizie i Murem Chińskim, to dzieło paleolitycznych mieszkańców doliny rzeki Vezere, zasługuje na miano „szczerozłotej korony” – z racji nestorstwa, geniuszu, a także maksymalnego efektu dokonanego w minimalnych warunkach. Aby zrozumieć złożoność bogactwa treści groty w Lascaux, należy mieć cały czas na uwadze to co jest motywem przewodnim tej książki – Megacykl i rola „Boga – Stwórcy” w dziele powstania Życia na Ziemi, ponieważ grota ta, podobnie do Drogi Umarłych w Teotihuacan, czy piramid w Gizie, stanowi doskonale przemyślaną i jeszcze doskonalej wykonaną, zaszyfrowaną wiedzę o naszej przeszłości i naszej przyszłości, nie ustępującą niczym, w swojej doniosłości przekazu, nawet samej Biblii. Ale – ad rem.

Plan groty Lascaux

Plan groty Lascaux

Specyficzny układ Sal i Chodników, idealnie wręcz odpowiada wszystkim najważniejszym, przełomowym momentom w Historii Ziemi i Życia Człowieka. I tak:

„Sala Byków [G] – Grupa malowideł nie podkreślonych rytymi kreskami zajmuje wielką salę wejściową, tzw. Salę Byków i węższy korytarz, stanowiący jej przedłużenie, tzw. Galerię Malowideł. Sklepienia sali i chodnika ciągną się niemal równomiernie w jednym poziomie: grunt natomiast obniża się spadzisto, w głąb. Gzyms zaznaczający granicę między dwiema warstwami wapienia, w Sali Byków dotyka prawie ziemi. Na nierównym wapieniu gzymsu powstało bardzo niewiele dzieł. Ponad gzymsem, który nie znika nigdzie, ściany i sklepienia pokrywa w części biała warstewka kryształów kalcytu. […] Sala Byków ma około 20 m długości przy szerokości osiągającej maksymalnie 10 m. Ma ona kształt regularny i owalny. […] Rozmiary i układ wizerunków w Sali Byków, jak i w dalszych częściach groty, są w sztuce paleolitu czymś wyjątkowym. Cztery gigantyczne czarne byki, z których największy mierzy 5,5 m, rozmieszczone w formie fryzu, zajmują większą cześć ściany w głębi sali. Trzy byki następują po sobie. Czwarty zwraca się do nich przodem. Ich sylwetki zarysowano grubymi czarnymi krechami. Częściowe wypełnienie kończyn lędźwi, brzuchów, piersi i pysków nadaje im dużą wyrazistość. Tułów jest częściowo czarno cętkowany. Na dwóch krańcach fryzu widać ślady czy zarysy co najmniej trzech innych byków, z których jeden, czerwony, jest niewykończony. Po wejściu do sali uwagę zwracają najpierw czarne byki. Inne zwierzęta są nieco mniejsze. To konie, jelenie, inne byki, mały niedźwiadek i niezwykłe zwierzę, które nigdy nie istniało w epoce paleolitu, a które nazywano, zupełnie błędnie, jednorożcem. Faunę tę rozmieszczono po trochu wszędzie, w w sposób, przynajmniej pozornie, chaotyczny. […] Jeśli dorzucić do tego kilka znaków, mniej zresztą licznych niż w innych salach, i strzałę [?], która utkwiła w chrapach jednego z byków, to inwentarz postaci pierwszej sali obejmuje 7 wielkich byków, 3 tury o lżejszych kształtach, 9 koni i szczątki lub zarysy co najmniej jeszcze 2 dalszych, 6 jeleni, 1 niedźwiedzia i 1 zwierzę urojone. W większości grot paleolitycznych badano na ogół wizerunki oddzielnie albo grupami tego samego rodzaju, i aż do ostatnich lat nie traktowano dzieł znajdujących się na jednej ścianie jako całości, która należy wyjaśniać łącznie. W Lascaux kompozycji przynajmniej pewnych grup, jak grupa czarnych byków, czy też grupa galopujących koni jest oczywista i nie ma żadnego powodu, by zwierzęta te traktować w sposób izolowany. Trudniejszą natomiast rzeczą jest ustalenie, jaki rodzaj związków zachodzi między różnymi grupami. Czy mamy tu proste nagromadzenie wizerunków z różnych epok i w różnych intencjach? Czy też na odwrót, to nagromadzenie ma jakieś szczególne znaczenie? Zwykłe przyjrzenie się freskom nie zezwala na rozstrzygnięcie tej sprawy. Jest jednak rzeczą pewną, że panujący nieład jest tylko pozorny.”
Wszystkie cytaty: Annette Laming, Skarby w grocie Lascaux.

„Po wejściu do Sali Byków uwagę zwracają najpierw czarne byki. Inne zwierzęta są nieco mniejsze”. „Cztery gigantyczne czarne byki, zajmują większą część w głębi sali”. Gigantyzm tych byków, jak i również rozmiary sali: 20 m. x 10 m. – w znakomity sposób „personifikują” Erę panowania dinozaurów – (patrz punkt 5 z rozdz. V, a także piramida Chefrena). Biorąc Salę Byków za punkt wyjścia, to pozostałe sale czy chodniki powinny, więcej nawet, muszą (aby jakiś agnostyk nie zadał kłam temu twierdzeniu) dokładnie odpowiadać poszczególnym okresom historycznym. Jeżeli Sali Byków przyporządkowałem erę panowania dinozaurów, to Galeria Malowideł (cofamy się teraz wstecz) powinna „opowiadać” o tym wszystkim co się przed tą erą działo.

Galeria Malowideł – [F] W Galerii Malowideł utworzona wskutek nacieków warstwa kalcytu jest grubsza i bardziej ciągła niż w Sali Byków. Osadzanie się trwało nadal po stworzeniu dzieł, zwłaszcza w głębi, gdzie białe wykwity osłaniają jakby lekkim woalem niektóre wizerunki. Łuszczenie się ścian nie było tu znaczne. Jest wszędzie wcześniejsze od malowideł. Na dnie nie znaleziono żadnych wykruszonych płytek skalnych. Galeria ta, długości około 20 m, a u dołu szerokości co najwyżej 2 m jest jakby głęboko wciśnięta między dwa gzymsy z ciemnego i nieregularnego wapienia. Mniej więcej w połowie wysokości jama rozszerza się i ściany stają się gładsze i jaśniejsze. Są one wyłożone białym kalcytem i bogato zdobione. Gzymsy ciągnące się od Sali Byków, są prawie poziome. Ponieważ grunt zstępuje w głąb, zdobione ściany, w miarę posuwania się naprzód, znajdują się coraz wyżej nad zwiedzającymi. W samej głębi kryształy kalcytu pokryły ściany od góry do dołu, a wielką płaszczyznę wypełniają zdobienia od ziemi aż do sklepienia. Malowidła galerii dzielą się na wyraźniejsze grupy (bardziej wyodrębniające się) niż w Sali Byków, niektóre zwierzęta występują jakby oddzielnie i samoistnie, inne tworzą grupy czy fryzy celowo zestawione. […] Nad koniem o trzech kończynach wznosi się zwrócony ku wnętrzu galerii jeleń o wielkim porożu. Przedstawiono jedynie grzbiet, pierś i łeb. Wypełnienia dokonano równoległymi plamkami o zatartym konturze. Rozróżnić jeszcze można cienką czarną kreskę, która posłużyła do zarysowania sylwetki. Na grzbiecie wielkiego jelenia widnieje kreska koloru ochry, pod nią ciągnie się trzynaście wielkich kropek, a przed nimi cienką czarną kreską narysowano prostokąt. Podobne prostokąty i bardzie skomplikowane rysunki stanowią niewątpliwie jedną z zagadek groty Lascaux. Na tej samej ścianie zauważyć jeszcze można grzbiet, szyję czarnego konika. Następna grupa dzięki rozmachowi, jakim ją stosowano, jest najzwyklejszą grupą groty. Składa się z koni i towarzyszących im turów, wymalowanych na ścianie i zarazem na sklepieniu. […] Kompozycja i wykonanie tego malowidła są niezwykłe. Wrażenie jest przejmujące. Zespół ten zajmuje cały odcinek galerii na ścianie prawej lewej, i na sklepieniu. Obejmuje on 3 czerwone i czarne byki, 6 brązowych, czarnych koni, i czarnego konia niedokończonego. Dalej na ścianie po prawej stronie, roztacza się złożony fryz. Jego tematem centralnym jest wielka krowa o przednich nogach wydłużonych, a tylnych nogach podwiniętych pod siebie, która jakby skakała poprzez znajdujący się przed nią wielki znak o formie kraty. […]
Lewa ściana galerii jest mniej ozdobiona, ale znajdują się tam jedne z najpiękniejszych dzieł groty. Na prawo od wejścia widać wielką czerwoną krowę o czarnym łbie i wydłużonych kształtach. Jej nadmiernie długi ogon sięga aż do gzymsu. Kończyny zostały niedopracowane, ale uda i pierś oddane są znakomicie. Podobnie jak skacząca krowa, kieruje się ona w głąb groty. Mierzy 2,7 m. […] Głąb galerii zajmuje grupa trzech ciemnobrunatnych koni o puszystych grzywach i czarnych kopytach . […] Najciekawszym wizerunkiem tej grupy jest ciemno – brunatny koń o czarnej grzywie i padający na wznak, z zadem na dole i z czterema kończynami w powietrzu. […] Galeria kończy się ciasnym i krętym korytarzem, który rozpoczyna się na wysokości przewróconego konia. Korytarz jest częściowo zasypany. W chwili odkrycia groty, między sklepieniem a gliną wypełniającą korytarz pozostawało tylko bardzo ciasne przejście. Potem glinę częściowo usunięto i pełzając, a częściowo czołgając się na kolanach można posunąć się w głąb korytarza na odległość 15 m. Dalej robót nie prowadzono i drogę zagradza glina, wypełniająca korytarz doszczętnie. Można jeszcze przesunąć pod sklepieniem rękę, aż po ramię. Co znajduje się tam dalej? Nikt tego nie wie.”

Sprawdźmy: Po pierwsze: „Grunt wstępuje w głąb”, „Galeria kończy się ciasnym i krętym korytarzem”, „dalszą drogę zagradza glina, wypełniająca korytarz doszczętnie”. Po drugie: „ciemnobrunatny koń o czarnej grzywie, padający na wznak, z zadem na dole i czterema kończynami w powietrzu.
Po trzecie: W Sali Byków i Galerii Malowideł wizerunki zwierząt są wyłącznie malowane, w odróżnieniu od następnych „Epok”, gdzie występują postacie zarówno malowane jak i malowane i ryte!
Po czwarte: Malowidła w tej Galerii dzielą się na wyraźniejsze grupy – bardziej wyodrębniające się. Jest to zrozumiałe jeśli weźmiemy pod uwagę, że Galeria malowideł w swoim „spisie treści” musi zawrzeć więcej niż inne pomieszczenia, bardzo ważnych i znamiennych epok – (od punktu 1 do 4 rozdz. V). Potwierdzeniem tych „podokresów” są rysowane czarną kreską „prostokąty i inne bardziej skomplikowane rysunki”. Znaki w formie krat – to swoiste interwały w Historii Życia na Ziemi.

Reasumując: koń padający na wznak, z zadem na dole i czterema kończynami w powietrzu – symbolizuje, sygnalizuje, że wchodząc do tego chodnika, każdy z jego „wizytatorów”, będzie się cofał wspak (na wznak), ku Genesis Życia.

Chodnik łączący – [E] to epoka już po wyginięciu dinozaurów – (punkt 6 rozdz. V). Dokładny plan jaskini Lascaux, przedstawia ten chodnik w bardzo reprezentatywny, dla tego okresu, sposób. Passage – z jęz. francuskiego – przejście „łączące” panowanie jednego gatunku z drugim gatunkiem, którym będą naturalnie Ssaki.

Lascaux plan jaskini

Chodnik łączący – Na prawo od Sali Byków, pod nogami ostatniego z czarnych byków rozpoczyna się niskie, zaokrąglone sklepienie, które prowadzi do innej części groty przez długi korytarz. […] Ścianki sklepienia są jasne, regularne, ziarnistopiaszczyste jak w chodniku, którym kończy się galeria malowideł. […] Chodnik łączący był niegdyś tak samo barwny jak inne sale. Kruchość ścianek i omiatający je przeciąg sprawiły, że przetrwało niewiele tylko śladów malowideł. Możliwe też, że częste przechodzenie ludzi przez ten ciasny korytarz, w którym ocierano się z konieczności o ściany, przyspieszyło dzieło zniszczenia. Utrwalone na kalcycie ślady malowideł znajdują się z obu stron wejścia do chodnika łączącego. Po prawej stronie są to szczątki co najmniej dwóch byków: czerwonego i o ciemnej barwie. […] Dalej w Chodniku łączącym zaczynają się pierwsze w grocie ryty, wycięte w ziarnistym i piaszczystym wapieniu. Niektóre z nich są tylko ryte, inne malowane i ryte. […] W Chodniku jest wiele nałożonych na siebie rytów, łatwiejszych jednak do rozpoznania niż na niektórych ścianach Wielkiej Galerii która po nim następuje. Tutaj trudność wywołuje w większym stopniu zniszczenie skał niż gmatwanina zwierząt. […] Spośród wizerunków w Chodniku łączącym można wymienić przede wszystkim delikatnie zarysowany łeb byka, namalowany na czerwono i ryty; wiele koni, na których przetrwały ślady czerwonej i czarnej farby, i których zwłaszcza bardzo czarne kopyta oparły się czasowi; byki i małe łby koziorożców.”

Sala Rytów – [C] to „świątynia” procesu formowania się Człowieka – od małp człekokształtnych po hominidy – (punkt 7 z rozdz. V). „Kilka wizerunków wymalowano po prostu tak, jak w pierwszej części groty”. Twórcy tego paleolitycznego „próbnika”, w oczywisty sposób nawiązują do „mało znaczących” i „prymitywnych” początków Człowieka.

„Sala Rytów – Chodnik łączący otwiera się tuż przy końcu obszernego pomieszczenia załamanego w kształcie kolan. Na jego niektórych ścianach widnieje gmatwanina postaci malowanych, albo malowanych i rytych, natomiast inne zdobi fryzy o mało znaczących nałożeniach; kilka wizerunków wymalowano po prostu tak, jak w pierwszej części groty. Ta wielka sala rozszerza się na prawo w półokrągłą salkę, którą nazwano Absydą, albo Salą Rytów. Ziarność ścian jest inna niż w chodniku łączącym, twardsza i zwięźlejsza; nie zauważa się na nich żadnych nacieków. Ponad dawnymi czarnymi malowidłami, prawie całkowicie zatartymi, krzyżują się krechy we wszystkich kierunkach. Ich rozpoznanie jest trudne, a inwentarz tej części groty nie jest ukończony. Sama tylko ściana północna małej Sali Rytów zawiera 125 wizerunków. […] Najstarsze wizerunki w tej gmatwaninie są też najstarsze. Rozróżnić można co najmniej trzy ich grupy. W górze ściany tworzącej kopułę wymalowano i wyryto niegdyś wspaniały fryz jeleni. […] Ponad fryzem jeleni można odróżnić szczątki kilku wielkich czarnych turów, oddzielone od fryzu naturalnym rozstępem skały. Natomiast na sklepieniu wymalowano i wyryto konie. W głębi, na poziomie fryzu wielkich jeleni, znajduje się piękna seria rytów mniejszych jeleni.”

Wielka Galeria – to podobnie do Wielkiej Galerii w Piramidzie Cheopsa – „Historia” Człowieka współczesnego – „Homo sapiens sapiens”.

„Wielka Galeria – [B] Jeśli wychodząc z Chodnika łączącego, pójdziemy na lewo, pozostawiając na prawo Absydę, czyli Salę Rytów, to znajdziemy się w szerokim korytarzu o wysokim sklepieniu i gruncie spadającym w głąb. Ten grunt, dziś wyrównany, w chwili odkrycia ział lejem, podobnym do leja w Sali Byków. […] Owa Wielka Galeria, nazwana przez Breuila „Nawą”, ma kształtność regularny, znacznie rozszerzający się ponad gzymsem. Ma ona około 30 m długości. Szerokość jest rozmaita.

Pod gzymsem nie osiąga nigdzie 2 m, krąży się tutaj w rodzaju długiego, wąskiego korytarza. Natomiast ponad gzymsem, który w głębi znajduje się nad głowami zwiedzających, bardziej wydrążone ściany rozszerzają się. W miejscu najszerszym Wielka Galeria osiąga 5 m szerokości pomiędzy ścianami. Sklepienie w głębi, w miejscu najbardziej wzniesionym, znajduje się na wysokości 5 – 7 m. […] Prawie wszystkie wizerunki, podobnie jak w Galerii Malowideł, powstały ponad tym gzymsy. W Galerii jedyny wyjątek stanowiły 2 kułany, prawdopodobnie samice, tutaj stanowią je 2 żubry – samice. Dla stworzenia tego zespołu dzieł Wielkiej Galerii – artyści paleolityczni musieli użyć rusztowań z gałęzi. […] Ryty z lewej ściany Chodnika łączącego ciągną się dalej, bez przerwy, na lewej ścianie galerii. Na płaszczyźnie wyglądającej jak ścięty mur, odczytuje się najpierw wizerunek dwóch pięknych koni, wyrytych jeden nad drugim. Znakomity jest zwłaszcza łeb. Nieco dalej rozpoznać można, mimo zniszczenia ściany, fryz złożony z pięknych malowanych i rytych łbów koziorożców. […] W głębi Galerii, nieopodal ostatniego konia, wymalowano na brązowo, grzbiet przy grzbiecie, 2 piękne żubry buhaje. Znajdują się one nad poziomem gzymsu, którego wapień jest w tym miejscu gładki i jasny. Są to ostatnie wizerunki, lewej ściany Wielkiej Galerii. Dostęp do ściany na prawo jest trudniejszy. Zdobi ją tylko jeden fryz. Fryz łbów jelenich z profilu malowano na czarno, na kilka metrów nad poziomem gruntu. Możliwe, że artysta pragnął przedstawić grupę przepływającą rzeką. Brzeg gzymsu przedstawia jakby powierzchnie wody.  Pierwszego jelenia zręcznie przestawiono z podniesioną głową, jak gdyby wychodził z wody i miał się właśnie wspiąć na brzeg. Takie przedstawienie jest w sztuce jaskiń jedyne w swoim rodzaju.”

dwa byki

dwa byki

„Wielka Galeria ma kształt dość regularny, znacznie rozszerzający się ponad gzymsem”. Grupa jeleni przepływających rzekę, jak sądzę, symbolizują „Potop” oraz okres Wielkiego Snu, który musi się przecież kiedyś skończyć – „Pierwszy jeleń jak gdyby wychodzący z wody”. „W głębi Galerii, nieopodal ostatniego konia, wymalowano na brązowo, grzbiet przy grzbiecie, dwa piękne żubry – buhaje, opierający się o siebie tyłami”, „ostatnie wizerunki lewej ściany Wielkiej Galerii”. Antagonistyczne względem siebie żubry – buhaje, swoim wizerunkiem w jednoznaczny sposób nawiązują do egipskich bliźniaczych bogów – lwów Shu i Tefnut, które jak wiemy symbolizują Dualizm przeciwstawnych sobie sił – Dobra i Zła.
W tej konkretnej sytuacji, ze względu na usytuowanie tych żubrów – (ostatnie malowidła w Wielkiej Galerii), a także z faktu, iż korytarz w jaskini nie kończy się w tym miejscu, a także mając cały czas na uwadze czekającą Człowieka przyszłość – Wyspy Szczęśliwe itd., to znaczenie tego symbolu nabiera dodatkowych wartości, które w istotny sposób nawiązują do owej wcześniej wspomnianej pochodni „Prawdy”. Bez uznania tej nadrzędnej wartości, która od tylu już stuleci pozostaje „uśpiona”, gdzie to zrazu jedna jej część zyskiwała przewagę nad drugą, a innym znów razem druga panoszyła się i panoszy się jak do tej pory na świecie, nie będzie w ogóle możliwa dalsza „wędrówka” człowieka ku „doskonałości”. A zatem tylko równowaga, czyli współistnienie Wiary i Nauki, tak jak dwie części dualizmu tworzą cykl, pozwoli nam ujrzeć kwintesencję Czterech Kroków – Stopni Człowieka, jakim jest Piramidion – Królestwo Boże – czyli Gabinet Kotów.
Po pierwsze: Szerokie mleczne pasy „moon milk”- zaiste „niebiańskie” to będą czasy, ale podobnie do Tysiącletniego Królestwa , będzie to zaledwie preludium ostatecznego „Zmartwychwstania”.
Po drugie: „Grunt się podnosi i trzeba się wspinać bardzo stromym tunelem wydrążonym w skale”. Fakt „wspomożenia” niedoskonałości natury, jest koronnym argumentem na to, że ci paleolityczni twórcy tego sanktuarium działali według wcześniej przygotowanego planu, w którym, z oczywistych względów, tego najważniejszego z jego elementów nie mogło zabraknąć. „Ludzie paleolitu przywiązywali do tego tunelu szczególne znaczenie”.

Gabinet Kotów – [A] Dysponując tylko opisem (co pozwala mi na tą dość pobieżną analizę), ale jednak na podstawie usytuowania Gabinetu za Wielką Galerią i „moon milk”, oraz posiłkując się wiedzą z rozdz. XXXVII, to bez żadnych wątpliwości można stwierdzić, iż pierwsza mała rotunda symbolizuje, ni mniej ni więcej, tylko to co nam przeznaczone czyli Nirwanę – Królestwo Boże.

„Gabinet Kotów – Fryz jeleni wymalowany został na wprost krowy z kwadratowymi znakami. Dalej skalne ściany zwężają się, pochyłość gruntu, się zwiększa. Zaraz po minięciu dwóch potężnych sylwetek żubrów, opierających się o siebie tyłami, wchodzi się do wąskiego przejścia, którego ściany pokryły białe złogi w stanie rozkładu. W dotknięciu są one miękkie i rozpadają się pod palcami. Te szerokie mleczne pasy (tzw. po ang. moon milk – „księżycowym mleczkiem”) schodzą z bardzo wysokiego sklepienia. Wykonanie na tym kruchym materiale malowidła czy rytu nie było możliwe. Obie ściany wyłożone owym moon milk prawie się dotykają, następnie łączą się w bardzo niskie sklepienie, pod które trzeba się wczołgiwać na czworaka. Odnosi się wrażenie, że dotarło się do dna groty. Jednakże jeszcze dalej ciągnie się wąski korytarz. Grunt się podnosi i trzeba się wspinać bardzo stromym tunelem wydrążonym w skale. Po wzniesieniu się o kilka metrów, tunel przybiera z powrotem kierunek bardziej poziomy. Rozszerza się tylko w kilku miejscach i małych zakrętach, na których ścianach wymalowano i wyryto nowe wizerunki. Staranność wykonania dzieł nie jest w tym odległym miejscu mniejsza, niż w salach łatwiej dostępnych czy lepiej położonych, a niekiedy tematy odmienne wskazują na to, że ludzie paleolitu przywiązywali do tego tunelu szczególne znaczenie.”

„Jeden z kotów przebity jest siedmioma strzałami”, „buhaj z podniesionym ogonem znamionującym wściekłość”, itd.
„Tunel biegnie dalej”, „dalej przejść nie można”. Megacykl niestety nie kończy się w tym miejscu. W istocie, Człowiek dalej „przejść” nie może, ale dzięki naszemu „Ojcu”, jego „Syn” żyje nadal, z tym tylko, że już nie na Ziemi ale w „Nim”. „Nagle ginie grunt pod nogami. Bardzo wilgotna ściana spada pionowo. Ściany są tak wilgotne, że zachowanie się na nich malowideł byłoby niemożliwe”. Po „pozytywnej” części Megacyklu, następuje „gwałtownie” jego „negatywna” część. I cóż dalej? Nic? Pustka? Koniec?

Studnia Martwego Człowieka – [D] jest dowodem na to, że człowiek paleolityczny doskonale wiedział o perpetuum mobile wszechświata.

„Studnia Martwego Człowieka – Głębokie i poszarpane dziury, następujące po Gabinecie Kotów, nie ujawniły żadnej tajemnicy, mimo oczywistego zainteresowania, okazywanego przez ludzi paleolitycznych tą częścią groty.
Na drugim krańcu Sali Rytów, którego warunki są dość podobne, znajduje się najbardziej niezwykła scena całej groty. Powracając z Gabinetu Kotów, trzeba trzymać się tej samej drogi, przebyć strefę moon milk, przejść między czarną krową z jej korowodem koni a fryzem płynących jeleni. Minąwszy wejście do Chodnika łączącego, prowadzącego do Sali Byków i do wyjścia, kierujemy się między ścianami Absydy, ozdobionymi rytami, w jej głąb, która pozornie zamyka ślepy zaułek. Na pierwsze wejrzenie ta cześć groty jest mało frapująca. Jej ściany wyglądają jak pobrudzone i są pokreślone we wszystkich kierunkach. Ale to nagromadzenie kresek i wizerunków, utrudniajce ich zrozumienie, jest może właśnie oznaką miejsca szczególnie ważnego pod względem sakralnym, czy innym. Wizerunki obejmują tu ściany aż po sklepienie. Ryty uzupełniły wtórnie pierwotne, czerwone lub czarne malowidła. Można tam spotkać wizerunki tak niezwykłe, jak duże kraty i mnóstwo rytych kresek. Ściany są wytarte. Dzieła wydają się zamazane, co wskazuje na to, że miejsce to było często odwiedzane. Na kraju Sali Rytów, mocno wypolerowany i wytarty kamień tworzy coś w rodzaju cembrowiny ponad ziejącą dziurą. Sklepienie w górze kończy się małą kopułką, na której wyryto rożne zwierzęta, wymalowano znaki o kształcie krat w różne kolory i długi pas małych równoległych plamek, pęki rozchodzących się kresek, takich samych jak te, które znajdują się w Galerii, lecz zmniejszonych. Wydaje się, że na zwężających się ściankach tek kopuły zebrano główną część znaków, używanych w grocie. A przecież niełatwo dosięgnąć tę kopułę, wznoszącą się nad dziurą, która prowadzi do studni i do sceny przedstawiającej martwego człowieka. Po przejściu 5 m pionowej ściany, po której dawniej trzeba było schodzić przy pomocy sznura, dociera się do małej nieregularnej salki, utworzonej przez rozpadlinę, częściowo wypełnioną gliną. Na dwóch końcach rozpadliny rozciągają się długie szczeliny; jedną z nich uprzątnięto i jest obecnie dostępna. Ściany tej sali są niemal wszędzie pokryte warstewką stwardniałej gliny. Miejscami błyszczą dzięki lekkiemu naciekowi wapiennemu. Jest on niekiedy późniejszy od malowidła. Ściany są skąpo zdobione.

Po prawej stronie wymalowano łeb czarnego konia o puszystej grzywie, nie zwracający jednak uwagi. Skupia się ona na wymalowanej płaszczyźnie długości ok. 2 m, znajdującej się na wprost wejścia. Centralną postacią tej sceny jest człowiek o łbie ptaka. Narysowano go czarną prymitywną kreską, kontrastującą z subtelnością przedstawienia innych dzieł groty. Ciało jego – to tylko prostokąt, którego jedynym podkreślonym szczegółem jest płeć, zaznaczona zwykłą czarną kreską. Ręce tworzą dwie kreski, a każda z nich kończy się dłońmi o czterech palcach. Nie przedstawiono szczegółów ani nóg, ani stóp, zaznaczono jedynie ich zagięte przedłużenie. Obok człowieka leży zakrzywiony kij. Przed nim – schematyczny ptak o bardzo podobnym łbie, również rysowany czarną kreską, siedzący na kiju przedłużonym paroma czarnymi kreskami. Człowiek wygląda tak, jakby padał na wznak. Stojący przed nim żubr, przedstawiony w dość niezwykły sposób, obraca niezręcznie łeb, niewątpliwie po to, by najlepiej zagrozić rogami. Malowany jest czarnymi pociągnięciami. Jego grzywę zaznacza szereg równoległych czarnych kresek. Ciało jest brązowe, ale nie jest ono pokryte farbą. Dla umiejscowienia żubra artysta posłużył się szeroką, ciemniejszą od ściany, plamą gliny. Plama wystaje zresztą poza sylwetkę żubra z jednej i drugiej strony. Żubr bije w powietrze sztywnym, niezręcznym ogonem. Jest raniony. Z ciała wypadają mu wnętrzności szerokimi płatami, obwiedzionymi na czarno. Długą dzidę, należącą prawdopodobnie do człowieka o głowie ptaka, przedstawiono jako tkwiącą w ranie zwierzęcia. Z drugiej strony człowieka, na lewo od tej sceny, ucieka nosorożec. Malowano go z lekka cieniowaną czernią, która zbliża go bardziej do fresków z Sali Byków i Galerii Malowideł niż do człowieka o głowie ptaka i do ranionego żubra. Choć stanowi część tej sceny, nie kreśliła go ta sama ręka, ani nie zastosowano tu tej samej techniki. Jest to jedyny w grocie nosorożec o dwóch nogach. Jest niewykończony; widać cienką czarną linię, która posłużyła do naszkicowania zarysu brzucha, piersi i przedniej kończyny, ale która pozostała niewypełniona. Pod wzniesionym ogonem nosorożca widnieje sześć czarnych tajemniczych kropek. Czarne ślady znajdujące się nieco niżej są być może odciskami dłoni. I wówczas myślimy o artyście, który przed tysiącami lat oparł się na chwilę, przez nieuwagę, o ściankę, którą zdobił.”

„Jej ściany wyglądają jak pobrudzone i są pokreślone we wszystkich kierunkach”. „Wielki Wybuch około 15 miliardów lat temu był początkiem powstania Wszechświata”. Nowy Cykl – czas zacząć. Tak jak „łożysko wyschniętego strumienia” kończy „pozytywną” część Megacyklu, tak po okresie „Nicości”, „Studnia” rozpoczyna od nawa „bieg ku Życiu”. Na razie jednak, jest to tylko jego niematerialna część – Trójkąt skierowany ku dołowi. „Najniezwyklejsza scena całej groty; raniony żubr, człowiek o ptasiej głowie, ptak siedzący na kiju i nosorożec”- to w równie genialny sposób, jak pozłacana płytka z próbnika Pionieera, w schematyczny sposób zaszyfrowana kwintesencja wiedzy o Człowieku i roli Boga w „wskrzeszeniu”, „na chwilę tylko nieobecnego”, Życia.

Lascaux Studnia

Studnia Martwego Człowieka

I tak: czytając ten rebus od prawej strony – czyli od strony nicości -(początek nowego Megacyklu) – to Raniony żubr, z z ciała którego wypadają wnętrzności symbolizuje, podobnie jak „Ozyrys”- rozdz. XIV Życie, które już było w poprzednim Megacyklu, a które odrodzi się jako „Horus”. Następne elementy tego rebusu, dla czytelników tej książki, zapewne nie stanowią już żadnej przeszkody w ich odszyfrowaniu.

Człowiek o łbie ptaka – centralna postać tej sceny – to właśnie „Horus”.
Takie szczegóły jak: łeb ptaka oraz fakt prymitywności kreski, w porównaniu z innymi rytami, świadczą o chęci skierowania uwagi oglądającego na te właśnie, a nie inne „znaki szczególne”. Człowiek o łbie ptaka – jest symbolem- komunikatem o Konkluzji – (rola fallusa – neurogeneza), a także o Kulcie Człowieka Ptaka – od narodzin człowieka współczesnego – czyli od „Przedszkola” aż po „Absolutorium”.

Nad wszystkim czuwa ptak na kiju – czyli „Thot”- „Duch święty”- siła sprawcza, dzięki której Bóg- Ojciec realizuje swoje zamierzenia – (rozdz. XIV).
Pod wzniesionym ogonem nosorożca widnieje sześć tajemniczych kropek. Symbolika sześciu „kropek”, co prawda w innej konfiguracji, (ale to już sprawa „inwencji twórczej” „szyfrantów” Tabula Smaragdina, czy nawet jeszcze wcześniej z Nabta Playa?), oznacza oczywiście Królestwo Boże.

„Jedyny w grocie nosorożec o dwóch nogach”, „jest niewykończony”- to Człowiek – „Horus”, który BYŁ zwierzęciem, JEST Człowiekiem, ale BĘDZIE następnym „Ozyrysem”.

Znaki w kształcie krat, tak charakterystyczne dla groty Lascaux, również zwiększają swe znaczenie w ostatnich fazach użytkowania groty. Nie ma ich w Sali Byków, a w Sali Malowideł są tylko trzy takie znaki. Jeden występuje tylko w zarysie, jako czworobok, pod jeleniem o wielkim porożu, drugi oddziela od siebie zwrócone ku sobie koziorożce z głębi Galerii. Wiek różnych wizerunków jest dość niepewny. Trzeci znak, „bariera”, którą stara się przesadzić skacząca krowa, przynależy do fazy wielkich czarnych zwierząt, równomiernie barwionych. Około trzydziestu innych znaków w kształcie kraty wyryto lub wymalowano w Sali Rytów i w Gabinecie Kotów oraz w kopule wznoszącej się nad Studnią. Pochodzą one z ostatnich okresów użytkowania groty (z okresu koni malowanych i rytych, czarnych byków i rytów). Znaki w kratkę, znajdujące się u stóp wielkiej czarnej krowy, wyryto misternie i wymalowano kilkoma kolorami. Takim samym, również wielobarwnym znakom wyobrażonym w Sali Rytów, tu nad wylotem Studni, towarzyszą liczne ryte kreski, które ich jednak nie pokrywają, co wskazuje na to, że w okresie powstawania w Absydzie licznych rytów owe wielobarwne szachownice posiadały dla ostatnich artystów groty jeszcze jakieś znaczenie. Epoka wielkich zwierząt malowanych równomiernie czarną farbą nie była może wtedy bardzo odległa. Tak więc dzieła z Lascaux są zarazem różnorodne i jednolite. Pewne urozmaicenie przedstawiania i sposobów technicznych nie przesłania podstawowej jednolitości tematów i stylu, zaznaczającej się w określonym sposobie przed stawiania kończyn i rogów, uszu, chrapów wraz z pewną skłonnością utrwaloną niewątpliwie tradycjami do przedstawiania niektórych zwierząt w sposób majestatyczny i przydawania im ściśle określonych znaków.”
Annette Laming, Skarby w grocie Lascaux.

Era panowania dinozaurów stanowi jedną wielką i niepodzielną Epokę, z tego też względu, w Sali Byków, nie ma żadnych znaków w formie krat. W Sali Malowideł są trzy takie znaki, zaś w Sali Rytów i w Gabinecie Kotów około trzydziestu. Ilość tych znaków nie jest wcale zaskakująca jeśli weźmiemy pod uwagę, że historia Życia na Ziemi, w pierwszych swoich okresach, była mniej skomplikowana od czasów bardziej nam współczesnych. Jednakowoż nie tylko ilość tych znaków jest interesująca, równie ciekawe są ich kształty – np. znak wyryty w Gabinecie Kotów w jednoznaczny sposób kojarzy się z diagramem Ofitów! Znak malowany na czerwono na sklepieniu Galerii Malowideł „przypomina” komory odciążające z piramidy Chipsa – i co oczywiste „ANKH” – czyli „Cztery Stopnie” prowadzące do „poznania”a ich „kwintesencji”. Fantasmagoria? Nie. Raczej Alegoria. Zakończenie książki Anette Laming stanowi doskonałe uzupełnienie moich „przypuszczeń”.

Lascaux

„Poprzednie rozdziały naprowadzają na myśl, że sztuka jaskiniowa przedstawia sceny skomponowane, że w podziemnych sanktuariach istniał rodzaj malarstwa zorganizowanego, regularne następstwo płaszczyzn z wizerunkami. Te kompozycje i te następstwa odwodzą nas daleko od zbyt prostej myśli o sztuce magicznej, co nie oznacza jednak, że potrafimy te fakty wyjaśnić. Jak rozumieć myśl przewodnią zdobień jakiegoś sanktuarium? Czy można w nich widzieć rozwijającą  się opowieść o oddźwięku sakralnym, coś w rodzaju drogi krzyżowej w sanktuariach chrześcijańskich, której tablice, mimo różnic w indywidualnej interpretacji, odtwarzają ciągle te same dzieje? Czy też – jakby próbę wyobrażenia tego, co pojęto, w swoim mniemaniu, ze struktury i organizacji, świata i społeczeństw ludzkich? W takim przypadku sanktuaria paleolityczne byłyby rodzajem pierwszego traktatu o Wszechświecie czy o żyjących istotach, jeszcze przed wynalezieniem pisma. 

Pierwsza hipoteza nie wyłącza następnej i prawdopodobnie to, co usiłujemy rozumieć ze ścian podziemnych sanktuariów dotyczy zarazem mitu i nie należy się lękać tego wyrazu, metafizyki. Podziemne kompozycje mogą przedstawiać nam równocześnie dzieje człowieka i zwierząt – i tu znajdujemy się dziedzinie mitu – mogą one też starać się o ustalenie miejsca człowieka pośród zwierząt, próbować klasyfikowania, wprowadzenia niego porządku do tego wielkiego, zwierzęcego i ludzkiego świata, który odkrywa swą chaotyczną nowość nie znajdującą wytłumaczenia.

Nie potrafimy jeszcze odgadnąć znaczenia sanktuariów w ich szczegółach, ale poczynamy dostrzegać kierunek myśli paleolitycznej. Mówiliśmy o łączeniu gatunków w pary, co stanowi zasadniczy temat wszystkich sanktuariów. Otóż, wydaje się, że każdy gatunek posiada dokładnie określoną symbolikę seksualną, jak to wykazują bardzo liczne skojarzenia kobiet z żubrami. Czy te skojarzenia oznaczają, że gatunek żubra należy do kategorii żeńskiej, czy też jest na odwrót, stanowi w stosunku do pierwiastka kobiecego element dopełniający, nie jest to jeszcze jasne, ale podobnie, jak istnieje stosunek koń – żubr, istnieje też stosunek kobieta – żubr. Zresztą ten dualizm, wyrażający się w łączeniu parami, przypisywany, jak się zdaje, zarówno światu zwierzęcemu, jak i ludzkiemu, podkreślają znaki, towarzyszące innym wizerunkom. Ostatnio A. Leroi- Gourhan wystąpił z nowa teorią znaków w sztuce paleolitycznej. Teoria ta, przynajmniej w swych głównych zarysach, wydaje się bezsporna. Według niej, znaczna większość znaków w jaskiniach dałaby się zgrupować w dwa szeregi, w szereg męski i w szereg żeński. Od faz najwcześniejszych zaobserwować się daje powolne przekształcanie wizerunku narządów płciowych, ukazywanych zrazu w sposób realistyczny, później zbliżających się do form symbolicznych, których sens jest jasny tylko dla tego, kto zna wcześniejsze etapy. Znakami szeregu męskiego są gównie strzały, harpuny, kreski i pałeczki. Znakami szeregu żeńskiego są formy owalne i trójkątne, kształty maczugowate, czopki. Znaki te są na ścianach sanktuariów przedstawiane zazwyczaj parami i kojarzone z parami zwierząt, według reguł, które wydają się ustalone, ale których sensu nie udało się nam jeszcze zrozumieć. Zanim będzie można wyciągnąć dokładniejsze wnioski, teoria ta podkreśla wrażenie, jakie wywołały już badania nad parami zwierzęcymi, mianowicie, że myśl sakralną czasów paleolitycznych przenikał podstawowy dualizm.

Na zakończenie należy stwierdzić, że wszystkie próby interpretacji prowadzą jedynie do wniosku, że dla myśli paleolitycznej niesłychanie ważny był podział świata ożywionego na element męski i element żeński. Trzeba by pójść znacznie dalej, starać się wyjaśnić znaczenie człowieka o ptasim łbie z groty Lascaux i na poły ludzkich istot z innych grot, urojonego zwierzęcia u wejścia do groty Lascaux i wszystkich zwierząt urojonych z podziemnych sanktuariów. Wraz z nimi wkroczylibyśmy w świat istot mistycznych, o których nie wiemy jeszcze nic, poza tym, że odnajduje się je również w sposób uderzająco stały od jednego do drugiego krańca regionu franko- kantabryjskiego. Możemy się tylko domyślać złożonego charakteru myśli naszych przodków z okresu ostatniego zlodowacenia. Ta złożoność, ten wysiłek w kierunku zrozumienia świata, wyjaśnienia go, odkrycia jego podstawowej budowy, czyni nam te istoty, które wydawało się tak od nas odległe, bliższymi.”

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Sierpień 2015
P W Ś C P S N
« Lip   Wrz »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Visits

Weather condition