Get Adobe Flash player

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2016

Lost Book of Nostradamus – puzzle oraz logiczno-historyczny ciąg wydarzeń

Kim jest ten „brodaty mężczyzna”, kogo lub co on symbolizuje – nie jest już tajemnicą, jednakże można by zadać sobie pytanie: co z pozostałymi ilustracjami tego manuskryptu, czy coś równie istotnego da się o nich powiedzieć? Nie jest to odpowiedni czas ani miejsce na bardziej szczegółowe analizy, ale porównując tylko genezę powstania manuskryptu, określanego jako Lost Book of Nostradamus (XIII – XIV wiek) z potwierdzonym przez historyków, niepodważalne autentycznym literackim dorobkiem Michela de Nostredame (wiek XVI), to wyraźnie widać oczywistą różnicę w czasie powstania obu tych „przepowiedni”.

The Vaticinia Michaelis Nostradami de Futuri Christi Vicarii ad Cesarem Filium D. I. A. Interprete (The Prophecies of Michel Nostradamus on The Future Vicars of Christ to Cesar His Son, As Expounded by Lord Abbot Joachim), or Vaticinia Nostradami (The Prophecies of Nostradamus) for short, is a collection of eighty watercolor images compiled as an illustrated codex. A version of the well-known Vaticinia de Summis Ponticibus of the 13th-14th century, it was discovered in 1994 by the Italian journalists Enza Massa and Roberto Pinotti in the Biblioteca Nazionale Centrale di Roma (Central National Library) in Rome, Italy. The document can be found in the library under the title Fondo Vittorio Emanuele 307.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Vaticinia_Nostradami

Oprócz tego oczywistego kilku wiekowego rozminięcia się w czasie, można jednak doszukać się innej, bardziej istotnej analogii – w symbolice przesłania (co zapewne na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić), a także i w samej strukturze obu tekstów źródłowych (co jest już zauważalne). Fakt tego podobieństwa stanowi przyczynek do wydedukowania ciekawego wniosku.

Przy okazji rozkodowywania przepowiedni Nostradamusa twierdziłem, iż jego najbardziej znane dzieło – Centurie, to celowo rozsypane i pomieszane „niezrozumiałe” puzzle, natomiast Almanachy Prognostyki i Wróżby są już usystematyzowane w jeden logiczno – historyczny ciąg wydarzeń. (link)- http://gloriaolivae.pl/?cat=6

Jak sądzę, podobnym zabiegiem posłużyli się twórcy poprzedniej emanacji wiedzy tajemnej – Lost Book of Nostradamus  z trzynastego wieku. (link)- http://the-red-thread.net/KNIGHTS/templarsecret.html

Poczawszy od plate 66 do plate 78 – jest to usystematyzowana w jeden ciąg opowieść o wydarzeniach, których właśnie jesteśmy, lub niebawem będziemy świadkami, z kolei wszystkie poprzednie plate: od pierwszego do 65 – to celowo rozsypane puzzle z najważniejszych epizodów z naszej historii powszechnej. (Plate 79 i 80 to już inna „bajka” – ta bardziej odległa.)

Więcej na ten temat przy innej okazji, teraz jednak najistotniejszym jest zauważenie analogii w strukturze obu tych odmiennych, ale jakże podobnych, „dzieł”. I w tym właśnie zawiera się najważniejsze przesłanie tego wpisu.

Domniemanie, iż jakoby manuskrypt Lost book of Nostradamus miałby być dziełem samego mistrza z Salon lub jego syna Cezara, jest równie prawdopodobne jak potocznie funkcjonująca wiedza o Manuskrypcie Voynicha, który przecież nic wspólnego z Michałem Wojniczem nie miało – jest tylko ogólnie rozpoznawalnym hasłem rozpoznawczym średniowiecznego manuskryptu niewiadomego pochodzenia.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Brodaty mężczyzna

Jak nie trudno zauważyć, począwszy od czwartej płyty zespołu Led Zeppelin, wszystkie wydarzenia koncentrują się wokół biografii „brodatego mężczyzny”. Wewnątrz płyty znajduje się dodatkowa koperta, na której wydrukowana została lista utworów, informacje o nagraniu, tekst utworu Stairway to Heaven, a także mały rysunek przedstawiający brodatego mężczyznę trzymającego (czytającego) książkę. Czwarta płyta opowiada o wydarzeniach z jego przeszłości, natomiast wszystkie kolejne nie są już tylko „pamiętnikiem”, ale dotyczą rzeczy bardziej zjawiskowych, których wytłumaczenie nie jest już tak łatwe do sfalsyfikowania, ponieważ wkraczamy w sferę prekognicji sensu stricto.

We wpisie dotyczącym okładki czwartej płyty twierdziłem, iż postać ta nawiązuje w swojej gnozie do postaci brodatego mężczyzny z „plate 67” zamieszczonego w manuskrypcie „The Lost Book of Nostradamus”.

(link)- http://the-red-thread.net/KNIGHTS/secret67.html

plate67

Więc właśnie, kim jest ten mężczyzna, kogo lub co on symbolizuje? Pora by dokładniej przyjrzeć się tej „postaci”. Jeśli chodzi o sam manuskryt, to całą wiedzę ogólną odnośnie historii jego odkrycia, jak i zawartości, można zaczerpnąc z linku – https://en.wikipedia.org/wiki/Vaticinia_Nostradami

W tym momencie chciałbym skoncentrować się na tej konkretnej stronie – nie odnosząc się na razie do jego pozostałych, równie istotnych ilustracji. Cóż, obok fizycznego podobieństwa, łączyć może ta postać brodacza: z albumu czwartej płyty zespołu, oraz ze średniowiecznego manuskryptu? By cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat, konieczne jest jeszcze jedno małe wprowadzenie jakim jest wstęp do książki Gloria olivae. Z tekstem wstępu można zapoznać się w zakładce: Książka, która zamieszczona jest w górnej części blogu, jednakże dla lepszego wyeksponowania tematu poniżej przedstawiam najistotniejszy jego fragment.

Sumę wiedzy współcześnie żyjącego człowieka wchodzącego w trzecie tysiąclecie porównałbym do Drzewa. Liście symbolizują całą ludzkość, rozwijającą się z pokolenia na pokolenie. Co rok drzewo to zrzuca je na zimę, aby z nastaniem wiosny z nowych pęków całą swoją zielonością odrodzić się do życia. Każdy taki listek to człowiek, jednostka społeczeństwa. Zmaga się on z życiem, ulegając nieustannie różnym „podmuchom” historii np. wojnom, kataklizmom, epidemiom. Liście te wyrastają z gałązek, gałęzi, konarów. Jest to cały dorobek ludzkości. Wszystko co człowiek w ciągu rozwoju swojej cywilizacji osiągnął – jego wierzenia, religie, rozwój nauki i techniki, systemów społeczno – politycznych (od niewolnictwa do demokracji) itp. Cały przebieg tego procesu zapisywany jest nieustannie w pniu tego drzewa. Każda „zmiana” odkładana jest „słój po słoju”, od początku naszej historii w jego wnętrzu.

Tak więc, historia jest pniem tego drzewa. Dzięki paleologii możemy „zobaczyć” inne takie prehistoryczne drzewa. Znajdują się one w „skamieniałym lesie” w głębi Ziemi. Jak potwierdzają to badania naukowe, 99 procent gatunków zamieszkałych w różnych epokach Ziemię, wymarło. Wiele z tych gatunków pozostawiło po sobie skamieniałości. Drzewo nie składa się tylko z liści, gałęzi i pnia. Jak każdy dobrze wie, jego najważniejszą częścią składową są korzenie. To dzięki nim drzewo to czerpie „soki” potrzebne do życia. Czym w tej „układance” są korzenie? Dla człowieka korzeniami, bez których nie mógłby nie tylko żyć ale i istnieć – jest Bóg. Jakkolwiek by go nie nazywano, czy byłby to Bóg judaizmu, chrześcijaństwa, islamu, czy też innych wiar i religii niemonoteistycznych, to Bóg jest naszą „alfą i omegą”. Jest naszym początkiem i końcem, od którego wszystko zależy i do którego w końcu zmierzamy. (Genesis 1:27).

Mój pomysł na książkę wykluwał się kilka lat, a zmaterializował się w roku 2004 (wydanie – rok 2010). Z manuskryptem The Lost Book of Nostradamus zetknąłem się przypadkiem (podczas opracowywania gnozy Nostradamusa) kilka lat temu, natomiast z brodaczem z czwartej płyty zespołu Led Zeppelin „poznaliśmy się” zaledwie kilka miesięcy temu.

Zatem, najpierw pojawił się pomysł drzewa z książki Gloria olivae, następnie drzewo brodacza z manuskryptu The Lost Book of Nostradamus, a na końcu brodaty mężczyzna z czwartej płyty zespołu Led Zeppelin. Jaki z tego można wysnuć wniosek? Chyba tylko taki, jaki widnieje na stronie książki trzymanej przez brodacza z manuskryptu napisany w języku angielskim – „One male”.

plate67b

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Kontinuum czasu

Led Zeppelin I

Good Times Bad Times – czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego

Babe I’m Gonna Leave You – czyli powstanie Księżyca

You Shook Me – czyli Hadeik

Dazed and Confused – czyli powstanie i ewolucja życia na Ziemi

Your Time Is Gonna Come – czyli okres panowania dinozaurów

Black Mountain Side – czyli zagłada dinozaurów

Communication Breakdown – czyli szybkie zróżnicowanie ssaków

I Can’t Quit You Baby – czyli Antropogeneza

How Many More Times – czyli Księga Rodzaju

Led Zeppelin II

Whole Lotta Love – czyli byt transcendentny

What Is and What Should Never Be – czyli zbyt wiele naraz

The Lemon Song – czyli skutki nadmiernej ciekawości

Thank You – czyli poświęcenie i trud

Heartbreaker – czyli Judaizm

Living Loving Maid (She’s Just a Woman) – czyli Chrześcijaństwo

Ramble On – czyli Islam

Moby Dick – czyli średniowieczna masakra

Bring It On Home – czyli Nowy Świat czarnych niewolników

Led Zeppelin III

Immigrant Song – czyli Odkrycie Ameryki

Friends – czyli pionierzy Dzikiego Zachodu

Celebration Day – czyli Deklaracja Niepodległości

Since I’ve Been Loving You – czyli etos pracy, wytrwałości i oszczędności

Out on the Tiles – czyli wyjście z cienia na polityczne salony

Gallows Pole – czyli zasłużony koniec nikczemnych czynów

Tangerine – czyli Hiroszima i Nagasaki

That’s the Way – czyli za żelazną kurtyną

Bron-Y-Aur Stomp – czyli koniec z dyskryminacją rasową

Hats off to (roy) Harper – czyli długi marsz do wolności

Led Zeppelin IV

Black Dog – czyli rok 1978

Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

Stairway to Heaven – czyli rok 2004

Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

Going to California – czyli rok 2009

When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

Houses of the Holy

The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

2. The Rain Song

This is the springtime of my loving
the second season I am to know
You are the sunlight in my growing
so little warmth I’ve felt before.
It isn’t hard to feel me glowing
I watched the fire that grew so low. 

It is the summer of my smiles –
flee from me Keepers of the Gloom.
Speak to me only with your eyes.
It is to you I give this tune.
Ain’t so hard to recognize
These things are clear to all from
time to time. 

Talk Talk
I’ve felt the coldness of my winter
I never thought it would ever go
I cursed the gloom that set upon us, ‚pon us, ‚pon us…
But I know that I love you so 

These are the seasons of emotion
and like the winds they rise and fall
This is the wonder of devotion
I see the torch we all must hold.
This is the mystery of the quotient, quotient
Upon us all, upon us all a little rain must fall.
It’s just a little rain oh yeah

 

Deszczowa Piosenka

To jest kochania mego wiosna –
druga z poznanych przeze mnie pór.
Ożywiasz mnie niczym Słońce –
tak mało ciepła przedtem zaznałem.
Trudno nie dostrzec, jak promienieję –
a widziałem już ogień, który niemal zgasł.

To jest lato moich uśmiechów –
idźcie stąd precz Strażnicy Smutku.
Mów do mnie samymi oczami –
to dla ciebie jest ta piosenka.
Nie jest trudno się w tym połapać –
te sprawy są dla każdego jasne, od czasu do czasu.

Mów, mów, mów, mów.
Poczułem chłód zimy
Już myślałem, że ona nigdy się nie skończy
I przeklinałem mrok, który nas spowił
Ale wiem, że bardzo cię kocham.

Uczucia są jak pory roku,
niczym wiatr wzbierają i cichną.
To jest cud poświęcenia –
Widzę pochodnię, którą wszyscy musimy nieść.
Oto tajemnica podziału –
Na każdego z nas musi spaść trochę deszczu.
To tylko trochę deszczu…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_rain_song.html

 

Jak to poprzednie przykłady potwierdzały, w tekście piosenki zazwyczaj ukrywa się jakieś hasło, słowo klucz, (lub oczywiście cały tekst) za pomocą którego można odgadnąć o co autorowi tak naprawdę chodziło. Kolejne, niby niewiele znaczące określenie – „slush”, a jednak nie bez przyczyny było pierwowzorem (roboczym tytułem) oryginału.

„The Rain Song” is a song by English rock band Led Zeppelin, and the second track from their fifth album Houses of the Holy, released in 1973. […] With a working title of Slush”, a reference to its easy listening simulated orchestral arrangement, Page was able to bring in a completed arrangement of the melody, for which singer Robert Plant composed the words.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Rain_Song

Najpowszechniej słowo to tłumaczy się jako: „breja” (mokrego śniegu), ale są też i inne jego synonimy: ckliwy romans (o filmie, książce), napój z pokruszonego lodu i soku, etc. Sądzę, iż w tym konkretnym przypadku autorom utworu chodziło o pejoratywne rozumienie tego słowa. Slush – czyli ckliwość. Biorąc pod uwagę „ckliwy” tekst i muzykę piosenki – jest to chyba zrozumiałe.

No właśnie, jeżeli nie jest to takie trudne do wydedukowania, to w czym tkwi ukryta symbolika tego utworu? Jeśli wziąć pod uwagę poprzedni utwór tej płyty: The Song Remains the Same, którego roboczy tytuł brzmiał: uwertura, oraz to iż określenie to jest wstępem – zapowiedzią czegoś bardzo ważnego, to ten utwór: The Rain Song również powinien być, jest w pewien sposób ważny. Tak też i w istocie jest. W „dyskografii” zespołu jak i w biografii „brodatego mężczyzny”, jest to przełomowy moment. Nie jest to już wspomnienie z przeszłości, ale jak najbardziej aktualne wydarzenie. I w tym tkwi wyjątkowość tego utworu.

Wszystkie następne utwory z tej, jak i kolejnej płyty, opowiadają o przyszłych wydarzeniach z historii życia „brodatego mężczyzny”, i z tego też powodu na jakiś czas wstrzymam się z ich kontynuacją. Nie jest dla mnie żadną tajemnicą o jakich wydarzeniach jest mowa w tych następnych utworach, ale z pewnych względów pozostaną one na razie odłożone ad acta.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

1. The Song Remains the Same

I had a dream. Crazy dream.
Anything I wanted to know, any place I needed to go

Hear my song. People won’t you listen now? Sing along.
You don’t know what you’re missing now.
Any little song that you know
Everything that’s small has to grow.
And it has to grow!

California sunlight, sweet Calcutta rain
Honolulu Starbright – the song remains the same.

Sing out Hare Hare, dance the Hoochie Koo.
City lights are oh so bright, as we go sliding… sliding… sliding through.

 

Piosenka pozostanie taka sama

Miałem sen… Zwariowany sen.
Wszystko co chciałem wiedzieć, każde miejsce, gdzie chciałem być.

Słuchaj mojej piosenki. Człowieku nie chcesz jej posłuchać? Śpiewam dalej.
Nie wiesz, co tracisz.
Każdą małą piosenkę jaką znasz.
Wszystko co niewielkie musi urosnąć.
Musi urosnąć!

Promienie słońca Kalifornii, słodki deszcz Kalkuty.
Jasne gwiazdy Honolulu – Piosenka pozostanie taka sama.

Zaśpiewaj Hare Hare, tańcz Hoochie Koo.
Świecące miasta tak błyszczą, gdy przez nie suniemy.
Suniemy…
Suniemy…
Gdy przez nie suniemy…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_song_remains_the_same.html

Piąta płyta zespołu stanowi kontynuację biografii „brodatego mężczyzny”, z tym jednakże, iż nie jest to tylko „pamiętnik”, ale dotyczy rzeczy bardziej zjawiskowych, których wytłumaczenie nie jest już tak łatwe do sfalsyfikowania, ponieważ wkraczamy w sferę prekognicji sensu stricto. Po raz kolejny przysłowiowym kluczem do rozkodowania „kryptogramu” jest tytuł utworu. Synonimy słowa remains: szczątki, resztki, zwłoki, pozostałość, niedobitki – stanowią informację o tym, iż z tych fragmentarycznych szczątków „wątków pośrednich”, odnajdywanych w poszczególnych tekstach utworów, (podobnie jak to się ma z pojedynczymi elemencikami puzzli), można ułożyć kompletny, wiele mówiący obraz

Czego dotyczy treść utworu, co „poeta miał na myśli”? Tym razem niezawodną „podpowiedzią” jest sam tekst piosenki.

Słuchaj mojej piosenki. Człowieku nie chcesz jej posłuchać? Śpiewam dalej. Nie wiesz, co tracisz. Każdą małą piosenkę jaką znasz. Wszystko co niewielkie musi urosnąć. Musi urosnąć!

Jeśli mamy rok 2016 – to jest to jak najbardziej aktualne wydarzenie; jeśli chodzi o słuchanie piosenki – to chodzi o piosenki, które właśnie w tej chwili są „na tapecie” tego blogu; jeśli nikt nie chce piosenki posłuchać – to jak do tej pory nikt (no prawie nikt) nie chce słuchać tego co wszystkie przedstawione powyżej interpretacje piosenek symbolizują; jeśli wszystko co niewielkie musi urosnąć – to niedoszacowane dotąd teksty i okładki zespołu, jak do tej pory są, były tylko fajnymi rockowymi kawałkami do posłuchania, ale uznając moje interpretacje piosenek i płyt za prawdopodobne, okaże się że ich znaczenie jest ponadprzeciętne.

Wszystkie te wnioski pośrednie wiodą do konkluzji, nie jest ona trudna do stwierdzenia, dlatego też pozostawiam ją do samodzielnego wyartykułowania dla każdego z czytelników z osobna.

Na koniec jeszcze jedna sprawa – prekognicji. Jak wiadomo lata świetności zespołu Led Zeppelin przypadają na lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku. Od tamtej pory minęło ponad czterdzieści lat. Wcześniejszy – roboczy tytuł utworu „Uwertura”, chwilowo znany był jako „Kampania” dowodzi ponadprzeciętnych możliwości głównego animatora całego tego wielkiego projektu „podprogowej dyskografii” zespołu – Jimmy Page’a.

Czym jak nie prawdziwą, jak najbardziej realną, (a nie symboliczną tylko) uwerturą – wstępem do wielkiego dzieła (muzyczno-scenicznego), są wszystkie te wpisy zamieszczane na tym blogu od początku marca, (a także na innym: http://forums.ledzeppelin.com/ od początku roku), aż do chwili obecnej? Wszystkie te „muzyczne” wpisy jak i wszystkie poprzednie, to swoista kampania reklamowa moich najważniejszych „produktów” odbywająca się na stronach tego forum: książka Gloria olivae, przepowiednie Nostradamusa, całość interpretacyjnego tłumaczenia Manuskryptu Voynicha, no i oczywiście odkodowana gnoza „dyskografii zespołu Led Zeppelin. Wszystkie te poczynania (uwertura, kampania) swoje ”genesis” miały kilka dziesięcioleci temu i w tym tkwi istota gnosis pierwszego utworu piątej płyty zespołu – The Song Remains the Same.

The song was originally an instrumental which was given the working title „The Overture”, before Plant added lyrics to it, after which it temporarily came to be known as „The Campaign” before the band settled on the title „The Song Remains the Same”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Song_Remains_the_Same_(song)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Houses of the Holy – czyli Houses of Parliament

Houses of the Holy

pobrane

Wszystkie poprzednie okładki płyt, miały swoje symboliczne znaczenie. Nie inaczej jest i z piątym krążkiem zespołu – Houses of the Holy. Tak jak w przypadku symbolu Sandy Denny z czwartej płyty, który zamieszczony jest obok tytułu piosenki The Battle of Evermore, tak ta piąta płyta Houses of the Holy, stanowi kwintesencję czterech poprzednich płyt. By wyjaśnić na czym polega to dopełnienie, potrzebne jest selektywne sięgnięcie do źródła – nie do tego oficjalnego, które tylko wprowadza w błąd i skierowuje tok myślenia na boczne tory, ale do ludowych podań, ponieważ, jak sądzę, to właśnie na ich kanwie producent płyty oparł swoją wiedzę niedostępną profanom. Najpierw kilka cytatów.

The cover art for Houses of the Holy was inspired by the ending of Arthur C. Clarke’s novel Childhood’s End. The cover is a collage of several photographs which were taken at the Gigant’s Causeway, Northern Ireland, by Aubrey Powell of Hipgnosis. The two children who modelled for the cover were siblings Stefan and Samantha Gates. […] The inner sleeve photograph was taken at Dunluce Castle nearby the Causeway.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Houses_of_the_Holy 

360px-Causeway-code_poet-4

Grobla Olbrzyma (także: Droga Olbrzymów, ang.Giant’s Causeway, irl. Clochán na bhFómharach) – oryginalna formacja skalna na wybrzeżu Irlandii Północnej (hrabstwo Antrim) składająca się z ciasno ułożonych bazaltowych kolumn. […] Według irlandzkiej legendy Groblę wybudował olbrzym Finn MacCumhaill (Finn McCool), przywódca wojowniczej bandy Fianna, który chciał przejść do Szkocji suchą stopą i tam pokonać swojego odpowiednika. Jednak, gdy przeszedł i zobaczył, jak wielki jest szkocki olbrzym, w panice uciekł i z pomocą swojej żony przebrał się za dziecko. Gdy szkocki olbrzym przybył do Irlandii i zobaczył „dziecko”, przeraził się. Jeśli tak duże jest dziecko, to jak wielki musi być dorosły.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Grobla_Olbrzyma

384px-Dunluce_Castle

Dunluce Castle (from Irish: Dún Libhse) is a now-ruined medieval castle in Northern Ireland. It is located on the edge of abasalt outcropping in Cantry Antrim (between Portballintrae and Portrush), and is accessible via a bridge connecting it to the mainland. […] A local legend states that at one point, part of the kitchen next to the cliff face collapsed into the sea, after which the wife of the owner refused to live in the castle any longer. According to a legend, when the kitchen fell into the sea only a kitchen boy survived, as he was sitting in the corner of the kitchen which did not collapse.

Miejscowa legenda mówi, że w pewnym momencie część kuchni obok klifiu upadła do morza, po tym żona właściciela nie chciała żyć w zamku dłużej. Według legendy, kiedy kuchnia spadła do morza tylko chłopiec kuchenny przeżył, bo siedział w kącie kuchni, która nie upadła.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Dunluce_Castle

W tym momencie sprawa wydaje się niezbyt zrozumiała, dlatego też zanim cokolwiek napiszę o ilustracjach zamieszczonych na okładce albumu, należy skupić uwagę na tytule utworu, albowiem to w rozszyfrowaniu jego ukrytego znaczenia tkwi sedno problemu.

Tak jak w przypadku piosenki: Four Sticks (szósta pozycja z czwartej płyty), w której jej autorzy posłużyli się pewnym skrótem myślowym, tytuł tego utworu ma swoje „podprogowe”, symboliczne znaczenie. I tak – pierwszy segment tytułu: Houses ma swoje konkretne i jedyne w swoim rodzaju przyporządkowane. Jest to ni mniej ni więcej tylko: Houses of Parliament.

The Houses of Parliament, also known as the Palace of Westminster, is the seat of the two parlimentaryhouses of hte United Kingdom: the House of Lords and House of Commons. (link)- http://www.aviewoncities.com/london/housesofparliament.htm 

Powtórzę. Pierwszy segment tytułu stanowi zaszyfrowaną informację o dwóch izbach angielskiego parlamentu: Izbie Lordów i Izbie Gmin. Drugi segment tytułu: of the Holy – znaczy święty, poświęcony, przenajświętszy. Zatem, jak sądzę chodzi w tym przypadku o jakieś święte miejsce, w którym mieszczą się jakieś dwa ugrupowania, nieco różniące się od siebie, ale w gruncie rzeczy łączy je jakaś jedna idea, jeden ważny cel. Można w tym miejscu dywagować o jakie miejsce chodzi, o jakich to dwóch grupach, mających jeden cel chodzi, ale należy cały czas mieć na uwadze kontekst tak tego utworu (Giant’s Causeway, Dunluce Castle), jak i kontekst ideogramu symbolu Sady Denny – piąty symbol – eter. Ze wszystkich poprzednich moich wpisów wynika, iż cały dotychczasowy dorobek literacki zespołu ukierunkowany jest w jednym konkretnym celu – by za pomocą zakodowanych informacji przekazać mam wiedzę o człowieku odkąd tylko pojawił się na horyzoncie historii. Ale ta podróż nie jest tylko i wyłącznie materialistyczną fakultatywną karuzelą ewolucji, ale ma w sobie pierwiastek mistycznego determinizmu. Poniższy fragment z książki Gloria olivae – rozdział Zakończenie, kwestię tą dość dobrze doprecyzowuje.

Otóż, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystko to, co do tej pory dzięki tej książce już wiemy a w szczególności: informacje dotyczące „śmierci klinicznej”- (Życie po życiu – Raymonda A. Moody), „film w mózgu”, męczeńską śmierć Jezusa i obietnicę zmartwychwstania, oraz całość zagadnień związanych z problematyką cykliczności wszechświata, to tym łatwiej zrozumiemy dlaczego twórcy Biblii w wersie 1.26 w Genesis, użyli stwierdzenia Bóg w liczbie mnogiej – „Uczyńmy Człowieka na obraz nasz”.

To co zostało zaszyfrowane w Objawieniu świętego Jana w końcowych jego wierszach – „Klęska Szatana”, „Nowe Niebo i Nowa Ziemia”, „Wieczne panowanie Chrystusa”, jednoznacznie ukierunkowuje w stronę ostatecznego wniosku, iż Bóg, który dla jednych jest „Starcem z siwą brodą”, dla drugich „Bóstwem z brodą”, a jeszcze dla innych „Jaźnią”, czy „Kwintesencją”, etc, jest niczym innym tylko „Życiem z poprzedniego wcielenia”, które nie umarło bezpowrotnie, ale zgodnie z powiedzeniem „non omnis moriar”, nadal żyje. Czy w formie niematerialnej, czy jakiejkolwiek innej, tego na obecnym etapie „ewolucji” naszej nauki nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Naszym przeznaczeniem jest „królestwo boże” – gdzie Bóg będzie żył z Człowiekiem, a Człowiek z Bogiem, po którym to czasie nastąpi druga, „niewdzięczna” część megacyklu. Później my, czyli wszyscy ci, którzy teraz są oraz ci, którzy będą w „Bogu”, będziemy „Bogami”- zaczniemy nowy Megacykl, jednakże nie na „Nowej Ziemi”, ale „najpierw” w „Niebie”.

To właśnie my – ci, którzy w tym cyklu żyli i „umarli” oraz ci, którzy żyją i „umrą”, będziemy „Trójkątem skierowanym ku dołowi” i będziemy mogli tylko „bezsilnie” patrzeć i czekać na stosowny moment, aż w jakimś miejscu Nowego Wszechświata powstanie taki Układ Planetarny, w którym będą odpowiednie warunki ku temu, by mogło tam zagnieździć i rozwinąć się Nowe Życie.

Ciąg dalszy już znasz: nowa „Ewolucja”, nowa „Edukacja”, nowe „Absolutorium” i „Dyplom” oraz nowe „Królestwo Boże”, w którym nastąpi nowe „Zmartwychwstanie”. Kiedy i w którym to megacyklu nasi poprzednicy doszli do takiego stopnia rozwoju, by w kosmiczne perpetuum mobile wpleść ludzkie – człowiecze perpetuum mobile (czy dzieje się to po raz pierwszy, czy kolejny – jest to zupełnie nieistotne) każdy z nas „wkrótce” się o tym przekona. Jedno jest pewne: po jednym megacyklu, zawsze jest następny megacykl. Nie na darmo rabin Ben Akiba, przy każdej okazji mawiał „Wszystko już było”. I to jest cała tajemnica wersu 1.26 w Genesis.

Żadna, nawet najdoskonalsza i najbardziej przekonywująca argumentacja, nie zastąpi autopsji, której niepodważalność autentyzmu uśmierzy wszelki sceptycyzm.

Reasumując: w koncepcji twórców płyty Houses of the Holy jest, będzie miejscem spotkania się dwóch różnych „grup” – „Lordów”, którzy obecnie przebywą w innym „stanie skupienia”, oraz „Izby niższej”, która w rzeczy samej jest niższa, jednakże stan jej skupienia jest jak najbardziej stały – lecz do czasu kiedy nasza klepsydra, w dolnej pozycji osiągnie swoją maksymalną wagę. Takim to sposobem, za pomocą jednego krótkiego idiomu, twórcy płyty zakodowali treści, które od wieków stanowią esencję większości filozoficznych, religijnych i naukowych dociekań. Na potwierdzenie tego, iż taka jest „etymologia” tytułu tej płyty, poniżej przedstawiam moją interpretację obu ilustracji.

Teraz kolej na ilustracje okładki.

housesoftheholy

The two children who modelled for the cover were siblings Stefan and Samantha Gates. The photo shoot was a frustrating affair over the course of ten days. Shooting was done first thing in the morning and at sunset in order to capture the light at dawn and dusk, but the desired effect was never achieved due to constant rain and clouds. The photos of the two children were taken in black and white and were multi-printed to create the effect of 11 individuals that can be seen on the album cover. The results of the shoot were less than satisfactory, but some accidental tinting effects in post-production created an unexpectedly striking album cover.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Houses_of_the_Holy

Dzieci wspinające się po schodkach na szczyt wielkiej „piramidy” zbudowanej z zazębiających się bazaltowych kolumn, symbolizują to wszystko o czym była wcześniej mowa – długą drogę drogę człowieka: od nieświadomego jeszcze swoich możliwości i nieznającego pojęcia sacrum bezideowego hominida, do olśnionego przez „opatrzność” wizją „szerokopasmowego łącza”, dzięki któremu znał i wiedział dokładnie tyle ile powinien. Jak z tej wiedzy ów człowiek wtedy skorzystał, to już inna sprawa. W tej chwili najistotniejsza jest właściwa interpretacja ilustracji okładki. Jak widać najważniejszym celem dla tych dzieci jest szczyt wzniesienia, na który wspinają się po schodkach – szczeblach systematycznej (a nie ekspresowej) edukacji.

housesinside

Równie ciekawa jest ilustracja zamieszczona wewnątrz okładki. U podnóża ruin Dunluce Castle stoi jakaś postać, która w wyciągniętych rekach trzyma jakiś podłużny przedmiot. Biorąc pod uwagę to co o tym zamku głosi miejscowa legenda, oraz zakładając, iż Jimmy Page dość krytycznie odnosił się do wcześniejszych projektów okładki, sądzę że kwestia tej ilustracji nie jest aż tak banalna, jak się do tej pory zdawało. Jest to tylko moje przypuszczenie, ale potwierdzone bardzo poważnymi przesłankami, że postacią stojącą u stup ruin jest nie kto inny tylko właśnie główny animator całego tego wielkiego projektu „podprogowej dyskografii” zespołu Led Zeppelin – Jimmy Page.

Fakt interesowania się przez niego okultyzmem, postacią Aleistera Crowleya, jest główną poszlaką. Przyglądając się bliżej tej postaci z ilustracji, można z dużą dozą prawdopodobieństwa dojść do wniosku, iż tą postacią stojącą u podnóża ruin jest sam Jimmy – trzymający w wyciągniętych ramionach gitarę, natomiast „snop światła” padający na niego, kojarzy mi się ze strumieniem jaźni, wiedzy, etc, dzięki któremu osiągnął on, dostępny tylko dla nielicznych, tak niezwykły zasób możliwości. Jakkolwiek by to nazwać, to zapewne za sprawą tego spiritus movens powstała cała jego literacko-muzyczna twórczość. Siedzący w kącie kuchni chłopiec, który przeżył katastrofę budowlaną zamku z legendy o Dunluce Castle – to nasz mały Jimmy, który (uratował się) uratował dla nas fragment „przeszłości”. Według legendy, kiedy kuchnia spadła do morza tylko chłopiec kuchenny przeżył, bo siedział w kącie kuchni, która nie upadła.

I to by było na tyle. Następne wpisy będą egzegezą tekstów i utworów, zamieszczonych na piątej płycie zespołu.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

8. When the Levee Breaks

If it keeps on rainin’, levee’s goin’ to break (x2)
When The Levee Breaks I’ll have no place to stay

Mean old levee taught me to weep and moan (x2)
It’s got what it takes to make a mountain man leave his home
Oh, well, oh, well, oh, well

Doesn’t it make you feel bad
When you’re tryin’ to find your way home
You don’t know which way to go?
If you’re goin’ down South
They go no work to do
If you don’t know about Chicago

Cryin’ won’t help you, prayin’ won’t do you no good (x2)
When the levee breaks, mama, you got to move

All last night sat on the levee and moaned (x2)
Thinkin’ about my baby and my happy home

Going, going to Chicago…
Going to Chicago…
Sorry but I can’t take you…
Going down… going down now… going down…

Kiedy pęknie tama

Jeśli nie przestanie padać, pęknie tama (x2)
Kiedy pęknie tama, gdzie ja się podzieję?

Podła tama nauczyła mnie łkać i jęczeć (x2)
Ona potrafi zmusić człowieka gór, by opuścił dom

Czy to cię nie smuci
Gdy próbujesz znaleźć drogę do domu
I nie wiesz, w którą stronę masz iść?
Na południe stąd
Nie znajdziesz pracy
Jeśli nie spróbujesz w Chicago

Płacz nie pomoże, modlitwa nie zdziała nic dobrego (x2)
Kiedy pęka tama, mamo, trzeba się wynosić

Całą noc siedziałem na tamie i jęczałem (x2)
Myśląc o moim maleństwie i moim szczęśliwym domu

Jadę, jadę do Chicago…
Jadę do Chicago…
Wybacz, lecz nie mogę cię zabrać…
Upadam… teraz upadam… upadam…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,when_the_levee_breaks.html

.

Autorami wszystkich tekstów na tej płycie są członkowie zespołu i tu nagle małe odstępstwo od normy. Autorami i pierwszymi wykonawcami utworu When the Levee Breaks jest małżeństwo Kansas Joe McCoy i Memphis Minnie (rok 1929).

Po co ten niepotrzebny w sumie „wypadek przy pracy”, przecież możliwości pisarskie tak Page’a jak i Planta, były na tyle wystarczajace by samemu napisać odpowiedni tekst do ostatniej piosenki. Przykład utworu – Bring It On Home z drugiej płyty jest „dowodem” na to, że to zaporzyczenie miało jednak jakiś konkretny cel. Poniższy cytat stanowi podpowiedź dla końcowych wniosków.

„When the Levee Breaks” is a  blues song written and first recorded by husband and wife Kansas Joe McCoy i Memphis Minnie in 1929. The song is in reaction to the upheaval caused by the Great Missisipi Flood of 1927. […] During the flood and the years after it subsided, it became the subject of numerous Delta blues songs, including „When the Levee Breaks”, hence the lyrics, „I works on the levee, mama both night and day, I works so hard, to keep the water away” and „I’s a mean old levee, cause me to weep and moan, gonna leave my baby, and my happy home”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/When_the_Levee_Breaks#Led_Zeppelin_version

 

W biografii „brodatego mężczyzny” nastąpił bardzo nieciekawy okres – burzliwa i mętna woda (w jego najbliższym otoczeniu), podniosła się do takiego poziomu, że przerwała tamę dotychczasowej spokojnej egzystencji, co w konsekwencji spowodowało zalanie i zniszczenie – happy home. Cóż więcej dodać – cause me to weep and moan.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Going to California – czyli rok 2009

7. Going to California

Spent my days with a woman unkind, Smoked my stuff and drank all my wine.
Made up my mind to make a new start, Going To California with an aching in my heart.
Someone told me there’s a girl out there with love in her eyes and flowers in her hair.
Took my chances on a big jet plane, never let them tell you that they’re all the same.
The sea was red and the sky was grey, wondered how tomorrow could ever follow today.
The mountains and the canyons started to tremble and shake
as the children of the sun began to awake.
…………………………………….. (1:39 minute)
Seems that the wrath of the Gods
Got a punch on the nose and it started to flow;
I think I might be sinking.
Throw me a line if I reach it in time
I’ll meet you up there where the path
Runs straight and high. 

To find a queen without a king,
They say she plays guitar and cries and sings… la la la
Ride a white mare in the footsteps of dawn
Tryin’ to find a woman who’s never, never, never been born.
Standing on a hill in my mountain of dreams,
Telling myself it’s not as hard, hard, hard as it seems.

Podróż Do Kalifornii

Spędziłem me życie z niedobra kobietą,
wypaliłem wszystkie fajki i wypiłem całe moje wino.
Zdecydowałem się zacząć od nowa,
jadę do Kalifornii z bólem w mym sercu.
Ktoś powiedział mi, że jest tam dziewczyna,
w jej oczach miłość, a we włosach kwiaty.

Zaryzykowałem lot odrzutowcem,
nigdy nie pozwólcie sobie wmówić, że one wszystkie są takie same.
Morze było czerwone, a niebo szare, zastanawiałem się,
czy nadejście jutra jest w ogóle możliwe.
Góry i kaniony zaczęły się trząść i drżeć,
Jak tylko dzieci słońca poczęły się budzić.
……………………………………………(1:39 minuta)

Zdaje się, że gniew Bogów
Dostał pięścią w nos, samolot zaczął płynąć;
Myślę, że chyba tonę.
Ocal mnie i rzuć mi linę, a jeśli złapię ją na czas
To spotkamy się tam, gdzie ścieżka biegnie prosto i w górę.

Abym znalazł królową bez króla
Mówią mi, że gra ona na gitarze i płacze, i śpiewa
La la la la.
Podążam na białej klaczy śladami świtu
Próbując znaleźć kobietę, która nigdy, nigdy, nigdy się nie urodziła.
Stojąc na wzgórzu mojej góry marzeń,
Wmawiam sobie, że to nie takie trudne, trudne,
trudne, jakim się wydaje.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,going_to_california.html

.

Słowem kluczem do odgadnięcia o jaki etap życia „brodatego mężczyzny” chodzi jest tytuł tego utworu – Going to California. By dojść do rozwiązania tej kolejnej zagadki należy posłużyć się dedukcją. Punktem wyjścia jest podpowiedź autora tekstu Roberta Planta:

In an interview he gave to Spin magazine in 2002, Plant stated that the song „might be a bit embarrassing at times lyrically, but it did sum up a period of my life when I was 22.” In a 2007 interview with the same magazine, Plant stated that the song was about „Me reflecting on the first years of the group, when I was only about… 20, and was struggling to find myself in the midst of all the craziness of California and the band and the groupies...

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Going_to_California

Jednym słowem, był to szalony okres w życiu Roberta. Jak powszechnie wiadomo Kalifornia, a konkretnie San Fransisco, w swoich latach był stolicą światowego ruchu hipisowskiego. Sadzę, że jest to fakt tak oczywisty iż nie potrzeba go faktograficznie potwierdzać. Wspomnieć jednak należy o nieformalnym hymnie tego ruchu – piosence Scotta McKenzie, San Francisco właśnie. Najbardziej istotnym fragmentem tego utworu są wersy:

For those who come to San Francisco
Summertime will be a love-in there
In the streets of San Francisco
Gentle people with flowers in their hair

All across the nation such a strange vibration
People in motion
There’s a whole generation with a new explanation
People in motion people in motion 

 

Dla tych, którzy przybędą do San Francisco
Latem będzie tam love-in*
Na ulicach San Francisco
Delikatni ludzie z kwiatami w swych włosach

Wzdłuż całego narodu, jakby dziwne wibracje
Ludzie w ruchu
To jest cała generacja z nowymi wytłumaczeniami
Ludzie w ruchu, ludzie w ruchu

 

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,scott_mckenzie,san_francisco.html

Biorąc pod uwagę cały zbiór przesłanek: tytuł utworu – California, wspomnienia Roberta Planta z czasów jego młodości, tekst piosenki Scotta McKenzie, wszystko to co wiadomo o światowej stolicy ruchu hipisowskiego, to posługując się logicznym rozumowaniem sądzę, iż w biografii głównego podmiotu lirycznego (brodaty mężczyzna), po okresie intensywnego zainteresowania się bardziej przyziemnymi (aprowizacja) sprawami, również nastapił, (w jego najbliższym otoczeniu), okres „Californii” – w ściśłym tego słowa znaczeniu.

Potwierdzeniem tego wniosku jest sam utwór: jego tekst – inny układ wersów na początku tekstu, w odróżnieniu od wersów końcowych, oraz bardzo symptomatyczny moment (dramatyczne przyspieszenie akcji) w 1:41 minucie. Fakt, iż to wydarzenie to miało radykalny wpływ na „bohatera” tego utworu, podkreślony został przez wokalistę w zapowiedzi z 1:39 minuty: Watch out” – uważaj, należy zwrócić uwagę.

Patrz (link)- https://www.youtube.com/watch?v=7IZ-jATBq9A

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

6. Four Sticks

Oh, Baby, it’s cryin’ time, Oh, Baby, I got to fly.
Got to try to find a way, Got to try to get away,
‚Cause you know I gotta get away from you, Babe. 

Oh, Baby, the river’s red, Oh, Baby, in my head.
There’s a funny feelin’ goin’ on, I don’t think I can hold out long. 

*And when the owls cry in the night, Oh, Baby, Baby, when the pines begin to cry,
Baby, Baby, Baby, how do you feel? If the river runs dry, Baby,
How do you feel? 

Craze, Baby, the rainbow’s end, Baby, it’s just a den
For those who hide, Who hide their love to depths of life
And ruin dreams that we all knew so, Babe. 

* Chorus

Cztery Pałki

Och, kochanie, to czas płaczu, Och kochanie, muszę odlecieć.
Muszę spróbować odnaleźć drogę, muszę spróbować uciec,
Bo wiesz, muszę uciec od ciebie, kochanie.

Och, kochanie, rzeka jest czerwona, Och, kochanie, w mojej głowie.
Mam takie śmieszne uczucie, nie wiem czy potrafię dłużej wytrzymać.

Ref.:
I kiedy w nocy płaczą sowy, och, kochanie, kochanie, kiedy zaczynają szlochać sosny,
Kochanie, kochanie, kochanie, jak się czujesz? Gdyby wyschła rzeka,
Kochanie, to jakbyś się czuła?

Szaleństwo, kochanie, koniec tęczy Mmm, kochanie, to miejsce
Dla tych, którzy ukrywają, którzy ukrywają swą miłość w głębinach życia
I niweczą marzenia tak nam wszystkim bliskie, kochanie.

Ref.:
I kiedy…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,four_sticks.html

Kwestia odgadnięcia zamiarów autorów kolejnego „swoistego wyrażenia językowego”, jakim jest tytuł – Four Sticks, jest kluczową sprawą dla prawidłowej interpretacji całego utworu. Żeby nie było za łatwo, autorzy tej piosenki posłużyli się pewnym skrótem myślowym. Pierwszy segment tytułu Four (zgodnie z wcześniej przyjętym przeze mnie założeniem) odnosi się od symbolicznej ilości lat, natomiast wyrażenie Sticks – tłumaczone jako pałki, pałeczki, to celowo skrócone do minimum, pewne szeroko rozpowszechnione w świecie anglojęzycznym powiedzenie, swoisty związek frazeologiczny: Sticks and stones may break my bones but names will never hurt me.

Meaning. A response to an insult, implying that „You might be hurt able to hurt me by physical foece but not by insults”.

Origin. „Sticks and stones may break my bones but names will never hurt me” is a stock response to verbal billying in school playgrounds throughout the English- speaking world. Id sounds a little antiquated these days has no doubt been superseded by more streetwise comebacks.

The earliest citation of it that I can find is from an American periodical with a largely black audience, The Christian Recorder, March 1862:

Remember the old adage, „Sticks and stones will break my bones, but words will never harm me”. True courage consists in doing what is right, despite the jeers and sneers of our companions.

That reference to the expression as an „old adage” in 1862 suggests and earlier coinage.

(link)- http://www.phrases.org.uk/meanings/sticks-and-stones-may-break-my-bones.html

Chodzi tu o okres w „biografii” naszego „brodatego mężczyzny” kiedy to brak inspiracji do dalszej twórczości, spowodował (na okres kilku lat) konieczność zainteresowania się bardziej przyziemnymi (aprowizacja) sprawami.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

5. Misty Mountain Hop

Walkin’ in the park just the other day, Baby,
What do you, what do you think I saw?
Crowds of people sittin’ on the grass with flowers in their hair said,
„Hey, Boy, do you wanna score?”
And you know how it is;
I really don’t know what time it was, woh, oh,
So I asked them if I could stay awhile. 

I didn’t notice but it had got very dark and I was really,
Really out of my mind.
Just then a policeman stepped up to me and asked us said,
„Please, hey, would we care to all get in line,
Get in line.”
Well you know, They asked us to stay for tea and have some fun,
Oh, oh, he said that his friends would all drop by, ooh. 

Why don’t you take a good look at yourself and describe what you see,
And Baby, Baby, Baby, do you like it?
There you sit, sitting spare like a book on a shelf rustin’
Ah, not trying to fight it.
You really don’t care if they’re coming, oh, oh,
I know that it’s all a state of mind, ooh. 

If you go down in the streets today, Baby, you better,
You better open your eyes.
Folk down there really don’t care, really don’t care, don’t care, really don’t
Which, which way the pressure lies,
So I’ve decided what I’m gonna do now.
So I’m packing my bags for the Misty Mountains
Where the spirits go now,
Over the hills where the spirits fly, ooh.
I really don’t know.

Ucieczka w Mgliste Góry

Spacerując kiedyś po parku, kochanie
Jak myślisz, jak myślisz, co zobaczyłem?
Tłumy ludzi siedzących na trawie
Z kwiatami we włosach, zapytali mnie:

„Hej chłopcze, chcesz się zabawić?”
No i wiesz, jak jest;
Naprawdę nie wiedziałem,
Która była wtedy godzina, och,
Więc zapytałem, czy mogę zostać na chwilę.

Nie zauważyłem, kiedy zrobiło się całkiem ciemno
I zupełnie, zupełnie straciłem głowę.
Wtedy właśnie podszedł policjant i powiedział:
„Proszę, czy moglibyście się ustawić w szeregu, w szeregu.”
No wiesz, poprosił, abyśmy zostali na herbatkę
I żebyśmy się trochę rozerwali, och,och.
Powiedział, że jego koledzy mogą wpaść do nas, och.

Dlaczego nie przyjrzysz się sobie dokładnie
I nie opiszesz tego, co widzisz,
I kochanie, kochanie, czy ci się to podoba?
Oto siedzisz, siedzisz
Jak butwiejąca na półce książka,
Wcale nie próbujesz z tym walczyć.

Naprawdę nie obchodzi cię to, że oni tu przyjdą, och, och,
Wiem, że to wszystko to tylko taki stan umysłu, och.
Jeżeli będziesz dziś chodzić po ulicach,
Kochanie, lepiej, lepiej otwórz szeroko swoje oczy.
Ludzie wcale nie zwracają uwagi na to,
Nic ich to nie obchodzi, naprawdę nic ich to nie obchodzi
W jaki sposób wyraża się przemoc.

Ale ja zdecydowałem, co teraz zrobię.
Pakuję swoje torby i jadę w Mgliste Góry
Tam, gdzie teraz odchodzą dusze,
Gdzie ponad szczytami przelatują widma.
Och, och, och
Ja naprawdę nie wiem.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,misty_mountain_hop.html

.

Kolejny utwór, to nic innego jak tylko kolejny etap życia głównego podmiotu lirycznego tej płyty – „brodatego mężczyzny”. Pomysły z marihuaną czy z odniesieniem do powieści Tolkiena, można spokojnie odesłać na półkę z powieściami fantasy.

Misty Mountain Hop to najczęściej pojawiająca się interpretacja tekstu utworu mówi o spotkaniu z policją po wypaleniu marihuany w parku, po czym następuje udanie się do Gór Mglistych („where the spirits fly”) – fragment ten stanowi prawdopodobnie odniesienie do powieści Hobbit J.R.R. Tolkiena.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Misty_Mountain_Hop

.

Czwarta płyta zespołu również posiada adresata – ale w tym zawiera się jej oryginalność, iż nie jest to zbiór osób i faktów historycznych z nimi związanych, ale wszystkie utwory dotyczą i opisują konkretne wydarzenia z życia jednej tylko osoby. Poszczególne teksty zawarte na czwartej płycie zespołu, opisują kolejne etapy życia „brodatego mężczyzny” – jest swoistym „pamiętnikiem”, jak i zarazem symboliczną wiwisekcją jego prekognicji. Z tego też powodu zamiast dokładnej egzegezy tekstów ograniczam się tylko do podania daty dotyczącej konkretnego wydarzenia, oraz do wyszukania najistotniejszych kluczowych haseł, które stanowią niezauważony do tej pory trop wiodący do poznania tego „co poeta miał na myśli”.

Najważniejszym słowem kluczem tego utworu są wersy: Oto siedzisz, siedzisz, Jak butwiejąca na półce książka, Wcale nie próbujesz z tym walczyć, kiedy to nastąpiło „chwilowe” wyczerpanie się weny twórczej w „działalności literackiej” brodatego mężczyzny. Biorąc powyższe pod uwagę, oczywistym staje się wniosek, iż: Misty Mountain Hop także zawiera w sobie symboliczną treść, jednakże nie chodzi tu o fantasy ale o konkretne odniesienie, czego dowodem poniższy cytat.

The Misty Mountains of J.R.R. Tolkien’s The Hobbit are likely to have been inspired by the úrig fiöll in the Skírnismál. Tolkien was familiar with the Poetic Edda. […]

The prose prologue to the poem says that the god Freyr, the son of Njörðr, sits in Odin‚s throne, Hliðskjálf and looked over all the worlds. On looking to Jötunheimr, the land of the giants, Freyr sees a beautiful girl and is immediately seized by love. Fearing that the object of his heart’s desire is unattainable, gloom settles upon him.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Sk%C3%ADrnism%C3%A1l

.

Reasumując, stwierdzenie:

Obawiając się, że obiekt pożądania jego serca jest nieosiągalny, mrok osiada na nim. (Poetic Edda – Skírnismál)

w swojej symbolice tożsame jest z:

Oto siedzisz, siedzisz, Jak butwiejąca na półce książka, Wcale nie próbujesz z tym walczyć, kiedy to nastąpiło „chwilowe” wyczerpanie się weny twórczej w „działalności literackiej” brodatego mężczyzny. (Led Zeppelin IV – Poetic Edda)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Stairway to Heaven – czyli rok 2004

4. Stairway to Heaven

There’s a lady who’s sure all that glitters is gold
And she’s buying a stairway to heaven.
When she gets there she knows, if the stores are all closed
With a word she can get what she came for. 

Ooh, ooh, and she’s buying a stairway to heaven. 

There’s a sign on the wall but she wants to be sure
‚Cause you know sometimes words have two meanings.
In a tree by the brook, there’s a songbird who sings,
Sometimes all of our thoughts are misgiven. 

Ooh, it makes me wonder x2

There’s a feeling I get when I look to the west,
And my spirit is crying for leaving.
In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees,
And the voices of those who stand looking. 

Ooh, it makes me wonder,
Ooh, really makes me wonder. 

And it’s whispered that soon if we all call the tune
Then the piper will lead us to reason.
And a new day will dawn for those who stand long
And the forests will echo with laughter. 

Ooh…

If there’s a bustle in your hedgerow, don’t be alarmed now,
It’s just a spring clean for the May queen.
Yes, there are two paths you can go by, but in the long run
There’s still time to change the road you’re on. 

And it makes me wonder.
Ooh…

Your head is humming and it won’t go, in case you don’t know,
The piper’s calling you to join him,
Dear lady, can you hear the wind blow, and did you know
Your stairway lies on the whispering wind. 

And as we wind on down the road
Our shadows taller than our souls.
There walks a lady we all know
Who shines white light and wants to show
How everything still turns to gold.
And if you listen very hard
The tune will come to you at last.
When all are one and one is all
To be a rock and not to roll. 

And she’s buying a stairway to heaven…

Schody do nieba
Jest taka dama, która jest pewna, że wszystko co się świeci jest złotem.
I kupuje schody do nieba.
Kiedy tam dociera, wtedy wie, że jeśli wszystkie sklepy są zamknięte,
Wystarczy jej słowo, by dostała to, po co przyszła.

Ooo, Ooo, i kupuje schody do nieba.

Mimo znaków na ścianie, ona chce mieć pewność.
Bo wiesz, że czasem słowa są dwuznaczne.
Na drzewie przy strumyku, siedzi ptak, który śpiewa.
Czasem nasze myśli pełne są obaw.

Ooo, to mnie zastanawia. x2

Budzi się we mnie pewne uczucie, gdy spoglądam na zachód,
I moja dusza płacze za ucieczką.
W myślach, ukazały mi się smugi dymu snującego się wśród drzew,
I słyszałem głosy tych, co wciąż stali, obserwując.

Ooo, to mnie zastanawia,
Ooo, to naprawdę mnie zastanawia.

Coś szepnęło mi, że wkrótce, jeśli wszyscy zagramy pierwsze skrzypce
Kobziarz poprowadzi nas ku rozsądkowi,
I wstanie nowy dzień dla tych, którzy długo stali,
A przez lasy przemknie echo śmiechu.

Ooo

Jeśli spostrzeżesz zgiełk w swoim żywopłocie, nie obawiaj się.
To tylko wiosenne sprzątanie dla królowej maja.
Tak, istnieją dwie ścieżki, którymi możesz pójść, ale na dłuższa metę
Jest jeszcze czas do zmiany drogi, którą dążysz.

I to mnie zastanawia.
Ooo…

W głowie czujesz zamęt, lecz nie pozbędziesz się go, jakbyś nie wiedziała.
Kobziarz wzywa Cię, byś się do niego przyłączyła.
Droga damo, czyż nie słyszysz jak wiatr wieje, i czy wiedziałaś,
Że twoje schody wspierają się na szepcącym wietrze?

I gdy z wiatrem zbiegamy wzdłuż drogi,
Nasze cienie stają się wyższe od dusz.
Tam idzie dama, którą już znamy.
Lśni białym światłem i chce nam pokazać,
Jak wszystko wciąż zmienia się w złoto.
A jeśli posłuchasz bardzo uważnie,
Melodia w końcu do Ciebie przyjdzie.
Gdy wszystko będzie jednością, a jedność wszystkim.
Być skałą, a nie staczać się.

A ona kupuje schody do nieba…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,stairway_to_heaven.html

.

Tak jak w przypadku The Battle of Evermore: dla tych wszystkich, którzy znają tego typu tematykę (ezoteryka) dość pobieżnie, jest to nadzwyczaj skomplikowany i zbyt obszerny temat jak na jeden wpis. Bez poznania kontekstu, jakim jest wiedza zawarta w książce Gloria olivae, zrozumienie całości zagadnienia jest bardzo trudne. Tym razem jednym z ważniejszych tropów jest rozdział XXXII zatytułowany: Przesłanie – czyli cywilizacja śmierci czy cywilizacja życia? Najistotniejsze fragmenty tego rozdziału, niczym przysłowiowa dziurka od klucza, pozwalają zajrzeć do wnętrza „tajemniczej komnaty”. By ogarnąć i zrozumieć całość zagadnienia należy niestety sięgnąć po tekst źródłowy.

W tym miejscu ukazuje się w całej okazałości wielkość idei i wielkość budowniczych i „konserwatorów” Muru Chińskiego – trzeciego elementu wielkiego planu budowy Przesłania dla człowieka. Mur – czyli wąż stanowi barierę zła, której człowiekowi przekroczyć nie wolno. Jakikolwiek by ten zakaz nie był i czegokolwiek by nie dotyczył, to już sam fakt złamania przysięgi i sięgnięcie poza barierę zła – usłuchanie węża, powoduje katastrofalne skutki dla człowieka. Tak więc wąż – czyli Mur jest barierą – ostrzerzeniem przed złem. […]

Koncepcje nieprzekraczalności „pewnych” zakazów można zilustrować także w inny sposób, a mianowicie za pomocą tamy. Wystarczy tylko jedna, choćby najmniejsza szczelinka w takiej przysłowiowej zaporze np.: niewinne i pozbawione złowieszczych konsekwencji, jak to mniemają „humaniści”, odstępstwo od norm i reguł przyzwoitości, by siły zła, kropla po kropli, tak skutecznie ją rozmiękczyły, iż w końcu cała zawali się pod naporem większych już strumieni, a te falą tsunami zaleją swoim morem” wszystkich, i tych więcej, i tych mniej „winnych”, i tych co pierwsi wbili „klin w zaporę i tych co biernie stali i tylko patrzyli z boku na ciekawe widowisko. Dlatego też ci co tylko patrzą niech nie myślą, że ta fala ich ominie. To od nich także zależy by ta pierwsza szczelina nie miała prawa powstać. […]

Im bardziej Zachód będzie pogrążał się w bagnie nihilizmu i hedonizmu, tym większy będzie potencjał antagonistycznej siły w stosunku do Zachodu – świata Islamu. Islam już raz „uratował” ludzkość przed zagładą i jeśli tylko Zachód przekroczy mur, to jestem pewien, że uczyni to ponownie. Świat Islamu w chwili obecnej porównałbym do ogromnego, wrzącego wulkanu, który w każdej chwili może eksplodować, ale zgodnie z zasadą proporcjonalności odwrotnej, jest to tylko i wyłącznie wina świata Zachodu. To właśnie ich mrożące krew w żyłach pomysły, powodują właśnie taką a nie inną kontrakcję „rozognionego wulkanu”.

Poniżej przedstawiam równie istotne fragmenty ostatniego rozdziału książki – Zakończenie.

Aby zrozumieć wyjątkowość i doniosłość dzieła, którego jesteśmy drobnym i zadawałoby się, że niewiele znaczącym, ale w gruncie rzeczy bezcennym i niepowtarzalnym elementem, a zarazem także by nie wpaść w koleiny uprzedzeń czy też mylnych wniosków, koniecznym będzie dokonanie małej retrospekcji wszystkiego tego co o człowieku mówi „gnoza” tej książki.

Zaiste długą przeszliśmy drogę, pełną zakrętów i pułapek, a początki (pomińmy na razie historię powstania wszechświata, narodzin pierwszych organizmów i darwinowską ewolucję) były nas nad wyraz nieciekawe – po naszym „starszym bracie” – Człowiekiem z Neandertalu, pozostała tylko pamięć i szacunek o jego niemożliwych do spełnienia rzeczach. Z chwilą pójścia człowieka do „przedszkola”, zakończył się czas „niemowlęcy”. Następne etapy jego (naszej) „edukacji” to: „szkoła podstawowa”, którą niestety zmuszony był powtarzać, „szkoła średnia”, zakończona symbolicznym „świadectwem dojrzałości” (dowody potwierdzające wiedzę o megacyklu i roli Boga – Stwórcy w dziele odradzania się życia – czyli „Arka”), a na koniec „szkoła wyższa” – najtrudniejsza ze wszystkich dotychczasowych – Wielki Sen. Po okresie intensywnej Nauki – „absolutorium”- czyli druga część klamry, gdzie to przeszłość „spotka się” z przyszłością.

Czy ta edukacja zakończy się dyplomem, zależy to tylko od nas samych. Pozostaje tylko przypomnieć przyświecające całej tej nauce motto: Żeby zrozumieć swoje błędy, trzeba je najpierw zrobić – najdobitniej przekonali się o tym różni „poszukiwacze straconego czasu”. Prawda ta uwidacznia deterministyczną rolę „Najwyższego”, która objawia się również poprzez wyrażenie swej woli jednostce, implikującej później historię całych narodów i cywilizacji. W chwilach szczególnego zagrożenia, wtedy gdy „wahadło historii” wychylało się nazbyt mocno w jakąś stronę, konieczna było jego bardziej zdecydowana interwencja.

Inną bardzo ważną, wartą przypomnienia kwestią, jest to, w jaki sposób dokonała się ta cudowna przemiana istoty stojącej na szczycie Królestwa Zwierząt w Człowieka. Co, bo kto już wiemy, przyczyniło się do tego, że ta transformacja była w ogóle możliwa. Najprostszą z możliwych definicji, wyjaśniającą ten problem, jest Konkluzja: fallus – czyli nieustanne i świadome pobudzanie przywspółczulnego układu nerwowego w połączeniu z mózgiem, jest najważniejszym „twórcą” inteligentnego człowieka. Jeśli do tego dodamy trzeci z głównych czynników – testosteron oraz jego akcelerator – wysiłek fizyczny, to okaże się, że tym oczekiwanym skutkiem jest wynikająca z tego wszystkiego – neurogeneza.

Potwierdzeniem tego zasadniczego wniosku są przedstawione na stronach tej książki, różnego rodzaju „dowody pośrednie” np.: Bonobo, obrzezka, trzy etapy – dziecko w łonie matki, młodzież i czterdziestolatek, że już o „tajemniczych” Misteriach, Jodze, Sybilli, Prorokach, czy Wizjonerach nie wspomnę. […] Począwszy od zaszyfrowanej informacji, znajdującej się w Studni Martwego Człowieka – jaskinia Lascaux, poprzez petroglify na przykład – Peterborough, Nil, Międzyrzecze, Mur Chiński, rysunki naskalne ludzi kultury Nazca, „fenomenalna” Wyspa Wielkanocna, Droga Umarłych w Teotihuacan, aż po Leonarda da Vinci i innych wizjonerów, że wymienię tylko kilka tych najbardziej spektakularnych z całej plejady przykładów świadczących o Kulcie Człowieka Ptaka – to wszystkie one świadczą o tym, iż to właśnie my, którzy dzięki braciom Wraight wznieśliśmy się w powietrze, jesteśmy adresatami wszystkich tych „kodów z przeszłości”, i jak wskazuje na to diagram ofitów, znajdujemy się właśnie w najbardziej przełomowym momencie, nie tylko historii Człowieka, ale i całego Wszechświata. Dlatego też, wszystko to co Człowiek robił, czym żył i co tworzył: Ewolucja, Edukacja, Cywilizacje, Kultury, Religie, Wielki Sen, ect., były tylko przygotowaniem do tego, o czym „mówi” Objawienie świętego Jana.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

3. The Battle of Evermore

Queen of Light took her bow, And then she turned to go,
The Prince of Peace embraced the gloom, And walked the night alone.

Oh, dance in the dark of night, Sing to the morning light.
The dark Lord rides in force tonight, And time will tell us all. 

Oh, throw down your plow and hoe, Rest not to lock your homes.
Side by side we wait the might of the darkest of them all. 

I hear the horses’ thunder down in the valley below,
I’m waiting for the angels of Avalon, waiting for the eastern glow. 

The apples of the valley hold, The seeds of happiness,
The ground is rich from tender care, Repay, do not forget, no, no. 

Dance in the dark of night, sing to the morning light.
The apples turn to brown and black, The tyrant’s face is red.

Oh the war is common cry, Pick up you swords and fly.
The sky is filled with good and bad that mortals never know. 

Oh, well, the night is long the beads of time pass slow,
Tired eyes on the sunrise, waiting for the eastern glow. 

The pain of war cannot exceed the woe of aftermath,
The drums will shake the castle wall, the ring wraiths ride in black, Ride on. 

Sing as you raise your bow, shoot straighter than before.
No comfort has the fire at night that lights the face so cold. 

Oh dance in the dark of night, Sing to the morning light.
The magic runes are writ in gold to bring the balance back. Bring it back. 

At last the sun is shining, The clouds of blue roll by,
With flames from the dragon of darkness, the sunlight blinds his eyes.

Odwieczna Walka

 

Królowa światła skłoniła głowę, a potem odeszła,
Książę Pokoju objął mrok i ruszył samotnie w noc.

Och, tańczcie w ciemności nocy, śpiewajcie do światła poranku.
Dziś w nocy przybędzie Władca Złych Mocy, a czas powie nam wszystko.

Och, porzućcie pług i motykę, nie zamykajcie swych domów.
Razem, ramię przy ramieniu poczekamy na najciemniejszą z potęg.

Słyszę tętent koni w dolinie poniżej, czekam na anioły z Avalon,
Czekam na jasność ze wschodu.

Jabłka co rosną w tej dolinie, są nabrzmiałe od szczęścia,
Ziemia troskliwie pielęgnowana jest żyzna, nie zapomnijcie o tym, nie, nie

Och, tańczcie w ciemności nocy, śpiewajcie do światła poranku
Jabłka przemieniają się w brąz i w czerń, twarz tyrana płonie czerwienią.

Och, wojna przynosi każdemu nieszczęście, chwyćcie swój miecz i wzlećcie,
Niebo wypełnione dobrem i złem, o czym zwykli śmiertelnicy nie wiedzą.

Och, tak, noc jest długa, paciorki czasu przesuwają się powoli,
Zmęczone oczy patrzą na wschód słońca, czekając na jasność ze wschodu.

Ból wojny nie może być większy od rozpaczy, co przychodzi po niej,
Werble wstrząsną murami zamczyska, cień pierścienia nadciąga w czerni i znika.

Ach, śpiewajcie, podnosząc swój łuk, wystrzelcie celniej niż przedtem.
Nocne ognisko nie daje ukojenia, oświetlając twarz tak zimną.

Och, tańczcie w ciemności nocy, śpiewajcie do światła poranku.
Magiczne pieśni pisane są złotem, by wszystko wróciło do normy,
By wróciło.

Nareszcie słońce rozjaśnia ciemność,błękitne chmury wędrują po niebie,
Z płomieniami smoka ciemności, a światło słoneczne go oślepia
Przywróć to…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_battle_of_evermore.html

.

Najpierw oficjalna wersja:

Robert Plant zadecydował, że do wykonania utworu potrzebny jest dodatkowy głos i zaprosił piosenkarkę folkową Sandy Denny. Należała ona do brytyjskiego zespołu folkowego Fairport Convention. Plant zaśpiewał rolę narratora, natomiast Denny – miejskiego herolda. W podziękowaniu za jej pomoc na okładce pojawił się symbol reprezentujący wokalistkę przedstawiający trzy piramidy. The Battle of Evermore to jedyny utwór nagrany przez Led Zeppelin z gościnnym udziałem innego wokalisty/wokalistki. (link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Battle_of_Evermore

Bardzo fajna opowiastka. Przy okazji opisywania okładki czwartej płyty już wspominałem co symbolizują „trzy piramidki”: Symbol Sandy Denny znajdujący się na wewnętrznej stronie płyty Led Zeppelin IV tuż obok tytułu piosenki „The Battle of Evermore” stanowi dopełnienie, w dosłownym tego słowa znaczeniu kwintesencję czterech symboli – czyli piąty element. Symbol Sandy Denny tak jak poprzednie cztery znaki należy traktować jako „umowny znak graficzny lub pisemny wyrażający określone pojęcie bez użycia liter”. Jest to moim zdaniem, zakodowana za pomocą ideogramu, informacja o duchowej stolicy wszystkich trzech religii monoteistycznych – Jerozolimie. Stąd jest już blisko do mistycznego pojmowania piątego elementu jako kwintesencji – eter.

Dla tych wszystkich, którzy znają tego typu tematykę (ezoteryka) dość pobieżnie, jest to nadzwyczaj skomplikowany i zbyt obszerny temat jak na jeden wpis. Bez poznania kontekstu, jakim jest wiedza zawarta w książce Gloria olivae, zrozumienie całości zagadnienia jest bardzo trudne, dlatego też w zakładce blogu – książka, staram się choć w symboliczny sposób, ale jednak ułatwić to zadanie. Jednym z ważniejszych tropów jest rozdział XIV.

Słowem kluczem, dzięki któremu można spróbować otworzyć bramę ignorancji i mylnych osądów jest ostatni, kilkukrotnie powtarzany ostatni wers piosenki: Bring it back” – Przywróć to. Jeśli chodzi o kontekst całego tekstu The Battle of Evermore, to jest on związany z symboliką diagramu ofitów – patrz rozdział XIX książki.

O tym, jak bardzo ważny jest to moment w całej tej specyficznej „dyskografii” zespołu, świadczy chociażby to, iż ostatni wers tego utworu w swojej symbolice, tożsamy jest z gnozą czterowiersza 10. 72 z centurii Nostradamusa. Jeśli chodzi o tajemnice jego przepowiedni (wizji), to wiele ciekawych informacji na ten temat zamieściłem już na blogu. Z pewnością, jest to tylko wstęp do jego jakże bogatego dorobku literackiego.

X 72

L’an mil neuf cens nonante neuf sept mois
Du ciel viendra vn grand Roy d’effrayeur
Resusciter le grand Roy d’Angolmois,
Auant apres Mars regner par bon heur.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

2. Rock and Roll

It’s been a long time since I rock and rolled,
It’s been a long time since I did the Stroll.
Ooh, let me get it back, let me get it back,
Let me get it back, baby, where I come from.
It’s been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time. Yes it has.

It’s been a long time since the book of love,
I can’t count the tears of a life with no love.
Carry me back, carry me back,
Carry me back, baby, where I come from.
It’s been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time. 

Seems so long since we walked in the moonlight,
Making vows that just can’t work right.
Open your arms, opens your arms,
Open your arms, baby, let my love come running in.
It’s been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time.

Rock and Roll

Minęło wiele lat od kiedy tańczyłem rock-and-rolla,
Minęło wiele lat od kiedy kołysałem się.
Och, pozwól mi powrócić, pozwól mi powrócić,
Pozwól mi powrócić, kochanie, tam skąd przyszedłem.
Minęło wiele lat, wiele lat
Samotnych, samotnych, samotnych samotnych lat. Tak, minęło.

Minęło wiele lat od kiedy zamknęła się książka miłości
Nie potrafię zliczyć łez życia bez miłości.
Zabierz mnie z powrotem, zabierz mnie z powrotem, zabierz mnie z powrotem,
Kochanie, tam skąd przyszedłem.
Minęło wiele lat, minęło wiele lat
Samotnych, samotnych, samotnych, samotnych lat.

Wydaje mi się, że to było tak dawno, kiedy spacerowaliśmy w świetle księżyca,
Przysięgając sobie rzeczy, które po prostu nie mogły się spełnić.
Otwórz ramiona, otwórz ramiona, otwórz ramiona,
Kochanie, pozwól mi cię kochać.
Minęło wiele lat, minęło wiele lat
Długich, samotnych, samotnych, samotnych lat.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,rock_and_roll.html

Tak się całkiem „przypadkiem” składa, że roboczy tytuł tej piosenki: It’s Been a Long Time” – czyli To był długi czas”, w równie przypadkowy” sposób nawiązuje do wyjątkowo długiego (w porównaniu z wszystkimi innymi) okresu czasu z pamiętnika brodatego mężczyzny”. Najważniejszym przesłaniem tego utworu są najczęściej powtarzane słowa: Minęło wiele lat, minęło wiele lat, Długich, samotnych, samotnych, samotnych lat.

Sądzę, iż autorom tego utworu nie chodziło o potoczne rozumienie tego określenia, ale o coś bardziej symbolicznego i istotnego. Przykładem tego są wszystkie poprzednie płyty zespołu, jak i również poprzedni utwór – Black Dog, w którym nie chodziło bynajmniej o biednego starego psa pewnej starszej pani, która mieszkała dwa domy dalej od miejsca gdzie zespół nagrywał płytę (jak twierdził Robert Plant), a jest to klasyczny idiom – czyli wyrażenie językowe, którego znaczenie jest swoiste, odmienne od znaczenia jakie należałoby mu przypisać biorąc pod uwagę poszczególne części składowe oraz reguły składni.

I tak też należy traktować ten tytuł: Rock and Roll – chodzi o kręcenie się w kółko, toczenie się przez życie – w rzeczy samej bez celu, bez jakiejś większej idei życiowej, naszego głównego bohatera – „brodatego mężczyzny”. Potwierdzeniem tego, iż może to o takie właśnie tłumaczenie chodzi, jest wers z czwartego utworu z tej płyty Stairway to Heaven: To be a rock and not to roll.” – Być skałą, (i nie potoczyć się), a nie staczać się.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Black Dog – czyli rok 1978

Led Zeppelin IV

Teksty piosenek pierwszej płyty zespołu Led Zeppelin stanowiły opowieść o pra początkach naszej planety – jej narodzinach, młodości oraz powstaniu i ewolucji na niej życia, do czasów zupełnie nam nieodległych – czyli mezolitu. Tematem głównym wszystkich utworów zamieszczonych na drugiej płycie była sfera duchowa człowieka, przy czym, co należy podkreślić, wątek kontinuum czasu został oczywiście zachowany. Trzecia płyta znowu większą uwagę skupia na faktach historycznych – jest to spojrzenie na zaistniałe wydarzenia widziane z „amerykańskiej” perspektywy. Kolej na to by baczniej przyjrzeć się symbolice tekstów jak i samym utworom zamieszczonym na kolejnej płycie, oznaczonej czterema (pięcioma) symbolami graficznymi.

Opisując okładkę czwartej płyty pisałem iż: Okładka od frontu, czyli 19-wieczny obraz olejny przedstawia człowieka niosącego w wielkim trudzie, przygniatającą go wiązkę chrustu – w symboliczny sposób nawiązuje to do pierwszego już nie „kamiennego” okresu życia gatunku ludzkiego – Neolitu. Tył okładki to ostatni znany mam współczesnym (w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku) etap peregrynacji człowieka przez wszystkie meandry historii. Ukazuje nam perspektywę rozwoju sposobu organizacji życia od czasów najbardziej prymitywnych czynności do chwili obecnej.

Tym, co stanowi najistotniejszą wartość utworów kolejnej płyty, jest symboliczna postać Pustelnika z kart tarota, zamieszczona na wewnętrznych stronach okładki, oraz mały rysunek przedstawiający brodatego mężczyznę trzymającego (czytającego) książkę. Kim jest ten mężczyzna, kogo lub co on symbolizuje? Co kodują teksty czwartej płyty? Jakie znaczenie dla całej zawartości płyty ma postać stojąca na wysokiej skale z lampą w ręku?

Szukając odpowiedzi na tego typu pytania we wspomnieniach członków zespołu, z pewnością można tylko wpaść w koleiny popularnych i pobieżnych poglądów i opinii, a przecież jak to w przypadku poprzednich trzech części „historycznej sagi” starałem się to udowodnić, prawda jest znacznie bardziej skomplikowana, ukrywa się znacznie głębiej, niż nam się to wszystkim (do niedawna) wydawało.

I jeszcze jedna ważna sprawa. Wszystkie wcześniejsze utwory miały swoich konkretnych (historycznych) adresatów. Czwarta płyta zespołu również posiada adresata – ale w tym zawiera się jej oryginalność, iż nie jest to zbiór osób i faktów historycznych z nimi związanych, ale wszystkie utwory dotyczą i opisują konkretne wydarzenia z życia jednej tylko osoby. Poszczególne teksty zawarte na czwartej płycie zespołu, opisują kolejne etapy życia „brodatego mężczyzny” – jest swoistym „pamiętnikiem”, jak i zarazem symboliczną wiwisekcją jego prekognicji. Z tego też powodu zamiast dokładnej egzegezy tekstów ograniczam się tylko do podania daty dotyczącej konkretnego wydarzenia, oraz do wyszukania najistotniejszych kluczowych haseł, które stanowią niezauważony do tej pory trop wiodący do poznania tego „co poeta miał na myśli”.

Cokolwiek to znaczy, to z pewnością na tym etapie (wstępu), jest to jeszcze zbyt niezrozumiałe, dlatego też z wszelkimi wnioskami radzę się wstrzymać. We wcześniejszym wpisie podpowiadałem, iż można wydedukować kogo symbolizuje brodaty mężczyzna. Na to pytanie każdy sam może sobie odpowiedzieć po przeczytaniu wstępu do mojej książki „Gloria olivae”, który to wstęp zamieszczony jest na blogu.

 

1. Black Dog

Hey, hey, mama, said the way you move,
gonna make you sweat, gonna make you groove.
Oh, oh, child, when you shake that thing
gonna make you burn, gonna make you sting.
Hey, hey, baby, when you walk that way,
watch your honey drip, I can’t keep away.

[Chorus:]

 

Ah yeah, ah yeah, ah, ah, ah.
Ah yeah, ah yeah, ah, ah, ah.

I gotta roll, can’t stand still,
got a flaming heart, can’t get my fill
Eyes that shine burning red,
dreams of you all through my head.

Ah ah ah ah ah ah ah ah ah ah ah ah ah.

Hey baby, oh baby, pretty baby,
Tell me would you do me now.
Hey baby, oh baby, pretty baby,
Move me while you groove me now

Didn’t take too long ‚fore I found out,
what people mean by down and out.
Spent my money, took my car,
started telling her friends she gonna be a star.
I don’t know but I been told,
a big-legged woman ain’t got no soul.

[Chorus]

All I ask for when I pray,
steady rollin’ woman gonna come my way.
Need a woman gonna hold my hand,
won’t tell me no lies, make me a happy man.

Ah ah Ah ah ah ah Ah ah ah ah Ah ah ah

Black Dog

Hej, hej laluniu mówię ci, sposób w jaki się poruszasz
Sprawia,że mam ochotę wycisnąć z ciebie wszystkie soki. 

Och, och dziecinko, sposób w jaki kręcisz tą rzeczą
Doprowadzi do tego, że wybuchnie we mnie pożar. 

Hej, hej, kochanie, kiedy chodzisz w ten sposób
Wyglądasz jak cukiereczek i nie potrafię trzymać się od ciebie z daleka.

Ach tak, ach tak, ach, ach, ach,
Ach tak, ach tak, ach, ach, ach. 

Ale mnie bierze, nie mogę ustać spokojnie,
Moje serce goreje, wciąż pragnę więcej
Oczy płoną ogniem, marzenia o tobie przelatują przez moją głowę 

Ach, ach, ach, ach… 

Hej mała, och mała,
ślicznotko la, la, la, la, la…
Hej mała, och mała,
ślicznotko la, la, la, la, la… 

Hej, nie minęło dużo czasu nim się dowidziałem,
Co ludzie mają na myśli mówiąc: „skończony”
Przepuściła moją forsę, zabrała samochód.
Opowiadała swoim przyjaciołom, że chce zostać gwiazdą.
Nie wiem kto, ale ktoś mi powiedział,
Że długonogie laski nie mają dusz. 

Wszystko o co proszę w swoich modlitwach
To,aby stateczna kobieta stanęła na mojej drodze.
Potrzebuję kobiety, która weźmie mnie za rękę
I nie będzie kłamać, uczyni mnie szczęśliwym człowiekiem.

Ach tak, ach tak, ach, ach, ach…

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,black_dog.html

W tym dość enigmatycznie brzmiącym tytule utworu zawarta jest symboliczna treść, ale by dojść do sedna sprawy, należy spojrzeć na niego poprzez pryzmat tłumaczenia zaczerpniętego ze słownika slangu i mowy potocznej. Tytuł w esencjonalny sposób opisuje stan emocjonalny narratora tego utworu. Urban Dictionary definiuje określenie – „black dog” jako: A bad mood, characterized by anger, depression, or a mixture of the two. Emotional malaise. An antisocial mood. Sometimes synonymous with a „purple rain”.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=black+dog

 

Tekst piosenki ujmuje tę kwestię na sposób rockowy, ale moim zadaniem bardziej właściwa w tym konkretnym przypadku jest wersja soft:

Codziennie w pracy wasze spojrzenia się spotykają, serce bije mocniej, a motyle w brzuchu zaczynają wirować. Choć trwa to już od jakiegoś czasu, twój organizm nadal reaguje tak samo. Zapewne większość z nas zna to uczucie – pożądanie, niepewność, zauroczenie. Czym jest zauroczenie i jak nie pomylić go z prawdziwą miłością?

Zauroczenie – pierwsze symptomy.

Ręce drżą, serce bije mocniej, a my pocimy się pięć razy bardziej niż zwykle. Co to może oznaczać? Nasz „obiekt” jest w pobliżu, a nami zaczyna motać zauroczenie. Jąkamy się, nie panujemy nad gestami, a zwykłe stanie w miejscu teraz wydaje się być niemożliwym do wykonania zadaniem.

Ponadto, gdy dowiadujesz się, że twoja fascynacja daną osobą jest odwzajemniona, zaczynasz kompletnie wariować. Codzienna rzeczywistość przestaje być tak ważna, a priorytetem staje się: „kiedy się spotkamy?” albo „czy odczytał już moją wiadomość?”. Piękny okres pełen emocji, który niestety nie trwa wiecznie i tak jak szybko się zaczął, równie szybko się kończy.

(link)- https://www.sympatiaplus.pl/artykul/1743,zauroczenie-jak-odroznic-je-od-milosci.html

 

Począwszy od wersów: Hej, nie minęło dużo czasu nim się dowidziałem, Co ludzie mają na myśli mówiąc: „skończony”, sytuacja ma coraz mniej wspólnego z emocjami związanymi z pierwszą częścią utworu, a coraz bardziej zmierza w kierunku „purple rain”.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Kwiecień 2016
P W Ś C P S N
« Mar   Maj »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Visits

Weather condition