Get Adobe Flash player

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2017

Pink Floyd – czyli Pamiętnik neurotycznej kobiety

Równie interesującą kwestią jest nazwa zespołu, który podobnie jak to miało miejsce w przypadku Led Zeppelin, pozostaje jak dotąd we mgle niedomówień i mylnych skojarzeń. By rozwikłać tę zagadkę należy skupić się nie na tym co oficjalnie na ten temat wiadomo, co wynika z definicji celowego „wprowadzania w pole” amatorów zbyt łatwych wniosków, ale dokładnie przefiltrować poszczególne części składowe nazwy zespołu – Pink Floyd. Najpierw jednak bardzo ciekawe etymologiczno – prehistoryczne początki nazwy zespołu.

<<<Grupa powstała wiosną 1965 w Londynie, początkowo pod nazwą Sigma-6. Tworzyli ją studenci wydziału architektury London Polytechnical School: Roger Waters (gitara, śpiew), Richard Wright (gitara, śpiew), Nick Mason (perkusja), Clive Metcalf (gitara basowa), Keith Noble (śpiew) i Juliette Gale (śpiew). Początkowo zespół pozostawał pod silnym wpływem popularnej wówczas muzyki Rytm’n’blues, jednakże już wtedy nie stronił od muzycznych eksperymentów, takich jak wplatanie w utwory fragmentów muzyki poważnej. Formacja bardzo często zmieniała nazwę (T-Set, Tea Set, The Screaming Abdabs, The Architectual Abdabs) oraz skład.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_grupy_Pink_Floyd

Zacznijmy od samego początku:

<<<Gdy Barrett przybył w 1964 roku do Londynu by rozpocząć studia malarskie w Camberwell Art School, natychmiast otrzymał od Watersa propozycję wstąpienia do zespołu. Zespół – początkowo nazwany Sigma 6 – przeżywał wówczas, jak i potem, częste zmiany składu oraz nazwy. Kiedy do zespołu dołączył Syd Barrett, grupa występowała pod nazwą The Tea Set. Gdy okazało się, że będą grali koncert z innym zespołem o takiej samej nazwie, Barrett zaproponował nazwę The Pink Floyd Sound.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Syd_Barrett

The Tea Set powszechnie tłumaczy się jako: Zestaw do herbaty. Zapewne Syd uśmiałby się z takiej trywialnej i mało oryginalnej nazwy zespołu. Rozkładając tę nazwę na części można wydedukować mało widoczną, ale jednak, poszlakę, która wiedzie do próby zrozumienia tego co on wiedział, ale czego z wiadomych powodów w tamtym czasie nie mógł otwartym tekstem powiedzieć.

<<<Tea – gossip or personal information belonging to someone else; the scoop; news.

Spill the tea about what happened at the club.

<<<Herbata – plotka lub osobiste informacje należące do kogoś innego; czerpak; aktualności.

Rozlać herbatę o tym, co się stało w klubie.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=tea

Po pierwsze. Nazwa zespołu: „The Tea Set” została przemianowana z „Sigma 6” tylko i wyłącznie dzięki interwencji Syda Barretta.

Po drugie. Jego okultystyczne zamiłowania i artystyczny geniusz nie pozwoliły by mu, jak sądzę, na danie zespołowi tak trywialnej nazwy. Potwierdzeniem tego, iż taki był gnostycki zamysł dania takiej, a nie innej nazwy zespołu, jest kolejna transformacja nazwy na: „The Screaming Abdabs”, „The Architectual Abdabs”, co w dalszej kolejności także rozkminię.

Po trzecie w końcu. Łącząc to „podprogowe” znaczenie określenia Tea, z jakże „normalnym” znaczeniem: set – zestaw, zbiór, komplet, można domyślać się, iż motywem przewodnim całej artystytcznej działalności zespołu będą tematy związane z intymnymi wręcz przeżyciami jakiejś konkretnej osoby, będzie to wręcz jak najbardziej osobisty pamiętnik – czego dowody przedstawię w kolejnych wpisach.

Inna „antyczna” nazwa zespołu: „The Architectual Abdabs” – także jest nazbyt dosłownie rozumiana. Zacząć tu należy od sprostowania powszechnie powtarzanej błędnej informacji:

<<<Artykuł niejakiej Barbary Walters, zamieszczony w gazetce Politechniki Regent Street (dziś Uniwersytet Westminster) to prawdopodobnie pierwsza wzmianka prasowa o grupie, z której uformował się później zespół Pink Floyd. […] Wiele biograficznych publikacji na temat historii Pink Floyd powiela błędną informację o nazwie The Architectual Abdabs, jaką zespół rzekomo miał się posługiwać przez pewien czas w swojej pre-działalności. To nieporozumienie. Faktyczna nazwa brzmiała po prostu The Abdabs (pol. przerażenie, nerwy), a domniemany przedrostek architectual wywiedziono od powyższego artykułu.

(link)- http://skibek.pl/ciemnastrona/index.php?option=com_content&view=article&id=216:architektoniczna-irytacja&catid=62:czytelnia&Itemid=65

Zatem mamy tu następną podpowiedź wiele mówiącą o tym, jakich to „rewelacji” należy się spodziewać w tym powyżej wspomnianym (The Tea Set) „wiwisekcyjnym pamiętniku”: abdabs – przerażenie, nerwy, co mam nadzieję udowodnić za pomocą mojej dokładnej interpretacji wszystkich kolejnych płyt i utworów zespołu.

No i na koniec nazwa oficjalna i powszechnie znana nazwa zespołu – czyli Pink Floyd.

<<<Kiedy Tea Set zorientowali się, że nie są jedynym zespołem o tej nazwie, Barrett zaproponował zmianę na The Pink Floyd Sound, od dwóch muzyków grających bluesa – Pinka Andersona i Floyda Councila. Ostatecznie zespół zdecydował się na skrócenie nazwy do Pink Floyd na prośbę menadżerów grupy, Petera Jennera i Andrew Kinga.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Pink_Floyd

Może tak, może nie, a może być może. Opierając się na takich „informacjach” można bardzo łatwo wpaść w meandry pobieżnych wniosków. Ja jednak dalej będę trzymał się „okultystycznej nici” i posługując się miejskim słownikiem slangu i mowy potocznej stwierdzę, iż po raz kolejny użyty został tutaj gnostycki rodzaj przekazu.

<<<Pink A word girls wear written across their butts.

Half the people in my study hall today were wearing sweatpants with,”PINK” „PINK LOVE” or some variation on the latter stamped on their asses.

<<< Pink – Słowo dziewczęta noszą napisane przez ich tyłek.

Połowa ludzi w mojej sali studenckiej dziś nosili spodnie dresowe z „PINK” „LOVE PINK” lub jakąś wariację na ten ostatni wybity na tyłkach.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=Pink

<<<Floyd A person who is is so cool that people have to give them all his/her love.

Dude, nick is so cool. he is a total Floyd.

<<<Floyd Osoba która jest tak fajna, że ludzie muszą dać im wszystkie jego / jej miłość.

Koleś, nick jest tak cool. on jest całkowity Floyd.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=floyd

Łącząc te dwie różne definicje: pink i floyd, które bynajmniej nie zostały zapożyczone od nazwisk Pinka Andersona i Floyda Councila, można wydedukować bardzo ważny wniosek, który jednakże wydawać się może jak na obecną chwilę nazbyt śmiały i nie do końca zrozumiały, ale po zaznajomieniu się z interpretacją poszczególnych utworów zespołu Pink Floyd, (jakie mam zamiar zamieścić na blogu), będzie można dopiero wtedy zrozumieć nieprzypadkowość takiego, a nie innego wyboru.

Otóż biorąc pod uwagę wszystko to co powyżej pisałem o: The Tea Set: (zestaw osobistych informacji – motywem przewodnim całej artystycznej działalności zespołu będą tematy związane z intymnymi wręcz przeżyciami jakiejś konkretnej osoby, będzie to wręcz jak najbardziej osobisty pamiętnik), a także o: The Screaming Abdabs, The Architectual Abdabs: (przerażający, nerwowy krzyk) – to za pomocą ostatecznej wersji nazwy zespołu – Syd Barett doprecyzowuje, iż będzie to pamiętnik jakieś konkretnej, raczej neurotycznej kobietyPink Floyd: (dziewczęcy różowy kolor, fajna osoba). O jaką kobietę chodzi? To już kwestia następnych wpisów, ale dla kogoś kto śledził moje poprzednie wpisy dotyczące zespołu Led Zeppelin, nie będzie to jakaś specjalnie trudna zagadka do odgadnięcia.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Syd Barrett

Każdy kto dotarł do tego miejsca na moim blogu, (przy założeniu, że uczciwie i dokładnie, a nie tylko wyrywkowo i epizodycznie, przyjrzał się wszystkiemu temu co od samego początku miałem do powiedzenia), być może sądzi, iż na tym koniec tych tajemnic i rozkodowanych szyfrów. Nic bardziej mylnego. Oprócz niezaprzeczalnych walorów gnostyckiego przekazu przepowiedni Nostradamusa, Manuskryptu Voynicha, jak i całej nieznanej twórczości zespołu Led Zeppelin, (o książce Gloria olivae nie wspominając), są jeszcze i inne równie ciekawe i krążące wokół nas podobnego znaczenia „dzieła”, o których profanom nawet się nie śniło, że to one właśnie mogą mieć podwójnego znaczenia ukryty sens. Tak a propos, to ja do niedawna także nie miałem świadomości o jeszcze jednej „górze lodowej”, której ponadczasowa wielkość ukrywała się jak do tej pory niezwykle skutecznie. Czas to zmienić i wydobyć na światło dzienne jej „podprogowe” przesłanie. Jak tytuł tego wpisu może sugerować, tym kolejnym brylantem w koronie królowej humanistycznych nauk – semiotyki, jest wszystko to co w swoim dorobku wnoszą do skarbnicy wiedzy tajemnej członkowie zespołu Pink Floyd.

Cała twórczość tego zespołu: muzyka, teksty, jak również i okładki poszczególnych płyt (co w przypadku zespołu Led Zeppelin również było integralną wartością przekazu), jest jedną wielką i ogromną „górą informacji”. Stojąc u jej podnóża kontemplujemy się tylko jej widokiem – każdy widzi tylko jednowymiarowy jej artystyczny aspekt, jednakże by stwierdzić wielkość i piękno tej symbolicznej góry, powinno się wejść na jej szczyt, by z tego niedostępnego jak na razie poziomu, ujrzeć i zrozumieć całe jej  wielowymiarowe – „perspektywiczne” przesłanie. Powyższe zdania brzmią może nazbyt patetycznie, ale już po pobieżnym (niedawno) zapoznaniu się z tekstami utworów zespołu Pink Floyd, powyższe wnioski wydają mi się nad wyraz stosowne. Większość moich następnych wpisów będzie poświęconych udowodnieniu tego nad wyraz emocjonalnego stwierdzenia.

Nie piszę tego bez przyczyny, albowiem to uczucia, afekty, nastroje i namiętności będą odgrywały pierwszoplanową rolę w tym „teatrze” psychologicznej retrospekcji, jakim są teksty zdecydowanej większości utworów. Czyje to będą uczucie, o kogo chodzi, (jak pokazuje przykład rozkodowanych tekstów Led Zeppelin – zapewne będzie tu chodziło o jakąś konkretną osobę), to na ten moment jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek odpowiedzi. By do tego typu pytań jakoś merytorycznie się odnieść, najpierw muszę dokonać koniecznego wstępu jakim będzie zapoznanie się z biografią jednej z najważniejszych postaci zespołu Pink Floyd, (w jego początkowej fazie), jaką był – Syd Barrett.

Nie ma potrzeby ani miejsca na dokładny rys historyczny – z tym każdy musi zapoznać się sam korzystając z wielu dostępnych źródeł. Ja jako się rzekło skupiam się w tym wpisie na odstającym od normalności zachowaniu jednego z założycieli zespołu, którego wpływ na ich „dyskografię” był bezdyskusyjny. Jeśli chodzi o meritum zagadnienia to chciałbym stwierdzić, iż korelacja twórczości Led Zeppelin i Pink Floyd polega właśnie na inicjacyjnym imperatywie dwóch najważniejszych postaci tych zespołów, jakimi byli: Jimmy Page i Syd Barrett. O tym pierwszym dużo było przy okazji dekodowania twórczości zeppelinów, teraz kolej na Syda.

<<<Roger Keith „Syd” Barrett (urodzony 6 stycznia 1946 w Cambridge, zmarły 7 lipca 2006 tamże) – brytyjski piosenkarz, gitarzysta rockowy, malarz. Członek Pink Floyd, uważany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli psychodelicznego rocka. […] Syd Barrett od dzieciństwa przyjaźnił się z dwiema osobami, które spotkał później w zespole Pink Floyd – Rogerem Watersem oraz Davidem Gilmourem. Z tym drugim zżył się szczególnie podczas nauki w College of Arts and Technology. Spędzali mnóstwo czasu, ucząc się razem gry na gitarze oraz wspólnie występując. […] Zarówno dwa wcześniejsze single, jak i następny – Apples and Oranges – były dziełem Syda Barretta. Barrett stał się twórcą większości wczesnego materiału zespołu, w tym tego umieszczonego na ciepło przyjętym przez krytykę The Piper at the Gates of Dawn. Spośród 11 piosenek na płycie osiem było autorstwa, a kolejne dwie współautorstwa Barretta. […] W okresie tuż przed wydaniem płyty The Piper at the Gates of Dawn pojawiły się pierwsze oznaki zmian w osobowości Barretta. […] Pojawiło się wiele spekulacji na temat psychicznego stanu Syda Barretta. Wielu uważa, że cierpiał na schizofrenię. Niektórzy posądzali go o zespół Aspergera. Dobrze wiadomo o eksperymentach Barretta w latach 60. z narkotykami psychodelicznymi, zwłaszcza LSD. W powszechnej opinii to narkotyki spowodowały lub przynajmniej przyspieszyły rozwój choroby.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Syd_Barrett

Wszystko fajnie. Barrett był narkomanem, chorym psychicznie człowiekiem. Ale to tylko część prawdy, wcale nie ta najważniejsza. Z książki autorstwa Juliana Palaciosa: „Syd Barrett i Pink Floyd: Mroczny świat” dowiadujemy się rzeczy istotniejszej, która moim zdaniem miała, ma, tak kardynalnego znaczenia wpływ, iż błędem było by to przeoczyć. Więcej nawet, jest to dowód potwierdzający moją powyżej zaprezentowaną tezę, mówiącą o tym, iż to te „podprogowe” wartości miały pierwszorzędne znaczenie w genezie tak powstania jak i całej twórczości liderów obu zespołów.

<<<„Syd mieszkał u nas – mówi Seamus O’Connell. – Miał kawalerkę. Moja mama stworzyła tam mieszkanie dla lokatorów, pomieszkiwało u niej sporo znajomych. To było naprawdę straszne miejsce, ale miało klimat. Syd zaczynał się interesować okultyzmem, którym zajmowała się moja mama. Wróżyła z tarota”.

Zainteresowanie okultyzmem wezbrało w Barretcie bardzo szybko. Spędził wiele nocy rozmawiając z Ellą O’Connell o astrologii, runach i innych podobnych zagadnieniach. Siedząc w zadymionym pokoju pośród arrasów stworzonych przez Ellę i jej byłego męża, zaczytywał się w „Encyklopedii okultyzmu”.

Ella podarowała Barrettowi pierwsze wydanie opublikowanej w 1929 roku powieści Aleistera Crowleya „Moonchild” (rozdział 18 nosi tytuł The dark Side of the Moon – „Ciemna strona księżyca”) Księżycowe dziecię opowiada historię młodej kobiety uwięzionej przez magika reprezentującego białą magię i wplątanej w wojnę czarodziejów. Za sprawą magika dziewczyna zachodzi w ciążę z eterycznym księżycowym dzieckiem i walczy z okultyzmem. Barrett siedział w obskurnym pokoju i czytał: „Czyn wedle swej woli będzie całym Prawem”

(link)- https://books.google.pl/books?id=WSwFCwAAQBAJ&pg=PT125&lpg=PT125&dq=

syd+barrett+okultyzm&source=bl&ots=K0nhBCG1xI&sig=LV21A2571ZZf-

nonKIiG1ea6G5Q&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiQqajJj53UAhUmMZoKHVQBA_

UQ6AEIJzAB#v=onepage&q=syd%20barrett%20okultyzm&f=false

I wszystko teraz staje się jasne. To jest ta poszukiwana NIĆ wiodąca do „labiryntu” Jimmiego Page. Podkreślone przeze mnie zdanie w pierwszym cytacie, dobitnie świadczy o tym, iż pozostali członkowie zespołu Pink Floyd niejako „kontynuowali” dzieło rozpoczęte przez Syda Barretta.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj   Lip »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Visits

Weather condition