Get Adobe Flash player

Miesięczne Archiwa: Październik 2017

Dark Side of the Moon – podsumowanie

1. Speak to me – czyli białe światło / „Na początku było Słowo”

2. Breathe – czyli „narodziny” człowieka

3. On the Runczyli kierat szkoły i pracy

4. Time – czyli w kieracie czasu (rok 2004)

5. The great Gig in the Sky – czyli gwiazdozbiór Oriona

6. Money – czyli „miałem rację”

7. Us and Them – czyli „To sprawia, że myślę o kościele”

8. Any Colour You Like – czyli „Second Reprise” (odrodzenie)

9. Brain Domage – czyli „Wariatów trzeba trzymać na ścieżce”

10. Eclipse – czyli perpetuum mobile

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Eclipse – czyli perpetuum mobile

10. Eclipse

All that you touch
And all that you see
All that you taste
All you feel
And all that you love
And all that you hate
All you distrust
All you save
And all that you give
And all that you deal
And all that you buy
Beg, borrow or steal
And all you create
And all you destroy
And all that you do
And all that you say
And all that you eat
And everyone you meet
And all that you slight
And everyone you fight
And all that is now
And all that is gone
And all that’s to come
And everything under the sun is in tune
But the sun is eclipsed by the moon

„There is no dark side of the moon really. Matter of fact it’s all dark.”

Eclipse

Wszystko, czego dotykasz
Wszystko, co widzisz
Wszystko, czego smakujesz
Wszystko, co czujesz
Wszystko, co kochasz
Wszystko, czego nienawidzisz
Wszystko, czemu nie ufasz
Wszystko, co sobie zatrzymujesz
Wszystko, co dajesz
Wszystko, czym handlujesz
Wszystko, co kupujesz
Co wyżebrzesz, pożyczysz lub ukradniesz
Wszystko, co tworzysz
Wszystko, co niszczysz
Wszystko, co robisz
Wszystko, co mówisz
Wszystko, co jesz
Każdy, kogo spotykasz
Wszystko, co lekceważysz
Każdy, z kim walczysz
Wszystko, co jest teraz
Wszystko, co przeminęło
Wszystko, co nadejdzie
I każda rzecz pod Słońcem istnieje w harmonii
Ale Słońce jest zaćmione przez księżyc

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,eclipse.html

Wszystko ma swój początek i koniec. To tak banalne ale prawdziwe stwierdzenie odnosi się także utworów zamieszczonych na tej płycie w szczególności do dwu pierwszych: Speak to me – czyli białe światło / „Na początku było Słowo”, w którym chodzi o narodziny życia w skali makro (wszechświat), oraz Breathe – czyli „narodziny” człowieka – w skali mikro. I to jest cały sens tego utworu – jest to podsumowanie całego naszego ziemskiego trudu jaki przyszło nam wszystkim, (tym co byli i tym co jeszcze będą), włożyć, by cel jaki legł u podstaw całego tego cyklu osiągnął swój oczekiwany skutek. Tak jak ciało każdego z nas każdy skończy swój ziemski żywot, (o „duszy” nie wspominając), tak i nasz wszechświat dojdzie do swej granicy ekspansji po czym „cofnie swój bieg” z powrotem ku centrum wszystkiego (Wielki wybuch / Kolaps). Wszystko co było, co istniało, będzie znajdować się po Ciemnej stronie Księżyca.

Podsumowaniem tego wszystkiego co powyżej napisałem są słowa wypowiedziane w na końcu utworu z minuty 1:37„There is no dark side of the moon really. Matter of fact it’s all dark.” „Nie ma ciemnej strony Księżyca. Rzeczywiście chodzi o to, że wszystko jest ciemno.”

Na koniec jeszcze jedna bardzo istotna sprawa.

<<<Jedną z zagadek albumu jest pojawienie się w ostatnich sekundach płyty niezidentyfikowanych dźwięków, trwających zaledwie krótką chwilę. Brzmi to jak muzyka, lecz niewielkie natężenie dźwięku nie pozwala bliżej go określić. Według jednej z hipotez, dźwięki zostały nagrane przypadkowo i mogły przedostać się z sąsiedniego studia przez uchylone drzwi. Według przypuszczeń miałaby to być orkiestrowa wersja utworu Ticket to Ride zespołu The Beatles. Wobec dokładności muzyków i producentów Pink Floyd, takie wyjaśnienie wydaje się mało prawdopodobne.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Dark_Side_of_the_Moon

Żaden element twórczości zespołu Pink Floyd nie jest przypadkowy. Począwszy od okładek, poprzez muzykę, aż po teksty utworów, wszystko układa się jedną, wcześniej przemyślaną całość. I tak też jest z tym „niezidentyfikowanym dźwiękiem”, który przedostał się z sąsiedniego studia przez uchylone drzwi. Takie myślenie świadczyć może tylko o naiwności tych, dla których zespół „oficjalnie” tworzył, natomiast teraz po rozkodowaniu całości, pewnym jest, iż ten niezidentyfikowany dźwięk jest artystyczną wizją ostatniego tchnienia jakie wydaje każda śmiertelna istota, a które nie niknie bezpowrotnie, ale udaje się do miejsca swojego przeznaczenia, by po okresie oczekiwania ponownie zaistnieć. W całej „zabawie” najistotniejszym imperatywem jest czas.

<<<Gdybym miał sformułować jakąś myśl przewodnią tego „summa summarum”, to byłby z pewnością – Czas, a jak dotąd nie spotkałem się z lepszym jego określeniem niż to, które pochodzi z narodowego eposu Indii „Mahabharata”: Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w nie kończącym się ciągu, który nazywamy Czasem. Człowiek będzie musiał pojąć czas i opanować go. Albowiem Czas jest nasieniem Wszechświata”.

Sentencja ta stanowi doskonałą ilustrację istoty rzeczy, która legła u podstaw wszystkich działań, nie tylko Człowieka – Ucznia, ale też i Boga – Nauczyciela. „Mahabharata” opowiada o walkach dwóch wrogich sobie dynastii Pandawów Kurawów, i właśnie ta „walka” antagonistycznych sił „Dobra” i „Zła” jest podstawą całego Wszechświata. Dzięki temu „perpetuum mobile” – cyklicznemu ruchowi, od niebytu – Kolaps, do istnienia – Wielki Wybuch, w środkowej jego fazie, niczym Feniks z popiołów, odradza się Nowe Życie. No właśnie Nowe Życie, wszystko na to wskazuje, że Człowiek jest tym ostatnim ogniwem, najdoskonalszą emanacją tego Życia.

(link)- http://gloriaolivae.pl/?page_id=97

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Brain Domage – czyli „Wariatów trzeba trzymać na ścieżce”

9. Brain Domage

The lunatic is on the grass. 
The lunatic is on the grass. 
Remembering games and daisy chains and laughs. 
Got to keep the loonies on the path. 

The lunatic is in the hall. 
The lunatics are in my hall. 
The paper holds their folded faces to the floor 
And every day the paper boy brings more. 

And if the dam breaks open many years too soon 
And if there is no room upon the hill 
And if your head explodes with dark forebodings too 
I’ll see you on the dark side of the moon. 

The lunatic is in my head. 
The lunatic is in my head 
You raise the blade, you make the change 
You re-arrange me ’till I’m sane. 
You lock the door 
And throw away the key 
There’s someone in my head but it’s not me. 

And if the cloud bursts, thunder in your ear 
You shout and no one seems to hear. 
And if the band you’re in starts playing different tunes 
I’ll see you on the dark side of the moon

Uszkodzenie Mózgu

Szaleniec jest na trawniku
Szaleniec jest na trawniku
Wspominając zabawy, wianki i śmiechy
Wariatów trzeba trzymać na ścieżce.

Szaleniec jest w holu.
Szaleńcy są w moim holu.
Zmięte gazety wtłaczają ich poskładane twarze w podłogę
A gazeciarz codziennie przynosi ich coraz więcej

I jeśli ta tama pęknie o wiele lat za wcześnie
I jeśli na tym wzgórzu nie będzie miejsca
I jeśli w twojej głowie również eksplodują mroczne przeczucia
Zobaczymy się na ciemnej stronie księżyca

Szaleniec jest w mojej głowie
Szaleniec jest w mojej głowie
Podnosisz ostrze, wprowadzasz zmiany
Reorganizujesz mnie aż się stanę normalny
Zamykasz drzwi i wyrzucasz klucz
Ktoś jest w mojej głowie, ale to nie jestem ja

A jeśli grzmot z chmur wypełni twoje uszy
Będziesz krzyczał, ale nikt cię nie usłyszy
I jeśli zespół, w którym jesteś, zacznie inaczej śpiewać
Zobaczymy się na ciemnej stronie księżyca

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,brain_damage.html

Rozpatrując sens tego utworu należy cały czas mieć na uwadze wszystko to co było treścią poprzednich. Sądzę, że ta moja uwaga odnosi się tu do dwu utworów: Us and Them – czyli „To sprawia, że myślę o kościele”, oraz Any Colour You Like – czyli „Second Reprise” (odrodzenie), albowiem ten oczekiwany renesans (idei) może być zrozumiały i akceptowalny, ale nie przez wszystkich i nie do końca, co skutkować może takim samym (wielokrotnie) znanym już wcześniej w historii „syndromem” jakim opisuje się zachowawczych Staroobrzędowców. Historia lubi się powtarzać – ale to już inna historia.

<<<Roger Waters has stated that the insanity-themed lyrics are based on former Floyd frontman Syd Barrett’s mental instability, with the line „I’ll see you on the dark side of the moon” indicating that he felt related to him in terms of mental idiosyncrasies. The line „And if the band you’re in starts playing different tunes…” references Barrett’s behaviour near the end of his tenure with the band; because of his mental problems, there were more than a few occasions where Barrett would play a different song than the rest of the band in the middle of a concert. The song has a rather famous opening line, „The lunatic is on the grass…”, whereby Waters is referring to areas of turf which display signs saying „Please keep off the grass” with the exaggerated implication that disobeying such signs might indicate insanity. The lyrics’ tongue-in-cheek nature is further emphasised by Waters’ assertion in the 2003 documentary Classic Albums: Pink Floyd – The Making of The Dark Side of the Moon that not letting people on such beautiful grass was the real insanity. Waters said that the particular patch of grass he had in mind when writing the song was to the rear of King’s College, Cambridge.

<<<Roger Waters stwierdził, że teksty otaczające ich szaleństwo bazują na byłej mentalności Sydmara Barretta, frontmistrza Floyda, z linią „zobaczę cię po ciemnej stronie księżyca”, wskazując, że czuje się z nim związany idiosyncrasies psychiczne. Linia „A jeśli zespół, w którą się znajdujesz, zaczyna grać różne melodie …” odnosi się do zachowania Barretta pod koniec jego kadencji w zespole; z powodu swoich problemów psychicznych, było kilka razy, gdy Barrett zagrał inną piosenkę niż reszta zespołu podczas koncertu. Piosenka ma dosyć słynną linię otwarcia: „Szalony jest na trawie …”, na którym Waters nawiązuje do terenów z trawą, które mają znaki „proszę trzymać się trawy” z przesadnym implikacją, że nieposłuszeństwo takim znakom może wskazywać niepoczytalność. Tekst „policzkujący charakter” podkreśla jeszcze Waters w tekście z 2003 roku Classic Albums: Pink Floyd – Making the Dark Side of the Moon, który nie pozwalał ludziom na taką piękną trawę, był prawdziwą szaleństwem. Waters powiedział, że szczególna plama trawy, którą miał na myśli, podczas pisania piosenki był na tyłach King’s College w Cambridge.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Brain_Damage_(song)

Ostatni wers utworu: I’ll see you on the dark side of the moon jest zapowiedzią wszystkiego tego co będzie tematem – Eclipse.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Any Colour You Like – czyli „Second Reprise” (odrodzenie)

8. Any Colour You Like

Utwór instrumentalny, dlatego też by cokolwiek na ten temat powiedzieć trzeba skorzystać z podpowiedzi, co poniżej przedstawiam.

<<<The song used advanced effects for the time both in the keyboard and the guitar. The VCS 3 synthesizer was fed through a long tape loop to create the rising and falling keyboard solo. David Gilmour used two guitars with the Uni-Vibe guitar effect to create the harmonizing guitar solo for the rest of the song. „Any Colour You Like” is also known (and is even listed on the Dark Side guitar tabulature book) as „Breathe (Second Reprise)” because the song shares the same beat (albeit somewhat funkier and uptempo) as the album’s first song „Breathe”. It has also nearly the same chord sequence just transposed a whole step lower from E minor to D minor.

<<<Piosenka używała zaawansowanych efektów zarówno na klawiaturze, jak i na gitarze. VCS 3 syntezator był podawany przez długi pętli taśmy, aby utworzyć wznoszą się i opadają solówkę klawiatury. David Gilmour wykorzystał dwie gitary z efektem gitarowym ni-Vibe, aby utworzyć harmonijną solówkę gitarową przez resztę utworu. „Dowolny kolor, jaki lubisz” jest także znany (i jest nawet wymieniony w ” Ciemnej Strony” gitara tabulatury książka) jako „Oddychaj (druga Reprise)”, ponieważ utwór dzieli tę samą bicie (choć nieco bardziej funky i tempo) jako pierwszego albumu utwór „Breathe”. Ma też niemal taką samą sekwencję akordów, która po prostu przemieściła się o krok od e-moll, do d-moll.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Any_Colour_You_Like

Ponowne narodziny – Breathe (Second Reprise), jak wiele symbolicznych treści mieści się w tym krótkim sformułowaniu. W skali mikro, chodzi tu o „ponowne narodziny” głównej postaci tej płyty, która po okresie oczekiwania na jakikolwiek efekt swojej wieloletniej pracy w końcu osiągnie to czego oczekiwał. Jednak znacznie ważniejszym znaczeniem tego skrótu myślowego jest Odrodzenie w skali makro. Jak sądzę, chodzi tu odrodzenie się jakiejś „multisensorycznej” idei, która kiedyś była powszechnie znana, a którą ponownie powinniśmy umieć zauważyć. Jest to zapewne zbyt enigmatycznie powiedziane, ale wpis inaugurujący opisywanie tej płyty: Dark Side of the Moon (okładka płyty) – wiele tłumaczy.

Z tym zagadnieniem łączy się kwestia wyboru, którego każdy sam musi dokonać, a powinien się on opierać na zasadzie wolnej woli, z tym jednakowoż, iż jakikolwiek by ten wybór nie był, to Prawda może byś tylko jedna – reszta to mniemanie.

<<<While the song is instrumental, it has been speculated that the song ties to The Dark Side of the Moon concept by considering the lack of choice one has in human society, while being deluded into thinking one does. It is also speculated that the song is about the fear of making choices. The origin of the title is unclear. One possible origin of the title comes from an answer frequently given by a studio technician to questions put to him: „You can have it any colour you like”, which was a reference to Henry Ford’s apocryphal description of the Model T: „You can have it any color you like, as long as it’s black.” (Ford said something very like this in his autobiography. Although the Model T was in fact produced in other colours, those that were had all been produced before the introduction of moving conveyor belts sped up production. After that point, black paint was used for all Model T’s, since it was faster drying.)

<<<Chociaż piosenka jest instrumentalna, przypuszcza się, że piosenka wiąże się z koncepcją „Ciemna strona księżyca”, rozważając brak wyboru w społeczeństwie ludzkim, a jednocześnie myśląc o nich. Spekuluje się również, że piosenka dotyczy obawy przed dokonaniem wyboru. Pochodzenie tytułu jest niejasne. Jedno możliwe pochodzenie tytułu pochodzi z odpowiedzi często udzielonej przez pracownika technik na pytania zadawane mu: „Możesz mieć taki kolor, który Ci się podoba”, który był nawiązaniem do apokryficznego opisu Henry Forda Modelu T: apokryficznego opisu „Możesz mieć dowolny kolor, który Ci się podoba, o ile jest czarny „. (Ford powiedział coś bardzo podobnie do jego autobiografii. Choć model T był w rzeczywistości produkowany w innych kolorach, wszystkie te, które zostały wyprodukowane przed wprowadzeniem przenośnych taśm przenośnikowych przyspieszyły produkcję. Po tym punkcie, czarna farba była używana dla wszystkich modeli T, ponieważ szybsze było jej suszenie.)

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Any_Colour_You_Like

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Us and Them – czyli „To sprawia, że myślę o kościele”

7. Us and Them

Us, and them
And after all we’re only ordinary men. 
Me, and you. 
God only knows it’s not what we would choose to do. 
Forward he cried from the rear 
and the front rank died. 
The general sat and the lines on the map 
moved from side to side. 

Black and blue 
And who knows which is which and who is who. 
Up and down. 
And in the end it’s only round and round and round. 
„Haven’t you heard? It’s a battle of words” 
the poster bearer cried. 
„Listen son”, said the man with the gun 
„There’s room for you inside.”

„I mean, they’re not gunna kill ya, so if you give ’em a quick short, sharp, shock, they won’t do it again. Dig it? I mean he get off lightly, ‚cos I would’ve given him a thrashing – I only hit him once! It was only a difference of opinion, but really…I mean good manners
don’t cost nothing do they, eh?”

Down and out 
It can’t be helped but there’s a lot of it about. 
With, without. 
And who’ll deny it’s what the fighting’s all about? 
Out of the way, it’s a busy day 
I’ve got things on my mind. 
For the want of the price of tea and a slice 
The old man died.

My i oni

My i oni W końcu jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi
Ja i ty
Bóg jeden wie, że to nie to, co chcielibyśmy robić

Naprzód! — krzyknął z tyłu
A pierwszy szereg padł
Generał usiadł, a linie na mapach
Przenosiły się z miejsca na miejsce

Posiniaczeni
Kto wie, który jest który i kto jest kim
Raz na górze, raz na dole
Cały czas w kółko, i w kółko to samo

„Nie słyszałeś, że to tylko bitwa słów”
Krzyknął człowiek z plakatem
„Posłuchaj synu” powiedział człowiek z bronią
„W środku znajdzie się dla ciebie miejsce”

Znaczy się, że nie zabiją cię, więc jeśli dasz im krótki, ostry, wstrząs, nie zrobią tego ponownie. Wykopać? Chodzi mi o to, że wyleci się z lekka sprawa, bo dałbym mu klątwę, że tylko raz go uderzyłem. To była różnica poglądów. Ale naprawdę chodzi mi o dobre maniery nie kosztują niczego, co?

Ubóstwo, brak perspektyw
Nie można tego zmienić, lecz pełno tego wokół nas
Za i przeciw
A kto zaprzeczy, że wszystkie te wojny nie są właśnie o to?

Zejdź mi z drogi, to napięty dzień
Mam na głowie co innego
Z potrzeby zmian cen herbaty i chleba
Staruszek zmarł

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,us_and_them.html

Kolejny utwór, którego sens poznamy dopiero w przyszłości. Mimo tej „niedogodności” można jednak cokolwiek na ten temat próbować się domyślać. Autorzy tak tego utworu, jak i całej dyskografii, nie byli by sobą, by nie pozostawić jakiegoś tropu wiodącego do wyjścia z tego przysłowiowego labiryntu. Sądzę, że taką źródłową informacją jest opinia reżysera Michelangelo Antonioniego, który nie włączył tego utworu (wersji instrumentalnej) do swojego filmu Zabriskie Point. Dokładniej na ten temat w poniższym cytacie.

<<<The tune was originally written on the piano by Wright for the film Zabriskie Point in 1969 and was titled „The Violent Sequence”. In its original demo form it was instrumental, featuring only piano and bass. Director Michelangelo Antonioni rejected it on the grounds that it was too unlike material such as „Careful with Axe, Eugene”, which was the style of music he wanted to use. As Roger Waters recalls it in impersonation, Antonioni’s response was: „It’s beautiful, but is it too sad, you know? It makes me think of church”.

<<<Utwór został napisany na fortepianie przez Wrighta za film „Zabriskie Point” w 1969 roku i zatytułowany „Przemocą gwałtowną”. Oryginalna wersja demo była instrumentalna, zawierająca jedynie fortepian i bas. Reżyser Michelangelo Antonioni odrzucił ten wniosek, twierdząc, że był zbyt różny od materiałów takich jak „Ostrożnie z tym Axe, Eugene”, który był stylem muzyki, którą chciał użyć. Jak Roger Waters przypomina to w imię personifikacji, reakcja Antonioniego brzmiała:” To piękne, ale czy to jest zbyt smutne, wiesz? To sprawia, że myślę o kościele”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Us_and_Them_(song)

Mimo, że utwór Us and Them przypisywany jest do wydarzeń związanych z drugą wojną światową (ojciec Watersa zginął podczas wojny w bitwie pod Anzio), to mam „wrażenie”, że chodzi to raczej o przyszłe wydarzenia (co wynikałoby z logiki kontinuum dyskografii), a w zamierzeniach jego autorów, wiele wspólnego to mieć będzie ze sprawami kościoła. W tym wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na instrumentalny pierwowzór Wrighta napisany do filmu Zabriskie Point, którego tytuł również nie jest przypadkowy – The Violent Sequence (Gwałtowna kolejność). Łącząc obie te informacje można się domyślać ukrytych intencji autorów tego utworu. Do tego trzeba dodać jeszcze jeden ciekawy aspekt tego zagadnienia – fragment wypowiedzi Rogera Manifolda, który został zamieszczony w tle utworu.

<<<„Us and Them” zawiera interludium w postaci wypowiedzi „roadiego” Rogera Manifolda. Jest to jeden z fragmentów krótkich wywiadów, które muzycy Pink Floyd nagrywali z różnymi osobami, obecnymi w studio Abbey Road podczas prac nad płytą. W tym przypadku Manifold pytany był przez Watersa o zdarzenie, mające miejsce trzy dni wcześniej. Mężczyzna miał pobić znajomego kierowcę, który zwrócił się do niego w obraźliwy sposób – stąd słowa „uderzyłem go tylko raz” i „to była tylko różnica zdań”.

(link)- http://www.groove.pl/pink-floyd/us-and-them/piosenka/781841

Wszystkie powyższe informacje dają podstawę do stwierdzenia, iż w przyszłości czekają nas bardzo ciekawe wydarzenia, a związane one będą z tym na co zwrócił uwagę reżyser Michelangelo Antonioni.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Money – czyli „miałem rację”

6. Money

Money, get away. 
Get good job with good pay and you’re okay. 
Money, it’s a gas. 
Grab that cash with both hands and make a stash. 
New car, caviar, four star daydream, 
Think I’ll buy me a football team. 

Money, get back. 
I’m all right Jack keep your hands off of my stack. 
Money, it’s a hit. 
Don’t give me that do goody good bullshit. 
I’m in the hi-fidelity first class traveling set 
And I think I need a Lear jet. 

Money, it’s a crime. 
Share it fairly but don’t take a slice of my pie. 
Money, so they say 
Is the root of all evil today. 
But if you ask for a raise it’s no surprise that they’re 
giving none away. 

„HuHuh! I was in the right!” 
„Yes, absolutely in the right!” 
„I certainly was in the right!” 
„You was definitely in the right. That geezer was cruising for a 
bruising!” 
„Yeah!” 
„Why does anyone do anything?” 
„I don’t know, I was really drunk at the time!” 
„I was just telling him, he couldn’t get into number 2. He was asking 
why he wasn’t coming up on freely, after I was yelling and 
screaming and telling him why he wasn’t coming up on freely. 
It came as a heavy blow, but we sorted the matter out.”

Money

Kaso, wynoś się
Znajdź niezłą pracę z dobra płacą i jest OK.
Kasa to paliwo.
Zgarniaj kasę obiema rękami i układaj w stos.
Nowy samochód, kawior, czterogwiazdkowy sen na jawie,
Myślę, że kupię sobie klub piłkarski.

Kaso, wracaj.
Jestem w porządku Jack, zabierz łapy od mojego stosu.
Kasa, to jest przebój.
Nie podawaj mi tego cukierkowego gówna.
Podróżuję pierwszą klasą
No i myślę, że przydałby mi się odrzutowiec.

Kasa, to przestępstwo.
Dziel to sprawiedliwie, ale nie zabieraj mojej części.
Kasa, tak mówią
To korzeń całego dzisiejszego zła.
Lecz jeśli spytasz o podwyżkę, nie zdziwisz się gdy
Nie dadzą ci odpowiedzi.

„Ja miałem rację!”
„Tak, absolutnie miałeś rację!”
„Dokładnie, miałem!”
„Definitywnie miałeś. Ten staruch przecież sam szukał
guza!”
„Właśnie!”
„Dlaczego ktoś coś zrobił?”
„Nie mam pojęcia. Byłem wtedy naprawdę pijany!”
„Ja tylko mu mówiłem że nie może wejść do Dwójki. Pytał się dlaczego nie może,zaraz po tym jak wrzeszczałem, krzyczałem i mówiłem mu dlaczego nie może po prostu wejść.
To nadeszło jako ciężki cios, ale wyjaśniliśmy tą sprawę.”

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,money.html

W tym miejscu zmuszony jestem nieco ograniczyć swoje interpretacyjne zapędy, albowiem wszystko to co w tym i następnych utworach zostało „zakodowane”, dotyczy przyszłych wydarzeń, a to z samej tylko zasady „prekognicyjnej nieoznaczoności”, jest raczej trudne do wysublimowania. Pozostaje tylko wczytać się w teksty utworów – w nich to bowiem znajduje się cała odpowiedź na pytanie jak potoczą się losy głównego bohatera tej płyty. Mimo tej niedogodności jest jeszcze „źródełko poznania” w postaci dyskografii zespołu Led Zeppelin. Poniżej przedstawiam kompletne zestawienie wszystkich ich oficjalnych płyt z uwzględnieniem poszczególnych tytułów, wraz z krótką „notatką” jakich to ukrytych treści należy w nich szukać. Nie robię tego bez przyczyny. Należy na ten „plan” nałożyć wszystkie utwory z płyty Dark Side of the Moon, by tym sposobem zauważyć totalne podobieństwo obu tych tych zestawień.

Led Zeppelin I

1. Good Times Bad Times – czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego

2. Babe I’m Gonna Leave You – czyli powstanie Księżyca

3. You Shook Me – czyli Hadeik

4. Dazed and Confused – czyli powstanie i ewolucja życia na Ziemi

5. Your Time Is Gonna Come – czyli okres panowania dinozaurów

6. Black Mountain Side – czyli zagłada dinozaurów

7. Communication Breakdown – czyli szybkie zróżnicowanie ssaków

8. I Can’t Quit You Baby – czyli Antropogeneza

9. How Many More Times – czyli Księga Rodzaju

Led Zeppelin II

1. Whole Lotta Love – czyli byt transcendentny

2. What Is and What Should Never Be – czyli zbyt wiele naraz

3. The Lemon Song – czyli skutki nadmiernej ciekawości

4. Thank You – czyli poświęcenie i trud

5. Heartbreaker – czyli Judaizm

6. Living Loving Maid (She’s Just a Woman) – czyli Chrześcijaństwo

7. Ramble On – czyli Islam

8. Moby Dick – czyli średniowieczna masakra

9. Bring It On Home – czyli Nowy Świat czarnych niewolników

Led Zeppelin III

1. Immigrant Song – czyli Odkrycie Ameryki

2. Friends – czyli pionierzy Dzikiego Zachodu

3. Celebration Day – czyli Deklaracja Niepodległości

4. Since I’ve Been Loving You – czyli etos pracy, wytrwałości i oszczędności

5. Out on the Tiles – czyli wyjście z cienia na polityczne salony

6. Gallows Pole – czyli zasłużony koniec nikczemnych czynów

7. Tangerine – czyli Hiroszima i Nagasaki

8. That’s the Way – czyli za żelazną kurtyną

9. Bron-Y-Aur Stomp – czyli koniec z dyskryminacją rasową

10. Hats off to (roy) Harper – czyli długi marsz do wolności

Led Zeppelin IV

1. Black Dog – czyli rok 1978

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Stairway to Heaven – czyli rok 2004

5. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

6. Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

7. Going to California – czyli rok 2009

8. When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

Houses of the Holy

1. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

2. The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

3. Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

4. The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

5. Dancing Days – czyli rok 2016 (zima) – Koło życia

6. D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima) – yod coalescence” – palatalizacja spółgłosek

7. No Quarter – czyli rok 2017 (zima) Autobiografia

8. The Ocean – czyli rok 2017 (zima) Telefon

Physical Graffiti

1. Custard Pie – czyli płyta Precence w soczewce

2. The Rover

3. In My Time of Dying

4. Houses of the Holy

5. Trampled Under Foot

6. Kashmir

7. In the Light

8. Bron-Yr-Aur

9. Down by the Seaside

10. Ten Years Gone

11. Night Flight

12. The Wanton Song

13. Boogie with Stu

14. Black Country Woman

15. Sick Again

Presence

1. Achilles Last Stand – czyli reminiscencje z wojny trojańskiej

2. For Your Life – czyli „nocna” kokaina

3. Royal Orleans – czyli zwisające „bokobrody”

4. Nobody’s Fault But Mine – czyli „pierwowzór” z roku 1937

5. Candy Store Rock – czyli pragnienie

6. Hots On For Nowhere – czyli próba podsumowania

7. Tea For One – czyli oczekiwanie

In Through the Out Door

1. In the Evening

2. South Bound Saurez

3. Fool in the Rain

4. Hot Dog

5. Carouselambra

6. All My Love

7. I’m Gonna Crawl

Coda

1. We’re Gonna Groove – czyli Led Zeppelin I

2. Poor Tom – czyli Led Zeppelin II

3. I Can’t You Baby – czyli Led Zeppelin III

4. Walter’s Walk – czyli Led Zeppelin IV

5. Ozone Baby – czyli Houses of the Holy

6. Darlene – czyli Physical Graffiti

7. Bonzo’s Montreux – czyli Presence

8. Wearing and Tearing – czyli In Through the Out Door

CD rok 1993

1. Baby Come On Home – czyli Wielki Powrót (Wielki Wybuch)

2. Travelling Riverside Blus – czyli Ewolucja i Nauka

3. White Summer – czyli „our wedding day”

4. Hey Hey What Can I Do – czyli koniec?

///////////////////////

Dark Side of the Moon

1. Speak to me – czyli białe światło / „Na początku było Słowo”

2. Breathe – czyli „narodziny” człowieka

3. On the Runczyli kierat szkoły i pracy

4. Time – czyli w kieracie czasu (rok 2004)

5. The great Gig in the Sky – czyli gwiazdozbiór Oriona

6. Money – czyli „miałem rację”

7. Us and Them

8. Any Colour You Like

9. Brain Domage

10. Eclipse

//////////////////////////

I tak:

Pierwszy utwór z aktualnie omawianej płyty: Speak to me – czyli białe światło / „Na początku było Słowo” jest tożsamy w treści z pierwszą płytą zespołu Led Zeppelin (I).

Drugi utwór: Breathe – czyli „narodziny” człowieka to oczywiście następne dwie płyty Led Zeppelin (II, III).

Dwa następne utwory – trzeci i czwarty: On the Runczyli kierat szkoły i pracy, oraz Time – czyli w kieracie czasu (rok 2004) stanowią podsumowanie wszystkiego tego co znajduje się na płytach Led Zeppelin (IV), oraz Houses of the Holy

Piąty utwór: The great Gig in the Sky – czyli Orion, opowiada mniej więcej te same treści co następna płyta zespołu Led Zeppelin: Precence – (monolit)

Szósty utwór: Money – czyli „miałem rację”, to już sprawa przyszłych wydarzeń, które podobnie do pozostałych płyt Led Zeppelin na blogu jeszcze nie zamieściłem. Skadinąd mogę się tylko domyślać co będzie ich treścią. Sądzę, że przyszłym wydarzeniom tego utworu odpowiada płyta zespołu Led Zeppelin: Physical Graffiti

Ostatnie utwory: Us and Them, Any Colour You Like, Brain Domage, Eclipse – to również „ostatnia” płyta zespołu Led Zeppelin: In Through the Out Door. O czym są te utwory oraz płyta – nie jest to aż takie trudne by się samemu tego nie domyśleć.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The great Gig in the Sky – czyli gwiazdozbiór Oriona

5. The great Gig in the Sky

And I am not frightened of dying. Any time will do, I don’t mind.
Why should I be frightened of dying? There’s no reason for it.
You’ve gotta go sometime.

I never said I was frightened of dying.

Wielki koncert na niebie.

I nie boję się umrzeć. Kiedykolwiek to będzie. Nie przejmuję się.
Dlaczego miałbym bać się umrzeć? Nie ma żadnego powodu.
Każdy kiedyś odejdzie.
Nigdy nie powiedziałem że się boję umrzeć.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,the_great_gig_in_the_sky.html

Krótki utwór, trochę tekstu w tle wokalizy, a ileż w nim treści, ileż prawd. Tak mi się zdaje, że cokolwiek w tym momencie nie napiszę, to i tak będzie to zbyt małe, zbyt niedoskonałe, by wyrazić słowami to, na czym już od tylu pokoleń łamali sobie głowy i języki najwięksi mędrcy i filozofowie. Jak zawrzeć tak ponadprzeciętną i wymykającą się wszelkim werbalnym spostrzeżeniom wiedzę – w jednym wpisie? By sprostać temu zadaniu potrzebne będzie małe wielowątkowe wprowadzenie.

Po pierwsze. Należy wziąć pod uwagę wszystko to co przy okazji omówienia okładki do płyty Dark Side of the Moon już wcześniej napisałem. Życie które już było i życie które jest, będą nieprzerwanie żyć po ciemnej stronie Księżyca. W tym jednym zdaniu zawiera się cały transcendentny sens wszystkich filozoficzno-religijnych dociekań.

Po drugie. Jaką rolę w tym wszystkim mają do spełnienia ci wszyscy, dla których ta samospełniająca się przepowiednia jest przeznaczona. Chodzi mi tutaj o owe dwie najważniejsze komplementarne części tego bipolarnego układu. Ci którzy już byli, oraz ci którzy już są, muszą (powinni) ze sobą współpracować by to co możliwe i zgodnie z ich oczekiwaniami – spełniło się. Chodzi mi tu o niefakultatywną rolę egzogenicznej siły sprawczej, która ma wpływ na swoje dzieło, ale nigdy nie może przekroczyć swoich a priori założonych „kompetencji”, ponieważ cel który przyświeca temu dziełu, było by nic nie wartą bezwolną „mechaniczną pomarańczą”.

Po trzecie. Kwestia pośrednictwa pomiędzy ideą a skutkiem. Dokładnie na ten temat pisałem w książce Gloria olivae. Od zarania istnienia człowieka rozumnego, który dostąpił istnienia czuwającej nad nim opatrzności, jego świadomość była zdecydowanie większa niż nasza obecnie obowiązująca, a którą skutkiem swojej „pazerności” utracił. W tym właśnie rzecz, że nie bezpowrotnie – mijało by się to z celem. To co powszechnie określa się mianem „potopu” miało miejsce ale tylko w symboliczno – niematerialnym wymiarze. Był to stopniowy proces „wykasowania pamięci”, z tym iż sprawca tego bezprecedensowego czynu nie zapomniał pozostawić zaszyfrowanego dysku w postaci wszystkich architektonicznych artefaktów, które zostały wkomponowane w dorobek najdawniejszych cywilizacji, a czego najdoskonalszą egzemplifikacją jest tak mało do tej pory znana piramida (pryzmat). To materialny wymiar pośrednictwa pomiędzy wiedzą „przedpotopową”, a tą która dopiero teraz powinna wyjść na światło dzienne.

Po czwarte. Sprawa pośredników pomiędzy tym co był znane, a tym co nie może przepaść. Chodzi mi tu o niematerialny element pośrednictwa pomiędzy wiedzą „przedpotopową”, a tą która dopiero teraz powinna wyjść na światło dzienne. Powszechnie wiadomo, iż każda cywilizacja, każda kultura czy religia miała swoich opiekunów duchowych – łączników pomiędzy sacrum a profanum. Nie o oficjalnie znanych, jakkolwiek ich nazwać, szamanów, czy kapłanów mi chodzi, ale o tych ludzi, którzy z odpowiadając na dane zapotrzebowanie, niejednokrotnie bez wahania, wiele poświęcali by ta wielowiekowa misja nie pogrążyła się w nicości zapomnienia. O kogo chodzi, o jakie wydarzenia chodzi? Nie jest to tajemnicą – wszystko już w swojej książce opisałem.

Po piąte. Co równie ważne, jeśli nie najważniejsze w tym momencie, to rola głównych podmiotów obu dyskografii – tej męskiej (Led Zeppelin), oraz kobiecej (Pink Floyd). Na podstawie zgromadzonych na ten temat wiadomości jakimi są wszystkie wpisy na moim blogu, można pokusić się o konkluzję, iż są oni zwornikiem tych wcześniej wspomnianych nadziei na skuteczne odzyskanie wiedzy o tym co zostało zakodowane. Ich życie (helisa DNA) jest „materialnym” dowodem na potwierdzenie prekognicji, co ma swoją konotację z tym co w początkowych wpisach na tym blogu zamieszczałem – dylatacja czasu, sposób przesyłu informacji, antena mózgowa.

Po szóste. Do tych wszystkich powyższych informacji należy dodać wiedzę o „podprogowym” znaczeniu tytułu tego utworu. The great Gig in the Sky. O co tak naprawdę chodzi, o jakiś koncert, występ na niebie? Czy też jak sądzę chodzi tu o informację o wielkim gigancie na niebie. Jak już wspominałem przy okazji dekodowania okładki płyty Dark Side of the Moon, największym wizerunkiem mężczyzny jest „niebiański” gwiazdozbiór Oriona, którego „najjaśniejsze gwiazdy” układają się w kształt nakładających się na siebie dwóch trójkątów. Wiedza o tych trójkątach (Trójkąt skierowany ku dołowi – przedstawia Boga – Stwórcę, a trójkąt „patrzący” na tego Boga – to jego dzieło Człowiek) jest taką samą esencją wiedzy jaką jest białe światło padające na pryzmat – zespołu Pink Floyd.

A propos – z czym kojarzyć się może Wielka Mgławica (Orion Nebula) w Orionie jak nie z męskimi genitaliami?

Po siódme. W końcu męski głos, który słychać w tle wokalizy Clare Torry, (0:38 minuta utworu), który jest bardzo podobny w swojej symbolice do głosu Nicka Masona z pierwszego utworu z tej płyty – Speak to me. Autorom utworu za pomocą bardzo prostego zabiegu udało się uwypuklić postać narratora, czy też bardziej zasadnie podmiotu lirycznego całej tej płyty, a jak już we wcześniejszym wpisie twierdziłem jest to mężczyzna, którego na swojej drodze po raz wtóry spotkała główna bohaterka całej dyskografii zespołu Pink Floyd. Do tego należy dodać słaby kobiecy głos z minuty 3:33, który ma o tyle znaczenie, że jak już wspominałem oba zespoły kodują męski i kobiecy aspekt tego samego „bliźniaczego” życiorysu. O tym, jakie jest znaczenie dla rozpatrywanego tu zagadnienia fakt owych dwu pojedynczych, ale w sumie podobnych losów, przy innej okazji.

Dopiero teraz, dzięki tym może nieco chaotycznie zebranym informacjom, będzie można zrozumieć wyjątkowość słów wypowiedzianych przez męski, (a powtórzony przez kobiecy), głos z utworu The great Gig in the Sky. I nie boję się umrzeć. Kiedykolwiek to będzie. Nie przejmuję się. Dlaczego miałbym bać się umrzeć? Nie ma żadnego powodu. Każdy kiedyś odejdzie. Nigdy nie powiedziałem że się boję umrzeć.

Potwierdzeniem tego, że chodzi tu o bardzo ważne tematy związane ze „śmiertelnością”, a tu już niedaleko do kwestii związanych z Religią, (dla której ta tematyka wydaje się być esencją), jest poniżej przedstawiony cytat.

<<<Na początku utwór był progresją akordów Richarda Wrighta, znaną jako „The Mortality Sequence” albo „The Religion Song”. W 1972, jeszcze przed premierą albumu, na koncertach utwór był wykonywany na organach i był akompaniamentem do fragmentów z Biblii oraz fragmentów przemówień Malcolma Muggeridge, brytyjskiego pisarza znanego z konserwatywnych poglądów religijnych. Gdy zespół zaczął nagrywać utwór w studiu, organy zostały zastąpione przez fortepian. Próbowano różnych efektów w utworze, np. rozmowy astronautów NASA podczas misji w przestrzeni kosmicznej, ale żadne z nich nie były satysfakcjonujące. Ostatecznie, parę tygodni przed skończeniem albumu, zespół zdecydował się na próbę dodania damskiego głosu lamentującego do muzyki.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Great_Gig_in_the_Sky

Bardzo ciekawa jest również sama postać Malcolma Muggeridge – jego droga życiowa (od fascynacji komunizmem do religijnego nawrócenia), a także jego działalność pisarska, jak i głoszone przez niego poglądy. Jego życiorys można wielorako „interpretować”, ale coś mi się zdaje, że autorzy tego nagrania nieprzypadkowo na koncertach „wkomponowali” fragmenty jego przemówień. Nie trzeba wiele energii umysłu, by samemu dojść do podobnych, do moich wniosków. Jeśli chodzi o próby różnych efektów z rozmowami astronautów to jest to zbieżne z tym co powyżej, a także we wcześniejszych wpisach wspominałem, a mianowicie z wszelkimi kwestiami związanymi z filmem Stanleya Kubricka – 2001: Odyseja kosmiczna (Led Zeppelin – płyta Precence – czyli Pielgrzym wśród Tubylców – monolit).

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Malcolm_Muggeridge

Resumując: utwór The great Gig in the Sky jest informacją o gigantycznym wizerunku Oriona na niebie, który jest symbolicznym ideogramem nieprzemijającego życia. Nie przypadkiem, (nie po raz pierwszy i nie ostatni), życie to „odradza się” za przyczyną egzogenicznego imperatywu, na co immanentny wpływ ma także, najważniejszy podmiot tej ewolucyjnej projekcji inteligencji – człowiek. 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Time – czyli w kieracie czasu (rok 2004)

4. Time

Ticking away the moments that make up a dull day
You fritter and waste the hours in an offhand way
Kicking around on a piece of ground in your home town
Waiting for someone or something to show you the way

Tired of lying in the sunshine
Staying home to watch the rain
And you are young and life is long
And there is time to kill today
And then one day you find
Ten years have got behind you
No one told you when to run
You missed the starting gun

And you run, and you run to catch up with the sun, but it’s sinking
Racing around to come up behind you again
The sun is the same in a relative way, but you’re older
Shorter of breath and one day closer to death

Every year is getting shorter
Never seem to find the time
Plans that either come to nought
Or half a page of scribbled lines

Hanging on in quiet desparation is the English way
The time is gone
The song is over
Thought I’d something more to say

Home, home again
I like to be here when I can
When I come home cold and tired
It’s good to warm my bones beside the fire
Far away across the field
The tolling of the iron bell
Calls the faithful to their knees
To hear the softly spoken magic spells

Czas

Z nudnego dnia uciekają chwile z każdym ruchem zegara
Marnujesz godziny bezceremonialnie
Biegając po skrawku terenu w swoim rodzinnym mieście
Czekając na kogoś, kto pokaże ci drogę

Zmęczony leżeniem w słońcu,
Zostawaniem w domu, by pooglądać deszcz,
I jesteś młody, a życie jest długie,
I jest dziś czas do zabicia,
Aż w końcu pewnego dnia okazuje się –
Dziesięć lat minęło za twoimi plecami
Nikt ci nie powiedział kiedy zacząć biec
Przegapiłeś wystrzał pistoletu startowego

I biegniesz, i biegniesz, by dogonić słońce, ale ono zachodzi
Pędzi dookoła by znów wynurzyć ci się za plecami
Słońce jest wciąż relatywnie takie same, ale ty jesteś starszy
O jeden oddech i o jeden dzień bliższy śmierci

Każdy rok staje się krótszy
Jakoś nigdy nie można znaleźć czasu
Plany, z których nic nie wychodzi, albo zabazgrane pół strony
Trwanie w cichej desperacji, to angielski sposób.
Czas minął
Piosenka dobiegła końca
Myślałem, że będę miał więcej do powiedzenia.

Dom, znów dom
Lubię tu być, kiedy tylko mogę.
Kiedy wracam do domu zmarznięty i zmęczony
Dobrze jest rozgrzać swoje kości przy kominku
Daleko, poprzez pole
Brzmienie żelaznego dzwonu
Przywołuje wiernych na ich kolana
By usłyszeli delikatnie wypowiedziane zaklęcia

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,time.html

Poprzedni wpis był o „kieracie” szkoły i pracy głównej postaci znanej z dyskografii zespołu Led Zeppelin, w czasie gdy żył on tylko dniem dzisiejszym. Utwór Time jest o takim samym kręceniu się w kółko, jednakże tym razem tematem głównym, zgodnie z tytułem jak i samym utworem, nie jest praca, a czas.

Przedstawiając curriculum vitae mężczyzny podaję konkretne daty. Jak nie trudno zauważyć brakuje w nim jednego utworu. Jest to mój świadomy wybór, albowiem dla omawianego tu tematu ma on bardzo symboliczne znaczenie. Chodzi tu o utwór Stairway to Heaven, który „umiejscowiłem” w roku 2004. Z pewnością w tym miejscu nie widać jeszcze żadnego związku pomiędzy tą datą a „klimatem” utworu Time, ale jeśli przypomnę to co przy okazji wydania mojej książki Gloria Olivae na jej odwrocie zamieściłem, to wszystko ułoży się, niczym wcześniej rozsypane puzzle, w jedną całość.

Otóż książkę tą skończyłem pisać dokładnie w lipcu 2004 roku. Na temat utworu Zeppelinów wypowiadałem się już przy okazji opisywania ich dyskografii. W tamtym czasie o symbolicznym znaczeniu twórczości zespołu Pink Floyd nawet mi się nie śniło. Po raz kolejny wspominam o puzzlach, oczywiście traktując to jako porównanie, ponieważ dopiero teraz, dzięki wiedzy o dacie napisania mojej książki, można zrozumieć sens bezproduktywnego kręcenia się w kółko głównego bohatera aktualnie omawianego utworu. Po napisaniu książki i późniejszym jej wydaniu w roku 2010, nastał czas oczekiwania na jakikolwiek oddźwięk. Niestety trafiły ona w próżnię, czego skutkiem był ponowny okres oczekiwania. Nie będę rozwijał tematu, ale to na co chciałbym zwrócić uwagę – to niesamowita korelacja owych nieskutecznych prób upublicznia owej książki z tekstem utworu Floydów. I w tym tkwi cała ”tajemnica” tego utworu.

1. Black Dog – czyli rok 1978.

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Stairway to Heaven – czyli rok 2004

5. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

6. Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

7. Going to California – czyli rok 2009

8. When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

On the Run – czyli kierat szkoły i pracy

3. On the Run

Jako, że jest to utwór instrumentalny to oprócz tego co w utworze słychać, zbyt wiele na ten temat nie da się powiedzieć. Tak zapewne myślą ci, dla których utwory zespołu Pink Floyd wydają się być psychodeliczną muzyczką – wizją jakiś naćpanych rockmenów, którzy na sprzedaży swoich płyt dorobili się kasy i sławy. Takie myślenie jest niestety dość powszechne, ale ci którzy tak myślą, niech sobie tak dalej myślą, natomiast tych, którzy mają na podstawie moich wpisów już inne zdanie na ten temat, chciałbym zapewnić, iż tak właśnie miało być, by tylko nieliczni wiedzieli, że jest inaczej – ale to już zupełnie inna ”bajka”.

Wracając do tematu, to w wyjaśnieniu o co tak naprawdę autorom tego utworu chodziło, pomocnym będzie życiorys pewnego człowieka, który w poprzednim wpisie już przedstawiłem. Będą to początkowe utwory z czwartej płyty zespołu Led Zeppelin, kiedy to ów młody jeszcze wtedy człowiek zbyt wiele nie wiedział i o niczym raczej nie marzył – czyli kierat szkoły i pracy. Wsłuchując się w warstwę muzyczną tego utworu doskonale to słychać. Jak dokładnie wyglądało jego życie – przekonać się o tym można zapoznając się z wpisami, które kiedyś już na tym blogu zamieściłem.

1. Black Dog – czyli rok 1978.

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005, Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

5. Going to California – czyli rok 2009, When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

Bardzo ciekawe informacje zamieszczone są w „didaskaliach” tego instrumentalnego utworu. „Live for today, gone tomorrow. That’s me”, then laughs – można tłumaczyć, iż młody człowiek żył w owym czasie tylko dniem dzisiejszym, raczej bez wizji przyszłości. Jest to potwierdzenie wszystkiego tego co na ten temat wywnioskować można z tych powyższych utworów zespołu Led Zeppelin.

<<<At 27 seconds into the piece, the sound of a female voice on a loudspeaker can be heard; apparently an airport public address system. The announcer says „Have your baggage and passport ready and then follow the green line to customs and immigration. BA 215 to Rome, Cairo and Lagos”. Engineer Alan Parsons later reused this sample on the Sea Lions in the Departure Lounge bonus track of the 2007 Deluxe Edition of Tales of Mystery and Imagination by the Alan Parsons Project. […] At 1:54, Roger „The Hat” Manifold, Pink Floyd road manager says: „Live for today, gone tomorrow. That’s me”, then laughs.

<<<Po 27 sekundach można usłyszeć dźwięk kobiecego głosu na głośniku; najwyraźniej system publicznego dostępu do portu lotniczego. Oficer informuje: „Załóż swój bagaż i paszport, a następnie do zielonej linii do spraw celnych i imigracji BA 215 do Rzymu, Kairu i Lagosu”. Inżynier Alan Parsons później ponownie wykorzystał tę próbkę na Sea Lions w dodatku bonusowym na dodatku z 2007 Deluxe Edition of Tales of Mystery and Imagination by the Alan Parsons Project. […] O godzinie 1:54 Roger „The Hat” Manifold, kierownik drogi Pink Floyd mówi: „Żyj teraźniejszością, jutro możesz zniknąć” . Oto ja (moje motto), a następnie śmieje się.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/On_the_Run_(instrumental)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Breathe – czyli „narodziny” człowieka

2. Breathe

Breathe, breathe in the air.
Don’t be afraid to care.
Leave, don’t leave me.
Look around and choose your own ground.

Long you live and high you fly
smiles you’ll give and tears you’ll cry
all you touch and all you see
Is all your life will ever be.

Run, rabbit, run.
Dig that hole, forget the sun,
And when at last the work is done
Don’t sit down it’s time to dig another one.

For long you live and high you fly
But only if you ride the tide
And balanced on the biggest wave
You race towards an early grave.

Oddychaj

Oddychaj, wdychaj powietrze,
nie bój się troszczyć.
Odejdź, lecz nie zostawiaj mnie.
Rozejrzyj się, wybierz własny grunt.

długo żyjesz, wysoko latasz,
Uśmiechy, które rozdasz i łzy, które uronisz
i wszystko co dotykasz i wszystko co widzisz
To wszystko czym twoje życie kiedykolwiek będzie

Biegnij, króliku, biegnij,
Wykop dół, zapomnij o słońcu.
A kiedy w końcu robota skończona,
nie odpoczywaj, pora kopać następną.

Długo będziesz żyć i wysoko lecieć.
Ale tylko kiedy idziesz z przypływem
balansując na największej fali.
Pędzisz w stronę wczesnej śmierci.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,breathe.html

Jak już przy okazji omawiania okładki płyty stwierdziłem, najważniejszym wyróżnikiem całej mojej interpretacji Floydów jest informacja, że wszystkie ich płyty układają się w jedną chronologicznie przebiegającą całość. Jeśli zatem cały przebieg życia kobiety ma swoje odzwierciedlenie w poszczególnych płytach zespołu, to logicznym jest, że teraz kolej na zaprezentowanie losów jej „interlokutora”. No i przyszedł czas na przedstawienie „biografii” głównego bohatera dyskografii zespołu Led Zeppelin – „brodatego” mężczyzny – nota bene autora książki pod tytułem Gloria olivae.

Tak jak to już w było przypadku curriculum vitae kobiety zamierzam skorzystać z „podpowiedzi”, jaką jest wszystko to już wcześniej przy okazji dekodowania dorobku Zeppelinów dokładnie opisałem. Myślą tu o czwartej płycie tego zespołu oraz następnej po niej: Houses of the Holy. Dla przypomnienia najważniejsze „daty” z jego życiorysu:

Led Zeppelin (IV, Houses of the Holy)

1. Black Dog – czyli rok 1978.

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005, Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

5. Going to California – czyli rok 2009, When the Levee Breaks – czyl lata 2010 – 2015

6. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

7. Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

8. The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

9. Dancing Days – czyli rok 2017 (zima) czyli Koło życia

10. D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima) – „yod coalescence” – palatalizacja spółgłosek

11. No Quarter – czyli rok 2017 (zima) – Autobiografia

12. The Ocean – czyli rok 2017 (zima) Telefon

Tak jak pierwszy utwór mówił o „narodzinach” wszechświata tak ten poświęcony jest „narodzinom” człowieka, którego przyszość będzie już wcześniej „opisana” – cokolwiek by to miało znaczyć. Cały utwór to jakby w syntetyczny sposób, zawarty w jednym wierszu, życiorys owego człowieka: jego narodziny, cel jego ziemskiego bytu, no i trudy dnia codziennego, z którymi musiał się on mierzyć, zanim jeszcze zaczął myśleć i działać w sposób o jakim mu się nawet nie śniło. Piszę niezwykle enigmatycznie, ale jak sądzę, w następnych wpisach cokolwiek się wyjaśni.

Jak wspominałem płyta Dark Side of The Moon koduje wydarzenia z życia mężczyzny, ale warto zwrócić uwagę na wersy, które podkreśliłem czerwonym kolorem. Jako, że jesteśmy w „dziale” poświęconym biografii kobiety, wersy te mogą wskazywać na narratora całej tej płyty. Jest to tylko moja, niczym nie potwierdzona, interpretacja, ale sądzę, że autorzy płyty posłużyli się takim, a nie innym, sposobem zaprezentowania tematu. Jest to opowieść o życiu człowieka – mężczyzny, widziana oczami głównej postaci dyskografii zespołu Pink Floyd – oczami kobiety.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Speak to me – czyli białe światło / „Na początku było Słowo”

8. Dark Side of the Moon

1. Speak to me

„I’ve been mad for fucking years, absolutely years. I’ve been over the edge for yonks. Been working with bands so long, I think. Crikey… ”
„I’ve always been mad, I know I’ve been mad, like the most of us are. It’s very hard to explain why you’re mad, even if you’re not mad. „

Mów do mnie

‚Byłem szalony przez pieprzone lata. Byłem zniedołężniały przez całe wieki. Harowałem, póki mi nie odbiło…
Zawsze byłem szalony, wiem, że byłem szalony, jak większość z nas. Bardzo trudno wyjaśnić dlaczego jesteś szalony, nawet jeśli nie jesteś.’

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,speak_to_me.html

Mając na uwadze wszystko to co przy okazji wpisu omawiającego okładkę płyty już wydedukowałem, tym łatwiej będzie zapoznać się z poszczególnymi jej utworami. I tak, pierwszy z nich Speak to me – opowiada o tym życiu, które już było (białe światło padające na pryzmat).

<<<Utwór ten jest zbiorem efektów dźwiękowych pochodzących z kolejnych piosenek na płycie. Bicie serca pochodzi z zakończenia „Eclipse”, tykanie zegarów z „Time”, śmiech szaleńca z „Brain Damage”, odgłos otwieranej kasy sklepowej z „Money”, odgłos helikoptera z „On the Run”, krzyki z „The Great Gig in the Sky”.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Speak_to_Me

W tym miejscu wypada mi tylko powtórzyć to, co jest kwintesencją mojej książki Gloria olivae, a mianowicie, że nasz obecnie obserwowany wszechświat nie jest tym jedynym i niepowtarzalnym, którego końcem jest całkowita entropia, a bardziej zasadnym jest uważać go za „twór” cykliczny, kiedy to po jednym wszechświecie „prawie natychmiast” tworzy się następny. („Wielki Wybuch” / Kolaps). Krótko mówiąc nasz wszechświat powstał z „elementów” poprzedniego.

Jest to bardzo istotna informacja, którą chciałbym wkomponować w rozwikłanie „zagadki” aktualnie rozpatrywanego utworu. Otóż zbiór tych efektów dźwiękowych pochodzących z kolejnych piosenek na płycie, na zasadzie paraleli chciałbym porównać do wszechświata, ale nie do naszego, tylko do tego, który był naszym bezpośrednim prekursorem. I taka jest „tajemnica” tego utworu.

Utwór Speak to me rozpoczyna się odgłosem bijącego serca – nie ma jeszcze nic, nie ma tekstu, ani muzyki, tylko bicie serca. Czyż nie jest to piękny symbol życia, którego wydawałoby się, że nie ma – nie widać go, a jest. Puls bijącego serca wydaje się być apoteozą życia z poprzedniego wszechświata. Życia, którego już nie ma, a którego „serce” cały czas biło i bić będzie, nawet wtedy gdy i nasz wszechświat przeminie. Co jest tym bijącym sercem, tego na ten moment nie zamierzam roztrząsać, zresztą nie jest to aż tak skomplikowane by się samemu nie domyśleć. Ważniejszą rzeczą jest fakt, iż płyta kończy się takim samym biciem serca (w utworze Eclipse), i cała w tym nadzieja, że „serce” to nigdy nie przestanie bić.

W tle efektów dźwiękowych słychać głos (Nicka Masona), na który należy zwrócić szczególną uwagę. Jak sądzę, autorom utworu za pomocą bardzo prostego zabiegu udało się uwypuklić postać narratora, czy też bardziej zasadnie podmiotu lirycznego całej tej płyty, a jak już we wcześniejszym wpisie twierdziłem jest to mężczyzna, którego na swojej drodze po raz wtóry spotkała główna bohaterka całej dyskografii zespołu Pink Floyd.

Najważniejszym wyróżnikiem całej mojej interpretacji Floydów jest informacja, że wszystkie ich utwory z kolejnych płyt układają się w jedną chronologiczną całość. Jeśli zatem cały przebieg życia kobiety ma swoje odzwierciedlenie w poszczególnych płytach zespołu, to logicznym jest, że teraz przychodzi czas na zaprezentowanie losów jej „interlokutora”. Nie jest zapewne zagadką, iż tym nowym etapem w jej życiu jest (będzie), wcześniej wspominany w dyskografii zespołu Led Zeppelin – „brodaty” mężczyzna. Myślę, że wiedza na temat tego kim jest ten mężczyzna nie jest już żadną tajemnicą. Tekst utworu bardzo dobrze oddaje klimat (sens dosłowny raczej już nie), tego co on myśli, jak jest odbierany przez otoczenie – i nie chodzi tu bynajmniej o jakiegoś „wyimaginowanego” członka zespołu.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dark Side of the Moon – okładka płyty

Tak jak wszystkie poprzednie okładki zespołu Pink Floyd za ilustrację płyty „odpowiedzialni” są ci sami ludzie – Storm Thorgerson i studio graficzne Hipgnosis. Tak jak w poprzednich przypadkach, sposób w jaki interpretuje się projekt tej okładki aż poraża bezmiarem ignorancji i trywialności skojarzeń. Na przykład uważa się, że „Pryzmat rozszczepiający wiązkę światła na tęczę miał być nawiązaniem do efektów świetlnych na koncertach Pink Floyd, jednocześnie jego piramidalny kształt symbolizował ludzkie ambicje i szaleństwa – nasze marzenie o osiągnięciu boskości, mimo, że nie potrafimy się nawet oderwać od ziemi. (link)- http://okladki.net/artykuly/show/34-okladkologia-pink-floyd-ii Innych podobnych bzdur nie będę przytaczał, nie mam na to ani czasu, ani ochoty.

Przejdę od razu do meritum zagadnienia i powiem, iż tak jak zawartość płyty – czyli jej utwory, tak i okładka, są elementami większej całości, o której wcześniej tyle już pisałem, ale powtarzać warto bo to rzecz ponadczasowa. Jest to kolejny etap w życiu osoby, która jest głównym bohaterem całej dyskografii zespołu Pink Floyd, a chodzi tu o kobietę, której curriculum vitae (przebieg życia) w zaszyfrowany sposób cały czas „pojawia” się prawie we wszystkich ich utworach. Ostatnią omawianą płytą przed Dark Side of the Moon była Obscured by Clouds, w której głównym motywem było poszukiwanie. Efektem tego poszukiwania było spotkanie kobiety i mężczyzny (z jaskini – zasłoniętej przez chmury dolinie).

Najważniejszym wyróżnikiem całej mojej interpretacji Floydów jest informacja, że wszystkie ich płyty układają się w jedną chronologicznie przebiegającą całość. Jeśli zatem cały przebieg życia kobiety ma swoje odzwierciedlenie w poszczególnych płytach zespołu, to logicznym jest, że teraz przychodzi czas na zaprezentowanie losów jej „interlokutora”. Nie jest to zapewne zagadką, iż tym nowym etapem w jej życiu jest (będzie), wcześniej wspominany w dyskografii zespołu Led Zeppelin – „brodaty” mężczyzna. O kogo chodzi – również wiadomo, ale o tym za moment, najpierw małe wprowadzenie.

W projekcie okładki jedno jest pewne – chodzi tu o pryzmat. Nie będę przytaczał definicji tej bryły – wiadomo w czym rzecz. Znacznie ważniejszą informacją dla rozpatrywanego tu tematu jest to, co autorzy projektu okładki, oraz co zrozumiałe członkowie zespołu, chcieli mam przez to powiedzieć, jakie jest jego symboliczno – gnostyczne przesłanie. Odpowiedzi na to zasadnicze pytanie jeszcze do niedawna ja także nie znałem, ale moim zdaniem jest jedno logiczne uzasadnienie tej zaszyfrowanej w postaci pryzmatu informacji, a jest nią wszystko to, co już ponad dziesięć lat temu na podobny temat pisałem w swojej książce pod tytułem Gloria olivae. Nota bene, całkiem „przypadkiem” podobnego znaczenia symbol (trójkąt skierowany ku górze) widnieje na okładce mojej książki. Poniżej zamieszczam, fragment z rozdziału: Zakończenie, który wprowadzi nieco więcej światła do tego labiryntu ignorancji i niewiedzy.

Wiemy już kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, jaki jest nasz cel, jakie pokusy i zagrożenia, pozostaje tylko z ufnością w sercu, zachowując jednak trzeźwość umysłu, poddać się „Nieuchronnej Konieczności” – „być skałą i nie poddać się”. We wstępie pisałem, że: „Najdoskonalszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić jest zrozumienie tych dziedzin – Wiary i Nauki – jako Całość. Jednostki te, w parze ze sobą, tworzą Jedność – jedno bez drugiego daje zafałszowany obraz rzeczywistości”. Tym co zapewnia skupienie się tych przeciwstawnych wartości, jest nasz Ojciec – „Wielki Anestezjolog”, który tak jak kiedyś spowodował rozszczepienie „jednego nieskazitelnie białego światła” na wiele „różnokolorowych światełek”, tak teraz gdy „Czas Wielkiego Snu” dobiegł końca, równie skutecznie przyczynia się do skupienia tych „światełek” z powrotem, w jedno „oczekiwane od zawsze” „światełko” jakim jest „Wiara Babel”. Pozostając w konwencji „skupiania” i „jedności”, to stać się to może tylko wtedy, gdy za pomocą symbolicznego „Pryzmatu” (czy raczej jego odwrotności), połączymy symbolikę „Kamienia Filozoficznego”, „Kwadratury Koła” i „Perpetuum Mobile” w „Całość”. Odnosi się to także do sentencji rozdziału XXXV – „IN GOOD WE TRUST”

(link)- http://gloriaolivae.pl/?page_id=97

Podejrzewam, że tym fragmentem książki zamiast „rozjaśnić”, jeszcze bardziej zaciemniłem obraz sytuacji. Jest to cytat powzięty z zakończenia i jak to w takich razach bywa jest to zsyntetyzowana wiedza kilkudziesięciu rozdziałów, gdzie to (mam nadzieję) logicznie poprowadzona narracja tłumaczy całość zagadnienia. Niestety musiałem rzeczony fragment książki zamieścić by tym sposobem „udowodnić”, iż coś takiego jak prekognicja jest możliwe. W tym miejscu chciałbym nadmienić, iż na „podprogowe” znaczenie dyskografii zespołu Pink Floyd „wpadłem” całkiem niedawno – do tej pory moja znajomość ich utworów była raczej symboliczna. Jest to podobna sytuacja do tej jaka miała miejsce około dwóch lat temu, kiedy to „po raz pierwszy” zetknąłem się z zespołem Led Zeppelin. Nie rozwijam tematu – będzie jeszcze na to czas w innym wpisie.

O co w tym fragmencie książki chodzi? Jest tam tyle nowych (dla tematu tej dyskografii) określeń, że musiałbym poświęcić kilka stron by wszystko to zreferować, czego chciałbym uniknąć. Dlatego też jakieś generalniejsze wnioski postaram się zamieścić w podsumowaniu tej płyty, a tymczasem jeszcze jeden fragment z mojej książki.

Przypomnę, ze kształt piramidy (cztery ściany), „komory odciążające” oraz ANKH , a w szczególności Dżed, symbolizują cztery stopnie (historię Wszechświata i Ewolucję Człowieka), które to Człowiek już właściwie przeszedł. Pozostaje Piramidion, czyli to o czym z takim trudem przechowują Prawdy Wiary Religii Judaistycznej – Królestwo Boże. O tym samym mówi także Druga część Klamry – ale o tym później.

Omawiając dzieje praczłowieka porównałem jego ewolucję do nowo narodzonego człowieka, który od oseska do człowieka dorosłego, musi przejść wszystkie „klasy w szkole życia”. W naszej opowieści doszliśmy do Szkoły, którą zresztą Człowiek zmuszony został powtarzać z wiadomego powodu. I oto nadszedł moment, kiedy nasz Człowiek zakończył już swoją naukę (czwarty stopień w Dżed, czy też czwarta ściana piramidy) i nadszedł czas końcowego egzaminu. Jest to, niczym maturalny egzamin, swoisty test, czy Człowiek jest już na tyle „dorosły”, by dzięki swojej całej poznanej w „szkole” wiedzy, zrobił to, na co wraz z wszystkimi naszymi przodkami w „Niebie” „niecierpliwie” czeka Bóg.
Tym celem jest to, co zostało „zakodowane” w Religii Judaistycznej – Królestwo Boże. Ale Bóg, o czym mówi ta Religia – Kod, bez pomocy Człowieka, w żaden sposób nie mógłby tego zrealizować. Jest to swoiste sprzężenie zwrotne. „Szyby” w Komnacie Królewskiej wskazywały na gwiazdozbiór Oriona.

Dwie gwiazdy górne, wraz z trzecią w środku pasa Oriona – tworzące trójkąt skierowany ku dołowi i dwie dolne, wraz z trzecią ze środka pasa tworzące trójkąt skierowany do góry, stanowią ogromnie ważny symbol.

Trójkąt skierowany ku dołowi – przedstawia Boga – Stwórcę, a trójkąt „patrzący” na tego Boga – to jego dzieło Człowiek. Moment, w którym oba te trójkąty połączą się w jedną całość – to jest właśnie to Królestwo Boże, czyli tak pogardzana przez niektórych Gwiazda Dawida.

Niebo na górze, niebo na dole. Gwiazdy na górze, gwiazdy na dole. Wszystko, co jest na górze, jest też na dole. Szczęśliwy, kto odgadnie tą zagadkę.
To, o czym „mówi” Egipska Tabula Smaragdina, zostało zakodowane w Religii Judaistycznej i po wsze czasy oznacza właśnie to Królestwo Boże, które jak chce Wola Boża, z pewnością kiedyś nadejdzie. Egipscy kapłani, dzięki swej wiedzy oraz dzięki boskiej inspiracji, wybrali ten gwiazdozbiór nieprzypadkowo. Co prawda nie jest on w stu procentach podobny do sześcioramiennej gwiazdy, ale na całym Niebie nie ma innego, lepszego symbolu Boskiej i Człowieczej „współpracy”. W tym miejscu, bardzo dobrze zrozumiałe będą słowa uczonego i mistyka żydowskiego Abrahama Abulafiego:
Sześć piramid, sześcian tworzy. Gdy każdą z nich rozumem obejmiesz i wiedzę z niej spijesz, znak to, żeś wszystko pojął.
Tych sześć piramid – to sześcioramienna Gwiazda Dawida – symbol przyszłego Królestwa Bożego, oparty na sześciu gwiazdach w gwiazdozbiorze Oriona.
Przypomnijmy sobie z cytatu drugiego, jak wyglądała świątynia Króla Salomona. Wszystkie elementy tej świątyni były symbolicznym przedstawieniem całej wiedzy, którą Hebrajczycy otrzymali od egipskich kapłanów. Świątynia składała się z trzech kwadratowych zabudowań, zbiegających się w małym pomieszczeniu w kształcie sześcianu zwanym – Święte Świętych.
Jest to symbol Gwiazdy Dawida – czyli Królestwo Boże – gwiazdozbiór Oriona – szyby w Piramidzie Cheopsa. Pokaźna misa z brązu – symbolizująca Jam, oraz dwie wolno stojące, wysokie na dwanaście metrów kolumny – Jachin i Boaz (Pierwsza Księga Królewska 7.21.) – to symbol Dualizmu, o którym była mowa w poprzednich rozdziałach.

(link)- http://gloriaolivae.pl/?page_id=97

Znowu, trochę zbyt dużo nie do końca zrozumiałych określeń, ale tak z tego cytatu, jak i z poprzedniego, wyłania się już jakiś zarys wiedzy o tym co jest motywem przewodnim okładki płyty Dark Side of the Moon. Jak sądzę, w zamyśle autorów okładki, białe światło padające na pryzmat symbolizować ma to życie, które już było, natomiast to rozszczepione już światło, jest artystyczną wizją tego świata, w którym wszyscy kiedyś będziemy (po śmierci ciała), a wielu z nas (wszyscy, którzy kiedyś już żyli) już są. Pozostaje kwestia pryzmatu. Mam nadzieję, że powyższe cytaty są na tyle zrozumiałe by samemu sformułować ostateczny osąd w tej sprawie – jest to miejsce i czas, w którym żyjemy.

Otóż, jeśli weźmiesz szanowny czytelniku pod uwagę wszystko to, co do tej pory dzięki tej książce już wiesz, a w szczególności: informacje dotyczące „śmierci klinicznej”- (Życie po życiu – Raymonda A. Moody) – rozdz. XV, „film w mózgu”- rozdz. VIII, męczeńską śmierć Jezusa i obietnicę zmartwychwstania – rozdz. XXI, oraz całość zagadnień związanych z problematyką cykliczności wszechświata, to tym łatwiej zrozumiesz dlaczego twórcy Biblii w wersie 1.26 w Genesis, użyli stwierdzenia Bóg w liczbie mnogiej – „Uczyńmy Człowieka na obraz nasz”. To co zostało zaszyfrowane w Objawieniu św. Jana w końcowych jego wierszach – „Klęska Szatana”, „Nowe Niebo i Nowa Ziemia”, „Wieczne panowanie Chrystusa”, jednoznacznie ukierunkowują w stronę ostatecznego wniosku, iż Bóg, który dla jednych jest „Starcem z siwą brodą”, dla drugich „Bóstwem z brodą”, a jeszcze dla innych „Jaźnią”, czy „Kwintesencją”, itp., jest niczym innym tylko „Życiem z poprzedniego wcielenia”, które nie umarło bezpowrotnie, ale zgodnie z powiedzeniem „non omnis moriar”, nadal żyje. Czy w formie niematerialnej, czy jakiejkolwiek innej, tego na obecnym etapie „ewolucji” naszej nauki nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Naszym przeznaczeniem jest Królestwo Boże – gdzie Bóg będzie żył z Człowiekiem, a Człowiek z Bogiem, po którym to czasie nastąpi druga, „niewdzięczna” część Megacyklu. Później my, czyli wszyscy ci, którzy teraz są oraz ci, którzy będą w „Bogu”, będziemy „Bogami”- zaczniemy nowy Megacykl, jednakże nie na „Nowej Ziemi”, ale „najpierw” w „Niebie”.

To właśnie my – ci, którzy w tym cyklu żyli i „umarli” oraz ci, którzy żyją i „umrą”, będziemy „Trójkątem skierowanym ku dołowi” i będziemy mogli tylko „bezsilnie” patrzeć i czekać na stosowny moment, aż w jakimś miejscu Nowego Wszechświata powstanie taki Układ Planetarny, w którym będą odpowiednie warunki ku temu, by mogło tam zagnieździć i rozwinąć się Nowe Życie.

Ciąg dalszy już znasz: Nowa „Ewolucja”, Nowa „Edukacja”, Nowe „Absolutorium” i „Dyplom” oraz Nowe „Królestwo Boże”, w którym nastąpi Nowe „Zmartwychwstanie”. Kiedy i w którym to Megacyklu nasi poprzednicy doszli do takiego stopnia Rozwoju, by w Kosmiczne Perpetuum Mobile wpleść Ludzkie – Człowiecze Perpetuum Mobile (czy dzieje się to po raz pierwszy, czy kolejny – jest to zupełnie nieistotne), każdy z nas „wkrótce” się o tym przekona. Jedno jest pewne: po jednym Megacyklu, zawsze jest następny Megacykl. Nie na darmo rabin Ben Akiba, przy każdej okazji mawiał „Wszystko już było”. I to jest cała tajemnica wersu 1.26 w Genesis.

(link)- http://gloriaolivae.pl/?page_id=97

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Obscured by Clouds – czyli podsumowanie

7. Obscured by Clouds

1. Obscured by Clouds – czyli mężczyzna w jaskini (w zasłoniętej przez chmury dolinie)

2. When Yu’are In – czyli retrospekcja

3. Burning Bridges – czyli „Poza złotą klatkę wyjdź”

4. The Gold it’s in the – czyli „Hej, przyjacielu, w góry ruszyć już czas”

5. Wot’s… Uh the Deal? – czyli „Więc wpuść mnie z zimna, zmień w złoto mój ołów”

6. Mudmen – czyli spotkanie

7. Childhood’s End – czyli „musisz dokonać ostatecznego wyboru”

8. Free four – czyli refleksje nad życiem – „Dostajesz szansę, by spróbować”

9. Stay – czyli zostań

10. Absolutley Curtains – czyli zasłona zaciemniająca

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Meddle – czyli podsumowanie

6. Meddle

1. One of These Days – czyli perfidny plan

2. A Pillow of Winds – czyli pocieszyciel

3. Fearlessczyli „coaching”

4. San Tropez – czyli przyjemne podróże

5. Seamus – czyli rozłąki i powroty

6. Echoes – czyli skutek nierozwagi (totalna trauma) / Mayday

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Atom Heart Mother – résumé

5. Atom Heart Mother

1. Atom Heart Mother – czyli epopeja poświęcenia

2. If – czyli odreagowanie

3. Summer ’68 – czyli smutny bilans

4. Fat Old Sun – czyli spokój

5. Alan’s psychedelic breakfast – czyli co dalej?

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Ummagumma (płyta koncertowa / Ummagumma (płyta studyjna) – résumé

4. Ummagumma (mężczyzna) / Ummagumma (kobieta)

1. Astronomy Domine – czyli wpływ męskiego hormonu / Sysyphus – czyli cały czas „pod górkę”.

2. Careful with That Axe, Eugene – czyli wiele samotnych lat / Grantchester Meadows – czyli kapitulacja / Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict – czyli niekonwencjonalnie.

3. Set the controls for the heart of the sun – czyli przełomowe momenty w życiu / The Narrow Way – czyli wąska ścieżka.

4. A Saucerful of Secrets – czyli spełnienie / The Grand Vizier’s Garden Party – czyli spełnienie.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Ummagumma (płyta studyjna) – résumé

4. Ummagumma (płyta studyjna)

1. Sysyphus – czyli cały czas „pod górkę”. 

-część 1 – czas trwania 1:03 – dzieciństwo raczej mało szczęśliwe – brak ojca.

-część 2 – czas trwania 3:30 – wczesna młodość – spokojna, aż nagle „kamień spada na głowę” – śmierć najbliższej osoby.

-część 3 – czas trwania 1:49 – emocjonalne rozterki, depresja.

-część 4 – czas trwania 6:59 – wczesna dorosłość – czas po żałobie, dojście do równowagi, „katastrofalna” decyzja wyjazdu, małżeństwo – następny „kamień spada na głowę”, emocjonalny roztrój, poczucie totalnej klęski.

2. a. Grantchester Meadows – czyli kapitulacja.

2. b. Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict – czyli niekonwencjonalnie.

3. The Narrow Way – czyli wąska ścieżka.

-część 1 – czas trwania 3:27 – radość z powoli odzyskiwanej „wolności”.

-część 2 – czas trwania 2:53 – trudna decyzja.

-cześć 3 – czas trwania 5:57 – nadzieja na lepszy czas.

4. The Grand Vizier’s Garden Party – czyli spełnienie.

-część 1 Entrance – czas trwania 1:00 – stan skupienia. 

-część 2 Entertainment – czas trwania 7:06 – zaspokojenie. 

-część 3 Exit – czas trwania 0:38 – koniec „bajki”.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Październik 2017
P W Ś C P S N
« Wrz   Lis »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Visits

Weather condition