Get Adobe Flash player

Insygnia władzy królewskiej

Tak więc wraz z utworzeniem w Królestwie Kusz ostatniej części symbolu Mężczyzny, „misja” całej egipskiej cywilizacji dobiegła końca. Trwało to około trzy tysiące lat: od jej powstania w Okresie Predynastycznym, poprzez trzy okresy wielkiej świetności, aż do niespodziewanego Późnego Okresu. Cel tej „misji”, wcześniej zaplanowany przez „przybyszy” z Sumeru, zrealizowany został dzięki nieustannej i nie przez wszystkich zrozumianej zapobiegliwości kapłanów – opiekunów kultu Amona, a także i innych „lokalnych” kultów. Oficjalnie, „święciły” one główne postacie z egipskiej mitologii ale w ukrytym znaczeniu miały być szyfrem, wiedzą tajemną, która przekazywała z pokolenia na pokolenie prawdziwy sens tych ceremonii. Wszystkie te rytuały były odpowiednikiem takiej samej wiedzy jaka zakodowana została w postaci kopców, megalitów, kromlechów przez ludzi z epoki „przedcywilizacyjnej”. Wiedza ta zahibernowana została nie tylko w mitologii i architekturze piramid i świątyń. Przebłyski geniuszu egipskiej cywilizacji odnajdujemy także w symbolice rzeźb, ubiorów i przedmiotów kultu i władzy. Są one drobnym i ledwie widocznym dla niewprawnego oka uzupełnieniem całości ogromnego w swoich rozmiarach arcydzieła ludzkiej Myśli i Wiary.

ANKH

ANKH

Takim symbolem, w którym zawarta jest cała esencja wiedzy egipskich kapłanów i wszystkich wtajemniczonych jest ANKH, który łączy w sobie krzyż boga Ozyrysa z owalnym uchwytem – kojarzonym z Izydą. Przyglądając się uważnie temu symbolowi, mając zarazem w w pamięci „klucz” do jego odszyfrowania, można stwierdzić, że: Kolumna Ozyrysa, (inaczej zwana Dżed) z czterema stopniami prowadzącymi do poznania idei dualizmu jest tożsamy z komorami odciążającymi, które, jak pamiętamy stanowią najistotniejszą część Komnaty Królewskiej w Piramidzie Cheopsa. Bogini Izyda na krzyżu boga Ozyrysa jest symbolem Ewolucji Życia na Ziemi i Ewolucji Człowieka. Nad tymi dwoma, najważniejszymi dla narodzin Horusa „osobistościami”, czuwa sam Amon utożsamiany z Re – twórcą wszechświata. Wszystkie te elementy ANKH, połączone w jedno wspólne znaczenie – symbolizują właśnie Horusa – czyli Człowieka przyszłości, dla którego egipcjanie zbudowali „Arkę”. Ten trójelementowy symbol zawiera w sobie całą Wiedzę starożytnego Egiptu.

Skarabeusz

Skarabeusz

Skarabeusz – w starożytnym Egipcie był najpopularniejszym amuletem, jednakowoż opisuje go tyle błędnych określeń, że te „święte stworzenie” aby się przed nimi uchronić, z pewnością z zażenowania skryło się już w głębi ziemi. Żuki te toczą przed sobą na duże odległości większe od siebie kulki nawozu zawierające w swoim wnętrzu jaja, z których wypełzają nowo narodzone żuczki. Toczona przez żuka kulka gnoju symbolizować ma przesuwanie się Słońca po nieboskłonie, zaś nowo narodzone żuczki – nowe Życie wyłaniające się z głębii Ziemi. Aby rozwikłać prawdziwą symbolikę Skarabeusza należy wziąć pod uwagę: znaczenie Dualizmu, Kult Człowieka Ptaka, znaczenie Piramidionu, znaczenie ANKH.

Insygnia władzy królewskiej

Insygnia władzy królewskiej

Insygnia władzy królewskiej. Podczas oficjalnych uroczystości, podczas koronacji, w wizerunkach mumii, faraon zawsze występował w odświętnym stroju wraz z atrybutami władzy królewskiej jakimi były: laska i bicz, trzymane w skrzyżowanych na piersiach dłoniach. Czoło faraona zdobiły kobra i sęp a na jego szyi wisiał bogato inkrustowany sokół z szeroko rozpostartymi skrzydłami. Nie wiem kto pierwszy użył insygni do oznaczenia władzy monarszej, ale te symbole w starożytnym Egipcie wcale nie oznaczały tego co chcieliby w nich widzieć historycy i znawcy starożytności.

Aby zrozumieć ich sens nie potrzeba żadnej filozofii. Wystarczy przypomnieć sobie jak bardzo ważna dla powstania całej cywilizacji Egiptu i Sumeru była idea Dualizmu i co on oznaczał. Mężczyzna i Kobieta – symbolizują Dobro i Zło, Słońce i Księżyc, zasadę Dodatnią i Ujemną Całości. Jest to Jedność przeciwieństw, która była esencją filozofii Heraklita i innych Jończyków. Mając to na uwadze tym łatwiej będzie zgodzić się z tym, że: bicz jest symbolem promieni słonecznych – czyli Słońca. Świadczy o tym chociażby złoty kolor farby jaką pokryty jest ten „bicz”. Laska natomiast swoim kształtem i błękitnym kolorem lapis lazuli symbolizuje – Księżyc. I jeszcze jeden przykład Dualizmu: kobra i sęp z nakrycia głowy faraona. Kobra – to Zasada Męska, zaś Sęp – Żeńska. Zgodnie z legendą, samice sępów karmią swoje młode własną krwią – (instynkt macierzyński). Sokół z rozpostartymi skrzydłami w starożytnym Egipcie poświęcony był bogu Słońca Re a także był symbolem Horusa, który był przedstawiany jako człowiek z głową sokoła. Znaczenie tego ptaka na piersiach faraona jest jednak nieco inne. Rozpostarte skrzydła świadczą o nadziei faraona na rychłe zmartwychwstanie, dzięki ludziom znanym z Kultu Człowieka Ptaka oraz dzięki czasom, które kiedyś nadejdą.

Bródka

Bródka

Jak wszyscy sądził, że jego dusza powróci i ożywi ciało. Czy była to tylko wiara oparta na tradycji i niespełnionych marzeniach, czy też konkretna wiedza wynikająca z konkretnych (choćby tylko jednostkowych) w relacji Bóg – Człowiek, to odpowiedź na to zasadnicze pytanie nie jest łatwa. Rąbka tajemnicy można uchylić rozszyfrowując jeszcze jeden, najważniejszy atrybut boskości i władzy królewskiej. Tym symbolem jest bródka – najdziwniejszy i najbardziej nieodgadnięty do tej pory wyróżnik przynależny tylko najważniejszym bogom: Ozyrysowi i Amonowi – Re a także faraonom, którzy byli namiestnikami Boga na Ziemi. Nawet królowa Hatszepsut, jak nakazywała tradycja, na posągach znalezionych w Deir el- Bahari przedstawiana jest jako mężczyzna z brodą. Na wszystkich płaskorzeźbach, posągach, rysunkach, faraonowie ukazywani są zawsze bez żadnego zarostu i tylko ta śmieszna, i bardzo sztucznie wyglądająca bródka. Także zmarły w wieku około osiemnastu lat faraon Tutenchamon na pośmiertnej masce przedstawiany jest z takim „dziwnym” atrybutem męskości, chociaż aby go nosić był na to zdecydowanie za młody. Tak więc broda musiała mieć jakieś bardzo konkretne i ważne zarazem symboliczne znaczenie, zapewne większe od wszystkich pozostałych. Aby wyjaśnić fenomen tego zjawiska konieczne będzie małe wprowadzenie.

Steve Price, żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej, we wrześniu 1965 roku wpadł w zasadzkę podczas walk w Wietnamie. Dwa odłamki granatu przebiły pierś 21- latka. Zalany krwią runął na ziemię, widział jeszcze sanitariusza, dającego mu zastrzyk z morfiny. Bał się, że kiedy straci przytomność – umrze. Wykrzykiwał więc raz po raz swój numer identyfikacyjny „B 11 – 34 – 02”. I nagle Steve nie widział już nad sobą gęstych drzew azjatyckiej dżungli. Ujrzał za to całe swoje życie: obrazy zmieniały się przed oczyma rannego jak w kinie. „Widziałem siebie jako niemowlę, widziałem, jak ojciec krzyczał na matkę i mnie bił. Oglądałem siebie kradnącego 20 dolarów z kieszeni leżącego na łożu śmierci dziadka. Nikt nie czynił mi z tego powodu wyrzutów, czułem się jednak potwornie winny, odetchnąłem z ulgą, kiedy ta panorama życia wreszcie dobiegła końca” – opowiadał po latach Steve. Został przetransportowany śmigłowcem do lazaretu na Filipinach. Kiedy wieziono go na salę operacyjną, stało się coś, co zmieniło całe życie twardego żołnierza. „Nagle straszny ból ustąpił. Mogłem swobodnie oddychać. Ze zdumieniem zorientowałem się, że unoszę się pod sufitem, patrzę na swe ciało leżące na dole. W chwilę później znalazłem się w tunelu długim i ciemnym.

Z jego ścian dobiegał głośny szum. Na końcu tunelu spostrzegłem światło, bardzo jasne i białe, które jednak mnie nie oślepiało. Wiedziałem, że światło było Bogiem. Boga nie interesowały moje uczynki, lecz przez chwilę trzymał mnie w uścisku swojej miłości. Nigdy dotąd nie przeżyłem czegoś podobnego” – recytował Steve. Zaraz potem żołnierz znalazł się w zalanej słońcem cudownej krainie pełnej drzew i kwiatów o wspaniałych, jaskrawych koronach, jakich nigdy nie spotkał na ziemi. Intensywny zapach kwiatów odurzał go, w koronach drzew poruszanych przez łagodny wiatr śpiewały dziwne barwne ptaki. Za horyzontem ukazał się łuk tęczy innej, piękniejszej niż te, które do tej pory widział. Wśród bajecznego krajobrazu płynęła rzeka. Na jej drugim brzegu Steve rozpoznał swego dawno zmarłego dziadka. „Musisz wrócić. Twój czas jeszcze nie nadszedł” – tymi słowami zwrócił się starzec do wnuka. Jednak on nie chciał opuszczać tego raju, piękniejszego niż dziecinne marzenia. Rozpędził się, by przeskoczyć rzekę i obudził się w szpitalnym łóżku. Operacja się udała. Kiedy Steve opowiedział swą historię nikt mu nie chciał uwierzyć. Lecz strzelec Price był już innym człowiekiem. Kiedy w trzy lata później powrócił na wietnamski front, zorientował się, że nie potrafi już strzelać ze swego M- 16 do ludzi, nawet w obronie własnego życia. „Starałem się to ukryć, w końcu byłem w piechocie morskiej, a marines są szkoleni do zabijania”- wyznaje. Dziś weteran Price jest uczestnikiem grupy samopomocy, działającej w Centrum Zdrowotnym Uniwersytetu Stanu Connecticut. Skupia ona osoby, które przeszły niebezpieczny wypadek, zawał lub stan śpiączki, odzyskały jednak przytomność i opowiedzia-y o swoich doświadczeniach z pogranicza śmierci (ang. Near DeathExperience, NDE).

A były one podobne do tych, jakie stały się udziałem Steve’a. Ludzie ci mówią o sobie: „Jesteśmy tymi, którzy widzieli światło”. Przeżycia NDE stały się powszechnie znane dopiero na początku lat siedemdziesiątych obecnego stulecia, kiedy to młody amerykański lekarz i filozof Raymond A. Moody, opublikował słynną książkę „Życie po życiu”. Doświadczenia z niesamowitej „szarej strefy” między życiem a śmiercią stały się tematem modnym i są nim do dnia dzisiejszego. Doświadczeniami z pogranicza życia i śmierci zainteresowali się również poważni naukowcy. Kardiolog Michael B. Sabon z Connecticut przeanalizował historię choroby 87 pacjentów, których udało się reanimować, 34 spośród nich opowiadało o swoich mistycznych wizjach, o przejściu przez ciemny tunel, na końcu którego lśniło boskie światło. Pediatra Melvin Morse z Seattle wypytał 42 chorych w wieku od 3 do 16 lat przyjętych na oddział intensywnej terapii. Okazało się, że fascynujące przeżycia z dziwnej granicznej krainy między światem żywych a światem umarłych miało każde dziecko, nawet 3- letnie maluchy!

Śmierć kliniczna jest pojęciem bardzo niejednoznacznym – trudno wskazać konkretny moment, kiedy ona następuje. Chociaż terminem tym określa się zanik prądów mózgowych, jednak bardzo trudno powiedzieć, w którym momencie brak tych prądów jest nieodwracalny. Zapas tlenu w komórkach mózgowych, wystarczy na ok. 17 sekund, niezbędnej glukozy na 5 – 8 minut, ale „szczątkowe” prądy mózgowe, mogące być dowodem np. na utrzymywanie się wizji, mogą trwać do 30 minut od ustalenia dopływu tlenu do mózgu. Proces obumierania komórek mózgowych posuwa się nieraz bardzo szybko. Trudno wtedy wskazać granicę między takimi przeżyciami a częstszymi u umierających zaburzeniami świadomości zespołami majaczeniowymi lub majaczeniowo –zamroczeniowymi, w trakcie których występują urojenia, zmiany wzrokowe itd. Niedotlenienie [hipoksja] to jedna z najczęściej wymienianych przyczyn zjawisk NDE.  Amerykański neurolog Ernst A. Rodnin wielokrotnie wprowadzał swój organizm w stan niedotlenienia, w następstwie którego przeżywał „ekstatyczne chwile”. W 1994 roku dwaj lekarze z Kliniki Uniwersyteckiej Rudolfa Virchowa w Berlinie poprzez hiperwentylację wywołali u 42 młodych ludzi stan ostrego niedotlenienia mózgu trwający niemal 22 sekundy. Uczestnicy tego eksperymentu opowiadali potem o swych radosnych doznaniach, bardzo przypominających doświadczenia z pogranicza życia i śmierci. Według innej hipotezy tajemnicze fenomeny NDE to po prostu halucynacje, wywołane przez pobudzanie centralnego układu nerwowego.

Spowodować je mogą np. leki psychotropowe, środki anestezjologiczne, gorączka, wyczerpanie oraz ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny, związany z procesem umierania. Niektórzy neurolodzy wyrażają pogląd, że w następstwie niedostatku tlenu tzw. limbiczny system mózgu również wytwarza halucynację, czyli spontaniczne wyładowania neuronów w rejonie mózgu odpowiedzialnym za zmysł wzroku. Zdaniem fizjologów, w ostatnich chwilach życia lub w momentach wielkich zagrożeń w stan uniesienia wprowadzają człowieka produkowane przez organizm substancje – endorfiny i enkefaliny. Mogą one wywołać także doznania z pogranicza śmierci. Endorfiny wytwarzane są przez mózg i przysadkę mózgową i mają właściwości opium, aczkolwiek są od niego silniejsze – łagodzą ból i sprawiają, że np. ludzie tonący lub śmiertelne ranni doznają euforycznych przeżyć. Wydzielanie tych substancji to ostatni mechanizm obrony organizmu – kiedy nie ma już szans na ocalenie życia, sprawia on, że przynajmniej śmierć jest piękna. Zwolennicy metafizycznego charakteru zjawisk z pogranicza śmieci twierdzą, że biochemiczne wytłumaczenia tego fenomenu nie są w stanie wyjaśnić przełomu moralnego, jaki przeżyli wszyscy ci, którzy „zobaczyli światło”. Raymond Moody w swych 20 – letnich badaniach nad przeżyciami „u progu śmierci” nie spotkał ani jednego człowieka, który nie doznałby w ich wyniku zasadniczej przemiany swojej osobowości i to w pozytywnym sensie.” cytat: Focus, 1997/11.

Pisząc o Człowieku „przedpotopowym”, który zbudował dla nas „Arkę” twierdziłem, że są to informacje, dzięki którym możemy się dowiedzieć o stanie wiedzy „Noego”. Wiedza ta niejednokrotnie przewyższa nasze dość mętne wyobrażenie o świecie i naszej historii. Dopiero od niedawna nasza nauka zaczęła „doganiać” swoim poziomem to, o czym oni wiedzieli już kilka tysięcy lat temu. O przyczynach tego „zaćmienia” umysłu już pisałem. Tworząc z takim poświęceniem tak ogromne „pamiętniki”, każda z tych wielkich cywilizacji, miała na celu nie tylko to by się „pochwalić” swoim poziomem wiedzy, ale przede wszystkim to abyśmy my Ludzie z „epoki” Człowieka Ptaka nie musieli otwierać już raz otwartych drzwi. I taki właśnie jest prawdziwy i zasadniczy sens budowy tych wszystkich sanktuariów, piramid, głazów przez wszystkie te cywilizacje, ludy, plemiona przed „potopem”- czyli przed wyczyszczeniem „taśmy pamięci” przez „Najwyższego”. Jeśli to co pisałem o cykliczności Wszechświata, o Neandertalczyku, o Konkluzji, o symbolicznym znaczeniu Biblii, o Dualizmie, o Sumerze i o Egipcie jest prawdą, to dlaczego ma nie być prawdą to o czym mówią inne kody i szyfry, o których jeszcze nawet nie wspomniałem? Cóż więc znaczą te wszystkie domysły i hipotezy wobec wiedzy ludzi „przedpotopowych”, którzy swojej wiedzy „dostąpili” z samego źródła prawdy. Jeszcze raz powtarzam, „Arka” została zaplanowana i zbudowana przez człowieka, lecz to co i ile ona zawiera zależy tylko i wyłącznie od tego, który tę „Arkę” nakazał zbudować. Skorzystajmy więc z tej „zahibernowanej” w symbolach wiedzy, po to w końcu została ona stworzona.

W starożytnym Egipcie – Ozyrys i Amon – Re oraz faraonowie, w Grecji – Zeus, w Mezzoameryce Quetzalcoatl, a nawet drewniane figurki z Wyspy Wielkanocnej – wszystkie te przedstawienia boskości, stanowią zakodowaną w podświadomości człowieka reminiscencję, która objawia się w chwilach największej ekstazy lub też gdy życie człowieka kończy swój byt i zmierza świetlistym tunelem ku swemu przeznaczeniu. Na końcu tego tunelu jest „Bóg”, który od najdawniejszych czasów aż do chwili obecnej, objawia nam się zawsze w ten sam sposób. Ci, którzy znaleźli się po tamtej stronie i powrócili z „piętnem” wszechogarniającej miłości najczęściej opisują Go jako starca z siwą brodą. Właśnie ta broda jest najbardziej charakterystycznym i symbolicznym zarazem atrybutem boskości wszystkich Religii i Kultów. Ma to swoje potwierdzenie w najważniejszym „pamiętniku”, czyli w cywilizacji starożytnego Egiptu ale także i w tak egzotycznej i odległej od „Starego Świata”- cywilizacji Azteków.

Aztekowie stanowili ostatnią prekolumbijską cywilizację na terenach Ameryki Północnej i Środkowej. Ich kultura i wierzenia wiele zawdzięczają cywilizacjom wcześniej powstałym na tym terenie Pierwszą i najważniejszą cywilizację stworzyli Olmekowie, którzy pozostawili po sobie tak jak i inni swoją „Arkę”. Ich następcy: Toltekowie i Aztekowie kontynuowali tylko ich dzieło. To co łączy te prekolumbijskie cywilizacje z pozostałymi wcześniej omówionymi, to oprócz wspólnej ideii także sposób w jaki przedstawiani są ich główni bogowie: Quetzalcoatl – (bóstwo z brodą) – „Pierzasty Wąż” i Tlaloc – Bóg Deszczu.

Tak więc, wizja Boga z rzeźb, masek pośmiertnych, mumii faraonów oraz wizerunki głównych bogów: Ozyrysa i Amona – Re w starożytnym Egipcie, (który jest najdoskonalszym przykładem zakodowanej wiedzy), a także i w pozostałych kulturach i cywilizacjach całego świata, jest całkowicie zgodna z wizją boga, doświadczaną przez ludzi w czasie NDE.

Wniosek ten ma bardzo ważne konsekwencje albowiem zachodzi pytanie: czy Człowiek ulegając śmierci klinicznej (NDE), w wyniku Hipoksji „widzi” „Boga”, czy tylko Go sobie „wyobraża”? Czy Człowiek jest „twórcą” „Boga, czy to „Bóg” „witając” Człowieka w „Niebie”, wita go jako swego ukochanego Syna – swoje „dzieło”? Jeśli „prawdą” jest to wszystko co do tej pory napisałem, to „prawdą” jest także i to, co napisane jest w Biblii – I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. – Genesis 1.27.

Czas już pożegnać się z naszym Mężczyzną – drugą połówką w koncepcji budowy sanktuarium Jedności Przeciwieństw. Tej kosmicznej wielkości symbol Dualizmu – Słońca i Księżyca, „Dobra i Zła”, przetrwał do naszych czasów dzięki Wierze i Pracy naszych przodków by we właściwym momencie potwierdzić, że w czasach „przedpotopowych” Człowiek popełnił wielki błąd. Jednocześnie ta „Arka”, niczym kod z Pionieera, ma być „informacją”, która obali wszelkie błędne teorie i hipotezy jeszcze nie w pełni ukształtowanego Człowieka, dzięki czemu wszyscy ci zmarli już jej budowniczowie będą mogli powrócić do „życia”. Te odwieczne marzenie Człowieka może się spełnić tylko dzięki „Opatrzności Bożej”. Gdyby jej nie było – nie miałaby sensu cała cykliczność Wszechświata, a zatem powtarzalność szeroko rozumianego Życia. Wszystko byłoby tylko kwestią przypadku.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Visits
Weather condition