Get Adobe Flash player

Wyspa Wielkanocna (Rapa Nui) – czyli Kobieta w ciąży

Kolejny rozdział z książki Gloria Olivae.

Rapa Nui

Rapa Nui

„Na samotnej wyspie we wschodniej części Pacyfiku, oddalonej od Ameryki Południowej o ok. 3220 km, stoi 600 kamiennych głów. Ich pochodzenie przez długie lata otaczała tajemnica. Wyspiarze nazywający to miejsce „Te Pito o te Henua” (koniec lądu), twierdzili, że posągi same tu przywędrowały. Holenderscy żeglarze, którzy wylądowali na wyspie w Wielkanoc 1722 roku, zbadawszy wulkaniczną skałę z jakiej je wykonano, doszli do wniosku, że zostały przetransportowane z miejscowych kamieniołomów na drewnianych saniach lub rolkach – na wyspie nie rosły jednak żadne drzewa. Zagadkę udało się rozwiązać dopiero pod koniec XX wieku. W 1956 r. norweski podróżnik Thor Heyerdahl odkopał na wyspie warstwy zwęglonego drewna; było to dowód, że istniały na nie kiedyś bujne lasy, a dawni mieszkańcy wypalali je pod uprawę ziemi. Przypłynęli tu nie ze wschodu, jak, początkowo sądzono, lecz z Polinezji, na zachodzie ok. 450 r. n.e. Posągi upamiętniające zmarłych wodzów uważanych za potomków bogów – zaczęli rzeźbić ok. 1000 r. Przypuszczalnie przeciągali je i ustawiali pionowo w docelowych miejscach przy pomocy sań. Około 1500 r., kiedy w wyniku stosowanej metody uprawy ziemi zniszczyli wszystkie lasy na wyspie, doprowadzając tym samym do erozji gleby, zabrakło drewna niezbędnego do budowy łodzi, którymi można by wypływać w morze i łowić ryby. W ten sposób sami uwięzili się na wyspie, która nie była już w stanie ich wykarmić. Niebawem wybuchły wojny plemienne. Przypuszczalnie to wtedy masowo burzono posągi rywali, by zniszczyć ich „manę” (magiczną moc). Z marzeń o ucieczce z wyspy narodził się kult człowieka – ptaka, który potrafiłby ulecieć na wolność jak tutejszy ptak fregata. Kiedy na wyspę dotarli Holendrzy, zastali na niej skłóconych mieszkańców, którzy od dawna już nie otaczali kultem kamiennych posągów. Kiedy przestano wznosić posągi, popularność zyskał kult człowieka- ptaka. Co roku w ceremonialnej wiosce Orongo, gdzie znajdowały się petroglify ptaka obchodzono święto „tangata manu”. Na wysepce Moto Nui gnieździły się czarne mewy. Uważano je za wcielenie Makemake, naj-ważniejszego boga na wyspie, a ich jaja były święte. Wódz plemienia, które jako pierwsze zdobyło jajo z wysepki, stawał się nowym człowiekiem – ptakiem, czyli bogiem całej wyspy. Podczas tych uroczystości składano ofiary z ptaków a nawet ludzi.” cytat: Colin Wilson, Miejsca święte i budowle sakralne świata.

W wyniku dotychczasowej peregrynacji po najciekawszych i najbardziej znaczących starożytnych cywilizacjach i kulturach, poznaliśmy różne, jak dotąd nieznane i zagadkowe „sygnały z przeszłości”, które zbudował symboliczny Noe dla „Człowieka przyszłości”. Wszystkie te świadectwa ludzkiego geniuszu: petroglify, rysunki naskalne, naziemne, kopce, megality, poprzez bardziej praco- i czasochłonne: piramidy, świątynie, stanowią niezaprzeczalny dowód na to, że mimo iż powstały one w różnym czasie historycznym, i w różnych miejscach, to łączy je jednakowy dla wszystkich schemat, jednakowa formuła. Wszystkie te „tajemnicze” Cywilizacje po spełnieniu swojej „misji” zbudowania „Arki”, stawały się „prawie” natychmiast niezrozumiałe dla swoich bezpośrednich następców. Ten proces „wykasowywania” pamięci przebiegał w różny sposób. Czasami, jak np. w starożytnym Egipcie rozwój cywilizacji miał aż trzy fazy – Stare, Średnie i Nowe Państwo. Po okresie kilkusetletniego osłabienia władzy centralnej, wewnętrznych walk, najazdów i głodu, następował wzrost zamożności, co w połączeniu z nowymi zdobyczami (Nubia) oraz dzięki wiedzy zakodowanej w umysłach kapłanów, stwarzało dogodne warunki do odbudowy i dalszej rozbudowy symbolu Mężczyzny na zarysie rzeki Nil. Czasami cała cywilizacja stawała się strażnikiem, opiekunem, najważniejszego jej dzieła, generalnie jednak jako całość „odchodziła w niepamięć”.

Cóż mogli wiedzieć o bogactwie przekazu kultury Sumeru ich „zdobywcy” i następcy semiccy Amoryci, którzy utworzyli na ich gruzach nowe królestwa m. in. Babilon, Asyrię? Cóż mogli wiedzieć o znaczeniu, kształcie, czy rozmieszczeniu wewnętrznych szybów i pomieszczeń piramid i świątyń – Persowie, Grecy, czy Rzymianie, po „upadku” Nowego Państwa? Cóż mogą wiedzieć o ukrytym sensie filozoficznych doktryn ci, dla których filozofia „zaczyna się” od materialistów z Efezu? Cóż mogli wiedzieć Grecy po przejściowym „upadku” cywilizacji na przełomie II i I tys p.n.e? Cóż mogli wiedzieć Ariowie o tajemniczych mieszkańcach Doliny Indusu – Drawidach – (Mohendżo – Daro), którzy „opuścili” swoje miejsce zamieszkania (kataklizm?) i „przenieśli się” w inne, dogodniejsze do życia, miejsce? Takich przykładów można przytoczyć znacznie więcej: megalityczna Europa, Imperium Khmerów, Olmekowie, Inkowie, praktycznie każda kultura, każda cywilizacja, miała swoich „tajemniczych” przodków, o których z oczywistych względów niewiele do tej pory było wiadomo.

Wyspa Wielkanocna ze swoim tajemniczym ludem, którego jedynym zdawałoby sie celem była budowa kamiennych posągów, nie mówiąc już o równie tajemniczych obrzędach Kultu Człowieka – Ptaka, czy też piśmie „rongo– rongo, jest jeszcze jednym elementem tego samego nieustannie powtarzającego się Planu Budowy „Arki” co wszystkie wcześniej omawiane cywilizacje. Jak wiadomo holenderski odkrywca Jakub van Roggeveen przybywając w 1722 roku na Wyspę Wielkanocną zastał na niej skłóconych mieszkańców, którzy już od dawna ulegli dobrze nam znanemu procesowi „zapomnienia”. Tubylcza ludność wyspy stanowiła konglomerat dwóch ludów, potocznie nazwanych Krótkousi i Długousi (jak sama nazwa wskazuje odnosi się to do długości małżowiny usznej), których pochodzenie i czas przybycia na wyspę było zgoła odmienne. Zgodnie z zasadą „ wykasowywania” pamięci, ludzie ci z pewnością niewiele już wiedzieli o celu jaki przyświecał ich przodkom, przybyłym z tak bardzo odległych od tej samotnej wyspy „macierzystych” cywilizacji. Cóż mogli wiedzieć tubylcy Wyspy Wielkanocnej o ukrytym znaczeniu kamiennych posągów „moai” i „ahu” czy o Kulcie Człowieka Ptaka na początku XVII wieku, a tym bardziej, cóż na ten mogą powiedzieć współcześni, dla których największe i najwspanialsze dowody wiedzy i wiary naszych przodków (piramidy, megality, misteria symbole itp.), stanowią tylko atrakcję turystycznych wycieczek?

„Niejasna jest przyczyna upadku kultury mieszkańców Wyspy Wielkanocnej, choć wiadomo, że stało się to po pierwszym kontakcie wyspiarzy z Europejczykami. Wedłóg źródeł historycznych w 1722 roku odkrywca wyspy van Roggeveen widział stojące posągi, natomiast w 1774 roku angielski żeglarz James Cook wspomina o częściowym ich zniszczeniu. Późniejsze relacje opisują jedynie powalone posągi. Podania wyspiarzy mówią o wymordowaniu przez Krótkouchych nielicznych już Długouchych w rejonie Poike, u podnóża wulkanu Paukatiki, i obaleniu wszystkich „moai” stojących jeszcze na platformach. Od tego czasu w kulturze wyspy dominuje kult boga – ptaka. Być może na wyspie przez ponad tysiąc lat współistniały dwa kulty. Jeden, przywieziony na wyspę przez pierwszą falę migracyjną w IV wieku. Prawdopodobnie był to lud o cechach negroidalnych, pochodzący z Melanezji, w podaniach wyspiarskich nazywany Krótkouchymi. Natomiast drugi kult związany byłby z następną migracją, która dotarła na wyspę 300 lat później, o czym także wspominają podania. Ludzie ci – Długousi – posiadali umiejętność obróbki kamienia i owładnięci byli pasją tworzenia olbrzymich posągów „moai” oraz budowy świątynnych platform „ahu”. Obie te społeczności przez wieki żyły w zgodzie, choć prawdopodobnie ich wierzenia były odmienne, przy czym Długousi dominowali. O współistnieniu obu społeczności mogą świadczyć liczne wielkie posążki drewniane, kamienne, przedstawiające bogów całkowicie odmiennych wyglądem od „moai”, m. in. boga „Kava Kava” a także liczne rysunki naskalne z przedstawieniami boga – ptaka. Prawdopodobnie świątynny kompleks Orongo na wschodnim zboczu Rano Kau był ceremonialnym centrum Krótkouchych. Nie znamy przyczyn wybuchu nienawiści pomiędzy tymi dwiema społecznościami, wybuchu, który był śmiertelny dla kultury „moai”. cytat: „Wiedza i życie”, 2003

„Istnieje teoria zakładająca, że kultura Wyspy Wielkanocnej jest wynikiem zmieszania się wpływów kulturalnych wcześniejszej kolonizacji południowoamerykańskiej – IV w. n.e. oraz późniejszej (między XI a XIV w. n.e) kolonizacji polinezyjskiej. Prekursorem teorii o południowoamerykańskich (Inkowie) wpływach na wyspy Polinezji był norweski etnograf i podróżnik Thor Heyerdahl, który w 1947 r. zbudował w Peru tratwę z lekkiego drewna balsa, na wzór staroperuwiański, nadając jej nazwę Kon -Tiki. Tratwa niesiona tylko wiatrem i prądami morskimi dopłynęła aż do wysp Tuamotu w samym sercu Polinezji. Heyerdahl wyprawą tą dowiódł możliwości kontaktów między Am. poł. z wyspami Pacyfiku. Nie oznaczało to jeszcze, że kultura wyspiarzy wywodzi się z Peru, jednak pewne fakty świadczą o tym, że taki wpływ mógł mieć miejsce. W roku 1955 Heyerdahl zorganizował wyprawę na jedną z najciekawszych dla nauki, jak dotąd nietkniętą przez archeologów, Wyspę Wielkanocną. Jeden z jej uczestników amerykański archeolog dr William Mulloy z dwudziestu robotnikami pracował przez cztery miesiące wokół najsłynniejszej na Wyspie Wielkanocnej świątyni – platformy „ahu” w Vinapu . Było to faworyzowane stanowisko archeologiczne Heyerdahla, który w dziele kamieniarskim „ahu”Vinapu dopatrywał się podobieństwa z murami w Peru z okresu przedinkaskiego. Po odsłonięciu fragmentów „Ahu” okazało się, że budowla ta była kilkakrotnie przebudowywana i przedłużana przez znacznie gorszych architektów. Im starszy był fragment, tym doskonalszy był technicznie. Przeczyłoby to więc teoriom o stopniowym rozwoju i doskonaleniu się techniki kamieniarskiej wyspiarzy, a przeciwnie, dowodziłoby, iż najwcześniejsze budowle zostały wzniesione przez lud legitymujący się doskonalszą znajomością rzemiosła, które dopiero później zaczęło upadać. Pozostali archeologowie pracujący przy innych „ahu”, doszli niezależnie od siebie do dokładnie takich samych rezultatów i wyciągnęli takie same wnioski, co dr Mulloy. Heyerdahl na postawie przeprowadzonych badań wyciągnął następujące wnioski: „Po raz pierwszy odkryto, że w zagadkowej historii Wyspy Wielkanocnej wyraźnie wyróżniają się trzy epoki. Najpierw działał tu lud o rozwiniętej wysoko cywilizacji i kulturze, stosujący typową technikę budowlaną Inków. Ich klasyczne budowy nie miały sobie równych w późniejszej historii wyspy. Olbrzymie bloki twardego bazaltu krajano jak ser i dopasowywano wzajemnie do siebie bez szpar i dziur; te wdzięczne konstrukcje ze swymi gładkimi ścianami przetrwały długo i do dziś stoją rozrzucone po wyspie. Potem zaczęła się nowa epoka. Większość klasycznych budowli została częściowo rozebrana i przebudowana, na ich frontach tworzono wklęsłe brukowane platformy, z Rano Raraku przywleczono olbrzymie postacie i ustawiono je na szczytach przebudowanych murów. Gdy to gigantyczne przedsięwzięcie osiągnęło największy rozmach w drugiej epoce, nadszedł nagły i nieoczekiwany koniec, po którym wyspę ogarnęła wojna i ludożerstwo. Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej skończyło się życie kulturalne, i zaczęła się trzecia, ostatnia, tragiczna faza tajemniczej historii Wyspy Wielkanocnej. Nikt już nie potrafił kuć kamienia, bez żadnych względów obalano stojące figury […] Technika Inków została przeniesiona na Wyspę Wielkanocną w zupełnie rozwiniętej formie. Stosował ją kulturalny lud, który pierwszy przywędrował na wyspę […] Jednym z najciekawszych wykopalisk był wydobyty z ziemi duży posąg, całkowicie odmienny od popularnych tam posagów – popiersi. Nowa figura miała dolną część ciała i nogi. Wyrzeźbiono ja w postawie klęczącej z siedzeniem dotykającym pięt i rękoma opartymi na kolanach. Nie była naga jak inne, lecz odziana była w kapę „poncho” z czworokątnym otworem wokół szyi. Głowa figury odznaczała się okrągłym kształtem, bródką i wyłupiastymi oczami. Wyraz twarzy posągu był zupełnie odmienny od wszystkich innych znalezionych przedtem na Wyspie Wielkanocnej.” cytat: Jacek Machowski, Wyspa Wielkanocna.

Dlaczego Wyspa Wielkanocna, tak bardzo oddalona od reszty świata (od najbliższej większej wyspy Pitcarin w archipelagu Tuamotu dzieli odległość prawie 2000 km., a od kontynentu Ameryki Południowej przeszło 3000 km.), miała tak wielkie znaczenie dla jej kolonizatorów? Dlaczego skłonni byli przebyć tak ogromne przestrzenie i przez dziesiątki pokoleń, tak uparcie tkwić na tej niezbyt dogodnej do życia wyspie? Określona ilość wody i pożywienia nie pozwalała na poziom populacji większy niż kilka tysięcy osób. Dlaczego więc nie porzucili jej dla bardziej dogodnych do życia miejsc? Czy te wszystkie tajemnicze kamienne posągi, kult człowieka – ptaka, pismo rongo – rongo, rzeźby, są tylko przyczynkiem czy też skutkiem ich decyzji? Z lektury poprzednich rozdziałów wynika, iż zasadniczym warunkiem dla zrozumienia tajemnic wszystkich wcześniej opisywanych cywilizacji, było spojrzenie na ich „architektoniczne przesłanie” z perspektywy lotu ptaka. Jeśli chcesz wiedzieć jaka jest to tajemnica to spójrz proszę na plan Wyspy Wielkanocnej, lecz nie zgodnie z ogólnie przyjętą zasadą kierunku południe – północ a zgodnie z intencją ich „kustoszy” wschód – zachód (obrót o 90 stopni). I jakaż jest to tajemnica!?

Rapa Nui Obrót o 90 stopni

Rapa Nui – obrót o 90 stopni

Linea-nigra2

Linea-nigra

Jest to największy (oczywiście po Międzyrzeczu) symbol Kobiety, na dodatek, co ma swoje niebagatelne znaczenie, dzięki pięknie wyokrąglonemu brzuszkowi, jest to symbol ciężarnej Kobiety.

Tak, bezsprzecznie! Teraz już jak po przysłowiowo – historycznym przecięciu nierozplątywalnego Węzła Gordyjskiego, cała tajemnica Wyspy Wielkanocnej jest już tylko bardzo „Małym Węzełkiem”, fragmentem „wszechcywilizacyjnego” planu budowy „Arki”, tym razem przez polinezyjskiego (jak sądzę nie tylko) „Noego”. To, że taki był zamysł przybyszy z odległych cywilizacji nie przekonują tylko moje „dobre chęci”, czy też skłonność do dopatrywania się w każdym obiekcie kultu, świątyni, rzeźbach, rysunkach naskalnych etc. sygnałów i kodów z przeszłości, ale materialny, idealny wręcz dowód – kształt wyspy, oraz wszytko to co uczynili z niej jej mieszkańcy.

Rapa Nui

Rapa Nui

Przylądek Południowy – wygasły wulkan Rano Raraku swoim kształtem personifikuje „Sanktuarium Kobiecości”, podobnie jak dolmeny, kopce – Kopiec Tara, kurhan Newgrange, krąg Stonehenge, Zimbabwe, świątynia Amona w Luksorze, mury obronne Myken, świątynia Tori w Ise, itp.

Otwór po wulkanie Rano Kao

Otwór po wulkanie Rano Kao

Wysepki Motu Nui i Motu Iti – to męski czynnik powstania nowego życia fallus – patrz świątynia w Deir el- Bahari (świątynia Mentuhotepa II to męski układ rozrodczy – wyraźnie zaznaczony fallus). Wysepka Motu Kau Kau – to sperma (świątynia Totmesa III ejakulat – sperma – świątynia Totmesa III). Ogromny otwór po wulkanie Rano Kao – to żeński czynnik powstania nowego życia – żeński układ rozrodczy – wargi sromowe, pochwa, macica. Na ilustracji widać dokładnie nawet taki kobiecy szczegół anatomiczny jak łechtaczka.

Orongo - łechtaczka

Orongo – łechtaczka

Przylądek Roggeveena wygasły wulkan Katiki to oczywiście głowa naszej symbolicznej Kobiety – Poike, szczyt wulkanu Puakatike (370 m.)

Przylądek Północny – jak już wspominałem jest to pięknie zarysowana ciąża. Jest rzeczą wręcz nieprawdopodobną, ale także i inne mniej ważne szczegóły kobiecego ciała, mają swoją reprezentację.

Linea negra

Linea negra

Hanga-o- teo to pępek, czyli bliznowate zagłębienie w skórze. Zwraca uwagę linea negra – między: Hanha-o-teo (Hanga Omohi) i szczytem wulkanu Terrevka (507 m.)

Część wyspy pomiędzy zatoką Anakena, a zatoką przed Te Pito Kura – to nic innego tylko piesi. Pofałdowane wybrzeże w dół od zatoki Hotuiti – to opadające na ramiona włosy.

Odcinek wybrzeża pomiędzy Hanga Roa, a Hanga Piko – swoim kształtem idealizuje to co budowniczowie Newgrange ustawili przed jego wejściem – włosy łonowe.

Kamienne posągi Moai i Ahuupamiętniające zmarłych wodzów, poprzez fakt usytuowania ich głównie na obrzeżach wyspy – symbolizują skórę.

Odcinek drogi łączący Rano Kao i Katiki, o czym świadczą precyzyjnie dopasowane bazaltowe bloki Ahu Vinapu – przywodzą na myśl kręgosłup.

Tangata manu – „język rapanui: „człowiek-ptak”) – tytuł zwycięzcy w rytualnych zawodach odbywanych do końca XIX w. na Wyspie Wielkanocnej, polegających na zdobyciu pierwszego w danym roku lęgowym jaja manu tara, rybitwy Sterna fuscata. Przedstawiciele poszczególnych klanów, wyłonieni na podstawie proroczych snów wieszczów ivi-attua, musieli przepłynąć wpław z Wyspy Wielkanocnej na pobliską wysepkę  Motu Nui, wyjąć jajo z gniazda, popłynąć z powrotem na Wyspę Wielkanocną, wspiąć się na szczyt klifu, dobiec do Orongo i wręczyć jajo prowadzącemu uroczystości.” cytat wiki.

Coroczny rytuał odbywający się w pobliżu Orongo, w swojej idei nawiązywał i miał taką samą symbolikę jak staroegipska ceremonia święta Opet. W czym więc tkwi fenomen Wyspy Wielkanocnej? Czy tylko w tajemniczych kamiennych figurach – jak do tej pory sądzono, czy też w jej doskonałym kształcie – jak już wiemy? Z pewnością i jedno i drugie, ale dla mnie największym „zjawiskiem” tej wyspy jest to, iż o jej walorach – symbolu ciężarnej kobiety (cykliczność powstawania Życia – Megacykl), wiedzieli i zdecydowali się to nam przekazać przedstawiciele tak odmiennych od siebie i przybywających z dwu różnych kierunków kultur – Polinezyjczycy i Inkowie. Tu raczej zgodziłbym się z Heyerdahlem i z jego teorią wpływu tych dwu różnych cywilizacji na ostateczny kształt kultury Wyspy Wielkanocnej. Czy Polinezyjczycy w IV wieku n.e. przybyli z Malezji przed Inkami, czy też ich tam już zastali (a raczej ich koncepcje uczynienia z wyspy symbolu Kobiety), to wyjaśnienie tego problemu nie jest już takie istotne. To, że wpływ ludów przybyłych z Ameryki Południowej mógł mieć miejsce mogą o tym świadczyć pewne bardzo ciekawe fakty, których prawdziwość jest niepodważalna.

„Niezwykle ciekawych odkryć dokonał Edvin Ferdon, prowadzący prace wykopaliskowe w wiosce ludzi – ptaków. Rozebrał on tam niewielkie i źle zbudowanie Ahu. Ku swemu zdumieniu stwierdził, że platformę wzniesiono na ruinach o wiele starszej budowli zbudowanej z doskonale dopasowanych kamieni, według metod budownictwa Inków. Kopiąc dalej stwierdził, że na kamieniach wyryte były okrągłe symbole słońca, bardzo rozpowszechnione w Ameryce Południowej. Wśród nich odkrył też niezwykły system otworów wywierconych w skale. Ich symetria i podobieństwo do tego typu zabytków znanych mu z Ameryki Łacińskiej nasunęły mu myśl, że ma przed sobą obrzędowe obserwatorium, astronomiczne. Ponieważ, wkrótce przypadało na półkuli południowej letnie przesilenie dnia z nocą 21 grudnia przed wschodem słońca Ferdon z kapitanem statku wybrali się na teren wykopalisk. W jeden z otworów Ferdon włożył kij, obok którego stanęli. Tak jak przypuszczał, gdy tylko słońce wychyliło się spoza krawędzi krateru, ostry cień kija padł dokładnie na oznaczony wcześniej otwór. Na prośbę Heyerdahla doświadczenie powtórzono jeszcze później w czasie jesiennego zrównania dnia z nocą i podczas następnego letniego zrównania. Nie ulegało wątpliwości, iż było to pierwsze i, jak dotąd jedyne obserwatorium astronomiczne znalezione w Polinezji.” cytat: Jacek Machowski, Wyspa Wielkanocna.

Badacze, naukowcy, pisarze zajmujący się tematyką „zaginionych” cywilizacji opisując je, napotykają na bardzo tajemniczy i nie do końca zrozumiały dla nich problem związany z różnymi misteriami, obrzędami, odprawianymi w dniu letni letniego bądź zimowego przesilenia, czy też podczas zrównania dnia z nocą, starając się tłumaczyć wszem i wobec, iż są to obserwatoria astronomiczne, które zostały zbudowane w głównej mierze po to by wykorzystywać następujące po sobie zmiany pór roku, pór wylewów i suszy, do zwiększenia ilości plonów w rolnictwie. Gdybym nie wiedział tego co cały czas jest tematem głównym tej książki – Megacykl, to może bym i uwierzył, bo w teoryjki, że byli to pierwsi „protoastronomowie” już nie. Cel i motywy misji budowniczych „Arki” był inny. O tym, że Wyspa Wielkanocna jest takim samym, jak wszystkie wcześniej omawiane przykłady, symbolem odradzającego się Życia, świadczą nie tylko materialne na to dowody, ale odnajdujemy je także zaszyfrowane w wierzeniach jej mieszkańców. Kult Człowieka – Ptaka corocznie odbywający się ceremonialnej wiosce Orongo, stanowi wzorcowy wręcz przykład przejawu takiego „szyfru”.

Tangata Manu

Tangata Manu

Właśnie tym – różnorodnością przekazu kierowali się polinezyjscy i południowoamerykańscy kapłani, by w razie nieodwołalnej nierozszyfrowalności innych symboli (vide – Dolina Indusu), ich przesłanie mogło dotrzeć do miejsca (bardziej czasu) swego przeznaczenia. Z powyższych cytatów dowiadujemy się, że kiedy przestano wnosić posągi – czyli już po przybyciu Roggeveena na Wyspę Wielkanocną, zyskał popularność kult człowieka – ptaka.  A także, iż wioska Orongo była ceremonialnym centrum Krótkouchych. Mając na uwadze to, że Krótkousi przybyli na wyspę (pierwsza fala migracyjna) – około IV wieku n.e., oraz to, że około 1500 roku zostały zniszczone wszystkie lasy i zabrakło drewna niezbędnego do budowy łodzi, którymi można by wypłynąć w morze, to pamiętając o tym, że kult człowieka – ptaka narodził się w wiosce Orongo przed dominacją Długouchych (po „rewolucji” kult ożył), to wynika z tego jeden podstawowy wniosek, iż błędem jest uważać, że kult człowieka – ptaka narodził się dopiero w XVII wieku. Jeśli więc nie brak drewna do budowy stanowił przyczynę tego, w tak istotny sposób różniącego się od pozostałych społeczności Polinezji kultu człowieka – ptaka, to jakie mogły być prawdziwe motywy Krótkouchych (i Inków), aby taki kult przez tyle pokoleń (na dodatek z wielowiekową przerwą) pielęgnować?

Na to zasadnicze pytanie odpowiedź nie jest trudna do wyartykuowania Wspomnę więc tylko, iż była i jest to ta sama „opowieść” o odradzaniu się Życia – Megacykl, jaką w inny sposób przekazywali nam np.: Indianie Adena – Kopiec Węża, mieszkańcy Averbury i Silbury Hill – łany zboża na zboczu góry Waden Hill, Stonehenge, Newgrange- czyli generyczny wpływ cyklicznie pojawiającego się Słońca, „Enuma Elisz” – sumeryjski epicki poemat opiewający zwycięstwo bogów nad chaosem, mitologia egipska – bóg Re, Ozyrys, Set – symboliczno– antropomorficzne znaczenie tych bogów, Nabta Playa – cyklicznie pojawiająca się woda w jeziorze, Mazdaizm – walka dobra ze złem, panteon bogów greckich, filozofia grecka – miłość i nienawiść Empedoklesa, tajemnicze misteria- Eleuzynie, Orficy, Dionizje i kult Amona, Taoizm – Jin i Jang – pozytywne i negatywne źródło wszelkich zjawisk i wiele, wiele innych, „aluminiowych płytek pokrytych cienką warstwą złota”, na wymienienie których potrzeba byłoby zapewne jeszcze kilka stron. Czymże innym, jak nie symbolem cyklicznie odradzającego się Życia była ceremonia święta „tangata manu”- jest to fakt bezsporny.

Jakże znamienna w tym kontekście jest płaskorzeźba pokrywająca plecy kamiennego posągu, czy też naskalne rysunki tegoż „tangata manu”, odkryte na zboczu wioski Orongo i na przybrzeżnych wysepkach. Ideogramy tych płaskorzeźb, w oczywisty sposób wykazują paralelę z bliźniaczymi bogami – egipskimi lwami zwanymi Shu i Tefnut, czy też z płaskorzeźbą na sumeryjskiej misie z ok. 2700 r. p.n.e. Egipski bóg Słońca Ra – w postaci dysku znajdującego się w centrum nad lwami, nazywany był Ra – dwóch horyzontów.

Wszystkie te symbole – przeciwstawnych sobie dualistycznych sił, wraz z ich najbardziej oczekiwanym intermezzo: Królestwo Boże, Gwiazda Dawida, Wyspy Szczęśliwe, Nirwana, Piramidion itp.(wszystkie te określenia oznaczają to samo), reprezentują podstawę naszego Wszechświata – Megacykl – swoiste Perpetuum Mobile.

Pozostaje jeszcze jedna bardzo ciekawa kwestia dotycząca tajemniczego „zniknięcia” lasów na Wyspie Wielkanocnej. Uważa się, iż w wyniku niewłaściwej metody upraw zostały one zniszczone, co doprowadziło do erozji gleby, w konsekwencji czego mieszkańcy wyspy zostali na niej „uwięzieni” na wieki. Biorąc jednak pod uwagę, że pierwsi migranci przybyli na wyspę w jasno określonym celu (budowa „Arki”) oraz to, że następne pokolenia jej mieszkańców powoli traciły z pola widzenia swoją motywację – zgodnie z zasadą wykasowywania pamięci (kilkukrotne przebudowywanie Ahu przez coraz to gorszych architektów), mogła wystąpić wśród nich chęć skrócenia sobie tej „delegacji” i powrotu do „ojczyzny”. Są to tylko moje domysły nie poparte żadnymi dowodami, ale być może nastąpiło pewne małe przesilenie – zwolenników i przeciwników opuszczenia wyspy. Przeciwnicy, powodowani chęcią wypełnienia Misji do końca spalili wszystkie lasy – ostatnią szansę na powrót, ucieczkę. Konsekwencją tego aktu desperacji było to, że społeczność Wyspy Wielkanocnej, aż po kres swoich dni stała się jej „kustoszem”.

Wyspa Wielkanocna w swoich „muzealnych zbiorach” ma jeszcze kilka innych, równie ciekawych eksponatów:

Moai - drewniana rzeźba

Moai – drewniana rzeźba

Drobne posążki i rzeźby – wykonane w drewnie i kamieniu. Najbardziej charakterystycznym elementem tych rzeźb jest bródka.

Remiro drewniany naszyjnik dawnych królów W. Wielkanocnej – czyli Dualizm raz jeszcze.

Moai papa

Moai papa

Figurki kobiece Moai papa – figurki „Wenus”.

Rongo– rongo – zagadkowe drewniane tabliczki pokryte niezwykłymi hieroglificznymi znakami.

Wyspa Wielkanocna, podobnie jak wcześniej wspomniane cywilizacje, wypełniwszy swoją Dziejową Misję: „zaczyna się, upadku, opuścili, przenieśli się, kataklizm”, stała się niezrozumiała dla swoich bezpośrednich następców: „zaczęła się nowa epoka, nagły i nieoczekiwany koniec”. Dokonania grupki „wybrańców”, którzy narażając się na ryzyko (konieczność) zerwania kontaktu z macierzą, budując (cała wyspa) i kultywując w postaci ceremonii (wioska Orongo) symbol odradzania się Życia (Megacykl), w istocie zasługują na to, by nazwać ich dokonania oraz tym bardziej ich samych, mianem fenomenu.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Visits
Weather condition