Get Adobe Flash player

Houses of the Holy – czyli Houses of Parliament

Houses of the Holy

pobrane

Wszystkie poprzednie okładki płyt, miały swoje symboliczne znaczenie. Nie inaczej jest i z piątym krążkiem zespołu – Houses of the Holy. Tak jak w przypadku symbolu Sandy Denny z czwartej płyty, który zamieszczony jest obok tytułu piosenki The Battle of Evermore, tak ta piąta płyta Houses of the Holy, stanowi kwintesencję czterech poprzednich płyt. By wyjaśnić na czym polega to dopełnienie, potrzebne jest selektywne sięgnięcie do źródła – nie do tego oficjalnego, które tylko wprowadza w błąd i skierowuje tok myślenia na boczne tory, ale do ludowych podań, ponieważ, jak sądzę, to właśnie na ich kanwie producent płyty oparł swoją wiedzę niedostępną profanom. Najpierw kilka cytatów.

The cover art for Houses of the Holy was inspired by the ending of Arthur C. Clarke’s novel Childhood’s End. The cover is a collage of several photographs which were taken at the Gigant’s Causeway, Northern Ireland, by Aubrey Powell of Hipgnosis. The two children who modelled for the cover were siblings Stefan and Samantha Gates. […] The inner sleeve photograph was taken at Dunluce Castle nearby the Causeway.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Houses_of_the_Holy 

360px-Causeway-code_poet-4

Grobla Olbrzyma (także: Droga Olbrzymów, ang.Giant’s Causeway, irl. Clochán na bhFómharach) – oryginalna formacja skalna na wybrzeżu Irlandii Północnej (hrabstwo Antrim) składająca się z ciasno ułożonych bazaltowych kolumn. […] Według irlandzkiej legendy Groblę wybudował olbrzym Finn MacCumhaill (Finn McCool), przywódca wojowniczej bandy Fianna, który chciał przejść do Szkocji suchą stopą i tam pokonać swojego odpowiednika. Jednak, gdy przeszedł i zobaczył, jak wielki jest szkocki olbrzym, w panice uciekł i z pomocą swojej żony przebrał się za dziecko. Gdy szkocki olbrzym przybył do Irlandii i zobaczył „dziecko”, przeraził się. Jeśli tak duże jest dziecko, to jak wielki musi być dorosły.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Grobla_Olbrzyma

384px-Dunluce_Castle

Dunluce Castle (from Irish: Dún Libhse) is a now-ruined medieval castle in Northern Ireland. It is located on the edge of abasalt outcropping in Cantry Antrim (between Portballintrae and Portrush), and is accessible via a bridge connecting it to the mainland. […] A local legend states that at one point, part of the kitchen next to the cliff face collapsed into the sea, after which the wife of the owner refused to live in the castle any longer. According to a legend, when the kitchen fell into the sea only a kitchen boy survived, as he was sitting in the corner of the kitchen which did not collapse.

Miejscowa legenda mówi, że w pewnym momencie część kuchni obok klifiu upadła do morza, po tym żona właściciela nie chciała żyć w zamku dłużej. Według legendy, kiedy kuchnia spadła do morza tylko chłopiec kuchenny przeżył, bo siedział w kącie kuchni, która nie upadła.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Dunluce_Castle

W tym momencie sprawa wydaje się niezbyt zrozumiała, dlatego też zanim cokolwiek napiszę o ilustracjach zamieszczonych na okładce albumu, należy skupić uwagę na tytule utworu, albowiem to w rozszyfrowaniu jego ukrytego znaczenia tkwi sedno problemu.

Tak jak w przypadku piosenki: Four Sticks (szósta pozycja z czwartej płyty), w której jej autorzy posłużyli się pewnym skrótem myślowym, tytuł tego utworu ma swoje „podprogowe”, symboliczne znaczenie. I tak – pierwszy segment tytułu: Houses ma swoje konkretne i jedyne w swoim rodzaju przyporządkowane. Jest to ni mniej ni więcej tylko: Houses of Parliament.

The Houses of Parliament, also known as the Palace of Westminster, is the seat of the two parlimentaryhouses of hte United Kingdom: the House of Lords and House of Commons. (link)- http://www.aviewoncities.com/london/housesofparliament.htm 

Powtórzę. Pierwszy segment tytułu stanowi zaszyfrowaną informację o dwóch izbach angielskiego parlamentu: Izbie Lordów i Izbie Gmin. Drugi segment tytułu: of the Holy – znaczy święty, poświęcony, przenajświętszy. Zatem, jak sądzę chodzi w tym przypadku o jakieś święte miejsce, w którym mieszczą się jakieś dwa ugrupowania, nieco różniące się od siebie, ale w gruncie rzeczy łączy je jakaś jedna idea, jeden ważny cel. Można w tym miejscu dywagować o jakie miejsce chodzi, o jakich to dwóch grupach, mających jeden cel chodzi, ale należy cały czas mieć na uwadze kontekst tak tego utworu (Giant’s Causeway, Dunluce Castle), jak i kontekst ideogramu symbolu Sady Denny – piąty symbol – eter. Ze wszystkich poprzednich moich wpisów wynika, iż cały dotychczasowy dorobek literacki zespołu ukierunkowany jest w jednym konkretnym celu – by za pomocą zakodowanych informacji przekazać mam wiedzę o człowieku odkąd tylko pojawił się na horyzoncie historii. Ale ta podróż nie jest tylko i wyłącznie materialistyczną fakultatywną karuzelą ewolucji, ale ma w sobie pierwiastek mistycznego determinizmu. Poniższy fragment z książki Gloria olivae – rozdział Zakończenie, kwestię tą dość dobrze doprecyzowuje.

Otóż, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystko to, co do tej pory dzięki tej książce już wiemy a w szczególności: informacje dotyczące „śmierci klinicznej”- (Życie po życiu – Raymonda A. Moody), „film w mózgu”, męczeńską śmierć Jezusa i obietnicę zmartwychwstania, oraz całość zagadnień związanych z problematyką cykliczności wszechświata, to tym łatwiej zrozumiemy dlaczego twórcy Biblii w wersie 1.26 w Genesis, użyli stwierdzenia Bóg w liczbie mnogiej – „Uczyńmy Człowieka na obraz nasz”.

To co zostało zaszyfrowane w Objawieniu świętego Jana w końcowych jego wierszach – „Klęska Szatana”, „Nowe Niebo i Nowa Ziemia”, „Wieczne panowanie Chrystusa”, jednoznacznie ukierunkowuje w stronę ostatecznego wniosku, iż Bóg, który dla jednych jest „Starcem z siwą brodą”, dla drugich „Bóstwem z brodą”, a jeszcze dla innych „Jaźnią”, czy „Kwintesencją”, etc, jest niczym innym tylko „Życiem z poprzedniego wcielenia”, które nie umarło bezpowrotnie, ale zgodnie z powiedzeniem „non omnis moriar”, nadal żyje. Czy w formie niematerialnej, czy jakiejkolwiek innej, tego na obecnym etapie „ewolucji” naszej nauki nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Naszym przeznaczeniem jest „królestwo boże” – gdzie Bóg będzie żył z Człowiekiem, a Człowiek z Bogiem, po którym to czasie nastąpi druga, „niewdzięczna” część megacyklu. Później my, czyli wszyscy ci, którzy teraz są oraz ci, którzy będą w „Bogu”, będziemy „Bogami”- zaczniemy nowy Megacykl, jednakże nie na „Nowej Ziemi”, ale „najpierw” w „Niebie”.

To właśnie my – ci, którzy w tym cyklu żyli i „umarli” oraz ci, którzy żyją i „umrą”, będziemy „Trójkątem skierowanym ku dołowi” i będziemy mogli tylko „bezsilnie” patrzeć i czekać na stosowny moment, aż w jakimś miejscu Nowego Wszechświata powstanie taki Układ Planetarny, w którym będą odpowiednie warunki ku temu, by mogło tam zagnieździć i rozwinąć się Nowe Życie.

Ciąg dalszy już znasz: nowa „Ewolucja”, nowa „Edukacja”, nowe „Absolutorium” i „Dyplom” oraz nowe „Królestwo Boże”, w którym nastąpi nowe „Zmartwychwstanie”. Kiedy i w którym to megacyklu nasi poprzednicy doszli do takiego stopnia rozwoju, by w kosmiczne perpetuum mobile wpleść ludzkie – człowiecze perpetuum mobile (czy dzieje się to po raz pierwszy, czy kolejny – jest to zupełnie nieistotne) każdy z nas „wkrótce” się o tym przekona. Jedno jest pewne: po jednym megacyklu, zawsze jest następny megacykl. Nie na darmo rabin Ben Akiba, przy każdej okazji mawiał „Wszystko już było”. I to jest cała tajemnica wersu 1.26 w Genesis.

Żadna, nawet najdoskonalsza i najbardziej przekonywująca argumentacja, nie zastąpi autopsji, której niepodważalność autentyzmu uśmierzy wszelki sceptycyzm.

Reasumując: w koncepcji twórców płyty Houses of the Holy jest, będzie miejscem spotkania się dwóch różnych „grup” – „Lordów”, którzy obecnie przebywą w innym „stanie skupienia”, oraz „Izby niższej”, która w rzeczy samej jest niższa, jednakże stan jej skupienia jest jak najbardziej stały – lecz do czasu kiedy nasza klepsydra, w dolnej pozycji osiągnie swoją maksymalną wagę. Takim to sposobem, za pomocą jednego krótkiego idiomu, twórcy płyty zakodowali treści, które od wieków stanowią esencję większości filozoficznych, religijnych i naukowych dociekań. Na potwierdzenie tego, iż taka jest „etymologia” tytułu tej płyty, poniżej przedstawiam moją interpretację obu ilustracji.

Teraz kolej na ilustracje okładki.

housesoftheholy

The two children who modelled for the cover were siblings Stefan and Samantha Gates. The photo shoot was a frustrating affair over the course of ten days. Shooting was done first thing in the morning and at sunset in order to capture the light at dawn and dusk, but the desired effect was never achieved due to constant rain and clouds. The photos of the two children were taken in black and white and were multi-printed to create the effect of 11 individuals that can be seen on the album cover. The results of the shoot were less than satisfactory, but some accidental tinting effects in post-production created an unexpectedly striking album cover.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Houses_of_the_Holy

Dzieci wspinające się po schodkach na szczyt wielkiej „piramidy” zbudowanej z zazębiających się bazaltowych kolumn, symbolizują to wszystko o czym była wcześniej mowa – długą drogę drogę człowieka: od nieświadomego jeszcze swoich możliwości i nieznającego pojęcia sacrum bezideowego hominida, do olśnionego przez „opatrzność” wizją „szerokopasmowego łącza”, dzięki któremu znał i wiedział dokładnie tyle ile powinien. Jak z tej wiedzy ów człowiek wtedy skorzystał, to już inna sprawa. W tej chwili najistotniejsza jest właściwa interpretacja ilustracji okładki. Jak widać najważniejszym celem dla tych dzieci jest szczyt wzniesienia, na który wspinają się po schodkach – szczeblach systematycznej (a nie ekspresowej) edukacji.

housesinside

Równie ciekawa jest ilustracja zamieszczona wewnątrz okładki. U podnóża ruin Dunluce Castle stoi jakaś postać, która w wyciągniętych rekach trzyma jakiś podłużny przedmiot. Biorąc pod uwagę to co o tym zamku głosi miejscowa legenda, oraz zakładając, iż Jimmy Page dość krytycznie odnosił się do wcześniejszych projektów okładki, sądzę że kwestia tej ilustracji nie jest aż tak banalna, jak się do tej pory zdawało. Jest to tylko moje przypuszczenie, ale potwierdzone bardzo poważnymi przesłankami, że postacią stojącą u stup ruin jest nie kto inny tylko właśnie główny animator całego tego wielkiego projektu „podprogowej dyskografii” zespołu Led Zeppelin – Jimmy Page.

Fakt interesowania się przez niego okultyzmem, postacią Aleistera Crowleya, jest główną poszlaką. Przyglądając się bliżej tej postaci z ilustracji, można z dużą dozą prawdopodobieństwa dojść do wniosku, iż tą postacią stojącą u podnóża ruin jest sam Jimmy – trzymający w wyciągniętych ramionach gitarę, natomiast „snop światła” padający na niego, kojarzy mi się ze strumieniem jaźni, wiedzy, etc, dzięki któremu osiągnął on, dostępny tylko dla nielicznych, tak niezwykły zasób możliwości. Jakkolwiek by to nazwać, to zapewne za sprawą tego spiritus movens powstała cała jego literacko-muzyczna twórczość. Siedzący w kącie kuchni chłopiec, który przeżył katastrofę budowlaną zamku z legendy o Dunluce Castle – to nasz mały Jimmy, który (uratował się) uratował dla nas fragment „przeszłości”. Według legendy, kiedy kuchnia spadła do morza tylko chłopiec kuchenny przeżył, bo siedział w kącie kuchni, która nie upadła.

I to by było na tyle. Następne wpisy będą egzegezą tekstów i utworów, zamieszczonych na piątej płycie zespołu.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
Visits
Weather condition