Get Adobe Flash player

Książka „Gloria olivae” – rozdział: zakończenie

Tak trochę do poczytania dla zainteresowanych, a zarazem by nieco zachęcić różnych jednorazowych odwiedzających ten blog do dogłębniejszej jego lektury – poniżej przedstawiam podsumowanie książki Gloria olivae – czyli kwintesencja tego wszystkiego co zawiera w sobie gnoza Manuskryptu Voynicha, i „przepowiedni” Nostradamusa.

Zgodnie z konwencją tej książki, każdy z jej rozdziałów, oprócz wstępu i zakończenia, opatrzony został tytułem, który w syntetyczny i intrygujący zarazem sposób, ujmuje całość zagadnienia. Jednakowoż, gdybym miał sformułować jakąś myśl przewodnią tego „summa summarum”, to byłby z pewnością – Czas, a jak dotąd nie spotkałem się z lepszym jego określeniem niż to, które pochodzi z narodowego eposu Indii p.t. „Mahabharata”: Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w nie kończącym się ciągu, który nazywamy Czasem. Człowiek będzie musiał pojąć czas i opanować go. Albowiem Czas jest nasieniem Wszechświata”.

Sentencja ta stanowi doskonałą ilustrację istoty rzeczy, która legła u podstaw wszystkich działań, nie tylko Człowieka – Ucznia, ale też i Boga – Nauczyciela. „Mahabharata” opowiada o walkach dwóch wrogich sobie dynastii Pandawów i Kurawów, i właśnie ta „walka” antagonistycznych sił „Dobra” i „Zła” jest podstawą całego Wszechświata. Dzięki temu „perpetuum mobile” – cyklicznemu ruchowi, od niebytu – Kolaps, do istnienia – Wielki Wybuch, w środkowej jego fazie, niczym Feniks z popiołów, odradza się Nowe Życie. No właśnie Nowe Życie, wszystko na to wskazuje, że Człowiek jest tym ostatnim ogniwem, najdoskonalszą emanacją tego Życia. Powoli zniewalająca niektórych jego przedstawicieli – anomia, niestety tego nie potwierdza.

Szanowny czytelniku, wiesz już wszystko (z oczywistych względów tyle, na ile pozwala na to Edukacja Człowieka – punkt 21 rozdz. XXXVII), jednakże pozwoliłem sobie, niejako na deser, zostawić rozwiązanie jeszcze jednego „węzła gordyjskiego”, a który to węzeł zaszyfrowany został w Genesis – patrz punkt 7 rozdz, V. Aby zrozumieć wyjątkowość i doniosłość dzieła, którego jesteśmy drobnym i zadawało by się, że niewiele znaczącym, ale w gruncie rzeczy, bezcennym i niepowtarzalnym, elementem, a zarazem także, by nie wpaść w koleiny uprzedzeń czy też mylnych wniosków, koniecznym będzie dokonanie małej retrospekcji wszystkiego co o Człowieku mówi „gnoza” tej książki.

Zaiste długą przeszliśmy drogę, pełną zakrętów i pułapek, a początki (pomińmy na razie historię powstania Wszechświata, narodzin pierwszych organizmów i darwinowską Ewolucję) były nas wyraz nieciekawe – po naszym „starszym bracie”- Neandertalczyku, pozostała tylko pomięć i szacunek o jego, niemożliwych do spełnienia, wysiłkach. Z chwilą pójścia Człowieka do „Przedszkola”, zakończył się czas „niemowlęcy”. Następne etapy jego (naszej) „Edukacji” to: „Szkoła podstawowa”, którą niestety zmuszony był powtarzać, „Szkoła średnia”, zakończona symbolicznym „świadectwem dojrzałości” (dowody potwierdzające wiedzę o Megacyklu i roli Boga – Stwórcy w dziele odradzania się Życia – czyli „Arka”), a na koniec „Szkoła wyższa” – najtrudniejsza ze wszystkich dotychczasowych – Wielki Sen. Po okresie intensywnej Nauki – „Absolutorium”- czyli Druga część Klamry, gdzie to Przeszłość „spotka się” z Przyszłością. Czy ta Edukacja zakończy się Dyplomem, zależy to tylko od nas samych. Pozostaje tylko przypomnieć przyświecające całej tej Nauce motto: Żeby zrozumieć swoje błędy, trzeba je najpierw zrobić. (Najdobitniej przekonali się o tym różni „poszukiwacze straconego czasu”). Prawda ta uwidacznia deterministyczną Rolę Najwyższego, która objawia się również poprzez wyrażenie swej Woli jednostce, implikującej później historię całych narodów i cywilizacji. W chwilach szczególnego zagrożenia, wtedy gdy „wahadło historii” wychylało się nazbyt mocno w jakąś stronę, konieczna było jego bardziej zdecydowana interwencja. Inną bardzo ważną, wartą przypomnienia kwestią, jest to, w jaki sposób dokonała się ta cudowna przemiana istoty stojącej na szczycie Królestwa Zwierząt, w Człowieka.

Co, bo kto już wiemy, przyczyniło się do tego, że ta transformacja była w ogóle możliwa. Najprostszą z możliwych definicji, wyjaśniającą ten problem, jest Konkluzja: Fallus – czyli nieustanne i świadome pobudzanie przywspółczulnego układu nerwowego w połączeniu z mózgiem, jest najważniejszym „twórcą” inteligentnego Człowieka. Jeśli do tego dodamy trzeci z głównych czynników – testosteron oraz jego akcelerator – wysiłek fizyczny, to okaże się, że tym oczekiwanym skutkiem jest wynikająca z tego wszystkiego – neurogeneza.

Potwierdzeniem tego zasadniczego wniosku są przedstawione na stronach tej książki, różnego rodzaju „dowody pośrednie” np.: Bonobo, Obrzezka, Trzy etapy – dziecko w łonie matki, młodzież i czterdziestolatek, że już o „tajemniczych” Misteriach, Jodze, Sybilli, Prorokach, czy Wizjonerach nie wspomnę. A propos testosteronu, to wpływ tego hormonu odczuwają nie tylko mężczyźni. Właśnie dzięki temu „eliksirowi życia” kobiety doświadczają fenomenu długowieczności, a dobrodziejstwo to zawdzięczają działalności kory nadnerczy, która uwidacznia się już po ustaniu menopauzy.

Zanim o istocie „węzłowego problemu”, chwil parę chciałbym poświęcić wszystkim tym sprawom czy też miejscom, których to z powodu niedopatrzenia, a w niektórych przypadkach, z racji ich już wcześniejszego omówienia, pominąłem. A zatem, najbardziej „poszkodowanymi” w tym wszystkim są z pewnością antenaci mieszkańców „Wielkiego Buta”. Panteon bogów Rzymskich, nie tylko, że jest tożsamy z greckimi, ale też w swej warstwie ukrytej symboliki, miał dla ich „wtajemniczonych” podobną wartość. Takoż ma się rzecz z bóstwami Skandynawskimi, Celtyckimi, Słowiańskimi, czy bóstwami wyznawców Hinduizmu.

Równie wspaniałą kulturę, porównywalną z wszystkimi innymi omówionymi cywilizacjami, stworzyli Etruskowie. Ich wierzenia, „grobowce”, malowidła ścienne, język, sztuka, wyroby złotnicze, stawiają ich w równym rzędzie z tymi „cudami świata”, jakie pozostały po starożytnej Grecji, Egipcie, Sumerze, itp. Etruska nekropolia w Cerveteri, ze swoimi tumulusami i „komorami grobowymi”,w „zadziwiający”sposób przypomina Newgrange czy Wzgórze Tara. Równie ciekawe i pozostające jak do tej pory w „uśpieniu” są: „niezwykła” wiedza astronomiczna Dogonów, kościoły wykute w skale – pierwszych chrześcijan – esseńczyków w Aksum, „zagubione” miasto Petra, architektoniczny plan ateńskiego Akropolu – „Kobieta”, Extersteine – dawne „pogańskie” miejsce kultu z „astronomicznym obserwatorium”.

Począwszy od zaszyfrowanej informacji, znajdującej się w Studni Martwego Człowieka – jaskinia Lascaux, poprzez petroglify np. Peterborough, Nil z Międzyrzeczem i z Murem Chińskim, rysunki naskalne ludzi kultury Nazca, „fenomenalną” Wyspę Wielkanocną, Drogę Umarłych w Teotihuacan, aż po Leonarda da Vinci i innych wizjonerów, że wymienię tylko kilka tych najbardziej spektakularnych, z całej plejady, przykładów świadczących o Kulcie Człowieka Ptaka – to wszystkie one świadczą o tym, iż to właśnie my, którzy dzięki braciom Wraight wznieśliśmy się w powietrze, jesteśmy adresatami wszystkich tych „kodów z przeszłości”, i jak wskazuje na to diagram Ofitów, znajdujemy się właśnie w najbardziej przełomowym momencie, nie tylko Historii Człowieka, ale i całego Wszechświata.

Dlatego też, wszystko to co Człowiek robił, czym żył, i co tworzył: Ewolucja, Edukacja, Cywilizacje, Kultury, Religie, Wielki Sen, itp., były tylko przygotowaniem do tego, o czym „mówi” Objawienie św. Jana – Królestwo Boże.

Jeżeli w początkowych rozdziałach tej książki pisałem, że: – „Dualizmem przeciwstawnych sobie zasad – męskiej i żeńskiej, Człowiek „przedpotopowy” daje nam do zrozumienia, że podstawą naszej egzystencji jest jedność przeciwieństw, co w ogólniejszym znaczeniu odnosi się to do cykliczności Wszechświata” – (rozdz. X); czy też – „Tworząc z takim poświęceniem tak ogromne „pamiętniki”, każda z tych wielkich cywilizacji miała na celu nie tylko to, by pochwalić się swoim poziomem wiedzy, ale abyśmy my ludzie z epoki „Człowieka ptaka” nie musieli otwierać już raz otwartych drzwi” – (rozdz. XV); a także – „Kosmicznej wielkości symbol Dualizmu – Słońca i Księżyca, „Dobra” i „Zła”, przetrwał do naszych przodków, by we właściwym momencie potwierdzić, że w czasach „przedpotopowych” Człowiek popełnił błąd. Jednocześnie ta „Arka”, niczym kod z Pionieera, ma być informacją, która obali wszelkie błędne teorie i hipotezy, jeszcze nie w pełni „dojrzałego” Człowieka, dzięki któremu wszyscy ci zmarli już jej budowniczowie, będą mogli powrócić do „życia”. – (rozdz. XV); a później, że – „Twórcy Genesis całą swoją wiedzę dotyczącą powstania Życia na Ziemi i Historii Człowieka uczynili tak „niedostępną”, by Człowiek podczas „Wielkiego Snu” poświęcił swój czas na naukę w najważniejszej „szkole życia – na „Uniwersytecie”, „Przez wszystkie strony tej książki przewijała sie prawda o Czterech Stopniach dochodzenia Człowieka do Królestwa Bożego, które będzie ostatnim, najważniejszym etapem nauki, kiedy to mając już „Dyplom” w kieszeni, będzie na tyle mądry by oddzielić ziarno od plew, prawdę od fałszu, dobro od zła”. – (rozdz. XXXVII); oraz – „Wizjonerzy pisząc swoje proroctwa, piszą je nie dla współczesnych, ale dla Człowieka znanego z „Kultu Ptaka”, by ten w czasie największego przełomu w jego życiu, jakim będzie (jest) przebudzenie się z „Wielkiego Snu”, nie „przeraził się”, ale tym łatwiej, bo bez żadnych stresów, pojął, że ta rzeczywistość, która go otacza, była, jest i będzie, niezależnie od tego w jakim akurat miejscu nauki on się znajduje”. – (rozdz. XXXVIII) – to każda z tych racji z osobna i wszystkie razem wzięte, są częścią tej samej „Racji Nieuchronności Biegu Czasu”, której nic ani nikt, przeciwstawić się nie może. Tylko i wyłącznie dzięki tej Opatrzności Bożej „Nieuchronność” ta nie jest zdana na łaskę „Przypadku”, a na dobrze przemyślaną i nie znoszącą fakultatywnościKonieczność”. I ten właśnie imperatyw legł u podstaw takiej różnorodności motywów, na które wpływ i niewątpliwą inspirację miał „Największy z Olbrzymów”.

Zgodnie z ogólnie znanym sloganem, a który stanowi końcową myśl, arcyważną uwagę rozdziału XXXI – „Wszystko w swoim czasie”, a także mając cały czas w pamięci analogiczną przestrogę – pointę rozdziału XXVI – „Nie należy poganiać czasu – to co ma się zdarzyć, na pewno się zdarzy, lecz decyzję o tym kiedy, podejmie nasz Ojciec i na nic się zdadzą nasze mniemania”, oraz zgodnie z ideą tego „podsumowania”, nadszedł właściwy ku temu właściwy moment by rozplątać ostatni ze znanych mi, a skutecznie jak dotąd pozostający w „ukryciu”, „gordyjski węzełek”.

Otóż, jeśli weźmiesz szanowny czytelniku pod uwagę wszystko to, co do tej pory dzięki tej książce już wiesz, a w szczególności: informacje dotyczące „śmierci klinicznej”- (Życie po życiu – Raymonda A. Moody) – rozdz. XV, „film w mózgu”- rozdz. VIII, męczeńską śmierć Jezusa i obietnicę zmartwychwstania – rozdz. XXI, oraz całość zagadnień związanych z problematyką Cykliczności Wszechświata, to tym łatwiej zrozumiesz dlaczego twórcy Biblii w wersie 1.26 w Genesis, użyli stwierdzenia Bóg w liczbie mnogiej – „Uczyńmy Człowieka na obraz nasz”. To co zostało zaszyfrowane w Objawieniu św. Jana w końcowych jego wierszach – „Klęska Szatana”, „Nowe Niebo i Nowa Ziemia”, „Wieczne panowanie Chrystusa”, jednoznacznie ukierunkowują w stronę ostatecznego wniosku, iż Bóg, który dla jednych jest „Starcem z siwą brodą”, dla drugich „Bóstwem z brodą”, a jeszcze dla innych „Jaźnią”, czy „Kwintesencją”, itp., jest niczym innym tylko „Życiem z poprzedniego wcielenia”, które nie umarło bezpowrotnie, ale zgodnie z powiedzeniem „non omnis moriar”, nadal żyje. Czy w formie niematerialnej, czy jakiejkolwiek innej, tego na obecnym etapie „ewolucji” naszej nauki nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Naszym przeznaczeniem jest królestwo Boże – gdzie Bóg będzie żył z Człowiekiem, a Człowiek z Bogiem, po którym to czasie nastąpi druga, „niewdzięczna” część Megacyklu. Później my, czyli wszyscy ci, którzy teraz są oraz ci, którzy będą w „Bogu”, będziemy „Bogami”- zaczniemy nowy Megacykl, jednakże nie na „Nowej Ziemi”, ale „najpierw” w „Niebie”.

To właśnie my – ci, którzy w tym cyklu żyli i „umarli” oraz ci, którzy żyją i „umrą”, będziemy „Trójkątem skierowanym ku dołowi” i będziemy mogli tylko „bezsilnie” patrzeć i czekać na stosowny moment, aż w jakimś miejscu Nowego Wszechświata powstanie taki Układ Planetarny, w którym będą odpowiednie warunki ku temu, by mogło tam zagnieździć i rozwinąć się Nowe Życie.

Ciąg dalszy już znasz: Nowa „Ewolucja”, Nowa „Edukacja”, Nowe „Absolutorium” i „Dyplom” oraz Nowe „Królestwo Boże”, w którym nastąpi Nowe „Zmartwychwstanie”. Kiedy i w którym to Megacyklu nasi poprzednicy doszli do takiego stopnia Rozwoju, by w Kosmiczne Perpetuum Mobile wpleść Ludzkie – Człowiecze Perpetuum Mobile (czy dzieje się to po raz pierwszy, czy kolejny – jest to zupełnie nieistotne), każdy z nas „wkrótce” się o tym przekona. Jedno jest pewne: po jednym Megacyklu, zawsze jest następny Megacykl. Nie na darmo rabin Ben Akiba, przy każdej okazji mawiał „Wszystko już było”. I to jest cała tajemnica wersu 1.26 w Genesis.

Żadna, nawet najdoskonalsza i najbardziej przekonywująca argumentacja, nie zastąpi autopsji, której niepodważalność autentyzmu uśmierzy wszelki sceptycyzm.

Wiemy już kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, jaki jest nasz cel, jakie pokusy i zagrożenia, pozostaje tylko z ufnością w sercu, zachowując jednak trzeźwość umysłu, poddać się „Nieuchronnej Konieczności” – „być skałą i nie poddać się”. We wstępie pisałem, że: „Najdoskonalszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić jest zrozumienie tych dziedzin – Wiary i Nauki – jako Całość. Jednostki te, w parze ze sobą, tworzą Jedność – jedno bez drugiego daje zafałszowany obraz rzeczywistości”. Tym co zapewnia skupienie się tych przeciwstawnych wartości, jest nasz Ojciec – „Wielki Anestezjolog”, który tak jak kiedyś spowodował rozszczepienie „jednego nieskazitelnie białego światła” na wiele „różnokolorowych światełek”, tak teraz gdy „Czas Wielkiego Snu” dobiegł końca, równie skutecznie przyczynia się do skupienia tych „światełek” z powrotem, w jedno „oczekiwane od zawsze” „światełko” jakim jest „Wiara Babel”. Pozostając w konwencji „skupiania” i „Jedności”, to stać się to może tylko wtedy, gdy za pomocą symbolicznego „Pryzmatu” (czy raczej jego odwrotności), połączymy symbolikę „Kamienia Filozoficznego”, „Kwadratury Koła” i „Perpetuum Mobile” w „Całość”. Odnosi się to także do sentencji rozdziału XXXV – „IN GOOD WE TRUST”

Mam nadzieję, że „rzeczywistość” tej książki, będzie skutecznym środkiem wybudzającym Człowieka z „Narkozy”. Pora obudzić się i zaczerpnąć „rzeczywistego powietrza”. Komu zaś „powietrze” to nie wystarcza, lub co gorsza próbowałby „obrażając Prawdę”, „niedostrzec” zamieszczonych w tej książce faktów i wynikających z nich wniosków, niech „pójdzie po rozum do głowy”, tam właśnie znajduje ujście jej najważniejszy atrybut – Mądrość.

To, o czym wieszczył Malachiasz – wypełniło się – „Gloria Olivae” – nie znaczy Chwała oliwki, ale zgodnie z pewnym pouczającym powiedzeniem – „Oliwa sprawiedliwa, bo na wierzch wypływa”.

Niech więc tego „oleum”, drogi czytelniku, ci nie zabraknie, niech sprawiedliwości stanie się zadość, ponieważ: „Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy Czasem. Człowiek będzie musiał pojąć czas i opanować go. Albowiem Czas jest nasieniem Wszechświata”.

Spis treści

Wstęp

I. System Doktora Smoły i Profesora Pierza – czyli trochę Kosmologii.

II. Dwa szczegóły – czyli trochę Historii Życia na Ziemi.

III. Neandertalczyk! – czyli trochę Archeologii.

IV. Fallus – czyli Konkluzja – część Pierwsza.

V. Genesis – czyli Pierwsza część Klamry.

VI. Przedszkole – czyli trochę Sztuki.

VII. Szkoła – czyli rzecz o Einsteinie.

VIII. Mózg – czyli Konkluzja – część Druga.

IX. Bonobo – czyli Konkluzja – część Trzecia – oraz sama Konkluzja.

X. Arka Noego – czyli trochę Architektury.

XI. Kobieta – czyli Księżyc.

XII. „Wenus” – czyli Konkluzja – część Czwarta.

XIII. Mężczyzna – czyli Słońce – część Pierwsza – Głowa.

XIV. Mężczyzna – czyli Słońce – część Druga – Podbrzusze.

XV. Mężczyzna – czyli Słońce – część Trzecia – Serce i coś jeszcze.

XVI. Judaizm – czyli Konkluzja – część Piąta.

XVII. Nurek Delijski – czyli trochę Filozofii.

XVIII. Buddyzm – czyli Antidotum na Podglądaczy.

XIX. Mur Chiński – czyli Przesłanie.

XX. Wyspa Wielkanocna – czyli Fenomen.

XXI. Chrześcijaństwo – czyli Wielki Sen.

XXII. Islam – czyli Proporcjonalność odwrotna.

XXIII. Ameryka Północna – czyli In Memoriam.

XXIV. Ameryka Środkowa – czyli Rok 1519.

XXV. Ameryka Południowa – czyli Bardzo „dziwne” podobieństwa.

XXVI. AntyEpimenides – czyli rzecz o „Poganiaczach Czasu”.

XXVII. Masoni – czyli Kamuflaż.

XXVIII. Alchemia – czyli rzecz o „Poszukiwaczach straconego Czasu”.

XXIX. Różokrzyżowcy – czyli Zabawa w „głuchy telefon”.

XXX. Kabała – czyli Kołysanka dla czytelników „Przewodnika dla zakłopotanych”.

XXXI. Genesis – czyli Pierwsza część Klamry – Suplement.

XXXII. Dziadek – czyli rzecz o Kolumbie.

XXXIII. Ojciec – czyli rzecz o Jeffersonie i innych Ojcach założycielach.

XXXIV. Syn – czyli Bush czy Bushyzm?

XXXV. Krzywa Laffera – czyli „Kocioł bałkański” do kwadratu.

XXXVI. Przesłanie – czyli Cywilizacja Życia czy Cywilizacja Śmierci?

XXXVII. Objawienie św. Jana – czyli Druga część Klamry.

XXXVIII. „Głos wizji” – czyli rzecz o Leonardzie da Vinci, Nostradamusie i Malachiaszu.

XXXIX. „Wizja głosu” – czyli rzecz o Joannie d`Arc, Łucji dos Santos i Faustynie Kowalskiej.

XL. Semiotyka! – (czyli) od Lascaux po Led Zeppelin.

Zakończenie.

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Visits
Weather condition