Get Adobe Flash player

Okładka – czyli diagram ofitów

Pink Floyd (The Piper at the Gates of Dawn)/Led Zeppelin (I, II).

1. Astronomy Domine – czyli „projekcja inteligencji” / Good Times Bad Times czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego

2. Lucifer Sam – czyli Księżyc / Babe I’m Gonna Leave Youczyli powstanie Księżyca

3. Matilda Mother – czyli przed i po impakcie / Your Time Is Gonna Come czyli okres panowania dinozaurów

4. Flaming – czyli „świt nowych czasów” / Communication Breakdown – czyli szybkie zróżnicowanie ssaków

5. Pow R. Toc H. – czyli „Every Man’s Club” (Hominidae) / I Can’t Quit You Baby – czyli Antropogeneza

6. Take Up Thy Stethoscope and Walkczyli „oglądać wnętrze” / How Many More Times – czyli Księga Rodzaju

7. Intersteller Overdrive – czyli „międzygwiezdne przesterowanie” / What Is and What Should Never Be – czyli zbyt wiele naraz

8. The Gnome – czyli Judaizm / Heartbreaker – czyli Judaizm

9. Chapter 24 – czyli Chrześcijaństwo / Living Loving Maid (She’s Just a Woman) – czyli Chrześcijaństwo

10. Scarecrow – czyli Islam / Ramble On – czyli Islam

11. Bike – czyli czasy nowożytne / Moby Dick – czyli średniowieczna masakra.

Powyższe zestawienie w wizualny sposób pokazuje, jakim to utworom zespołu Pink Floyd należy przyporządkować utwory Led Zeppelin. I w tym miejscu kluczowy, falsyfikacyjny moment całego mojego zainteresowania się „twórczością” obu tych zespołów. Jeśli wszystko to co do tej pory twierdziłem i starałem się jakoś uzasadnić ma jakikolwiek sens, to zgodnie z żelazną zasadą logiki, dalszego ciągu należałoby oczekiwać, a wszelkie podobieństwa, których będziemy świadkami, powinny, więcej nawet, muszą mieć jasno określoną i rygorystycznie przestrzeganą kontynuację. Aby to sprawdzić należy z całą uwagą przyjrzeć się następnym utworom z kolejnych płyt obu zespołów. Bardzo proste. Może ktoś zarzucić, iż wszystko jest kwestią interpretacji. OK, każdy ma prawo do swojej opinii, ale pewne, wyłuskane i rozkodowane przeze mnie tropy – okładki, tytuły, fragmenty tekstu, wiodące do rozwikłania jakiegoś problemu, (jakich wiele ich twórcy pozostawili), mają swoje potwierdzenie w jak najbardziej falsyfikowalnych dowodach pośrednich w postaci podlinkowanych tekstów źródłowych. Z pewnością to niewiele, ale i tak wystarczająco dużo by zdyskredytować te nieraz śmieszne i karykaturalne „domysły” z jakimi do tej pory mamy oficjalnie do czynienia, jak na przykład ten dotyczący utworu Led Zeppelin – Ocean, iż jakoby przez przypadek nagrał się dźwięk telefonu.

W kontinuum twórczości zespołu Led Zeppelin ich trzecią płytę w całości przyporządkowałem sprawom i wydarzeniom związanym z historią Stanów Zjednoczonych, zatem zgodnie z powyższym założeniem nie jest już tajemnicą co będzie stanowić osnowę libretta drugiej płyty Floydów. Jak zwykle w takich przypadkach najpierw zajmę się próbą reinterpretacji okładki płyty, której symboliczne znaczenie jest daleko bardziej istotne niż to się różnym „znawcom” potocznie wydaje.

<<<Albumy A Saucerful of Secrets i Ummagumma często określane są, jako ścieżka dźwiękowa pod odloty. Wprawdzie Waters składał wielokrotne dementi na taką narkotyczną interpretację twórczości Pink Floyd, ale trudno uwierzyć, że płyta, jak i oprawa graficzna, targetowane były na straight edgów.

Parę razy zastanawiałem się, co konkretnie przedstawia ilustracja, ale nie dostrzegałem w niej nic szczególnego. Jakiś mistyczno-kosmiczny kolaż. Może ze względu na spaczone kolory, może ze względu na mały format mojej cyfrowej okładki, przeoczyłem, że oprócz zdjęcia zespołu, wmontowane są w nią też inne ilustracje. Dopiero zakup fizycznej płyty i dłuższe szperanie w internecie pozwoliły mi zidentyfikować dwie z nich, stanowiące główną część kolażu.

Pierwsza to scena pochodząca z Marvelowskiego komiksu Strange Tales (nr 158/1967 – rysunki: Severin Marie). Doctor Strange (taki mało u nas znany ale z pewnością super – bohater) przyjmuje wizję od pana o wdzięcznej ksywie „Living Tribunal”. Na okładce wprawdzie dymki wymazano (niedokładnie – spójrz na dolną część okładki), ale jest to ważka chwila – Kosmosowy Magik właśnie oznajmia Doktorowi, że zamierza prewencyjnie zniszczyć ziemię, bo stanowi ona zagrożenie dla świata. Sądząc po tym, że na okładce pozostawiono sylwetki bohaterów, projektantów nie interesował tylko kosmiczny motyw korali planet, ale również samo przeciwstawienie się tych dwóch sił. Założę się, że do tej pory nie zwróciłeś(aś) uwagi na obecność komiksowych postaci.

Żeby rozszyfrować drugi obrazek musimy się cofnąć aż do roku 1583 – jest to stworzona przez Johanna Daniela Myliusa (alchemika i kompozytora) rycina do dzieła „Opus medico-chymicum – Przeciwieństwa w makro- i mikrokosmosie”. W wydaniu Pink Floyd w oczy rzuca się głównie postać maszerującego przez las brodatego dziada. Dla wtajemniczonych okazuje się on być Hermafrodytą trzymającym w ręku dwa topory (Careful with that axe…). Nad jego głową unosi się zodiak, a przy odrobinie dobrej woli można w koronach drzew zaobserwować symbole pierwiastków.

(link)- http://okladki.net/okladki/show/136-pink-floyd–a-saucerful-of-secrets

Wykorzystanie przez autorów kolażu motywu z komiksu wcale nie musi oznaczać podobnego z komiksem przesłania, a w tym przypadku zasada ta ma swoje potwierdzenie w postaci stwierdzenia, iż dwie wyszczególnione na awersie płyty postacie mają zdecydowanie inną rolę do odegrania. Aby wyjaśnić jaka treść wyłania się z tego nieco skomplikowanego rebusu, należy wziąć pod uwagę także i pozostałe jego elementy – czyli w graficznym skrócie pokazane poszczególne etapy formowanie się naszej planety, postacie członków zespołu w jakiś naczyniu lub soczewce, cztery inne naczynia, które przypominają swoim kształtem pojemniki na odczynniki chemiczne, no i wreszcie postać z ryciny do dzieła Johanna Daniela Myliusa „Opus medico-chymicum”. Wszystkie elementy tego kolażu mają swoje symboliczne znaczenie, ale ich umiejscowienie na okładce płyty nadaje mu dodatkowy „podprogowy” wydźwięk.

Dwie główne postacie tego rebusu w istocie personifikują dwie antagonistyczne siły dobra i zła, których symbolikę porównać można tylko do dwóch głównym wzajemnie napędzających się sił, dzięki którym możliwe jest zjawisko cykliczności wszechświata. Tak, tak, jest to ta sama opowieść o jakiej od początku mojej „pisarskiej” działalności nieustannie twierdzę – Gloria olivae, (rozdział I). Cały rebus porównałbym do diagramu ofitów, a jaka wiedza jest w nim zakodowana – o tym również „mowa” w książce, a także na stronach tego blogu – zakładka: Książka, (rozdział XIX). Dla przypomnienia najistotniejszy fragment.

Jak już wielokrotnie na przykładach egipskich piramid, greckiej filozofii itp. starałem się dowieść, że proces powstawania Wszechświata i Życia opiera się na zasadzie cykliczności. Dwie przeciwstawne sobie siły: Jin i Jang, Dobro i Zło, Mężczyzna i Kobieta, Miłość i Nienawiść, reprezentowane są w tym diagramie nie przez dwa stykające się ze sobą duże okręgi, lecz jak logika na to wskazuje – przez dwa środkowe półokręgi, które obrysowuje środkowy, podobnej wielkości co dwa poprzednie – okręg „Życie i Miłość”. To jest właśnie ta „pozytywna” część Megacyklu. Pozostałe, dwa skrajne półokręgi – to „negatywna” jego część, która kiedyś z pewnością nastąpi. Tak wiec dwa duże okręgi – podzielone są na cztery części:

Część pierwsza – symbolizuje początek wszystkiego – Wielki Wybuch, formowanie się gwiazd, planet, Układu Słonecznego i Ziemi; jest tam „tylko” nasz Ojciec – czyli „Bóg – Stwórca Człowieka”.

Cześć druga – mały okrąg podzielony na pół – to nic innego tylko powstanie Życia na Ziemi, zaś część tego koła – Syn symbolizuje Ewolucję Człowieka, a także narodziny i naukę Kromaniończyka, aż po naszą Historię Nowożytną. Jak nietrudno zauważyć, mały okrąg Syn, styka się z okręgiem Prunikos dokładnie w środkowym punkcie dużego okręgu – Miłość. I to właśnie jest punkt, w którym my właśnie się znajdujemy. Jest to przełomowy moment w Historii Miłości – jest to przełomowy moment w naszym Życiu.

Część trzecia – Prunikos – to czas, w którym Bóg będzie w Człowieku, a Człowiek w Bogu – Królestwo Boże, Gwiazda Dawida, Piramidion, Nirwana itp. – najpiękniejsza i najbardziej oczekiwana chwila kiedy to spotkają się ci, którzy odeszli i odejdą, z tymi, którzy byli i będą. Jest to niebieski – a raczej niebiański krąg. Przejście do tego kręgu nie będzie wcale takie szybkie, ani takie proste, nie stanie się to w jednej chwili – pstryk i już tam jesteśmy. Jak to z przełomami bywa, minięcie progu niewiedzy, niemożności, lęków, zadufania, jest bardzo trudne i wymaga czasu. Ile? W gruncie rzeczy zależy to tylko od nas samych, no i oczywiście od naszego Ojca, który spokojnie czeka na właściwy ku temu moment.

Cześć czwarta – Ten czas ogólnej szczęśliwości jednak będzie miał swój kres. Będziemy musieli przejść „Gehennę” i spadniemy do „Tartaru”. Cóż to oznacza? Ano to, że Lewiatan -kosmiczny wąż, w końcu ukąsi własny ogon i skończy się „Mega – Życie”. Te koncentrycznie malejące okręgi – symbolizują „Nienawistną”część Megacyklu – kolaps Wszechświata – rozdz I. I to właśnie oznacza żółty kolor tego okręgu. Jak powszechnie wiadomo, kolor ten kojarzy się z oszustwem i zdradą, jest to kolor zawiści i hańby. Genialnie proste!

Przyporządkowując diagramowi ofitów poszczególne elementy rebusu zamieszczonego na okładce drugiej płyty zespołu Pink Floyd można powiedzieć że: Kosmosowy Magik personifikuje zło – czyli negatywną część megacylku, a Doktor – pozytywną.

Patrząc na okładkę zgodnie z logiką diagramu ofitów – czyli od prawej do lewej, najpierw mamy: pozytywną część megacyklu – czyli Doktora, (duży okrąg z diagramu ofitów).

Pozytywna część składa się z dwu elementów: wspomniane przeze mnie cztery naczynia, które swoim kształtem przypominają pojemniki na odczynniki chemiczne (wielki wybuch i formowane się wszechświata, powstanie życia na Ziemi), a także postać człowieka z ryciny do dzieła Johanna Daniela Myliusa „Opus medico-chymicum” (ewolucja człowieka, a także narodziny i nauka kromaniończyka).

Całą rycinę Johanna Daniela Myliusa należy pojmować jako punkt przełomowy w historii naszego wszechświata, jak i, co zrozumiałe, w historii człowieka, (dwa stykające się duże okręgi w diagramie ofitów).

Teraz czas na negatywną część megacyklu, jak pamiętamy składa się on z dwu części. Na okładce płyty jest to jak to powyżej określiłem: jakieś naczynie lub soczewka, a w nim postacie czterech członków zespołu, (Prunikos – to czas, w którym Bóg będzie w Człowieku, a Człowiek w Bogu – Królestwo Boże, Gwiazda Dawida, Piramidion, Nirwana itp. – najpiękniejsza i najbardziej oczekiwana chwila kiedy to spotkają się ci, którzy odeszli i odejdą, z tymi, którzy byli i będą), oraz w graficznym skrócie pokazane są poszczególne etapy formowanie się naszej planety – tym razem należy patrzeć na element tej grafiki „w odwrotnym” kierunku – kolaps (Będziemy musieli przejść „Gehennę” i spadniemy do „Tartaru”. Cóż to oznacza? Ano to, że Lewiatan – kosmiczny wąż, w końcu ukąsi własny ogon i skończy się „Mega – Życie”).

1. wspomniane przeze mnie cztery naczynia, które swoim kształtem przypominają pojemniki na odczynniki chemiczne

2. postać człowieka z ryciny do dzieła Johanna Daniela Myliusa „Opus medico-chymicum”

3. naczynie lub soczewka, a w nim postacie czterech członków zespołu

4. w graficznym skrócie pokazane są poszczególne etapy formowanie się naszej planety – tym razem należy patrzeć na element tej grafiki „w odwrotnym” kierunku – kolaps

Patrząc od prawej do lewej, to ostatnim elementem rebusu okładki jest postać Magika chcącego zniszczyć Ziemię – jest to oczywiście personifikacja negatywnej części megacyklu.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Visits
Weather condition