Get Adobe Flash player

Animals – okładka płyty

Po chwilowym okresie zajmowania się męskimi problemami pora wrócić do głównego leitmotivu dyskografii zespołu Pink Floyd – czyli do kobiecego curriculum vitae. Większość z wcześniej omówionych przeze mnie płyt zespołu Pink Floyd (oprócz dwóch pierwszych, których tematyką było przedstawienie naszej historii), dotyczyła różnorakich aspektów jej życia, zawsze jednak porządek w przedstawianiu poszczególnych etapów podlegał rygorowi kontinuum czasu. Tym razem też tak jest. Wpis ten dotyczy okładki, zatem tylko na tym się skupię i na samym wstępie powiem, iż to, co oficjalnie na ten temat we wszystkich dostępnych źródłach wiadomo, można spokojnie wrzucić do symbolicznego kosza, albowiem ma to tyle wspólnego z prawdą, ile wspólnego ma Droga Mleczna z drogą do mleczarni.

Jakimi aspektami kobiecego życia zajmuje się płyta studyjna Ummagumma już wspominałem. Do tego trzeba dodać wszystko to co zdołałem wydedukować z treści i okładek trzech bardzo istotnych i jak się okazuje komplementarnych niej płyt: piątej – Atom Heart Mother, szóstej – Meddle, i siódmej – Obscured by Clouds. Jest to bardzo ważna informacja, która pomoże zrozumieć sens tak okładki płyty Animals, jak i zamieszczonych na niej utworów.

Zapewne niewiele, albo może nawet i nic, konkretnego z tego co napisałem jeszcze nie wynika, ale tak ma być, albowiem bez przedstawienia informacji o wcześniejszych wersjach okładki, zaproponowanych przez Storma Thorgersona, wszelkie próby zmierzenia się z meritum tematu wydają się być bezcelowe.

<<<Muzycy Pink Floyd, niemal od początku istnienia zespołu – konkretnie od swojego drugiego albumu, „A Saucerful of Secrets”z 1968 roku – ściśle współpracowali z designerską firmą Hipgnosis, prowadzoną przez Storma Thorgersona i Aubreya „Po” Powella. Warto dodać, ze pierwszy z nich był znajomym Rogera Watersa i Syda Barretta jeszcze z czasów studenckich; grali w jednej drużynie rugby. To właśnie dzięki pracom dla Pink Floyd, Hipgnosis stali się jednymi z najbardziej cenionych projektantów okładek (później z ich usług korzystali m.in. Wishbone Ash, Led Zeppelin, ELP, Genesis, Black Sabbath i Scorpions). Przez niemal dekadę Floydzi akceptowali wszystko, co podsuwał im duet grafików – bez względu czy był to kolarz złożony z cudzych prac („A Saucerful of Secrets”), zdjęcie krowy („Atom Heart Mother”), czy narysowany pryzmat (wiadomo). Po raz pierwszy zakwestionowali propozycje Hipgnosis przy okazji swojego dziesiątego albumu, „Animals”.

Pierwszą propozycją Hipgnosis było zdjęcie kominka, nad którym przybite zostały kaczki. Jest to nawiązanie do starej angielskiej tradycji przybijania do ścian drewnianych kaczek, które są symbolem małżeńskiego szczęścia. Zdjęcie Hipgnosis przedstawiało jednak… prawdziwe kaczki, przybite żywcem, na co wskazuje spływająca po ścianie krew. Pamiętam dokładnie moment, kiedy pokazałem zdjęcie zespołowi- wspominał Thorgerson. To było podczas trasy, w autokarze. Mam wrażenie, że Rogerowi się podobało. Ale był tam też gość, który miksował dźwięk na koncertach. Brian jakiś-tam. I on odniósł się do projektu z nienawiścią. Naprawdę z nienawiścią. Krzyczał: „Jak można wziąć prawdziwe kaczki i zrobić coś takiego! Dlaczego nie weźmiesz kilku Irlandczyków i nie przybijesz ich do ściany?”. Odparłem, że dokładnie o to chodzi. Moim zdaniem było to zdjęcie o wielkiej sile wyrazu. Zdjęcie zostało ostatecznie wykorzystane na okładce kompilacji nagrań różnych wykonawców należących do wytwórni Drag City, zatytułowanej „Hey Drag City” i wydanej w 1994 roku.

Drugą propozycją był rysunek małego chłopca wchodzącego w środku nocy do sypialni swoich rodziców… Tym razem to Roger Waters nie krył swojego oburzenia, a Thorgerson po latach przyznawał: Muzycy zdecydowanie odrzucili ten projekt. I pewnie mieli rację. Jednocześnie grafik bronił swojego pomysłu: Moim zdaniem był to psychologicznie bardzo ciekawy pomysł – mówił. Dziecko, które widzi swoich rodziców kochających się… Seks musi być czymś trudnym do zrozumienia dla takiego malca. Pomysł nie został później nigdy wykorzystany.

Kiedy stało się jasne, że żaden z projektów Hipgnosis nie odpowiada muzykom (lub ich współpracownikom), Waters postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Storm i Po przedstawili nam kilka pomysłów okładki – wspominał. Żaden mi się nie podobał. Wszyscy spojrzeli wtedy na mnie, mówiąc: „Jak takiś mądry, wymyśl coś lepszego!”. Spuściłem głowę i bąknąłem tylko: „Dobra, spróbuję”. I jakiś czas potem zaproponowałem swój projekt. Pojechałem w okolicę elektrowni Battersea, zrobiłem jej kilka zdjęć i na kolejnym spotkaniu zespołu położyłem je na stole ze słowami „Oto okładka”. Wszystkich zatkało. Byli zachwyceni pomysłem. Elektrownia Battersea jest czymś tak niesamowitym, szalonym… Można przyjąć, że kominy reprezentują każdego z naszej czwórki. W takim razie cały obiekt symbolizuje zespół. Jego gwałtowną naturę, jego siłę. Ale zarazem jego upadek. Wygląda przecież trochę jak odwrócony do góry nogami stół. Dla mnie w tamtym momencie był to najlepszy symbol Pink Floyd, jaki mogłem sobie wyobrazić.

(link)- http://pablosreviews.blogspot.com/2014/11/historie-okladek-animals-pink-floyd.html

Fragmenty cytatu, które podkreśliłem czerwonym kolorem, nadają sens temu wszystkiemu co powyżej uwypukliłem. I tak: przybite do ściany nad kominkiem trzy kaczki, to w genialny sposób zantropomorfizowana informacja o trzech najważniejszych osobach – mężczyznach w życiu głównej bohaterki tej dyskografii. Cóż z tego, że ten skrót myślowy nie przypadł do gustu Brianowi jakiemuś-tam. Czy tak było w istocie, tego już nie sposób ustalić, ale podejrzewam, iż jest to tylko opowiastka dla grzecznych dzieci, które uwierzą we wszystko co im się powie. Jak sądzę był to zbyt oczywisty i zbyt łatwy rebus do odgadnięcia dla postronnych, dlatego też pomysł ten odrzucono.

Równie ważną podpowiedzią jest rysunek małego chłopca wchodzącego w środku nocy do sypialni swoich rodziców. Jak każdy projekt Thorgersona, ta propozycja zadziwia esencjonalnością przekazu. Nie jest to przypadkowy rysunek, a wiele mówiąca informacja mająca za cel główny przekazać maksimum wiedzy za pomocą minimalnego skrótu myślowego. Tak coś mi się zdaje, że pod wielce symboliczną pozą kochającej się pary kryje się cała małżeńska przeszłość głównej bohaterki dyskografii zespołu Pink Floyd. Czy była ona intensywna czy też i nie – rzecz to dyskusyjna, ale w tym wszystkim należy wziąć pod uwagę postać małego chłopca z misiem, który nadaje tej kwestii zasadniczy kontrast – i właśnie fakt owej dysproporcji nadaje temu rysunkowi cały sens.

Najważniejszym przekazem tego konkretnego projektu okładki jest ukazanie różnicy w intensywności doznań, jakie kryją się pod pojęciem ummagummy, co okaże się łatwym do stwierdzenia, jeśliby wziąć pod lupę całą przeszłość tak owej kobiety, jak i drugiej najważniejszej postaci na tym rysunku – chłopca z misiem w ręku, który antropomorfizuje, jakże by inaczej, jak nie jej lustrzane odbicie – drugą nić podwójnej helisy DNA – czyli główną (męską) postać dyskografii zespołu Led Zeppelin.

Oba te nieuznane projekty, z pozoru tak niewiele mające ze sobą wspólnego, łączy jedna idea, jeden przekaz, którego główną postacią jest bohaterka dyskografii Floydów. Tak pierwszy jak i drugi projekt okładki, nawiązują jej do przeszłości, która nie była jakoś specjalnie udana, co poprzednie płyty doskonale to uwypuklają, ale nie to jest w tym momencie najważniejsze, a to jaki związek z tym wszystkim ma oficjalnie obowiązująca okładka przedstawiająca widok elektrowni Battersea na dodatek z dziwnym balonem w kształcie świni fruwającym nad tym budynkiem. Wbrew pozorom jest w tym wszystkim sens, jest zakodowana myśl, która jest tak „perfidnie” nieuchwytna dla postronnych, ale zarazem jest i genialna w swojej prostocie.

Dekodowanie rebusu okładki płyty Animals należy zacząć od bardzo istotnej informacji z powyższego cytatu: <<<Elektrownia Battersea jest czymś tak niesamowitym, szalonym… Można przyjąć, że kominy reprezentują każdego z naszej czwórki. W takim razie cały obiekt symbolizuje zespół. Jego gwałtowną naturę, jego siłę. Ale zarazem jego upadek. Wygląda przecież trochę jak odwrócony do góry nogami stół.

Tak jak wszystkie poprzednie ilustracje płyt zespołu Pink Floyd miały w sobie ukryty przekaz, tak ten projekt należy oceniać w sposób bardziej symboliczny niż to się z pozoru wydaje. Genezy pomysłu tej okładki należałoby doszukiwać się w architekturze wszystkich najważniejszych budowli, jakie są pozostałością po najświetniejszych starożytnych kulturach i cywilizacjach, a które znamy z historii starożytnej. Wiele na ten temat pisałem w mojej książce (pod tym samym tytułem co ten blog), a co w wielkim skrócie zawrzeć można w jednym stwierdzeniu, iż owe architektoniczne pozostałości są ideogramami sylwetek męskiego i kobiecego ciała. Tak też należy spojrzeć na ten słynny już budynek elektrowni Battersea. Z perspektywy lotu ptaka personifikuje on swoim kształtem sylwetkę – ciało kobiety w nadzwyczaj niekomfortowej pozycji (leżącą na plecach – trochę jak odwrócony do góry nogami stół). I to jest (prawie) cała tajemnica okładki Animals. Prawie, ponieważ pozostaje jeszcze kwestia owego latającego nad budynkiem (leżącą na wznak kobietą, gdzie cztery kominy elektrowni w oczywisty sposób kojarzą się z czterema kończynami) balonu o kształcie świni. Jak można się domyślać jest to kolejny symbol – tym razem męskiego „ego”, że tak eufeministycznie powiem, a bardziej dosadnie, chodzi tu o męski sposób postępowania w stosunku (senso stricto) do kobiety – do walorów kobiecości.

Jak rozumieć „zwierzęcość” poszczególnych utworów tej płyty, czy też bardziej zasadnie, co, lub kto kryje, się pod symboliką tytułowych trzech zwierząt: psa, świni i owcy, tego można się już domyślać chociażby po ich wielce znamiennej ilości. Nie da się ukryć, że będzie to nawiązanie do trzech wcześniej omawianych przeze mnie płyt: piątej – Atom Heart Mother, szóstej – Meddle, i siódmej – Obscured by Clouds, ale to już temat na osobne wpisy.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze
Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Visits
Weather condition