Get Adobe Flash player

All comments – czyli zebrane w jedno miejsce wszystkie komentarze

aga

 

Znalazlam ten blog przez przypadek .Zaciekawilo mnie wiele artykulow tu umieszczonych ciekawi mnie w jaki sposob zdobywasz te wszystkie infirmacje .Wielle rzeczy tu przeczytanych ma bardzo
ciekawe teorie z ktorymi sie jeszcze nie zetknelam.Moje pytanie z kad pochodzi twoja wiedza?Ps.Czy twoja ksiazka jest dostepna w jezyku angielskim?
admin

 

W odpowiedzi do aga.

Witaj aga.
Zadajesz konkretne pytania, na które chciałbym Ci konkretnie odpowiedzieć, sądzę jednak, że będę miał z tym mały kłopot ponieważ wiele dzieł wielu pisarzy ma bardzo różnorodne inspiracje, których źródeł nie sposób ustalić. Jeśli chodzi o tematykę związaną z „przepowiedniami” Nostradamusa czy z Manuskryptem Voynicha, to w tym przypadku można mówić o dużej dozie intuicji – szeroko rozumianej, jednakże wszystkie te bardzo ezoteryczne i „ulotne” wnioski pośrednie miały swoje bardzo konkretne podstawy, w postaci mojej wcześniej napisanej książki Gloria olivae.
Jeśliby cofać się w czasie to główną i najważniejszą inspiracją do wszystkich moich przemyśleń była książka Colina Wilsona – Miejsca święte i budowle sakralne świata – od której wszystko się zaczęło. Już w czasie lektury tej książki nasunęły mi się pewne wnioski, które podczas bardziej dogłębnych badań (lektura wielu książek, czasopism naukowych dotyczących różnorodnych tematyk – patrz zakładka książka), stopniowo potwierdziły i wzbogaciły wcześniej przyjętą tezę. Zatem moja wiedza pochodzi z wieloletniej, wielowymiarowej i wielowątkowej pracy – opracowywania tematu, której przyczyną było intuicyjne zaciekawienie. Zapewne ta moja odpowiedź wyda Ci się nieco enigmatyczna, ale sądzę że na pierwszy kontakt jest wystarczająca.
Jeśli chodzi o tłumaczenie książki na język angielski, to jest to jeszcze sprawa przyszłości. Jak zauważyłaś mój ostatni wpis nawiązuje nieco do twojego pytania – chciałbym zwiększyć krąg odbiorców – bardziej rozpropagować wszystko to co stanowi treść mojego bloga, książki. Odnosi się to także do tłumaczenia.
Dzięki za zainteresowanie i pozdrawiam.

aga

 

Zastanawia mnie tylko to ze przedstawiasz tu Boga (jako ojca)ktory nas stworzyl,a nie jako (matke i ojca) w poprzdnich paragrafach wspominasz o istnienu dwoch przeciwnych silach istniejacych w wszechswiecie. Dlaczego nagle pojawia sie tu ideologia patriachatu?Czy sobie sam tu nie zaprzeczasz?
Pozatym Bog nie ma plci.Dlaczego wszedzie w kosciele przedsawiamy go jako naszego ojca.W ksiege rodaju pierwsze stworzenie czlowieka mowi 1,26-„UCZYNMY czlowieka na NASZ obraz,podobnego NAM.”-liczba mnoga .Warte zastanowienia
admin

 

Twoje zastanowienie odnośnie kwestii spraw związanych z problematyką Boga (ojca, patriarchatu, płci tegoż stworzyciela, siły stwórczej we wszechświecie, oraz swoistej sprzeczności w nazewnictwie – próbie klasyfikacji i wynikającej z niej pewnej pozornej, czy też i faktycznej sprzeczności) jest właściwie kwintesencją tego wszystkiego czego w gruncie rzeczy dotyczy tematyka mojej książki – Gloria olivae. W tym jednak rzecz, że jest to kwestia raczej podsumowania – wyciągnięcia ostatecznych wniosków, i z tego też powodu jest mi bardzo trudno w jednym wpisie wytłumaczyć ci w czym zawiera się istota sprawy. Ale skoro już zadajesz konkretne pytanie (wydajesz mi się być osobą bardzo konkretną i zdecydowaną, tak w swoich poglądach jak i w postępowaniu) to bynajmniej nie unikam odpowiedzi.

Jak zauważyłaś w wielu miejscach – a także w tym konkretnym wpisie, wymieniając określenie Bóg (stworzyciel, stwórca człowieka) posługuję się wiele znaczącym cudzysłowem. Ten cudzysłów jest sygnałem dla czytelnika, iż określenie to nie ma dla mnie tak jednoznacznego znaczenia jakie powszechnie obowiązuje wśród wyznawców religii chrześcijańskiej. Jeśli chodzi o tą kwestię to bliższą prawdy jest moim zdaniem definicja Boga jaką posługiwali się greccy filozofowie epoki przedsokrateńskiej – ale to już inna „bajka”.

Inną, znacznie ważniejszą sprawą jest podnoszona przez ciebie kwestia Boga jako jednowymiarowego ściśle zdefiniowanego patriarchatu, który pozostaje jakoby w kontrze do dwu przeciwstawnych sobie sił we wszechświecie – z czego wyciągasz wniosek o bezpłciowości rzeczonego „Boga”. Jest to jak najbardziej logiczne zakłopotanie, ale wynika ono, jak sądzę, z połączenia (pomieszania) kilku pojęć. Czym innym jest definicja””Boga” jako stwórcy, jeszcze innym sprawa definicji ojcostwa tegoż, a zupełnie czego innego dotyczy sprawa dwu przeciwstawnych sił we wszechświecie.

Otóż siły te, tak w skrócie, można określić jako zasada – sposób, dzięki któremu co i rusz nieustannie powstaje i odtwarza się wszechświat oraz życie w tym wszechświecie (ogólnie pojmując – ewolucja, i w szczególności – człowiek – ale to znowu rozwiniecie w tym momencie nieistotne). Tutaj uwaga: moim zdaniem nasz obecnie nam znany wszechświat nie jest pojedynczym wydarzeniem – Big Bang, ale cyklicznie pojawiającym się i zapadającym się z powrotem ku centrum (kolaps) wszechświatem – środowiskiem w którym – w środkowym jego cyklu pojawia się i rozwija (Ewolucja) znane nam życie.

Nie wiem jak bardzo jesteś zainteresowana tym co staram się przekazać w swoim blogu, ale jeśli masz czas a także ochotę by dowiedzieć się jaka jest moja odpowiedź na twoje pytania, to proszę zapoznaj się z nią – jest ona dostępna w zakładce: Książka – rozdziały Rozdziały XIV, XIX, XX, VIII, XIII, XIV, XV, V, XXXI, I, Wstęp. W podanych przeze mnie fragmentach książki, w rozwiniętej formie, znajdziesz odpowiedzi na niektóre swoje pytania – konkretnie rozdział XIX.

W tym miejscu chciałbym cię nieco zaskoczyć – otóż w całej rozciągłości zgadzam cię z tym co piszesz – „Bóg nie ma płci” – jest to w pewnym sensie kwintesencja tego co w swojej książce staram się dowodzić. Piszę o tym w niezamieszczonym jeszcze na tym blogu ostatnim rozdziale mojej książki – Zakończenie

Pisspot

 

This is the stupidest amount of bullshit I’ve read in years………………..stop taking drugs!
admin

 

W odpowiedzi do Pisspot.

So, I already know your opinion on this topic, you may then be introduced more specifically than this nickname. Or indeed you are the only reservoir to pee in the vicinity of Venlo.

Pisspot

 

Who cares what you think anyway……..be glad someone reacts at all
Pisspot

 

Anyway………..have you already considered having psychological help to your delusional fantasies? What do your friends think of it? Do you have any friends?
admin

 

W odpowiedzi do Pisspot.

Ok, better is any reaction than none, but it just rests right falsification to counter argue and not invectives – proves this emphatically is your intellectual poverty.
If you have nothing more interesting to say apart from the sputum, it does not trashing more of this blog.

Loheli

 

Ezra Pound zdaniem badaczki poezji Herberta powiedział, ze pisze dla zaledwie 2-3 osób na świecie… I to mu wystarczy. Ona dodała jedynie : Jaką szkodę ponosi Ludzkość nie znając tych 3 osób… Dalej, bez melancholii – do PRACY !!! Ona jedna nadaje sens naszemu pragnieniu znalezienia celu…Voynich – to Coś jeszcze więcej…
admin

 

W odpowiedzi do Loheli.

Znam bardziej skrajny przypadek. James Joyce pisał swoje powieści dla jeszcze mniejszej „grupy” ludzi – praktycznie, to o czym wiedział i w swoich powieściach chciał przekazać, rozumiał tylko on sam, czego przykładem jest niezrozumiały dla postronnych: „Finnegan’s Wake” – nota bene pisany przez siedemnaście lat.
W tym jednak rzecz by nie pisać wyłącznie „sobie a muzom” – nie troszcząc się, czy inni poznają się na wartości naszych wytworów, a wręcz przeciwnie – na tym właśnie polega cały sens tworzenia.
Tak, Manuskrypt Voynicha – to Coś znacznie więcej.

Loheli

 

O eterze mówił Tesla krytykując Einsteina…
admin

 

W odpowiedzi do Loheli.

Mi bardziej chodzi o ten filozoficzny, niż ten fizyczny, eter.

Loheli

 

Wszystko ok. ale czy takie banalne w sumie zdarzenie jak Brexit warte było przepowiedni ? Wszak ogrom nieszczęść i katastrof był z tym nieporównywalny…
admin

 

W odpowiedzi do Loheli.

Obecnie jest to jedno z najistotniejszych wydarzeń, które będzie „latami” wspominane przez historyków w różnorakich opracowywaniach, a jeśli chodzi o ogrom nieszczęść – to zależy o czym myślisz, ale nieszczęścia były, są i zapewne jeszcze w przyszłości nie raz będą, a taki projekt jak UE nie prędko się powtórzy – o ile już nigdy.

Jolanta Śpiewak

 

Jestem pod wielkim wrażeniem. Ogrom wiedzy i pracy i mądrości by to wszystko przystępnie przekazać. Trafiłam tu szukając czegoś głębszego na temat Konstelacji Oriona i jego znaczeniu w religii chrześcijańskiej a czytam już cały dzień z wypiekami na twarzy. Cieszę się, że trafiłam na Pana blog ale niestety mam za małą wiedze by próbować zainteresować innych. Nie są to łatwe tematy ale muszę najpierw sama je bliżej poznać. Bardzo dziękuję za Pana pracę i możliwość skorzystania z Pana wiedzy. Pozdrawiam i życzę by ta treść tak wartościowego bloga trafiła do wielu szukających Prawdy. Jola
admin

 

W odpowiedzi do Jolanta Śpiewak.

Witaj. Dzięki za zainteresowanie jak i pozytywną ocenę mojej „twórczości”. To, że biorę to określenie w cudzysłów, nie jest dziełem przypadku. Sygnalizuję tym, iż w gruncie rzeczy jestem tylko translatorem, tego wielkiego w swoich zamierzeniach, planu odhibernowania kiedyś ogólnie dostępnej wiedzy. Jak nietrudno zauważyć, zależy mi na tym by wszystko to co proponuję stanowiło przełom w sposobie pojmowania otaczającej nas rzeczywistości. Fakt, iż chcesz spokojnie zapoznać się z tym wszystkim co w blogu zamieszczam jest dobrym prognostykiem, podobnego znaczenia jakim jest pierwsza kropla, która drąży skałę. Pozdrawiam.

Jolanta Śpiewak

 

Gdzie mogę poznać Pana profil ? Chciałabym bliżej poznać Autora bloga i dowiedzieć się więcej o źródłach tekstów na blogu a szczególnie o Biblii. Bardzo zburzył mi Pan moje poznanie Pisma Świętego. Proszę więc o więcej o sobie i o źródłach tych tekstów na blogu.
admin

10.12.2016 o 19:43

W odpowiedzi do Jolanta Śpiewak.

Faktycznie, jak do tej pory tak na poważnie nie zastanawiałem się nad zaprezentowaniem swojego profilu na ogólnie dostępnym forum – myślę, że to dopiero przede mną. Pójdę zatem na skróty i zaprezentuję się fragmentem pewnego wpisu, który pochodzi z korespondencji mailowej z inną osobą.

W kontaktach na tak do niczego nie zobowiązującej platformie jakim jest blog preferuję mniej oficjalny sposób konwersacji – oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko temu.

Jolu,
wychodząc naprzeciw twojemu zaciekawieniu, chciałbym powiedzieć, przedstawić coś więcej o sobie. Otóż, moja przeszłość “przedintuicyjna”, była jak najbardziej prozaiczna i w niewielkim tylko zakresie istotna, by o tym szczegółowiej wspominać – szkoła, praca. Żyłem codziennością, taką jaka była – komuna, przemiany, czasy ”nowożytne”. Jakie były moje myśli, czym żyłem, co mnie pasjonowało – dużo by o tym mówić – jednym słowem przeciętność. Teraz, z perspektywy czasu, wiem o wiele więcej, dlaczego tak się stało, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się moje losy, ale pod koniec roku 1999, dokładnie pod koniec sierpnia, moje praca tymczasowo się skończyła. Kilka tygodni przed świętami, kupiłem sobie pewną książkę, która mnie dość zainteresowała (czasami, mając trochę więcej kasy kupuję coś ciekawego). Była to książka: “Miejsca święte i budowle sakralne świata” Colina Wilsona. Myślałem, fajna książka, kolorowa (ilustracje), przekrojowa, można się wiele dowiedzieć – religioznawstwo, kultura, historia, geografia. Coś co mnie chyba zawsze interesowało. W miarę jak zapoznawałem się, zagłębiałem w treść tej książki, zaświtała mi pewna myśl, później skonstatowałem zupełnie inne podejrzenia, ale od tej książki wszystko się zaczęło.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż w ogóle nie interesowały mnie i do tej pory wystrzegam się wszystkich tych prób jakimi są na przykład wizje, sny, czakry, substancje psychodeliczne, itp, itd, zaś moja aktywność religijna była, jest raczej symboliczna. Zacząłem z nieukrywanym zainteresowaniem zagłębiać się w temacie: książki, czasopisma (część bibliografii można bez trudu znaleźć w mojej książce), wszystko jednakowoż bez przesadyzmu. Moje myśli krążyły cały czas wokół tego tematu.

Dojrzewanie tych przemyśleń, zbieranie materiałów zajęło mi, myślę, że chyba ze dwa lata, później oczywiście cały czas doprecyzowałem moją główną myśl. Z początku wcale nie myślałem, że taki ktoś jak ja – z zaliczoną zaledwie szkołą średnią, gdzie wypracowanie w szkole dłuższe niż kilka stron było masakrą, porwie się na to by przenieść zdanie mówione na papier. Z samą decyzją, że jednak przekroczę ten rubikon walczyłem kilkanaście miesięcy. Był rok 2004. Byłem pełen euforii, przekonany o słuszności moich przekonań, myślałem, że gdy tylko zaprezentuję treść książki wywoła to natychmiastowe zainteresowanie. Próbowałem zainteresować drukiem książki jakieś wydawnictwo, później jakiekolwiek wydawnictwo. Dopiero w 2009 znalazłem wydawnictwo, rok później druk. W międzyczasie starałem się zainteresować swoimi pomysłami jakikolwiek autorytet było ich kilku – niestety każdy z “klapkami na oczach” patrzący tylko w swój świat.

Teraz jednak (no jakiś czas już temu) dochodzę do wniosku, przyszło mi do głowy, iż może taka była, miała być nieuchronność biegu wydarzeń, potocznie rzecz ujmując: co ma wisieć nie utonie, co ma się zdarzyć to się i tak zdarzy i na nic się zdadzą moje, wszystkich, próby “zawirowania” czasu.

Nie jest to tak, że wszystko to o czym wiem, lub myślę zaledwie, że wiem, “przyszło mi do głowy” w jednej chwili, momencie. Był to pewien proces, wieloletni, gdzie to teraz już wiem, że nieraz myliłem się, wyciągałem niewłaściwe wnioski, korzystałem ze zbyt ubogich materiałów, wiedza i osiągnięcia nauki z czasem podpowiadały mi następne tropy, itd. Jednakowoż, zawsze jednak wracałem do najpierwszych skojarzeń, których “kamieniem węgielnym” była książka Colina Wilsona.

Jolanta Śpiewak

11.12.2016 o 12:38

Bardzo dziękuję za obszerną prezentację chociaż nie wyczytałam z niej skąd masz tak obszerną wiedzę o której możesz pisać z taką łatwością i pewnością swojego przekazu. Podejrzewałabym raczej, że miałeś właśnie jakieś objawienie całości, poukładane puzzle, dlatego tak ładnie przekazujesz to swoim czytelnikom.
Jolanta Śpiewak
15.12.2016 o 20:10
Może przyda Ci się w Twoich odkryciach i ten film, który znalazłam. https://www.youtube.com/watch?v=1OF-_HDgMJc
admin
15.12.2016 o 22:56
W odpowiedzi do Jolanta Śpiewak.Jolu, pisząc o sobie wspomniałem, że swoje pomysły zawsze (no prawie zawsze) starałem się konfrontować z możliwie jak najbardziej kompetentnym w danej dziedzinie autorytetem naukowym, lub też z jak najbardziej, moim zdaniem, zaawansowanym kręgiem znawców konkretnego problemu węzłowego. Otóż jeśli chodzi o tematykę związaną z rozszyfrowaniem tajemnicy tekstu Manuskryptu Voynicha to najpowszechniej uznawanym obecnie przez znawców „Voynicheers” jest postać Nick’a Pelling’a, który produkuje się w blogu: http://ciphermysteries.com/

Nie jest to oczywiście największa i najważniejsza „postać”, ale wymieniam to nazwisko i ten blog ponieważ kilkukrotnie zabierałem głos na łamach jego blogu – mój nick na tym blogu: Gregory. Z jakim skutkiem to już inna sprawa (spotkałem się z całkowitym, „życzliwym” niezrozumieniem, wręcz ignorancją – co całkowicie rozumiem). Nie jest to oczywiście jedyne miejsce mojej konfrontacji – ale mniejsza o to.

Nick Pelling – fascynat deszyfracji, autor publikacji naukowych, książki, uczestnik wielu filmów popularnonaukowych, (patrz: you tube), a także inni, których nie wymienię, tkwią w ślepym zaułku, tak jak wszyscy inni od około pięciuset lat i wszystko na to wskazuje, że pozostaną tam już na zawsze. Jeśli chcesz przekonać się o poziomie dyskusji uczestników tego forum, oraz moim (w istocie różniącym się od wszystkich innych), łatwo się o tym przekonać.

Na moim forum, we wcześniejszych wpisach, oraz w zakładce Manuskrypt Voynicha dokładnie przedstawiam swoje stanowisko, więc ten fragment filmu, który przesłałaś mi w swoim wpisie mówiący o „kobietach kąpiących się w sadzawkach z zieloną wodą” – to kompletna bzdura. Konfrontacja wszystkiego tego co proponuję odnośnie Manuskryptu wypada bardzo na niekorzyść tak Pelinga, wszystkich znawców „Voynicheers”, jak i także stacji telewizyjnych, które takie bzdury propagują.

Mimo wszystko, dziękuję Ci za ten film, (tak ten jak i wiele innych – już widziałem), ja w swoich pomysłach jestem już w innej „przestrzeni” poznawczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Visits

Weather condition