Get Adobe Flash player

Teaser

Il ya quelque chose en haut qui derange les desseins des mortels”.                   Walerian Łukasiński.

W tłumaczeniu z języka francuskiego: Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników). Il ya quelque chose en haut… – Jest coś wyższego na górze… Czy w istocie jest coś tam „u góry”? Różnego asortymentu agnostycy, ateiści, twierdzą że nie, że wszystko jest dziełem przypadku, ewolucji. Teiści zaś twierdzą, że jest. „Zamiary śmiertelnych” – czyż w poczynaniach człowieka nie można zauważyć, a może dotychczas nie zauważono przejawów owej „inteligencji”, czegokolwiek tam „w górze” ? Odpowiedzią na tego typu dywagacje jest w symboliczny sposób potraktowana drukarka 4D.

Jak wiadomo trzema podstawowymi wymiarami przestrzeni fizycznej są: wysokość, szerokość i głębokość. Ich komplementarnym uzupełnieniem jest czas, który nadaje istotny sens tym wymiarom. Panta rhei – wszystko płynie, można by rzec wszystko zatopione jest w czasie. Człowiek rodzi się i umiera. W Kosmosie gwiazdy rodzą się i umierają. Wszystko „zatopione” jest w czasoprzestrzeni. Cóż z tym wszystkim miałaby mieć drukarka 4D? Jest to tylko przenośnia, pewien skrót myślowy, za pomocą którego chciałbym udowodnić, iż przejawy takiej szeroko rozumianej „inteligencji” jednak miała, ma i będzie jeszcze miała wpływ na nasze poczynania. Tą swoistą „podróż w czasie” – czyli nie podlegający fakultatywności imperatyw „personifikują” przepowiednie Nostradamusa, Malachiasza i innych. Koronnym przykładem takiego „wpływu” jest Manuskrypt Voynicha, którego sens zawiera się w jednym tylko stwierdzeniu, iż stanowi on wydruk, rzecz jasna symboliczny, czasoprzestrzennej drukarki. Kto i kiedy ów Manuskrypt „nadał”, tego nie sposób dociec, ważniejszym jest umiejętność odczytania, rozkodowania jego sensu. Jeszcze inną kwestią jest metoda, czyli „spiritus movens” całej tej przesyłki.

W latach siedemdziesiątych XX wieku, amerykańscy naukowcy wysłali w przestrzeń kosmiczną próbnik Pionieer 10, którego zadaniem jest dotarcie jak najdalej w głąb naszego Wszechświata. Do kadłuba sondy przymocowana została aluminiowa płytka pokryta cienką warstwą złota. Na płytce wygrawerowano zakodowany rysunek – świadectwo poziomu rozwoju naszej cywilizacji, będący sygnałem skierowanym do innych inteligentnych cywilizacji pozaziemskich. Są tam zawarte informacje: o naszej pozycji w szeregu planet Układu Słonecznego, o naszym gatunku – postacie kobiety i mężczyzny na tle sondy kosmicznej, o poziomie naszej wiedzy – schemat wodoru w dwóch różnych stadiach fizycznych. Człowiek wysyła w Kosmos swoje „Credo”, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.

Manuskrypt Voynicha jest takim samym rebusem jak złota płytka z kosmicznego próbnika Pionieer 10. Załóżmy, że jakaś hipotetyczna obca cywilizacja będzie badać strukturę aluminiowej płytki pokrytej złotem. Czy jakiś symbol na tej płytce pochylony jest w prawą stronę, czy może w lewą stronę, czy też może będą badać tą płytkę pod mikroskopem elektronowym z dokładnością miliardów pixeli, to i tak sens takiego rebusu ukrywa się w sensie ogólnym, w przekazie schematycznym, a nie w pixelach. W tym rzecz, że sens płytki z próbnika zawiera się w rebusie – wiedzy zawartej w inteligentnym rozszyfrowaniu, a nie w strukturze czy kolorze płytki. Tak też jest i z poszczególnymi folio Manuskyptu Voynicha. Nie są aż tak ważne szczegóły – pixele, tylko ogólny sens folio – rebusu. Nie chodzi o sam zagadkowy tekst, kształt literek, częstotliwość występowania słów, a o inteligentny przekaz zawarty w ilustracji. Każda z poszczególnych stron Manuskryptu Voynicha koduje jakąś inną informację.

Jeśli chodzi o folio z części zielarskiej (historycznej) – to tekst pisany nie ma żadnego znaczenia – liczą się tylko ilustracje, które w zaszyfrowany sposób informują o najważniejszych wydarzeniach jakie miały miejsce historii powszechnej, więcej nawet, także wydarzenia które nastąpią w przyszłości. Płytka z Pionieera opisuje aktualny stan naszej wiedzy, zaś Manuskrypt jest czymś więcej – stanowi dowód nie tylko na istnienie „czegoś tam w górze”, ale także na to, iż możliwości owej inteligencji daleko wyprzedzają nasze wyobrażenia, czego przykładem jest na przykład cała problematyka dylatacji czasu, która jest zjawiskiem różnic w pomiarze czasu dokonywanym równolegle w dwóch różnych układach odniesienia, z których jeden przemieszcza się względem drugiego.

Część zielarska stanowi, według mnie, swoiste kompendium wiedzy o Ewolucji Życia na Ziemi – począwszy od jego kosmologicznego aspektu, poprzez Ewolucję Człowieka (Teoria Darwina), aż po Prehistorię, a także Historię Współczesną. W dalszej części sekcji Zielarskiej jej autor zaszyfrował wszystkie najważniejsze wydarzenia z naszej historii powszechnej z taką dokładnością, iż niejeden podręcznik do nauki historii mógłby mu pozazdrościć dokładności. Mało tego, zaszyfrowane ilustracje Manuskryptu opisują także całkiem współczesne wydarzenia jak również te których dopiero będziemy świadkami w przyszłości! I w tym głównie zasadza się cała wyjątkowość Manuskryptu.

Inna część Manuskryptu Voynicha – biologiczna, to w graficzno-symboliczny sposób przedstawiona wiedza o najistotniejszych częściach składowych fizjologii człowieka. Nie jest to opowieść o zabiegach balneologicznych, sposobach leczenia – spa. Część tą należy rozumieć w ten sam sposób jak to przedstawił Albert Barillé we francuskim serialu animowanym: Il Etait Une Fois… La Vie – Once Upon a Time… Life.

7 Odpowiedzi na Teaser

  • Jolanta Śpiewak mówi:

    Jestem pod wielkim wrażeniem. Ogrom wiedzy i pracy i mądrości by to wszystko przystępnie przekazać. Trafiłam tu szukając czegoś głębszego na temat Konstelacji Oriona i jego znaczeniu w religii chrześcijańskiej a czytam już cały dzień z wypiekami na twarzy. Cieszę się, że trafiłam na Pana blog ale niestety mam za małą wiedze by próbować zainteresować innych. Nie są to łatwe tematy ale muszę najpierw sama je bliżej poznać. Bardzo dziękuję za Pana pracę i możliwość skorzystania z Pana wiedzy. Pozdrawiam i życzę by ta treść tak wartościowego bloga trafiła do wielu szukających Prawdy. Jola

    • admin mówi:

      Witaj. Dzięki za zainteresowanie jak i pozytywną ocenę mojej „twórczości”. To, że biorę to określenie w cudzysłów, nie jest dziełem przypadku. Sygnalizuję tym, iż w gruncie rzeczy jestem tylko translatorem, tego wielkiego w swoich zamierzeniach, planu odhibernowania kiedyś ogólnie dostępnej wiedzy. Jak nietrudno zauważyć, zależy mi na tym by wszystko to co proponuję stanowiło przełom w sposobie pojmowania otaczającej nas rzeczywistości. Fakt, iż chcesz spokojnie zapoznać się z tym wszystkim co w blogu zamieszczam jest dobrym prognostykiem, podobnego znaczenia jakim jest pierwsza kropla, która drąży skałę. Pozdrawiam.

  • Jolanta Śpiewak mówi:

    Gdzie mogę poznać Pana profil ? Chciałabym bliżej poznać Autora bloga i dowiedzieć się więcej o źródłach tekstów na blogu a szczególnie o Biblii. Bardzo zburzył mi Pan moje poznanie Pisma Świętego. Proszę więc o więcej o sobie i o źródłach tych tekstów na blogu.

    • admin mówi:

      Faktycznie, jak do tej pory tak na poważnie nie zastanawiałem się nad zaprezentowaniem swojego profilu na ogólnie dostępnym forum – myślę, że to dopiero przede mną. Pójdę zatem na skróty i zaprezentuję się fragmentem pewnego wpisu, który pochodzi z korespondencji mailowej z inną osobą.

      W kontaktach na tak do niczego nie zobowiązującej platformie jakim jest blog preferuję mniej oficjalny sposób konwersacji – oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko temu.

      Jolu,
      wychodząc naprzeciw twojemu zaciekawieniu, chciałbym powiedzieć, przedstawić coś więcej o sobie. Otóż, moja przeszłość “przedintuicyjna”, była jak najbardziej prozaiczna i w niewielkim tylko zakresie istotna, by o tym szczegółowiej wspominać – szkoła, praca. Żyłem codziennością, taką jaka była – komuna, przemiany, czasy ”nowożytne”. Jakie były moje myśli, czym żyłem, co mnie pasjonowało – dużo by o tym mówić – jednym słowem przeciętność. Teraz, z perspektywy czasu, wiem o wiele więcej, dlaczego tak się stało, dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się moje losy, ale pod koniec roku 1999, dokładnie pod koniec sierpnia, moje praca tymczasowo się skończyła. Kilka tygodni przed świętami, kupiłem sobie pewną książkę, która mnie dość zainteresowała (czasami, mając trochę więcej kasy kupuję coś ciekawego). Była to książka: “Miejsca święte i budowle sakralne świata” Colina Wilsona. Myślałem, fajna książka, kolorowa (ilustracje), przekrojowa, można się wiele dowiedzieć – religioznawstwo, kultura, historia, geografia. Coś co mnie chyba zawsze interesowało. W miarę jak zapoznawałem się, zagłębiałem w treść tej książki, zaświtała mi pewna myśl, później skonstatowałem zupełnie inne podejrzenia, ale od tej książki wszystko się zaczęło.

      W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż w ogóle nie interesowały mnie i do tej pory wystrzegam się wszystkich tych prób jakimi są na przykład wizje, sny, czakry, substancje psychodeliczne, itp, itd, zaś moja aktywność religijna była, jest raczej symboliczna. Zacząłem z nieukrywanym zainteresowaniem zagłębiać się w temacie: książki, czasopisma (część bibliografii można bez trudu znaleźć w mojej książce), wszystko jednakowoż bez przesadyzmu. Moje myśli krążyły cały czas wokół tego tematu.

      Dojrzewanie tych przemyśleń, zbieranie materiałów zajęło mi, myślę, że chyba ze dwa lata, później oczywiście cały czas doprecyzowałem moją główną myśl. Z początku wcale nie myślałem, że taki ktoś jak ja – z zaliczoną zaledwie szkołą średnią, gdzie wypracowanie w szkole dłuższe niż kilka stron było masakrą, porwie się na to by przenieść zdanie mówione na papier. Z samą decyzją, że jednak przekroczę ten rubikon walczyłem kilkanaście miesięcy. Był rok 2004. Byłem pełen euforii, przekonany o słuszności moich przekonań, myślałem, że gdy tylko zaprezentuję treść książki wywoła to natychmiastowe zainteresowanie. Próbowałem zainteresować drukiem książki jakieś wydawnictwo, później jakiekolwiek wydawnictwo. Dopiero w 2009 znalazłem wydawnictwo, rok później druk. W międzyczasie starałem się zainteresować swoimi pomysłami jakikolwiek autorytet było ich kilku – niestety każdy z “klapkami na oczach” patrzący tylko w swój świat.

      Teraz jednak (no jakiś czas już temu) dochodzę do wniosku, przyszło mi do głowy, iż może taka była, miała być nieuchronność biegu wydarzeń, potocznie rzecz ujmując: co ma wisieć nie utonie, co ma się zdarzyć to się i tak zdarzy i na nic się zdadzą moje, wszystkich, próby “zawirowania” czasu.

      Nie jest to tak, że wszystko to o czym wiem, lub myślę zaledwie, że wiem, “przyszło mi do głowy” w jednej chwili, momencie. Był to pewien proces, wieloletni, gdzie to teraz już wiem, że nieraz myliłem się, wyciągałem niewłaściwe wnioski, korzystałem ze zbyt ubogich materiałów, wiedza i osiągnięcia nauki z czasem podpowiadały mi następne tropy, itd. Jednakowoż, zawsze jednak wracałem do najpierwszych skojarzeń, których “kamieniem węgielnym” była książka Colina Wilsona.

  • Jolanta Śpiewak mówi:

    Bardzo dziękuję za obszerną prezentację chociaż nie wyczytałam z niej skąd masz tak obszerną wiedzę o której możesz pisać z taką łatwością i pewnością swojego przekazu. Podejrzewałabym raczej, że miałeś właśnie jakieś objawienie całości, poukładane puzzle, dlatego tak ładnie przekazujesz to swoim czytelnikom.

  • Jolanta Śpiewak mówi:

    Może przyda Ci się w Twoich odkryciach i ten film, który znalazłam. https://www.youtube.com/watch?v=1OF-_HDgMJc

    • admin mówi:

      Jolu, pisząc o sobie wspomniałem, że swoje pomysły zawsze (no prawie zawsze) starałem się konfrontować z możliwie jak najbardziej kompetentnym w danej dziedzinie autorytetem naukowym, lub też z jak najbardziej, moim zdaniem, zaawansowanym kręgiem znawców konkretnego problemu węzłowego. Otóż jeśli chodzi o tematykę związaną z rozszyfrowaniem tajemnicy tekstu Manuskryptu Voynicha to najpowszechniej uznawanym obecnie przez znawców „Voynicheers” jest postać Nick’a Pelling’a, który produkuje się w blogu: http://ciphermysteries.com/

      Nie jest to oczywiście największa i najważniejsza „postać”, ale wymieniam to nazwisko i ten blog ponieważ kilkukrotnie zabierałem głos na łamach jego blogu – mój nick: Gregory. Z jakim skutkiem – to już inna sprawa (spotkałem się z całkowitym, „życzliwym” niezrozumieniem, wręcz ignorancją – co całkowicie rozumiem). Nie jest to oczywiście jedyne miejsce mojej konfrontacji – ale mniejsza o to.

      Nick Pelling – fascynat deszyfracji, autor publikacji naukowych, książki, uczestnik wielu filmów popularnonaukowych (patrz: you tube), a także inni, których nie wymienię, tkwią w ślepym zaułku, tak jak wszyscy inni od ponad pięciuset lat i wszystko na to wskazuje, że pozostaną tam już na zawsze. Jeśli chcesz przekonać się o poziomie dyskusji uczestników tego forum, oraz moim (w istocie różniącym się od wszystkich innych), łatwo się o tym przekonać.

      Na moim forum, we wcześniejszych wpisach, oraz w zakładce Manuskrypt Voynicha dokładnie przedstawiam swoje stanowisko, więc ten fragment filmu, który przesłałaś mi w swoim wpisie mówiący o „kobietach kąpiących się w sadzawkach z zieloną wodą” – to kompletna bzdura. Konfrontacja wszystkiego tego co proponuję odnośnie Manuskryptu wypada bardzo na niekorzyść tak Pelinga, wszystkich znawców „Voynicheers”, jak i także stacji telewizyjnych, które takie bzdury propagują.

      Mimo wszystko, dziękuję Ci za ten film, (tak ten jak i wiele innych – już widziałem), ja w swoich pomysłach jestem już w innej „przestrzeni” poznawczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« Cze    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Visits

Weather condition