Get Adobe Flash player

Pink Floyd

Syd Barrett

Każdy kto dotarł do tego miejsca na moim blogu, (przy założeniu, że uczciwie i dokładnie, a nie tylko wyrywkowo i epizodycznie, przyjrzał się wszystkiemu temu co od samego początku miałem do powiedzenia), być może sądzi, iż na tym koniec tych tajemnic i rozkodowanych szyfrów. Nic bardziej mylnego. Oprócz niezaprzeczalnych walorów gnostyckiego przekazu przepowiedni Nostradamusa, Manuskryptu Voynicha, jak i całej nieznanej twórczości zespołu Led Zeppelin, (o książce Gloria olivae nie wspominając), są jeszcze i inne równie ciekawe i krążące wokół nas podobnego znaczenia „dzieła”, o których profanom nawet się nie śniło, że to one właśnie mogą mieć podwójnego znaczenia ukryty sens. Tak a propos, to ja do niedawna także nie miałem świadomości o jeszcze jednej „górze lodowej”, której ponadczasowa wielkość ukrywała się jak do tej pory niezwykle skutecznie. Czas to zmienić i wydobyć na światło dzienne jej „podprogowe” przesłanie. Jak tytuł tego wpisu może sugerować, tym kolejnym brylantem w koronie królowej humanistycznych nauk – semiotyki, jest wszystko to co w swoim dorobku wnoszą do skarbnicy wiedzy tajemnej członkowie zespołu Pink Floyd.

Cała twórczość tego zespołu: muzyka, teksty, jak również i okładki poszczególnych płyt (co w przypadku zespołu Led Zeppelin również było integralną wartością przekazu), jest jedną wielką i ogromną „górą informacji”. Stojąc u jej podnóża kontemplujemy się tylko jej widokiem – każdy widzi tylko jednowymiarowy jej artystyczny aspekt, jednakże by stwierdzić wielkość i piękno tej symbolicznej góry, powinno się wejść na jej szczyt, by z tego niedostępnego jak na razie poziomu, ujrzeć i zrozumieć całe jej  wielowymiarowe – „perspektywiczne” przesłanie. Powyższe zdania brzmią może nazbyt patetycznie, ale już po pobieżnym (niedawno) zapoznaniu się z tekstami utworów zespołu Pink Floyd, powyższe wnioski wydają mi się nad wyraz stosowne. Większość moich następnych wpisów będzie poświęconych udowodnieniu tego nad wyraz emocjonalnego stwierdzenia.

Nie piszę tego bez przyczyny, albowiem to uczucia, afekty, nastroje i namiętności będą odgrywały pierwszoplanową rolę w tym „teatrze” psychologicznej retrospekcji, jakim są teksty zdecydowanej większości utworów. Czyje to będą uczucie, o kogo chodzi, (jak pokazuje przykład rozkodowanych tekstów Led Zeppelin – zapewne będzie tu chodziło o jakąś konkretną osobę), to na ten moment jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek odpowiedzi. By do tego typu pytań jakoś merytorycznie się odnieść, najpierw muszę dokonać koniecznego wstępu jakim będzie zapoznanie się z biografią jednej z najważniejszych postaci zespołu Pink Floyd, (w jego początkowej fazie), jaką był – Syd Barrett.

Nie ma potrzeby ani miejsca na dokładny rys historyczny – z tym każdy musi zapoznać się sam korzystając z wielu dostępnych źródeł. Ja jako się rzekło skupiam się w tym wpisie na odstającym od normalności zachowaniu jednego z założycieli zespołu, którego wpływ na ich „dyskografię” był bezdyskusyjny. Jeśli chodzi o meritum zagadnienia to chciałbym stwierdzić, iż korelacja twórczości Led Zeppelin i Pink Floyd polega właśnie na inicjacyjnym imperatywie dwóch najważniejszych postaci tych zespołów, jakimi byli: Jimmy Page i Syd Barrett. O tym pierwszym dużo było przy okazji dekodowania twórczości zeppelinów, teraz kolej na Syda.

<<<Roger Keith „Syd” Barrett (urodzony 6 stycznia 1946 w Cambridge, zmarły 7 lipca 2006 tamże) – brytyjski piosenkarz, gitarzysta rockowy, malarz. Członek Pink Floyd, uważany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli psychodelicznego rocka. […]Syd Barrett od dzieciństwa przyjaźnił się z dwiema osobami, które spotkał później w zespole Pink Floyd – Rogerem Watersem oraz Davidem Gilmourem.Z tym drugim zżył się szczególnie podczas nauki w College of Arts and Technology. Spędzali mnóstwo czasu, ucząc się razem gry na gitarze oraz wspólnie występując. […]Zarówno dwa wcześniejsze single, jak i następny – Apples and Oranges – były dziełem Syda Barretta. Barrett stał się twórcą większości wczesnego materiału zespołu, w tym tego umieszczonego na ciepło przyjętym przez krytykę The Piper at the Gates of Dawn. Spośród 11 piosenek na płycie osiem było autorstwa, a kolejne dwie współautorstwa Barretta. […] W okresie tuż przed wydaniem płyty The Piper at the Gates of Dawn pojawiły się pierwsze oznaki zmian w osobowości Barretta. […] Pojawiło się wiele spekulacji na temat psychicznego stanu Syda Barretta. Wielu uważa, że cierpiał na schizofrenię. Niektórzy posądzali go o zespół Aspergera. Dobrze wiadomo o eksperymentach Barretta w latach 60. z narkotykami psychodelicznymi, zwłaszcza LSD. W powszechnej opinii to narkotyki spowodowały lub przynajmniej przyspieszyły rozwój choroby.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Syd_Barrett

Wszystko fajnie. Barrett był narkomanem, chorym psychicznie człowiekiem. Ale to tylko część prawdy, wcale nie ta najważniejsza. Z książki autorstwa Juliana Palaciosa: „Syd Barrett i Pink Floyd: Mroczny świat” dowiadujemy się rzeczy istotniejszej, która moim zdaniem miała, ma, tak kardynalnego znaczenia wpływ, iż błędem było by to przeoczyć. Więcej nawet, jest to dowód potwierdzający moją powyżej zaprezentowaną tezę, mówiącą o tym, iż to te „podprogowe” wartości miały pierwszorzędne znaczenie w genezie tak powstania jak i całej twórczości liderów obu zespołów.

<<<„Syd mieszkał u nas – mówi Seamus O’Connell. – Miał kawalerkę. Moja mama stworzyła tam mieszkanie dla lokatorów, pomieszkiwało u niej sporo znajomych. To było naprawdę straszne miejsce, ale miało klimat. Syd zaczynał się interesować okultyzmem, którym zajmowała się moja mama. Wróżyła z tarota”.

Zainteresowanie okultyzmem wezbrało w Barretcie bardzo szybko. Spędził wiele nocy rozmawiając z Ellą O’Connell o astrologii, runach i innych podobnych zagadnieniach. Siedząc w zadymionym pokoju pośród arrasów stworzonych przez Ellę i jej byłego męża, zaczytywał się w „Encyklopedii okultyzmu”.

Ella podarowała Barrettowi pierwsze wydanie opublikowanej w 1929 roku powieści Aleistera Crowleya „Moonchild” (rozdział 18 nosi tytuł The dark Side of the Moon – „Ciemna strona księżyca”) Księżycowe dziecię opowiada historię młodej kobiety uwięzionej przez magika reprezentującego białą magię i wplątanej w wojnę czarodziejów. Za sprawą magika dziewczyna zachodzi w ciążę z eterycznym księżycowym dzieckiem i walczy z okultyzmem. Barrett siedział w obskurnym pokoju i czytał: „Czyn wedle swej woli będzie całym Prawem”

(link)- https://books.google.pl/books?id=WSwFCwAAQBAJ&pg=PT125&lpg=PT125&dq=

syd+barrett+okultyzm&source=bl&ots=K0nhBCG1xI&sig=LV21A2571ZZf-

nonKIiG1ea6G5Q&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiQqajJj53UAhUmMZoKHVQBA_

UQ6AEIJzAB#v=onepage&q=syd%20barrett%20okultyzm&f=false

I wszystko teraz staje się jasne. To jest ta poszukiwana NIĆ wiodąca do „labiryntu” Jimmiego Page. Podkreślone przeze mnie zdanie w pierwszym cytacie, dobitnie świadczy o tym, iż pozostali członkowie zespołu Pink Floyd niejako „kontynuowali” dzieło rozpoczęte przez Syda Barretta.

Pink Floyd – czyli Pamiętnik neurotycznej kobiety

Równie interesującą kwestią jest nazwa zespołu, który podobnie jak to miało miejsce w przypadku Led Zeppelin, pozostaje jak dotąd we mgle niedomówień i mylnych skojarzeń. By rozwikłać tę zagadkę należy skupić się nie na tym co oficjalnie na ten temat wiadomo, co wynika z definicji celowego „wprowadzania w pole” amatorów zbyt łatwych wniosków, ale dokładnie przefiltrować poszczególne części składowe nazwy zespołu – Pink Floyd. Najpierw jednak bardzo ciekawe etymologiczno – prehistoryczne początki nazwy zespołu.

<<<Grupa powstała wiosną 1965 w Londynie, początkowo pod nazwą Sigma-6.Tworzyli ją studenci wydziału architektury London Polytechnical School: Roger Waters (gitara, śpiew), Richard Wright (gitara, śpiew), Nick Mason (perkusja), Clive Metcalf (gitara basowa), Keith Noble (śpiew) i Juliette Gale (śpiew). Początkowo zespół pozostawał pod silnym wpływem popularnej wówczas muzyki Rytm’n’blues, jednakże już wtedy nie stronił od muzycznych eksperymentów, takich jak wplatanie w utwory fragmentów muzyki poważnej. Formacja bardzo często zmieniała nazwę (T-Set, Tea Set, The Screaming Abdabs, The Architectual Abdabs) oraz skład.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_grupy_Pink_Floyd

Zacznijmy od samego początku:

<<<Gdy Barrett przybył w 1964 roku do Londynu by rozpocząć studia malarskie w Camberwell Art School, natychmiast otrzymał od Watersa propozycję wstąpienia do zespołu. Zespół – początkowo nazwany Sigma 6 – przeżywał wówczas, jak i potem, częste zmiany składu oraz nazwy. Kiedy do zespołu dołączył Syd Barrett, grupa występowała pod nazwą The Tea Set. Gdy okazało się, że będą grali koncert z innym zespołem o takiej samej nazwie, Barrett zaproponował nazwę The Pink Floyd Sound.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Syd_Barrett

The Tea Set powszechnie tłumaczy się jako: Zestaw do herbaty. Zapewne Syd uśmiałby się z takiej trywialnej i mało oryginalnej nazwy zespołu. Rozkładając tę nazwę na części można wydedukować mało widoczną, ale jednak, poszlakę, która wiedzie do próby zrozumienia tego co on wiedział, ale czego z wiadomych powodów w tamtym czasie nie mógł otwartym tekstem powiedzieć.

<<<Tea – gossip or personal information belonging to someone else; the scoop; news.

Spill the tea about what happened at the club.

<<<Herbata – plotka lub osobiste informacje należące do kogoś innego; czerpak; aktualności.

Rozlać herbatę o tym, co się stało w klubie.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=tea

Po pierwsze. Nazwa zespołu: „The Tea Set” została przemianowana z „Sigma 6” tylko i wyłącznie dzięki interwencji Syda Barretta.

Po drugie. Jego okultystyczne zamiłowania i artystyczny geniusz nie pozwoliły by mu, jak sądzę, na danie zespołowi tak trywialnej nazwy. Potwierdzeniem tego, iż taki był gnostycki zamysł dania takiej, a nie innej nazwy zespołu, jest kolejna transformacja nazwy na: „The Screaming Abdabs”, „The Architectual Abdabs”, co w dalszej kolejności także rozkminię.

Po trzecie w końcu. Łącząc to „podprogowe” znaczenie określenia Tea, z jakże „normalnym” znaczeniem: set – zestaw, zbiór, komplet, można domyślać się, iż motywem przewodnim całej artystytcznej działalności zespołu będą tematy związane z intymnymi wręcz przeżyciami jakiejś konkretnej osoby, będzie to wręcz jak najbardziej osobisty pamiętnik – czego dowody przedstawię w kolejnych wpisach.

Inna „antyczna” nazwa zespołu: „The Architectual Abdabs” – także jest nazbyt dosłownie rozumiana. Zacząć tu należy od sprostowania powszechnie powtarzanej błędnej informacji:

<<<Artykuł niejakiej Barbary Walters, zamieszczony w gazetce Politechniki Regent Street (dziś Uniwersytet Westminster) to prawdopodobnie pierwsza wzmianka prasowa o grupie, z której uformował się później zespół Pink Floyd. […] Wiele biograficznych publikacji na temat historii Pink Floyd powiela błędną informację o nazwie The Architectual Abdabs, jaką zespół rzekomo miał się posługiwać przez pewien czas w swojej pre-działalności. To nieporozumienie. Faktyczna nazwa brzmiała po prostu The Abdabs (pol. przerażenie, nerwy), a domniemany przedrostek architectual wywiedziono od powyższego artykułu.

(link)- http://skibek.pl/ciemnastrona/index.php?option=com_content&view=article&id=216:architektoniczna-irytacja&catid=62:czytelnia&Itemid=65

Zatem mamy tu następną podpowiedź wiele mówiącą o tym, jakich to „rewelacji” należy się spodziewać w tym powyżej wspomnianym (The Tea Set) „wiwisekcyjnym pamiętniku”: abdabs – przerażenie, nerwy, co mam nadzieję udowodnić za pomocą mojej dokładnej interpretacji wszystkich kolejnych płyt i utworów zespołu.

No i na koniec nazwa oficjalna i powszechnie znana nazwa zespołu – czyli Pink Floyd.

<<<Kiedy Tea Set zorientowali się, że nie są jedynym zespołem o tej nazwie, Barrett zaproponował zmianę na The Pink Floyd Sound, od dwóch muzyków grających bluesa – Pinka Andersona i Floyda Councila. Ostatecznie zespół zdecydował się na skrócenie nazwy do Pink Floyd na prośbę menadżerów grupy, Petera Jennera i Andrew Kinga.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Pink_Floyd

Może tak, może nie, a może być może. Opierając się na takich „informacjach” można bardzo łatwo wpaść w meandry pobieżnych wniosków. Ja jednak dalej będę trzymał się „okultystycznej nici” i posługując się miejskim słownikiem slangu i mowy potocznej stwierdzę, iż po raz kolejny użyty został tutaj gnostycki rodzaj przekazu.

<<<Pink A word girls wear written across their butts.

Half the people in my study hall today were wearing sweatpants with,”PINK” „PINK LOVE” or some variation on the latter stamped on their asses.

<<< Pink – Słowo dziewczęta noszą napisane przez ich tyłek.

Połowa ludzi w mojej sali studenckiej dziś nosili spodnie dresowe z „PINK” „LOVE PINK” lub jakąś wariację na ten ostatni wybity na tyłkach.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=Pink

<<<Floyd A person who is is so cool that people have to give them all his/her love.

Dude, nick is so cool. he is a total Floyd.

<<<Floyd Osoba która jest tak fajna, że ludzie muszą dać im wszystkie jego / jej miłość.

Koleś, nick jest tak cool. on jest całkowity Floyd.

(link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=floyd

Łącząc te dwie różne definicje: pink i floyd, które bynajmniej nie zostały zapożyczone od nazwisk Pinka Andersona i Floyda Councila, można wydedukować bardzo ważny wniosek, który jednakże wydawać się może jak na obecną chwilę nazbyt śmiały i nie do końca zrozumiały, ale po zaznajomieniu się z interpretacją poszczególnych utworów zespołu Pink Floyd, (jakie mam zamiar zamieścić na blogu), będzie można dopiero wtedy zrozumieć nieprzypadkowość takiego, a nie innego wyboru.

Otóż biorąc pod uwagę wszystko to co powyżej pisałem o: The Tea Set: (zestaw osobistych informacji – motywem przewodnim całej artystycznej działalności zespołu będą tematy związane z intymnymi wręcz przeżyciami jakiejś konkretnej osoby, będzie to wręcz jak najbardziej osobisty pamiętnik), a także o: The Screaming Abdabs, The Architectual Abdabs: (przerażający, nerwowy krzyk) – to za pomocą ostatecznej wersji nazwy zespołu – Syd Barett doprecyzowuje, iż będzie to pamiętnik jakieś konkretnej, raczej neurotycznej kobietyPink Floyd: (dziewczęcy różowy kolor, fajna osoba). O jaką kobietę chodzi? To już kwestia następnych wpisów, ale dla kogoś kto śledził moje poprzednie wpisy dotyczące zespołu Led Zeppelin, nie będzie to jakaś specjalnie trudna zagadka do odgadnięcia.

The Piper at the Gates of Dawn – czyli nić wiodąca do labiryntu Jimmy Page

Tak jak w przypadku „dorobku” zespołu Led Zeppelin, w „twórczości” zespołu Pink Floyd, wszystkich najważniejszych sygnałów i tropów wiodących do próby zrozumienia symbolicznego sposobu przekazywania ukrytej przed profanami wiedzy, należy doszukiwać się w okładkach, tekstach, a nawet w tytułach poszczególnych utworów. I właśnie od zapoznania się z gnozą „zakodowaną” w tytule pierwszej płyty zespołu Pink Floyd, chciałbym zacząć tą niezwykle tajemniczą opowieść. Na temat samej okładki będzie jeszcze kilka słów przy okazji następnego wpisu, istotniejszą kwestią na chwilę obecną jest określenie: Piper zawarte w tytule ich debiutanckiej płyty – The Piper at the Gates of Dawn. Jest ono kluczowego znaczenia „dowodem”, mającym potwierdzić powyżej zasugerowaną tezę mówiącą o konotacjach pomiędzy wspomnianymi zespołami. Jak powszechnie wiadomo w utworze Led Zeppelin: Stairway to Heaven, w końcowych fragmentach tekstu występuje to samo określenie: piper nawet dwukrotnie.

<<<And it’s whispered that soon if we all call the tune
Then the piper will lead us to reason (…)

Your head is humming and it won’t go, in case you don’t know,
The piper’s calling you to join him,

Różnie się to tłumaczy: kobziarz, szczurołap, przewodnik. By cokolwiek z tego zrozumieć należałoby poszukać etymologicznego źródła tego słowa.

<<<Flecista z Hameln lub Szczurołap z Hameln (oryg. Der Rattenfänger von Hameln) – podanie ludowe spisane między innymi przezbraci Grimm, przetłumaczone na 30 języków świata, opowiadające o wydarzeniach, jakie miały się wydarzyć 26 czerwca 1284 w mieście Hameln. Według legendy w 1284 roku dolnosaksońskie miasto Hameln w Niemczech nawiedziła plaga szczurów. Wynajęty przez mieszkańców szczurołap za pomocą muzyki płynącej z cudownego fletu wywabił szczury, które następnie utopiły się w Wezerze. Gdy po wykonanej pracy odmówiono szczurołapowi obiecanej zapłaty za pozbycie się gryzoni, ten w podobny sposób wyprowadził w nieznane wszystkie dzieci z Hameln.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Flecista_z_Hameln

Szczurołap? Takie myślenie jest zrozumiałe – tak wynika z tekstu. Należy jednak cały czas mieć na względzie kontekst powzięty z bajki braci Grimm (szczurołap wyprowadził w nieznane wszystkie dzieci z Hameln), zatem chodzi tu o całkiem ludzki wymiar. Znacznie ważniejszym, doprecyzowującym tropem jest tu kolejna podpowiedź w postaci tego co na ten temat sądził Syd Barrett

<<<Barrett came up with the album title The Piper at the Gates of Dawn; the album was originally titled Projection up to as late as July 1967. The title was taken from that of chapter seven of Kenneth Grahame’s The Wind in the Willows which contains a visionary encounter with the god Pan, who plays his pan pipeat dawn. It was one of Barrett’s favourite books, and he often gave friends the impression that he was the embodiment of Pan.

<<<Barrett wymyślił tytuł The Piper w Gates of Dawn; album został pierwotnie zatytułowany Projekcja w lipcu 1967 roku. Tytuł został zaczerpnięty z rozdziału siódmego, książki Kenneth’a Grahame „O czym szumią wierzby”, który zawiera wizjonerskie spotkanie z bogiem Panem, który grał na fletni. Była to jedna z ulubionych książek Barretta i często dawał znajomym wrażenie, że jest uosobieniem Pana.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Piper_at_the_Gates_of_Dawn

Biorąc powyższe informacje za punkt wyjścia do dalszych rozważań, sądzę, iż w tym konkretnym przypadku chodzi o jakiegoś człowieka – przewodnika (The Piper), który wiedzie za sobą, czy też prowadzi jakąś grupę ludzi. Są oni zasłuchani w to co on mówi – dźwięk fletni Pana.

Bramy świtu (Gates if Dawn) – czyli coś nowego, nowe czasy, nowy cykl – to kolejny skrót myślowy, kolejny ukryty trop w niepozornym wydawałoby się określeniu. Określenie to w znakomity sposób dopełnia cały sens tego wszystkiego na co od tak długiego już czasu czekają Ci, którzy z nadzieją powrotu już odeszli.

O czym mowa, do czego zmierzam? Po lekturze mojego bloga nie jest trudnym samemu na to pytanie odpowiedzieć. Znakomitą egzemplifikacją tego wszystkiego jest utwór:The Sound of Silence (duetu Simon and Garfunkel) w wykonaniu zespołu Disturbed. Jest to nie podlegający niedomówieniom w sugestywny sposób przedstawiona opowieść tego wszystkiego co nas czeka…Nota bene, wideoklip ten na moim blogu już zamieściłem:http://gloriaolivae.pl/?p=3532

Dla podkreślenia wyjątkowości tekstu duetu Simon and Garfunkel, poniżej przedstawiam go jeszcze raz. Zapoznając się z nim, a także z tym jak go widzą twórcy z zespołu Disturbed, każdy z czytelników powinien sam wyciągnąć wnioski czy moje powyższe tezy mają jakikolwiek sens. Aby to stwierdzić należy traktować tytuł pierwszej płyty zespołu Pink Floyd jako całość: The Piper at the Gates of Dawn – przewodnik wiodący ku nowym czasom.

Witaj ciemności, stara przyjaciółko
Znów przyszedłem z tobą porozmawiać
Ponieważ jakaś wizja, zakradając się cicho
Zostawiła swe nasiona gdy spałem
I wizja, która została zasiana w mym umyśle
Wciąż pozostaje [żywa]
W dźwięku ciszy.

W niespokojnych snach szedłem sam
Wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniem
W blasku ulicznej lampy
Postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i wilgocią
Kiedy moje oczy przeszył błysk neonowego światła
Które rozdarło noc
i dotknęło dzwięku ciszy

W tym nagim świetle ujrzałem
Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej
Ludzi, którzy rozmawiali nie mówiąc
Ludzi, którzy słyszeli nie słuchając
Ludzi piszących pieśni, którymi nigdy nie podzielą się ze światem
I nikt nie ośmielił się
Zakłócić dźwięku ciszy.

Głupcy”, rzekłem, „Nic nie rozumiecie
Cisza rozrasta się jak nowotwór
Usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczać
Chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć”
Lecz moje słowa, jak ciche krople deszczu, opadały
I rozbrzmiewały echem
W studniach ciszy.

A ludzie kłaniali i modlili się
Do neonowego bożka, którego sami stworzyli,
A znak rozbłysnął swym ostrzeżeniem
W słowach, z których się składał
Głosił, że słowa proroków są zapisane na ścianach metra
I klatkach kamienic
I szepcą w dźwiękach ciszy.

But what do the words mean?

The Wind in the Willows by Kenneth Grahame – Chapter VII: The Piper at the Gates of Dawn

(link)- http://www.classicreader.com/book/132/7/

(…)

I feel strangely tired, Rat,’ said the Mole, leaning wearily over his oars as the boat drifted. `It’s being up all night, you’ll say, perhaps; but that’s nothing. We do as much half the nights of the week, at this time of the year. No; I feel as if I had been through something very exciting and rather terrible, and it was just over; and yet nothing particular has happened.’

`Or something very surprising and splendid and beautiful,’ murmured the Rat, leaning back and closing his eyes. `I feel just as you do, Mole; simply dead tired, though not body tired. It’s lucky we’ve got the stream with us, to take us home. Isn’t it jolly to feel the sun again, soaking into one’s bones! And hark to the wind playing in the reeds!’

`It’s like music–far away music,’ said the Mole nodding drowsily.

`So I was thinking,’ murmured the Rat, dreamful and languid. `Dance-music–the lilting sort that runs on without a stop–but with words in it, too–it passes into words and out of them again–I catch them at intervals–then it is dance-music once more, and then nothing but the reeds’ soft thin whispering.’

`You hear better than I,’ said the Mole sadly. `I cannot catch the words.’

`Let me try and give you them,’ said the Rat softly, his eyes still closed. `Now it is turning into words again–faint but clear– Lest the awe should dwell–And turn your frolic to fret–You shall look on my power at the helping hour–But then you shall forget! Now the reeds take it up–forget, forget, they sigh, and it dies away in a rustle and a whisper. Then the voice returns–

`Lest limbs be reddened and rent–I spring the trap that is set–As I loose the snare you may glimpse me there–For surely you shall forget! Row nearer, Mole, nearer to the reeds! It is hard to catch, and grows each minute fainter.

`Helper and healer, I cheer–Small waifs in the woodland wet– Strays I find in it, wounds I bind in it–Bidding them all forget! Nearer, Mole, nearer! No, it is no good; the song has died away into reed-talk.’

`But what do the words mean?’ asked the wondering Mole.

`That I do not know,’ said the Rat simply. `I passed them on to you as they reached me. Ah! now they return again, and this time full and clear! This time, at last, it is the real, the unmistakable thing, simple–passionate–perfect—-‚

`Well, let’s have it, then,’ said the Mole, after he had waited patiently for a few minutes, half-dozing in the hot sun.

But no answer came. He looked, and understood the silence. With a smile of much happiness on his face, and something of a listening look still lingering there, the weary Rat was fast asleep.

The Piper at the Gates of Dawn – czyli Led Zeppelin III

No i czas na okładkę pierwszej płyty zespołu Pink Floyd. By móc zmierzyć się z tym tematem niezbędny był ten nieco przydługi wstęp, na który składa się z niezwykła i niestety zupełnie nieznana i niedoceniana postać Syda Barretta, jak również moje „podprogowe” tłumaczenie nazwy zespołu, no i wreszcie „rozkminiony” tytuł ich debiutanckiego albumu – patrz poprzednie wpisy. Jednakowoż by móc dokładnie zrozumieć przesłanie jakie przyświecało twórcom tego „kodu” wysłanego w „muzyczną czasoprzestrzeń”, należy wiedzieć cokolwiek więcej na ten temat. Cóż zatem do tego dodać by uniknąć niepotrzebnego błądzenia w labiryncie mylnych wniosków, czy też, co bardziej irytuje, ignoranckiego przekonania, iż wszystko co jest dziełem tego zespołu jest tylko i wyłącznie kolejną, jedną z wielu, artystyczną wizją jakichś „naćpanych” rockmenów.

Uważny czytelnik mojego bloga zapewne bez kłopotów pamięta moje wpisy jakie zamieściłem przy okazji omawiania siódmej płyty zespołu Led Zeppelin: Precence, a konkretnie wpis inaugurujący dotyczący „obecności Pielgrzyma wśród tubylców”. O co w nim chodzi, czego dotyczy? Nie jest trudnym samemu to sprawdzić, ale by nieco ułatwić tym, którzy dopiero teraz zapewne przez „przypadek” tutaj zaglądnęli, powiem tylko, iż jest tam w bardzo logiczny, jak mniemam, sposób zawarta sugestia ukierunkowująca tok myślenia w stronę wszystkiego tego co w swojej symbolicznej warstwie implikuje film Stanleya Kubricka: 2001: Odyseja kosmiczna – czyli Monolit, którego wszędzie pełno…Opatrzność….Jaźń… Inteligencja….

Inną równie ważną podpowiedzią jest wszystko to co można wywnioskować z mojej interpretacji pierwszych czterech albumów zespołu Led Zeppelin – czyli kontinuum wydarzeń od czasów najdawniejszych (kosmologia), poprzez wszystkie najważniejsze wydarzenia znane z historii powszechnej, aż po współczesność, która „objawia się” w losach – życiorysie jednej, ale za to jakiej, osoby…

I od tego – czyli od nawiązania do czterech pierwszych płyt zespołu Led Zeppelin wypadałoby rozpocząć tą opowieść. Zatem by nie przedłużać, zacznę od przedstawienia głównej tezy tego wpisu. Otóż moim zdaniem pierwsza płyta zespołu Pink Floyd: The Piper at the Gates of Dawn w swojej formie jak i treści w zadziwiająco bliźniaczy sposób nawiązuje do początkowego etapu twórczości Zeppelinów, natomiast okładka ich debiutanckiego dzieła w artystyczno-wizjonerski sposób tą kwestię szyfruje. By to stwierdzić nie trzeba wiele wysiłku – trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać. Porównując okładkę aktualnie omawianej płyty z okładką trzeciej płyty zespołu Led Zeppelinhttp://gloriaolivae.pl/?p=2755 – oraz z tym wszystkim co na jej temat wysublimowałem, to widać pewne podobieństwa, a wszelki sceptycyzm szybko „ucichnie” wraz z zapoznaniem się tekstami poszczególnych utworów obu tych płyt. Podobnie rzecz się ma z ilustracją zamieszczoną na odwrocie płyty Floydów. Cóż ta dziwna postać może symbolizować, jakiej treści można oczekiwać – mając cały czas w pamięci, iż nie jest to tylko „przypadkowa” artystyczna wizja jakiegoś „przypadkowego” artysty. Na fakt, iż nie jest to tylko „zwykła”, jedna z wielu, szybko zapomniana ilustracyjka, naprowadza poniżej wyrażona opinia – ostatnie zdanie cytatu.

<<<Trudno uwierzyć, że od wydania tego albumu minęło już prawie pół wieku. Zespół, którego ówczesny Spiritus Movens miał w niedługim czasie zapuścić się zbyt głęboko w świat narkotyków, tym dziełem pchnął rocka w nowe rejony psychodelii. Eksperymentalnej, miejscami transowej muzyce towarzyszy zdjęcie mające oddawać halucynogenne wizje.

Standardem owych czasach było zamieszczanie na okładce fotografii zespołu. Że Pink Floyd nie miało jeszcze wyklarowanej wizji artystycznej, to uznano to za oczywistość (zdjęcia grupy na okładkach z lat 70. już się nie pojawiały). EMI wybrało pierwszego z brzegu swojego fotografa po czym zostawiono mu wolną rękę, nie przykładając specjalnej wagi do opakowania płyty.

Vic Singh nie dysponował zbyt dużym budżetem, a chciał na zdjęciu uchwycić oniryczny charakter muzyki. Zamiast wydawać pieniądze na postprodukcję użył podarowanej przez przyjaciela, niejakiego Georga Harrisona, soczewki-pryzmatu zakładanej na obiektyw (jeden jak i drugi do tej pory nie widział dla niej żadnego zastosowania). Fotograf zalecił muzykom, żeby założyli na sesję jak najjaskrawsze ciuchy i zaprosił do studia. Przyszli, wypalili z nim parę jointów i zapozowali. Barrettowi bardzo spodobało się przedsięwzięcie, wykonał nawet zdjęcia próbne przez pryzmat, a po sesji namalował grafikę na tylną okładkę.

Dla tych, którym psychiatra notuje na czerwono odpowiedź do zadania „powiedz, co widzisz na rysunku”: to powyżej to nie mutant z radioaktywnych bagien, tylko zwykły obrys grupy tańczących ludzi.

(link)- http://okladki.net/okladki/show/134-pink-floyd–the-piper-at-the-gates-of-dawn

Mutant z radioaktywnych bagien, czy obrys grupy ludzi? Oj blisko, blisko. Tak jak awers okładki symbolizować ma szeroko rozgałęzioną i „chaotyczną” ewolucję – co jest jedną z głównych zasad tego procesu zmian zachodzących w czasie, tak rewers jest ideogramem, który personifikować ma te zmiany w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest to zawarty w jednym symbolu cały proces jaką przeszła istota człekokształtna – są tam nałożone na siebie wszystkie wcześniejsze stadia rozwojowe istoty człekokształtnej, z której, w wyniku ewolucyjnych zmian, „wykrystalizował się” Człowiek nam współczesny. I to jest cała „tajemnica” tej okładki, czego potwierdzeniem są wszystkie utwory na niej zamieszczone.

Astronomy Domine – czyli „projekcja inteligencji”

1. Astronomy Domine

Lime and limpid green
A second scene
A fights between the blue you once knew

Floating down
The sound resounds
Around the icy waters underground

Jupiter and Saturn
Oberon, Miranda and Titania
Neptune, Titan, stars can frighten

Blinding signs flap
Flicker flicker flicker blam (pow! pow!)
Stairways scared Dan Dare who’s there

Lime and limpid green
The sound surrounds the icy waters under…
Lime and limpid green
The sound surrounds the icy waters underground

Astronomy Domine

Limetka, czysta zieleń
Druga scena
Walka w błękitach niegdyś znanych

W dół spływając
Dźwięk rozbrzmiewa
W lodowatych wód podziemiach

Jowisz wraz z Saturnem
Oberon, Miranda i Tytania
Neptun, Tytan, gwiezdna trwoga

Znaki rażą i trzepoczą
Błyski, błyski, błyski, huk (bang! bang!)
Panika na schodach, Dan Dare, kto tam?

Limetka, czysta zieleń
Ten dźwięk oblega lodowatych wód pod…
Limetka, czysta zieleń
Ten dźwięk oblega lodowatych wód podziemia

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,astronomy_domine.html

 

Już w inauguracyjnym utworze pierwszej płyty zespołu Pink Floyd jest tyle znaków i tropów, że aż głowa boli – że tak kolokwialnie powiem. Dla niewprawnego „oka i ucha” wydaje się on nieco trywialny – jakieś śmieszne pip pip na początku, a później nie do końca zrozumiały tekst. W tym miejscu po raz kolejny muszę nawiązać do odkodowanej przeze mnie „twórczości” zespołu Led Zeppelin, a konkretnie do tego, iż w prawie każdym elemencie ich dzieła natrafić można na tego typu „przeszkody”, czy to w postaci tekstów poszczególnych piosenek, czy jak również i okładek – co mam nadzieję udowodniłem.

By z tymi zakodowanymi informacjami jakoś sobie poradzić zmuszony byłem korzystać z „podpowiedzi”, czyli musiałem sięgnąć do informacji źródłowych (cytatów, linków), dzięki którym mogłem w jakiś minimalny, ale jednak, wiarygodny sposób, udokumentować moje „przypuszczenia”. Takoż i ma się z twórczością aktualnie omawianego zespołu. Większość moich wniosków poprzedzona będzie wiele mówiącym wstępem. No to na początek kilka informacji wprowadzających do rozwikłania kolejnego „węzełka” gordyjskiego. Kolorem czerwonym zaznaczyłem w tekście piosenki najistotniejsze fragmenty, na które należy zwócić uwagę. By cokolwiek zrozumieć należy rozpocząć od rozkodowania określenia – Dan Dare.

Pierwszy cytat:

<<<Dan Dare is a Britich science fiction comic hero, created by illustrator Frank Hampson who also wrote the first stories. Dare appeared in the Eagle comic story Dan Dare, Pilot of the Future from 1950 to 1967 (and subsequently in reprints), and dramatised seven times a week on Radio Luxembourg (1951–1956). The stories were set in the late 1990s, but the dialogue and manner of the characters is reminiscent of British war films of the 1950s. Dan Dare has been described as”Biggles in Space” and as the British equivalent of Buck Rogers.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Dan_Dare

Drugi cytat:

<<< Buck Rogers is a fictional space opera character created by Philip Francis Nowlan in the novella, Armageddon A.D., and subsequently appearing in multiple media. In Armageddon 2419 A.D., published in the August 1928 issue of the pulp magazine, Amazing Stories, the character’s given name was „Anthony”. A sequel, The Airlords of Han, was published in the March 1929 issue. […]

The character first appeared as Anthony Rogers, the central character of Nowlan’s Armageddon 2419 A.D. Born in 1898, Rogers is a veteran of the Great War (World War I) and by 1927 is working for the American Radioactive Gas Corporation investigating reports of unusual phenomena reported in abandoned coal mines near Wyoming Valley in Pennsylvania. On December 15, there is a cave-in while he is in one of the lower levels of a mine. Exposed to radioactive gas, Rogers falls into „a state of suspended animation, free from the ravages of catabolic processes, and without any apparent effect on physical or mental faculties”. Rogers remains in suspended animation for 492 years.

Rogers awakens in 2419. Thinking that he has been asleep for just several hours, he wanders for a few days in unfamiliar forests (what had been Pennsylvania almost five centuries before). He notices someone clad in strange clothes, who is under attack……

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Buck_Rogers

Jeśli powiem, że jest to nawiązanie do cykliczności wszechświata – do ponownego odradzania się Życia w skali makro (ewolucja) i mikro oczywiście (człowiek), że jest to esencją wszystkiego tego co przeczytać można w mojej książce: Gloria olivae, a także w poprzednich wpisach na tym blogu, to zapewne jest to jeszcze zbyt mało przekonywujące, że tak delikatnie powiem. Dlatego też poniżej kolejne argumenty na potwierdzenie tegoż. Tytuł utworu: Astronomy Domine.

<<<„Astronomy Domine” is a song by English rock band Pink Floyd. The song, written and composed by original vocalist/guitarist Syd Barrett, was the first track featured on their debut album, The Piper at the Gates of Dawn (1967). The lead vocal was sung by Barrett and keyboard player Richard Wright. Its working title was „Astronomy Domine (An Astral Chant)”. „Domine” (the vocative of „Lord” in Latin) is a word frequently quoted in Gregorian chants.

<<< Astronomy Domine ” to piosenka angielskiego zespołu rockowego Pink Floyd. Piosenka, napisana i skomponowana przez pierwszego wokalistę / gitarzystę Syda Barretta, była pierwszą piosenką na albumie The Piper at the Gates of Dawn (1967). Główny wokal został śpiewany przez Barretta i keyboardisty Richarda Wrighta. Tytuł roboczy był „Astronomia Domine (Astral Chant)”. „Domine” (wołacz od „Pana” w łacinie)jest słowem często cytowany w gregoriańskich śpiewach.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Astronomy_Domine

Astronomy Domine (Pastor Astronomii) – to nawiązanie do wszystkiego tego co już tłumaczyłem przy okazji poprzedniego wpisu: The Piper at the Gates of Dawn – czyli Led Zeppelin III.

<<<Uważny czytelnik mojego bloga zapewne bez kłopotów pamięta moje wpisy jakie zamieściłem przy okazji omawiania siódmej płyty zespołu Led Zeppelin: Precence, a konkretnie wpis inaugurujący dotyczący „obecności Pielgrzyma wśród tubylców”. O co w nim chodzi, czego dotyczy? Nie jest trudnym samemu to sprawdzić, ale by nieco ułatwić tym, którzy dopiero teraz zapewne przez „przypadek” tutaj zaglądnęli, powiem tylko, iż jest tam w bardzo logiczny, jak mniemam, sposób zawarta sugestia ukierunkowująca tok myślenia w stronę wszystkiego tego co w swojej symbolicznej warstwie implikuje film Stanleya Kubricka: 2001: Odyseja kosmiczna – czyli Monolit, którego wszędzie pełno…Opatrzność….Jaźń… Inteligencja….

Początkowe dźwięki: pip pip, jak i cały utwór, jednoznacznie nawiązują w swojej stylistyce do tych kosmicznych klimatów jakie znamy z najsłynniejszego filmu Stanleya Kubricka. By się o tym przekonać trzeba raczej niewiele – należy się z tym utworem zapoznać.

Tak tytuł utworu – Astronomy Domine (Pastor Astronomii), a także tytuł roboczy – (Astral Chant), jak i Precence – czyli obecność Pielgrzyma wśród tubylców”, czy też monolit z filmu Stanleya Kubricka – to aż nadto by nie stwierdzić, iż nie jest to banalny utwór, jakich wiele przed nim i po nim nagrano. Na taki wniosek z pewnością jest jeszcze za wcześnie, ale wszystkie te wspomniane poszczególne „dowody pośrednie” ukierunkowują w stronę definicji „inteligentnego projektu”, z tym, iż ja nie do końca bym się z nią identyfikował, a bardziej z tym co wynika z określenia – „projekcja inteligencji”, ale to już temat na inne „opowiadanie”.

Sam tekst utworu również nie jest przypadkowy. Zawarty jest w nim większy, niż można by się tego spodziewać, sens. Druga scena, Walka w błękitach niegdyś znanych … W dół spływając, więk rozbrzmiewa… gwiezdna trwoga… Znaki rażą i trzepoczą, Błyski, błyski, błyski, huk (bang! bang!)… – to wszystkie te wyrażenia stanowią opowieść o procesie tworzenia się naszego wszechświata od samego początku, którego nota bene „nie było”, ponieważ czas naszego wszechświata liczony jest od wielce umownego „Big bangu”. Początkiem naszego wszechświata był kolaps „poprzedniego”, który jest immanentną częścią naszego, zaś wraz końcem naszego wszechświata zacznie się następny i tak w nieskończoność.

Lucifer Sam – czyli Księżyc

2. Lucifer Sam

Lucifer Sam, Siam cat
Always sitting by your side
Always by your side
That cat’s something I can’t explain!

Jennifer Gentle, you’re a witch
You’re the left side
He’s the right side
Oh, no!
That cat’s something I can’t explain!

Lucifer go to sea
Be a hip cat, be a ship’s cat
Somewhere, anywhere
That cat’s something I can’t explain!

At night prowling sifting sand
Hiding around on the ground
He’ll be found when you’re around
That cat’s something I can’t explain!

Lucifer Sam

Lucyfer Sam, syjamski kot
Zawsze siedzi tuż przy tobie
Ciągle obok ciebie
Tego kota nie mogę pojąć!

Jennifer Gentle, ty czarownico
Ty po lewej
On prawicą
O, nie!
Tego kota nie mogę pojąć!

Lucyfer idzie do morza
Bądź klawym kocim marynarzem
Gdzieś, gdziekolwiek
Tego kota nie mogę pojąć!

Nocą grasuje, przesiewa piach
Gdzieś tu na ziemi ukryty
Odnajdzie się gdy nadejdziesz
Tego kota nie mogę pojąć!

No to początkowe etapy powstania wszechświata mamy już za sobą. Czas na kolejne bardzo ważne wydarzenie. I tutaj znowu zaglądamy do wspomnianych już przeze mnie Zeppelinów. Tak jak pierwszy ich utwór z pierwszej płyty (Good Times Bad Times – czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego) w ogólnym przesłaniu tożsamy jest z pierwszym utworem Floydów, tak Lucifer Sam opowiada o naturalnym satelicie naszej planety (Babe I’m Gonna Leave You – czyli powstanie Księżyca). Zaznaczone kolorem czerwonym fragmenty tekstu w bardzo wymowny sposób to podpowiadają. Bajki o kocie Barretta (Sam), jego dziewczynie (Jeny Spires) i inne temu podobne historie są po to właśnie, by cała ta „opowieść” miała bardzo trywialny charakter. No i dobrze, tak miało być, a że jest inaczej, to już inna kwestia. W tym przypadku kolejną podpowiedzią jest poniżej zamieszczony cytat, który dokładnie wyjaśnia wpływ „Lucifera” na opadanie i podnoszenie się poziomu wody w oceanie. (Lucifer go to sea, Be a hip cat, be a ship’s cat).

Pływy morskie (przypływy i odpływy) – regularnie powtarzające się podnoszenie i opadanie poziomu wody w oceanie. Obrót Ziemi powoduje, że w ciągu doby w danym miejscu zmienia się siła przyciągania Księżyca i Słońca (siła pływowa). Wielkość pływów zależy od wielu czynników takich jak kształt wybrzeża (duże pływy w zatokach), głębokość morza, zmienna pozycja Słońca i Księżyca w stosunku do Ziemi, co jest połączone z rotacją Ziemi. Najsilniejsze pływy (syzygijne) występują, gdy wpływy Słońca i Księżyca dodają się do siebie (tj. gdy Księżyc, Ziemia i Słońce znajdują się w linii prostej – w trakcie pełni oraz w nowiu Księżyca).

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82ywy_morskie

Jennifer Gentle – to zaszyfrowana informacja właśnie o pływach morskich (Jennifer Gentle, you’re a witch, You’re the left side, He’s the right side). Czarownica? Nie. Tu raczej chodzi o te niezwykłe zjawisko jakim są pływy morskie. Left side, right side – z pewnością chodzi tu o wpływ Słońca i Księżyca na podnoszenie i opadanie wód oceanu. Reasumując, cały ten utwór to jedna wielka „apoteoza” naszego ziemskiego satelity – Księżyca.

Matilda Mother – czyli przed i po impakcie

3. Matilda Mother

There was a king who ruled the land.
His majesty was in command.
With silver eyes the scarlet eagle
Showers silver on the people.
Oh Mother, tell me more.
Why’d’ya have to leave me there
Hanging in my infant air
Waiting?
You only have to read the lines
They’re scribbly black and everything shines.
Across the stream with wooden shoes
With bells to tell the king the news
A thousand misty riders climb up
Higher once upon a time.
Wandering and dreaming
The words have different meaning.
Yes they did.
For all the time spent in that room
The doll’s house, darkness, old perfume
And fairy stories held me high on
Clouds of sunlight floating by.
Oh Mother, tell me more
Tell me more.
Aaaaaaaah
Aaaaaaaah
Aaaaaaaah

Matilda Mother

Był sobie król, który rządził krajem.
Jego wysokość była u władzy.
Ze srebrnymi oczami i szkarłatnym orłem
Srebrne prysznice na ludzi.
Oh, matko, opowiedz mi więcej.
Dlaczego chcesz mnie tu zostawić
Wiszącego w moim niemowlęcym powietrzu
Czekającego?
Ty masz tylko przeczytać linijki
Są nabazgrolone na czarno i wszystko jasne.
Poprzez strumień drewnianymi butami
Z dzwonkami, aby przekazać królowi wiadomości
Tysiąc mglistych jeźdźców wspina się
Wyżej pewnego razu.
Błądzący i śniący
Wyrazy mają odmienne znaczenia.
Właśnie tak.
Przez cały czas spędzony w tym pokoju
Domek lalek, ciemność, stare perfumy
I opowieści o wróżkach trzymały mnie wysoko
Na przesuwających się chmurach światła słonecznego
Oh, matko, opowiedz mi więcej.
Opowiedz mi więcej.
Aaaaaaaah
Aaaaaaaah
Aaaaaaaah

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,matilda_mother.html

Wersy tekstu zaznaczone kolorem czerwonym w wymowny sposób informują o tym kto niegdyś panował na Ziemi i nie chodzi tu bynajmniej o jakiegoś króla czy dynastię. Cały czas trzymając się wcześniej powziętej konwencji kontinuum czasu nie jest trudnym stwierdzić, iż jest to „opowieść” o dominującej grupie kręgowców, która panowała przez stosunkowo długi okres, a kresem jego panowania był impakt meteorytu około 65 milionów lat temu – patrz wersy zaznaczone kolorem niebieskim. Oczywiście chodzi tu o panowanie dinozaurów i aby to stwierdzić nie trzeba wiele – należy tylko z uwagą przyjrzeć się warstwie muzycznej utworu. Dodam tylko, iż Matilda MotherFloydów tożsamy jest w swoim wydźwięku z Your Time Is Gonna Come zespołu Led Zeppelin. Srebrne prysznice na ludzi – pewnie chodzi tu o „rywalizację” gadów z gadami ssakopodobnymi, z których wyewoluował człowiek. Wersy zaznaczone kolorem zielonym – to już okres w miarę swobodnego rozwoju i ewolucji ssaków po zagładzie gadów.

Matylda – imię żeńskie pochodzenia starogermańskiego, oznaczające kobietę silną i odważną w walce: macht (siła, władza) i hiltia (walka), personifikuje dominującą rolę gadów, natomiast Mother – wiele mówi o wspólnym, ewolucyjnym pochodzeniu obu gromad: gadów i gadów ssakokształtnych.

Flaming – czyli „świt nowych czasów”

4. Flaming

Alone in the clouds all blue
Lying on an eiderdown.
Yippee! You can’t see me
But I can you.
Lazing in the foggy dew
Sitting on a unicorn.
No fair, you can’t hear me
But I can you.
Watching buttercups cup the light
Sleeping on a dandelion.
Too much, I won’t touch you
But then I might.
Screaming through the starlit sky
Travelling by telephone.
Hey ho, here we go
Ever so high.
Alone in the clouds all blue
Lying on an eiderdown.
Yippee! You can’t see me
But I can you.

Flaming

Sam pośród obłoków, wszystkie błękitne.
Leżąc na puchu.
Yippee! Ty mnie nie widzisz,
Lecz ja ciebie tak.

Leniuchując na mglistej rosie.
Siedząc na jednorożcu.
Niesprawiedliwe, Ty mnie nie słyszysz,
Lecz ja ciebie tak.

Oglądając jaskry, kielichy światła.
Śpiąc na mleczu.
Zbyt dużo, nie dotknę cię
Chociaż mógłbym.

Wrzeszcząc poprzez gwiaździste niebo
Podróżując telefonem.
Hey Ho! Nadchodzimy
Zawsze tak wysoko

Sam pośród obłoków, wszystkie błękitne.
Leżąc na puchu.
Yippee! Ty mnie nie widzisz,
Lecz ja ciebie tak.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,flaming.html

Po raz kolejny podkład muzyczny stanowi bardzo ważne dopełnienie libretta utworu. Już początkowy fragment (dokładnie 15 sekund) wiele wyjaśnia. Są to odgłosy pradawnego świata jaki po zagładzie dominującego gatunku rozprzestrzenił się w: eocenie, oligocenie, miocenie, pliocenie, plejstocenie. Można sobie tyko wyobrazić jaki popłoch wśród „podwładnych” wywoływał przerażający ryk dominującego drapieżnika Smilodona. Ciąg dalszy utworu dokładnie opowiada dalsze losy rodzaju Homo, do którego należy również człowiek rozumny – Sam pośród obłoków, wszystkie błękitne.Leżąc na puchu. Leniuchując na mglistej rosie. Siedząc na jednorożcu.

<<<Nazwa pochodzi od połączenia greckich słów eos – jutrzenka i kainos – nowy (w nieformalnym tłumaczeniu: „świt nowych czasów”). Eocen zawdzięcza swą nazwę faktowi, że w czasie jego trwania pojawia się wiele występujących do dziś rzędów ssaków, a także niektóre istniejące nadal rodziny.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Eocen

Tytuł tego utworu – Flaming (ognisty, płonący) w zamyśle jego autorów nawiązywać ma, jak sądzę, do tego, iż człowiek za pomocą ognia utorował sobie dominującą rolę w otaczającym go, nieprzyjaznym mu świecie. Podobieństwa z Zeppelinami należy szukać w utorach: Communication Breakdown, I Can’t Quit You Baby.

Wersy zaznaczone kolorem niebieskim: Ty mnie nie widzisz, Lecz ja ciebie tak, nie dotknę cię, Chociaż mógłbym. Wrzeszcząc poprzez gwiaździste niebo, Podróżując telefonem. – dotyczą już kwestii bardziej „ezoterycznych”, co ma swoje odniesienie w utworze: How Many More Times (Led Zeppelin).

Nota bene, trochę na ten temat pisałem w początkowych wpisach mojego blogu: Dylatacja czasu: http://gloriaolivae.pl/?p=204 Nośnik informacji:http://gloriaolivae.pl/?p=480 Sposób przesyłu: http://gloriaolivae.pl/?p=565

Pow R. Toc H. – czyli „Every Man’s Club” (Hominidae)

5. Pow R. Toc H.

W tym przypadku mamy do czynienia z utworem instrumentalnym, z tego też względu wszelkich dowodów świadczących o gnostyckim charakterze Pow R. Toc H. należy szukać w warstwie muzycznej. Tak wokal jak i efekty specjalne mają za zadanie wywołać wrażenie, iż oto jesteśmy w samym środku jakiegoś lasu tropikalnego, a zewsząd otaczają nas odgłosy dzikiej i nieujarzmionej przyrody z wyraźnie zaznaczonymi odgłosami jakie wydają istoty człekokształtne. W tle usłyszeć można dźwięki bardziej nam znajome, takie jakie można usłyszeć z ust sukcesora (czyli człowieka rozumnego), całego szeregu emanacji rodziny ssaków naczelnych. Dowodem na to, iż w tym kierunku należy skierować tok myślenia jest poniższy cytat.

<<<„Pow R. Toc H.” was renamed „The Pink Jungle” in the „Journey” part of The Man and The Journey. Pink Floyd performed the song live from 1967-69.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Pow_R._Toc_H.

Tytuł utworu także ma swoje „nieprzeciętne” znaczenie. To kolejna zakodowana informacja o ewolucyjnych korzeniach całej naszej człekokształtnej rodziny, z której się wywodzimy – „Every Man’s Club”.

<<<Toc H (TH) is an international Christian movement. The name is an abbreviation for Talbot House, ‚Toc’ signifying the letter T in thesignals spelling alphabet used by the British Army in World War I. A soldiers’ rest and recreation centre named Talbot Housewas founded in December 1915 at Poperinghe, Belgium. It aimed to promote Christianity and was named in memory of Gilbert Talbot, son of Edward Talbot, then Bishop of Winchester, who had been killed atHooge in July 1915. The founders were Gilbert’s elder brother Neville Talbot, then a senior army chaplain, and the Reverend Philip Thomas Byard (Tubby) Clayton. Talbot House was styled as an „Every Man’s Club”, where all soldiers were welcome, regardless of rank. It was „an alternative for the ‚debauched’ recreational life of the town”.

<<<Toc H (TH) jest międzynarodowym chrześcijańskim ruchem. Nazwa jest skrótem od Talbot House „Toc” oznaczający literę T w sygnały alfabetu pisowni używanej przez armię brytyjską w czasie I wojny światowej. Centrum wypoczynku i rekreacji żołnierzy o nazwie Talbot House została założona w grudniu 1915 roku w Poperinghe , Belgia. Jego celem jest promowanie chrześcijaństwo i został nazwany na pamiątkę Gilberta Talbota,syn Edward Talbot , ówczesnego biskupa Winchester , który został zabity w Hooge w lipcu 1915. Założycielami byli starszy brat Gilberta Neville Talbot, Wtedy starszy kapelan wojskowy, a także kardynał Philip Thomas Byard (Tubby) Clayton . Talbot House był stylizowany jako „Every Man’s Club”, gdzie wszyscy żołnierze byli mile widziani, niezależnie od rangi. To była „alternatywa dla” rozbitego „rekreacyjnego życia miasta”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Toc_H

Tak więc, na ówczesne środowisko składały się dwa światy: Pow R (pow’r) moc, siła, władza – czyli raczej niekorzystny do życia dla słabych i bezbronnych wtedy jeszcze hominidów świat dzikich zwierząt, oraz Toc H (Talbot House) „Every Man’s Club” – czyli rodzina hominidów, która swój byt musiała dopiero sobie wywalczyć używając swojej najgroźniejszej broni jakim był ich coraz szybciej ewoluujący mózg.

Take Up Thy Stethoscope and Walk – czyli „oglądać wnętrze”

6. Take Up Thy Stethoscope and Walk

Doctor doctor!
I’m in bed
Achin’ head
Gold is lead
Choke on bread
Underfed
Gold is lead
Jesus bled
Pain is red
Are goon
Grow go
Greasy spoon
You swoon
June bloom
Music seems to help the pain
Seems to cultivate the brain.
Doctor kindly tell your wife that
I’m alive — flowers thrive — realize — realize
Realize.

Take Up Thy Stethoscope and Walk

Lekarz, lekarz!
Jestem w łóżku.
Ból głowy.
Złoto w żyłach.
Dławiący chleb.
Niedożywienie.
Złoto w żyłach.
Wykrwawiony Jezus.
Czerwony ból.
Najemni przestępcy.
Rosnąc ku górze.
Poplamiona tłuszczem łyżka.
Zemdlony.
Kwiat lipca.
Muzyka wydaje się uśmierzać ból.
Wydaje się kształcić umysł.
Doktorze, uprzejmie powiedz swojej żonie.
Żyję – rozkwitające kwiaty – rozumiem – rozumiem
Rozumiem.

(link)-http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,take_up_thy_stethescope_and_walk.html

Tym razem tekst piosenki jest tak „zakręcony”, iż by rozwikłać jakiego to okresu w historii człowieka dotyczy, posłużę się porównywalnym z Floydami utworem zespołu Led Zeppelin – How Many More Times.

<<<Zgodnie z definicją dramatu muzycznego w piosence How Many More Times bardzo ważne są właśnie poszczególne tematy muzyczne, które odwzorowują tamten „biblijny dramat”. Do rzeczy.

Początek utworu do 3:37 minuty – to „przestrogi Boga”, od 3:38 do 5:15 minuty– dramatyczny „głos Boga” – (specjalna modulacja dźwięku smyczkiem po gryfie gitary), który stwierdził fakt naruszenia „umowy” (spożycia zakazanego owocu), wypędzenie z Raju, od 5:16 minuty do 7:03 – trzeba się wziąć do pracy – zbieractwo-łowiectwo, od 7:04 minuty do końca – rolnictwo i hodowla 

Początki egzystencji człowieka współczesnego polegała na ekspansji wszelkich dostępnych im terenów – wzrost ilości populacji. Zbieracko-łowiecki tryb życia zastąpiła uprawa roli oraz hodowla zwierząt…

Pozostaje jeszcze tytuł i to dzięki niemu będzie można choć w minimalny sposób „uwiarygodnić” moje „przypuszczenia”. I znowu zacznijmy od samego początku.

<<<Stetoskop (z gr. στήθος, stēthos – pierś, wnętrze σκοπή, skopé – oglądać), inna nazwa to fonendoskop – przyrząd  diadnostyczny stosowany w medycynie, służący do osłuchiwania pacjenta, głównie jego klatki piersiowej, serca, jamy brzusznej.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Stetoskop

Tak w tym, jak i we wszystkich innych przypadkach, celowo podaję dokładne definicje każdego z rozpatrywanych kluczowych słów, ponieważ jak to się potocznie mówi: „diabeł ukrywa się w szczegółach”, a w tym przypadku sens tego powiedzenia jest nad wyraz trafnym stwierdzeniem. Stetoskop to oczywiście celowo zastosowana przenośnia mająca za zadanie zwrócić uwagę na fakt bezpośredniej łączności (oglądać wnętrze) „dopiero co narodzonego” człowieka rozumnego z jego transcendentnym „opiekunem”. Stetoskop jest w rzeczy samej synonimem tego wszystkiego co zawiera się w określeniu: „antena mózgowa”. Co to znaczy, jak to rozumieć? Na ten temat już wielokrotnie na łamach mojego bloga o tym pisałem, dodam tylko, iż utwór ten jest tożsamy z tym wszystkim co zawarte jest w drugiej płycie zespołu Led Zeppelin, w szczególności myślę tu o pierwszym utworze: Whole Lotta Love. Jak nie trudno zauważyć kontinuum czasu cały czas jest zachowane.

<<<Pierwszy utwór drugiej płyty zespołu Led Zeppelin koduje nadzwyczaj przełomowe wydarzenie w całej historii powstania, ewolucji i rozprzestrzeniania się człowieka współczesnego, odkąd tylko uzyskał świadomość potęgi swojego umysłu. Dominacja nad pozostałymi gatunkami (eksterminacja Neandertalczyka) jest niczym w porównaniu z tym, iż człowiek uzyskał, (dostąpił) również świadomości istnienia bytu transcendentnego.

Intersteller Overdrive – czyli „międzygwiezdne przesterowanie”

7. Intersteller Overdrive

Znowu utwór instrumentalny i tak jak w przypadku Pow R. Toc H. ukrytego sensu należy szukać w warstwie muzycznej jak i w tytule. Jak to cały czas twierdzę, wszystkie poszczególne utwory zespołu Pink Floyd mają swoje odpowiedniki w piosenkach Zeppelinów, z tego też powodu tym razem pójdę na pewną „zamierzoną” łatwiznę. Zamiast po raz kolejny rozkminiać co autor chciał powiedzieć, za pomocą prostego w sumie zabiegu – porównania, w bezdyskusyjny sposób „udowodnię”, wzajemną korelację twórczości obu zespołów.

I tak biorąc „na tapetę” obecnie omawiany: Intersteller Overdrive, można bez obaw o pomyłkę stwierdzić wzajemne podobieństwo z: What Is and What Should Never BeZeppelinów. Z oczywistych powodów należy zwrócić szczególną uwagę na warstwę muzyczną obu tych utworów. Niech „przemówi” sama muzyka. I tak: Intersteller Overdrive począwszy od początku aż do minuty 2;20 jest tożsamy z: What Is and What Should Never Be od początku utworu do minuty 3:30. Zatem nie wysilając się zacytuję odpowiedni fragment wpisu, jaki już przy okazji omawiania twórczości Led Zeppelin zamieściłem.

<<<Zaznaczone innym kolorem fragmenty tekstu, to dalszy ciąg historii związanej z bytem transcendentnym. Kontakt – dialog został nawiązany, sądzę iż w obie strony. Człowiek uzyskał, (dostapił) tej świadomości, co nauka opisuje jako myślenie symboliczne. Chwilami spokojna, chwilami groźna melodia. Prośba i ostrzeżenie zarazem. Skąd my to znamy? Z Biblii – Księga Rodzaju – prośba i ostrzeżenie zarazem, skierowane do nowo narodzonego (uświadomionego) człowieka. Słuchając tego utworu – proszę zwrócić uwagę na newralgiczny jego moment w 3:30 minucie – wiatr przestał wiać (łączność w obu kierunkach została zerwana). Cokolwiek to by znaczyło, jest to temat zbyt obszerny by dogłębniej go opisywać. Więcej na ten temat można dowiedzieć się z lektury książki Gloria olivae, czy też z fragmentów tej książki które sukcesywnie zamieszczam na forum – patrz zakładka Książka – początek rozdziału VIII (Arka Noego – czyli trochę Architektury).

Utwór Zeppelinów zaraz potem się kończy, natomiast Intersteller Overdrive trwa w najlepsze. Zatem koduje jeszcze jakąś informację. Jaką? Odpowiedzią na to pytanie są następne utwory Zeppelinów. I tak pomiedzy 2:20 a 8:39 jest to opowieść znana z: The Lemon Song, natomiast pomiędzy 8:40 do końca to nawiązanie do: Thank You.

<<<Nieposłuszeństwo stało się faktem. Nie można zrywać owocu z drzewa życia(Genesis 3.22). Cytryna ma gorzki smak i gorzko smakował skutek zawodu, jakiego doświadczył nasz „opiekun”. Jak to przedstawia religia – wiadomo z Biblii. W mojej interpretacji mordercza podłoga – to symboliczne określenie trudnych początków egzystencji pierwszych twórców wiedzy tajemnej, zakodowanej w postaci jaskiń i megalitycznych budowli. Maksymalny efekt osiągnięty za pomocą minimalnych, jakże prymitywnych środków.

<<<Piękne wyznanie miłości i wiecznego już oddania. Dziękuję ci „opiekunie” za wszystko, za twój trud, za twoje poświęcenie, zrozumiałem swój błąd, teraz idę swoją drogą, idę naprawić swój błąd. Może to moje poświęcenie, ten mój trud spowoduje, iż mi, synowi marnotrawnemu, wybaczysz. Bardzo mi przykro.

Cóż więcej dodać? Wszystko jest kwestią interpretacji. Zapewne, ale znacznie ważniejszą kwestią w tym momencie jest to, kto kogo naśladował? Czy mamy tu w takim razie do czynienia z plagiatem? Jeśli nie, (za czym ja optuję), to o co w tym wszystkim chodzi? Sadzę, że rzecz jest daleko bardziej skomplikowana i tajemnicza zarazem niż to się osobom postronnym wydawać może. W tym miejscu należało by sobie przypomnieć kto był podmiotem lirycznym całej odkodowanej przeze mnie twórczości zespołu Led Zeppelin – (brodaty mężczyzna). Dodając do tego to co w pierwszym wpisie dotyczącym zespołu Pink Floyd zamieściłem jako tezę główną, mówiącą o tym, iż mamy tu do czynienia z kobietą (pamiętnik neurotycznej kobiety), to wnioski wydają się być oczywiste, jednakże nie jest to moment by je akurat teraz artykułować.

Czy każdy z tych zespołów wiedział o tym co ich „kompatybilni konkurenci” tworząc swoje dzieła mają na myśli? Czy się ze sobą kontaktowali? Czy w ogóle nagrywając swoje utwory robili to z pełną świadomością drugiego symbolicznego znaczenia, czy też wszystko odbywało się na zasadzie przypadku? Tego typu pytań można zadać sobie znacznie więcej. Poprzestając na tych najbardziej istotnych i niejako ucinając dalsze dywagacje, dodam tylko, iż poprzez fakt, że ich twórczości się „uzupełniają” mamy tu do czynienia z czymś naprawdę wyjątkowym i ezoterycznym.

No i na koniec tytuł: Intersteller Overdrive, który tłumaczyć można jako „międzygwiezdne przesterowanie”. I wszystko jasne.

The Gnome – czyli Judaizm

8. The Gnome

I want to tell you a story
About a little man
If I can.
A gnome named Grimble Grumble.
And little gnomes stay in their homes.
Eating, sleeping, drinking their wine.
He wore a scarlet tunic,
A blue green hood,
It looked quite good.
He had a big adventure
Amidst the grass
Fresh air at last.
Wining, dining, biding his time.
And then one day — hooray!
Another way for gnomes to say
Hoooooooooray.
Look at the sky, look at the river
Isn’t it good?
Look at the sky, look at the river
Isn’t it good?
Winding, finding places to go.
And then one day — hooray!
Another way for gnomes to say
Hoooooooooray.
Hooooooooooooooray.

Krasnal

Chcę ci opowiedzieć historię
O małym człowieczku
Jeśli mogę.
Krasnal nazywał się Grimble Grumble.
A małe krasnale zostają w swoich domkach.
Jedząc, spiąc, pijąc swoje wino. 
On nosił szkarłatną tunikę,
Niebiesko-zielony kaptur.
Wyglądał całkiem dobrze. 
On przeżył dużą przygodę. 
Wśród trawy
świeże powietrze, nareszcie
Styl życia, jedzenia, wyczekiwanie na swój czas
A następnie pewnego dnia — hura! 
Pojawiło się inne rozwiązanie dla krasnala
Spójrz na niebo, spójrz na rzekę
Czy to nie jest dobre?
Spójrz na niebo, spójrz na rzekę
Czy to nie jest dobre?
Styl życia, znaleźć cel wędrówki
A następnie, pewnego dnia — hura!
Pojawiło się inne rozwiązanie dla krasnala
Hura
Hura

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,the_gnome.html

W poprzednim wpisie dekodującym Intersteller Overdrive twierdziłem, że wszystkie poszczególne utwory zespołu Pink Floyd mają swoje odpowiedniki w piosenkach Zeppelinów. Czas na kolejną parę „bliźniaczych” utworów. Jak nietrudno sprawdzić następnym utworem na drugiej płycie zespołu Led Zeppelin po Thank You jestHeartbreaker, któremu przyporządkowałem pierwszą z trzech wielkich religii monoteistycznych. Jeśli chodzi o obecnie omawiany utwór The Gnome, to posługując się samym tylko tekstem trudno jest udowodnić jego korelację z Judaizmem, a to z tego powodu, iż jest on niezwykle enigmatyczny. Jednak bez obaw, twórcy tej szarady w swojej przenikliwości przewidzieli, że brak przekonywujących argumentów mógłbynarazić potencjalnych deszyfrantów na dyskomfort nieefektywnego poszukiwania. Jest jeden, w miarę rozsądny trop, który wiedzie do rozwikłania tej zagadki. Jest nim, jakże by inaczej, sam tytuł: The Gnome, ale aby to stwierdzić należy wziąć pod uwagę to o czym na ten temat „prawdopodobnie” wiemy.

<<<The song tells the tale of a scarlet tunic wearing gnome named Grimble Gromble. The lyrics ostensibly „came off the top [of Barrett’s] head” during his earlier, richly creative period. Reportedly, the song also draws its inspiration from J. R. R. Tolkien’s iction. „The Gnome” was included on the B-side of the US Pink Floyd single „Flaming” (Tower 378), which was never released in the UK.

<<< Piosenka opowiada historię o szkarłatnej tuniki noszącej gnome o nazwie Grimble Gromble. Słowa pozornie „zeszły z głowy Barretta” podczas jego wcześniejszego, bogatego okresu twórczości. Podobno piosenka ta czerpie inspirację z fikcji J. R. R. Tolkiena. „Gnome” znalazł się na stronie B w USA „Flaming” Pink Floyd (wieża 378), która nigdy nie została wydana w Wielkiej Brytanii.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Gnome

Z pewnością jeszcze nie wszystko jasne, dlatego też następny, rozwijający temat, cytat.

<<<According to Tolkien scholar John Rateliff, author of a two-volume “Hobbit” history published in 2007, Tolkien drew inspiration from Hebrew texts and Jewish history when developing the dwarves. As craftsmen exiled from a bountiful homeland, the dwarves spoke both the language of their adopted nations and – among themselves – a Hebrew-influenced tongue developed by Tolkien. […]

More than three decades after publishing “The Hobbit,” Tolkien spoke about the Jewish-dwarvish connection during a BBC interview.

I didn’t intend it, but when you’ve got these people on your hands, you’ve got to make them different, haven’t you?” said Tolkien during the 1971 interview. “The dwarves of course are quite obviously, wouldn’t you say that in many ways they remind you of the Jews? Their words are Semitic, obviously, constructed to be Semitic. The hobbits are just rustic English people,” he said.

<<<Według uczonego Johna Rateliff Tolkien, autor dwutomowej „Hobbit” historii opublikowanej w 2007 roku Tolkien czerpał inspirację z tekstów hebrajskich i historię żydowską przy opracowywaniu krasnoludów. Jak rzemieślnicy wygnany z obfitych ojczyzny, krasnoludy mówił zarówno językiem narodów i ich adoptowanych – między sobą – hebrajski-wpłynął język opracowany przez Tolkiena. […]

Ponad trzy dekady po opublikowaniu „Hobbita” Tolkien mówił o żydowsko-krasnoludzki połączenia podczas wywiadu BBC.

Nie chciałem tego, ale kiedy masz tych ludzi na rękach, musicie uczynić je różni, nie masz?”, Powiedział podczas Tolkien 1971 wywiad. „Krasnoludy oczywiście są dość oczywiste, nie można powiedzieć, że pod wieloma względami przypominają ci Żydzi? Ich słowa są semicki, oczywiście, zbudowany będzie semicki. Hobbici są tylko rustykalne Anglicy,” powiedział.

(link)- http://www.timesofisrael.com/are-tolkiens-dwarves-an-allegory-for-the-jews/

Dla każdego kto choć trochę zna historię powszechną wiadomym jest jakich to niedogodności doznawali przedstawiciele tego „ludu wybranego” ze strony goszczących ich władców i społeczeństw. Niestety nie była to sielanka. Dlatego też to oczywiste pejoratywne porównanie jest, znowu niestety, ale na miejscu. Wynika to z judeofobizmu, a jakie były tego przyczyny, tego już w tym miejscu nie zamierzam opisywać – jest to zbyt odległa tematyka od tego bloga.

Reasumując, sądzę iż tytuł utworu: The Gnome ma związek z Judaizmem, a potwierdzenia tego należy szukać w tekście utworu. Wersy wyszczególnione kolorem czerwonym wiele mówią o kanonach wiary i historii tej grupy ludzi. Tradycja, oczekiwanie Mesjasza, Ziemia Obiecana, wieczna tułaczka, Restytucja: Styl życia, jedzenia, wyczekiwanie na swój czas, A następnie pewnego dnia — hura!, Pojawiło się inne rozwiązanie dla krasnala, Styl życia, znaleźć cel wędrówki, A następnie, pewnego dnia — hura!

Chapter 24 – czyli Chrześcijaństwo

9. Chapter 24

A movement is accomplished in six stages
And the seventh brings return.
The seven is the number of the young light
It forms when darkness is increased by one.
Change returns success
Going and coming without error.
Action brings good fortune.
Sunset.
The time is with the month of winter solstice
When the change is due to come.
Thunder in the other course of heaven.
Things cannot be destroyed once and for all.
Change returns success
Going and coming without error.
Action brings good fortune.
Sunset, sunrise.
A movement is accomplished in six stages
And the seventh brings return.
The seven is the number of the young light
It forms when darkness is increased by one.
Change returns success
Going and coming without error.
Action brings good fortune.
Sunset, sunrise.

Chapter 24

Ożywienie jest osiągane w sześciu etapach
a siódmy przynosi powrót.
Siedem to liczba światła młodych
kształtuje się gdy ciemność stopniowo się powiększa.
Zmiana przywraca sukces
biegnąc bez pomyłki.
Działanie przynosi szczęście i powodzenie.
Zachód słońca.
Czas z miesiącem zimowego przesilenia
kiedy zmiany mają nadejść.
Grzmot innego przebiegu nieba.
Rzeczy nie mogą być zniszczone raz i na zawsze.
Zmiana przywraca sukces
biegnąc bez pomyłki.
Działanie przynosi szczęście i powodzenie.
Zachód słońca, wschód słońca.
Ożywienie jest osiągane w sześciu etapach
a siódmy przynosi powrót.
Siedem to liczba światła młodych
kształtuje się gdy ciemność stopniowo się powiększa.
Zmiana przywraca sukces
biegnąc bez pomyłki.
Działanie przynosi szczęście i powodzenie.
Zachód słońca, wschód słońca.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,chapter_24.html

Zgodnie z historycznym kontinuum, następną wielką religią monoteistyczną jest Chrześcijaństwo. W dyskografii zespołu Led Zeppelin „personifikuje” ją utwór Living Loving Maid (She’s Just a Woman). Rozwikłanie tego węzełka – czyli odnalezienie najbardziej charakterystycznych cech tej wielkiej Religii w utworze zespołu Pink Floyd, w odróżnieniu od poprzedniego, jest już dziecinnie proste – należy z uwaga przyjrzeć się wszystkiemu temu co sobą reprezentuje rozdział 24 starochińskiej księgi I Ching.

<<<Heksagram 24 zwany (fù), „Powracający”. Wariacje: „zwrot”. Wewnętrzny trygram: ☳ (zhèn) wstrząs = () grom, zewnętrzny trygram: (kūn) pole = () ziemia.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Heksagramy_Yijing

<<<This welcome hexagram signifies a return to joy, intimacy, passion and purpose. The light has returned and pierces the darkness. Walk with your head held high, knowing that the tide has turned and that love is ascending. Like the winter solstice, this is a time of new beginnings and opportunities. It is a time of true health and opportunity. Your hard work has paid off. Love, energy and possibility are in the air. Be aware of change at this time. Some things must end for other things to begin. A turning point has been reached.

<<<Ten powitalny heksagram oznacza powrót do radości, intymności, pasji i celu. Światło powróciło i przebija ciemność. Chodzić z wysoką głową, wiedząc, że fala się odwróciła, a ta miłość wzrasta. Jak zimowe przesilenie, jest to czas nowych początków i możliwości. Nadszedł czas prawdziwego zdrowia i możliwości. Twoja ciężka praca się opłaci. Miłość, energia i możliwość są w powietrzu. Bądź świadomy zmian w tej chwili. Niektóre rzeczy muszą kończyć się na inne rzeczy, aby rozpocząć. Punkt zwrotny został osiągnięty.

(link)- http://www.ifate.com/love-i-ching-reference/hexagram-24-the-turning-point.html

Opis tego heksagramu „pasuje” do tego wszystkiego co wiemy o tej objawionej religii, która wzięła swój początek od Jezusa z Nazaretu, o czym zapewne wiedział sam Syd Barrett, a co teraz nie jest już tajemnicą.

Scarecrow – czyli Islam

10. Scarecrow

The black and green scarecrow as everyone knows
Stood with a bird on his hat and straw everywhere.
He didn’t care.
He stood in a field where barley grows.
His head did no thinking
His arms didn’t move except then the wind cut up
Rough and mice ran around on the ground
He stood in a field where barley grows.
The black and green scarecrow is sadder than me
But now he’s resigned to his fate
‚Cause life’s not unkind — he doesn’t mind.
He stood in a field where barley grows.

Scarecrow – Strach na wróble

Czarny i zielony strach na wróble, jak każdy wie
Postawiony, z ptakiem na kapeluszu ze słomy. 
On oto nie dba.
Stał na polu jęczmienia.
Jego głowa nie była w stanie myśleć,
Jego ramiona się nie poruszały, 
kiedy szalał szorstki wiatr
i myszy biegały w koło na ziemi
On stanął w polu gdzie rośnie jęczmień.
Czarny i zielony strach na wróble jest smutniejszy niż ja
Ale teraz ustąpił ze względu na swój los
„Bo życie nie jest niedobre” – on nie myśli
On stanął w polu gdzie rośnie jęczmień.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,the_scarecrow.html

Najbardziej enigmatyczny ze wszystkich utworów pierwszej płyty zespołu. Trzeba mieć dużą dozę wyobraźni by dostrzec w nim podprogowy przekaz Syda Barretta. Wersy zaznaczone kolorem czerwonym podpowiadają z jaką wielką religią mamy tym razem do czynienia. Zielony kolor jak powszechnie wiadomo jest kolorem Islamu, a czarny kolor to być może nawiązanie do tego, iż czarny turban oznaczał pochodzenie z rodu proroka Mahometa – Czarny i zielony strach na wróble, jak każdy wie. Odgłosy końskich kopyt, orientalna muzyka w końcowej części utworu to dodatkowe informacje o burzliwej historii tej części świata.

Bike – czyli czasy nowożytne

11. Bike

I’ve got a bike. You can ride it if you like. 
It’s got a basket, a bell that rings and 
Things to make it look good. 
I’d give it to you if I could, but I borrowed it. 

You’re the kind of girl that fits in with my world. 
I’ll give you anything, ev’rything if you want things.

I’ve got a cloak. It’s a bit of a joke. 
There’s a tear up the front. It’s red and black. 
I’ve had it for months. 
If you think it could look good, then I guess it should. 

You’re the kind of girl that fits in with my world. 
I’ll give you anything, ev’rything if you want things.

I know a mouse, and he hasn’t got a house. 
I don’t know why. I call him Gerald. 
He’s getting rather old, but he’s a good mouse. 

You’re the kind of girl that fits in with my world. 
I’ll give you anything, ev’rything if you want things.

I’ve got a clan of gingerbread men. 
Here a man, there a man, lots of gingerbread men. 
Take a couple if you wish. They’re on the dish. 

You’re the kind of girl that fits in with my world. 
I’ll give you anything, ev’rything if you want things.

I know a room full of musical tunes. 
Some rhyme, some ching. Most of them are clockwork. 
Let’s go into the other room and make them work.

Rower

Mam rower. Możesz pojeździć, jeśli chcesz.
Ma koszyk, dzwonek, który brzmi i
Różne bajery, by ładnie wyglądał.
Dałbym ci go, gdybym mógł, ale jest pożyczony.

Jesteś typem dziewczyny, która pasuje do mego świata.
Dam ci wszystko, cokolwiek, czego zapragniesz.

Mam płaszcz. To mały żart.
Ma dziurę z przodu. Jest czerwono-czarny.
Mam go od miesięcy.
Jeśli sądzisz, że może wyglądać dobrze, to chyba będzie.

Jesteś typem dziewczyny, która pasuje do mego świata.
Dam ci wszystko, cokolwiek, czego zapragniesz.

Znam myszkę, która nie ma domu.
Nie wiem dlaczego. Nazywam ją Gerald.
Trochę się starzeje, ale dobra z niego mysz.

Jesteś typem dziewczyny, która pasuje do mego świata.
Dam ci wszystko, cokolwiek, czego zapragniesz.

Mam rodzinę piernikowych ludków.
Tutaj ludzik, tam ludzik, mnóstwo piernikowych ludków.
Weź parę, jeśli chcesz. Są na talerzu.

Jesteś typem dziewczyny, która pasuje do mego świata.
Dam ci wszystko, cokolwiek, czego zapragniesz.

Znam pokój pełen muzycznych nut.
Parę rymów, trochę brzęku. Większość to mechanizmy zegara.
Chodźmy do drugiego pokoju i nakręćmy je.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,pink_floyd,bike.html

Wszystkie wydarzenia historyczne, które były tematem głównym dotychczas opisywanych utworów zespołu Pink Floyd układają się w jeden przyczynowo-skutkowy łańcuch wydarzeń, gdzie trudno jest wyszczególnić jakiś jeden punkt zwrotny w całym tym procesie. Na potrzeby historii uzgodniono jedną taką datę, która oddzielałaby czasy starożytne od tych bardziej cywilizowanych. Tą datą umowną jest data narodzenia Chrystusa, która wyznacza czas naszej ery. Wszystko jest kwestią umowną. W różnych cywilizacjach, kulturach i religiach ta data umowna jest inaczej wyznaczana. Nie w tym rzecz. Utwór Chapter 24 w swojej symbolicznej warstwie koduje informacje o Chrześcijaństwie, a dzięki wiedzy na temat jak należy interpretować heksagram 24starochińskiej księgi I Ching wiemy, iż tym punktem zwrotnym jest właśnie hipotetyczna data narodzin Jezusa. Jaki to ma związek z obecnie omawianym utworem? Otóż fragment tekstu zaznaczony czerwonym kolorem (Większość to mechanizmy zegara.Chodźmy do drugiego pokoju i nakręćmy je)informuje, że my także, zgodnie z Floydowskim kontinuum, przechodzimy do czasów nowożytnych, (od wielkiego wybuchu, czasu dinozaurów, ewolucji człowieka, czasu kształtowania się wielkich religii).

<<<In the song, Syd Barrett’s lyrical subject shows a girl his bike (which he borrowed); a cloak; a homeless, aging mouse that he calls Gerald; and a clan of gingerbread men, because she „fits in with [his] world.” With each repetition of the chorus, a sudden percussive noise is heard similar to the firing of two gunshots. Towards the end of the song, he offers to take her into a „room of musical tunes”. The final verse is followed by an instrumental section that is a piece of musique concrete: a noisy collage of oscillators, clocks, gongs, bells, a violin, and other sounds edited with tape techniques, apparently the „other room” spoken of in the song and giving the impression of the turning gears of a bicycle.

<<<W utworze Syda Barretta podmiot liryczny pokazuje dziewczynie jego rower (który pożyczył); Płaszcz; Bezdomną, starszą myszy, którą nazywa Geraldem; I klan pierników, ponieważ „pasuje do swojego [świata]”. Z każdym powtórzeniem chóru, nagły, perkusyjny hałas jest podobny do strzelania dwóch strzałów. Pod koniec utworu proponuje zabrać ją do „pokoju melodii”. Po ostatnim wierszu następuje sekcja instrumentalna, która jest fragmentem musique concrete: hałaśliwy kolaż oscylatorów, zegarków, gongów, dzwonków, skrzypiec i innych dźwięków, edytowanych technikami taśmy, najwyraźniej „innego pokoju”, o którym mówiono w pieśni wrażenie przekręcania roweru.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Bike_(song)

Solowy popis gry na prekusji w wykonaniu Johna Bonhama w utworze instrumentalnymMoby Dick w zadziwiająco podobny sposób ujmuje ten temat. Jest egzemplifikacją wielkiego niebezpieczeństwa – epoki wojen, które na przestrzeni wieków (od czasów najdawniejszych po wczesne średniowiecze) przewalały się przez wszystkie regiony i kontynenty ówczesnego świata. Powstawanie i upadek wielkich mocarstw, wojny krzyżowe, wojny religijne, inkwizycja, eksterminacja heretyków, najazdy Mongołów, wędrówka ludów, i wiele innych przykładów świadczących o nieustannej walce między uczuciami a rozsądkem. Era wczesnośredniowiecznych wojen to jedna wielka masakra.

Inna kwestia. Jeśli chodzi o tekst utworu, to nie chodzi w nim o dziewczynę, rower, koszyczek, płaszcz – wszystko to należy rozumieć jako nad wyraz swobodną przenośnię, natomiast podmiotem lirycznym w tym przypadku jest sam „Pielgrzym wśród tubylców” – czyli Monolit, którego wszędzie pełno…Opatrzność….Jaźń… Inteligencja…. patrz siódma płyta zespołu Led Zeppelin – Precence.

1. The Piper at the Gates of Dawn

1. Astronomy Domine – czyli „projekcja inteligencji”

2. Lucifer Sam – czyli Księżyc

3. Matilda Mother – czyli przed i po impakcie

4. Flaming – czyli „świt nowych czasów”

5. Pow R. Toc H. – czyli „Every Man’s Club” (Hominidae)

6. Take Up Thy Stethoscope and Walkczyli „oglądać wnętrze”

7. Intersteller Overdrive – czyli „międzygwiezdne przesterowanie”

8. The Gnome – czyli Judaizm

9. Chapter 24 – czyli Chrześcijaństwo

10. Scarecrow – czyli Islam

11. Bike – czyli czasy nowożytne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Visits

Weather condition