Get Adobe Flash player

The Sound of Silence

Hello darkness, my old friend,
I’ve come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.

In restless dreams I walked alone
Narrow streets of cobblestone,
‚Neath the halo of a street lamp,
I turned my collar to the cold and damp
When my eyes were stabbed by the flash of a neon light
That split the night
And touched the sound of silence.

And in the naked light I saw
Ten thousand people, maybe more.
People talking without speaking,
People hearing without listening,
People writing songs that voices never share
And no one dared
Disturb the sound of silence.

„Fools” said I, „You do not know
Silence like a cancer grows.
Hear my words that I might teach you,
Take my arms that I might reach you.”
But my words like silent raindrops fell,
And echoed
In the wells of silence.

And the people bowed and prayed
To the neon god they made.
And the sign flashed out its warning,
In the words that it was forming.
And the sign said, the words of the prophets are written on the subway walls
And tenement halls.
And whisper’d in the sounds of silence.

 

Witaj ciemności, stara przyjaciółko
Znów przyszedłem z tobą porozmawiać
Ponieważ jakaś wizja, zakradając się cicho
Zostawiła swe nasiona gdy spałem
I wizja, która została zasiana w mym umyśle
Wciąż pozostaje [żywa]
W dźwięku ciszy.

W niespokojnych snach szedłem sam
Wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniem
W blasku ulicznej lampy
Postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i wilgocią
Kiedy moje oczy przeszył błysk neonowego światła
Które rozdarło noc
i dotknęło dzwięku ciszy

W tym nagim świetle ujrzałem
Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej
Ludzi, którzy rozmawiali nie mówiąc
Ludzi, którzy słyszeli nie słuchając
Ludzi piszących pieśni, którymi nigdy nie podzielą się ze światem
I nikt nie ośmielił się
Zakłócić dźwięku ciszy.

„Głupcy”, rzekłem, „Nic nie rozumiecie
Cisza rozrasta się jak nowotwór
Usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczać
Chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć”
Lecz moje słowa, jak ciche krople deszczu, opadały
I rozbrzmiewały echem
W studniach ciszy.

A ludzie kłaniali i modlili się
Do neonowego bożka, którego sami stworzyli,
A znak rozbłysnął swym ostrzeżeniem
W słowach, z których się składał
Głosił, że słowa proroków są zapisane na ścianach metra
I klatkach kamienic
I szepcą w dźwiękach ciszy.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,simon_and_garfunkel,the_sound_of_silence.html 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Wizualizacja LZepp!!

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Ocean – czyli rok 2017 (zima) Telefon

8. The Ocean

Singing in the sunshine, laughing in the rain
Hitting on the moonshine, rocking in the grain
Ain’t no time to pack my bag, my foots outside the door
Got a date, I can’t be late, for the high hopes hailla ball.

Singing to an ocean, I can hear the ocean’s roar
Play for free, play for me and play a whole lot more, more!
Singing about good things and the sun that lights the day
I used to sing on the mountains, has the ocean lost it’s way.

Sitting round singing songs ’til the night turns into day
Used to sing on the mountains but the mountains washed away
Now I’m singing all my songs to the girl who won my heart
She is only three years old and it’s a real fine way to start.

Ocean

Śpiewając w słońcu, w deszczu się śmiejąc
W księżyc uderzając, wiosną zieleniąc
Nie mam czasu się spakować, jestem prawie już za drzwiami
Mam randkę, nie mogę się spóźnić na spotkanie ze swoimi snami.

Śpiewam oceanom, słyszę ich grzmot
Gram za darmo, gram dla siebie i dla wielu innych,
śpiewam o dobrych rzeczach i o słońcu kiedy wstaje
śpiewam oceanom, aż się gubią fale.

Wszyscy w krąg, śpiewam pieśni póki noc napotka dzień
Górom też lubiłem śpiewać, póki ich nie rozmył deszcz
Teraz śpiewam wszystkie moje piosenki dziewczynie, co zdobyła serce me
Ona ma tylko trzy lata i wszystko dobrze się zaczyna.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_ocean.html

Tak to już jest, iż każda nawet najdalsza wędrówka musi mieć swój kres, także i ten ostatni utwór z piątej płyty zespołu Led Zeppelin – Ocean, musi mieć swój epilog. Jak cały czas wspominałem, cała płyta ma swoją ukrytą – symboliczną konotację z losami zupełnie realnej postaci. W żadnym przypadku nie nastąpiła tu „zbieżność wyprzedzająca”, iż oto ów człowiek w jakiś sposób dostosował swoje przeżycia do narracji utworów zamieszczonych na płycie – wręcz przeciwnie, ale to już jest na tyle subiektywna ocena, iż z pewnością można by ją zakwestionować. Ok można i tak, ale nie będzie to zgodne z logiką, albowiem, jak to już w przypadku omawiania – interpretacji na przykład Manyskryptu Voynicha, taka ocena jest do podważenia poprzez fakt obiektywnej rozbieżności – chęci od faktów. Kropka.

Zatem tak jak w poprzednich wpisach posłużę się oryginałem – czyli angielską stroną wikipedii dotyczącą zespołu Led Zeppelin, za pomocą której, będę chciał w rzeczy samej, zupełnie subiektywnie odnieść się do „gnozy” ostatniego utworu z płyty. Czy ta moja nadzwyczaj „prywatna” opinia ma, będzie miała przełożenie na tą ogólną – „powszechną”, nie jest już moim udziałem – każdy ma swój rozum i powinien sam odpowiedzieć we własnym zakresie, czy jest to tylko prawdopodobne, możliwe, prawdziwe, czy też fałszywe mniemanie. Jednakże w tym momencie zajdzie pewna sprzeczność, ponieważ taka „opinia” także będzie „skażona” takim samym „deprecjonującym” walorem – czyli subiektywizmem. I w tym cały problem. Tak więc niech zabierze głos „spirituus mowens” tego „zamieszania”.

<<<The intro and chorus (the main riff) are in 15/8; the song is in a 4/4 beat in the verses and the latter part of the song. The voice on the intro is drummer John Bonan referring to the takes: „We’ve done four already but now we’re steady, and then they went 1, 2, 3, 4!” They had tried to record it four times previously but could not get it right, prompting the chant.

At approximately 1:37–1:38 and again at around 1:41, a telephone can be faintly heard ringing in the background. Some speculate that this was intentional — the sheet music (printed after the fact) that accompanies the CD box set has the word „ring” printed twice above the percussion tab of this song. Others are of the opinion that while Led Zeppelin recorded the song a phone was accidentally captured in the mix. Eddie Kramer, present during the recording of Houses of the Holy, states, „It’s entirely possible. [The song was] done in a house.” He also states, „I don’t remember there being [a phone ringing],” implying that it was an accident. There is also a noise heard about 1:59 which sounds like someone pronouncing „c” as in „catch”. This occurs again at about 2:12. Jimmy Page remarked:

„I’m thrilled the records are recorded in such a way that the hi-fi quality, even though it’s tough… you can hear detail on it because that’s what you’re supposed to do. It was supposed to be something whereby you could hear everything that was going on.”

In the last line, the girl who won my heart” refers to Robert Plant’s daughter Carmen, (born 21 November 1968), who was three years old at the time of recording. In concert, Plant always updated the lyric to reflect her current age, as captured on the Led Zeppelin DVD which features a performance of the song at Madison Squere Garden in 1973. During this performance, Plant sang the third verse, which starts with „Sitting round singing songs ’til the night turns into day” as the second verse and sang the second verse at the end of the song. The band first played the song live on their 1972 U.S. concert tour and it remained as part of their performances until their 1973 U.S. tour. It was deleted from the set list thereafter.

The song unwinds to a coda consisting of a guitar solo and a doo-wop homage featuring backing vocals from John Paul Jones and John Bonham. During the last minute or so of the song, Plant can softly be heard singing something along the lines of „I’m sorry, I’m sorry, I’m sorry, yeah!” (Or „I’m so, I’m so, I’m so glad!”)

———————–

Intro i chór (główny riff) znajdują się w 15/8; piosenka jest w rytmie 4/4 w zwrotkach i drugiej części utworu. Głos na wstępie jest perkusista John Bonham odnosząc się do ujęć: „Zrobiliśmy cztery wcześniej, ale teraz jesteśmy zrównoważony, a następnie udali się 1, 2, 3, 4!” Oni próbowali nagrać go cztery razy wcześniej, ale nie mógł zrobić to dobrze, co skłoniło śpiew.

Po około 1:37-1:38 i ponownie na około 1:41, telefon może być słabo słyszał szum w tle. Niektórzy spekulują, że to było zamierzone – nuty (wydrukowanego po fakcie), który towarzyszy zestaw box CD zawiera słowo „pierścień” drukowany dwukrotnie wyżej zakładce perkusyjnej tego utworu. Inni są zdania, że podczas Led Zeppelin nagrali piosenkę telefon został przypadkowo uchwyconych w miksie. Eddie Kramer, obecny podczas nagrywania Houses of yhe Holy, stwierdza: „To całkiem możliwe. [Piosenka] odbywa się w domu.” On również twierdzi, „nie pamiętam istnienia [dzwonienie telefonu]”, sugerując, że to był wypadek. Jest też hałas słyszałem o 01:59, który brzmi jakby ktoś wymawiając „c”, jak w „złapać”. Dzieje się ponownie na około 2:12. Jimmy Page zauważył:

„Jestem zachwycony, że zapisy są rejestrowane w taki sposób, że jakość hi-fi, choć jest to trudne … można usłyszeć szczegóły na jej temat, ponieważ to, co masz robić. To miało być coś, czym mógłbyś usłyszeć wszystko, co się dzieje.”

 

W ostatniej linii, „Dziewczyna, która zdobyła moje serce” odnosi się do Roberta Planta córki Carmen (ur 21 listopada 1968), który był trzy lata w czasie nagrywania. W koncercie, Plant zawsze na bieżąco z liryczny odzwierciedlać jej obecnego wieku, ponieważ zrobione na Led Zeppelin DVD, które obejmuje wykonanie utworu w Madison Square Garden w 1973. Podczas tego występu, Plant śpiewał trzeci wers, który zaczyna się od „Siedząc okrągłe śpiewając piosenki noc zamienia się w dzień „w drugim wierszu i zaśpiewała drugą zwrotkę na końcu utworu. Zespół po raz pierwszy zagrał piosenkę na żywo na ich 1972 tourne US i pozostał jako część swoich występów aż do ich 1973 amerykańskiego tourne. Został usunięty z wykazu zawartego w późniejszym czasie.

Piosenka odwija do coda składającej się z solówką gitarową, doo wop hołd gościnnie w chórkach u Johna Paula Jonesa i John Bonham. Podczas ostatniej chwili i tak piosenki, Plant mogą być cicho słychać śpiew coś w rodzaju: „Przepraszam, przepraszam, przepraszam, tak!” (Lub „Jestem tak, ja tak, tak się cieszę!”)

(link)- https://www.youtube.com/watch?v=GsKJlZi04I0

Kolorem czerwonym zaznaczam najistotniejsze fragmenty, do których poniżej się odnoszę. I tak:

Po pierwsze:Zrobiliśmy cztery wcześniej, ale teraz jesteśmy zrównoważony, a następnie udali się 1, 2, 3, 4!” To nie żaden błąd w nagrywaniu, tylko symboliczna informacja o tym, iż w istocie zespół Led Zeppelin nagrał wcześniej – ma w swoim dorobku akurat cztery płyty, zaś ta jest w pewnym sensie ich dopełnieniem – co starałem się udowodnić przy okazji dekodowania całej płyty Led Zeppelin IV – patrz kwestia związana z symbolicznym znakiem Sandy Denny (The Battle of Evermore). O następnych płytach z powodów oczywistych nie mogło być mowy.

Po drugie: Po około 1:37-1:38 i ponownie na około 1:41, telefon może być słabo słyszał szum w tle. To informacja o istotnym wydarzeniu – nie rzeczywistym (błąd w studio nagraniowym), ale o bardzo subiektywnym i symbolicznym zarazem znaczeniu, dla naszego głównego bohatera całej tej płyty. O co chodzi? Chodzi tu o jak najnormalniejsze na świecie łączenie telefoniczne – kogo z kim? O tym poniżej we wnioskach końcowych.

Po trzecie: Jest też hałas słyszałem o 01:59, który brzmi jakby ktoś wymawiając „c”, jak w „złapać”. Dzieje się ponownie na około 2:12. Jest to również zakodowana informacja. O czym? Także we wnioskach końcowych.

Po czwarte: „Jestem zachwycony, że zapisy są rejestrowane w taki sposób, że jakość hi-fi, choć jest to trudne … można usłyszeć szczegóły na jej temat, ponieważ to, co masz robić. To miało być coś, czym mógłbyś usłyszeć wszystko, co się dzieje.”

Jest to już tak wyrazisty dowód na nieprzypadkowość pomyłek członków zespołu, że było by nieroztropne z tym się nie zgodzić. Już bardziej wyrazistej podpowiedzi nie można chyba udzielić. Choć domyślam się, że są także i bardziej dosadne – ale to już inna kwestia. Ale każdy ma swój osąd i za ten osąd sam odpowiada.

Po piąte:„Dziewczyna, która zdobyła moje serce”  To zapewne (chociaż niczego nie można być pewnym – to tylko moja wysoce prawdopodobna interpretacja – ale jak w poprzednim wpisie starałem się to dowodzić wysoce prawdopodobna) informacja o tej równie symbolicznej „dziewczynie”, o której wspominałem przy okazji dekodowania szóstego utworu zespołu – D’yer Mak’er.

Wnioski końcowe zwierają się w kilku zdaniach. Te zupełnie nieprzypadkowe informacje miały swój określony cel – swojego określonego adresata. Oczywiście chodzi tu cały czas o główny temat przewodni – wiwisekcja przeżyć „brodatego mężczyzny”, ale co wyjątkowe, uzupełnione to zostało o całkiem materialny jego kontakt z osobą równie materialną. O kogo chodzi? Na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć, ale i zarazem niezwykle trudno, a to z tego powodu, iż w tym przypadku nie chodzi już nie czas ubiegły – co można całkiem namacalnie zweryfikować, a o sprawy bieżące – przy omawianiu których wskazana jest najbardziej posunięta ostrożność.

Jadnak by nie uciec od tematu powiem tylko, że najistotniejszą informacją jest w tym przypadku – literka „C” – wymawiana w odpowiedniej artykulacji, oraz ilość jej występowania – czyli 2. Zatem chodzić tu może o miejsce zamieszkiwania, jak i ilość członków rodziny tej osoby. Czy tak jest w istocie? Nie mnie to oceniać. Ale z kontekstu wynika, że jest to wysoce prawdopodobne.

Czas ma swoje prawa, tak też i ta opowieść się kończy. Jaki będzie dalszy ciąg tej opowieści, o tym każdy z czytelników tego bloga dowie się w stosownym momencie, przy okazji omawiania – dekodowania następnego albumu zespołu Led Zeppelin. Na wstępie zamieściłem dokładną wersję utworu Ocean, na podstawie którego łatwo można zweryfikować moje „przypuszczenia”. (link)- https://www.youtube.com/watch?v=GsKJlZi04I0

 

P.S. Kolorem zielonym, w powyżej zaprezentowanym fragmencie angielskiej strony wikipedii dotyczącej zespołu Led Zeppelin, zamieszczona jest jeszcze jedna ważna – jeżeli nie najważniejsza informacja – symboliczna „errata” – o jakżeż pozytywnym wydźwięku. Ale to już inna historia, na inne wpisy.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

No Quarter – czyli rok 2017 (zima) – Autobiografia

7. No Quarter

Close the doors, put out the light
You know they won’t be home tonight
The snow falls hard and don’t you know
The winds of Thor are blowing cold
They’re wearing steel that’s bright and true
They carry news that must get through

They choose the path where no-one goes
They hold no quarter,
They hold no quarter.
Oh…

4:45 – oscillator effect

Walking side by side with death
The devil mocks their every step
The snow drives back the foot that’s slow
The dogs of doom are howling more
They carry news that must get through
To build a dream for me and you
They choose the path that no one goes
They hold no quarter,
They ask no quarter,
They hold no quarter,
They ask no quarter…they think about no quarter…With no quarter quarter.
Oh No…

No Quarter

Zamknij drzwi i pogaś światła
Przecież wiesz, że nie będzie ich w domu tej nocy.
Śnieg mocno pada i czy tego nie wiesz,
że wiatr Thora chłodno wieje?
Oni noszą stal, błyszczącą i prawdziwą.
Niosą wieści, które muszą dotrzeć

Wybierają drogę którą nikt nie idzie,
Są bezlitośni
Są bezlitośni
Ou…

4:45 efekt oscylatora

Idą łeb w łeb ze śmiercią
Diabeł krzyżuje każdy ich krok
Śnieg powraca i spowalnia ich kroki
Psy zagłady wyją wściekle
Niosą wieści, które muszą dotrzeć
By zbudować moje i Twoje marzenia
Oni wybierają drogę, którą nikt nie idzie.
Są bezlitośni
Nie proszą o litość
Są bezlitośni
Nie proszą o litość… myślą o braku litości… bezlitośnie
Bezlitośnie…
O nie….

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,no_quarter.html

Najpierw wprowadzenie do tematu:

Wpis ten – a więc i sam utwór zespołu Led Zeppelin: No Quoter – jest tak doniosłego znaczenia i tak wielowymiarowy zarazem, iż każdego z czytelników, który dotarł do tego miejsca w tym blogu, proszę o zrozumienie – ale nie o wszystkich tych aspektach będę chciał tym razem pisać, a przyczyną jest właśnie ta wielowątkowość, co gdyby dać jej zadość i próbować ją „wyczerpać”, zajęła by nie jeden wpis, ale cały elaborat. Na dodatek, co jest równie istotne, w pewien sposób jest to kwestia bardzo osobistego – czysto emocjonalnego podejścia głównego „motywu przewodniego”, (tak calej tej płyty, jak i tego utworu w szególności) – czyli naszego „brodatego meżczyzny. Tym razem, co nadaje właśnie temu utworowi cechy wyjątkowości, ważniejszym będzie jego niezwykle uniwersalno – ponadczasowy aspekt. Dlaczego tak sądzę? Wszystko okaże się po zapoznaniu się z tekstem „źródłowym” jakim ponownie jest angielskie wydanie wikipedii, i tak jak w poprzednim wypadku potrzebna będzie umiejętność selektywnego wyłapania wśród wielu nieistotnych informacji – te, które niczym nić Ariadny poprowadzą do wyjścia z labiryntu mylnych wniosków. Zatem, poniżej zamieszczam najistotniejsze fragmenty ze strony poświęconej zespołowi Led Zeppelin – chodzi tu o siódmy utwór z płyty Houses of the Holy. No to do dzieła.

No Quarter” is a song by Led Zeppelin hat appears on their 1973 album Houses of the Holy. It was written by John paul Jones, Jimmy Page and Robert Plant. The song became a centerpiece at all Led Zeppelin concerts thereafter, until their final tour. […] Jimmy Page applied vari-speed to drop the whole song a semi-tone, in order to give it a thicker and more intense mood. […]

The song features a brief Shepard scale at the close of the solo section at around the 4:45 mark. With his electric piano, John Paul Jones achieved a Fender Rhodes – like oscillator effect, as well as a real-time bass synth line, done on early  Moog Taurus foot pedals in sequence with the keyboard track, which requires an amount of dexterity. Along with full-range intonation, the depression-sensitive bass pedals were then able to be modulated in-time with the riff, opening up the filter cut-off, rhythmically, judging by the amount the pedal is depressed. The result is a swampy, hollow, and deep bass sound, which was also compressed in the final cut.

The title is derived from the military practice of showing no mercy to a vanquished opponent and from the brave act of not asking for mercy when vanquished. This theme is captured in several of the song’s lyrics. The entire vocal track was run though a chorus filter, and a leveler. […]

When played live, the „No Quarter” is played a half step up in D minor as opposed to C♯ minor from the studio version. From 1973 „No Quarter” became a centerpiece at  Led Zepelin concerts, being played at virtually every show the band performed until 1980 (it was eventually discarded on their final tour „Over Europe” in that year). The song took on a very mysterious texture on stage as many lights and simulated fog were used.

————–

No Quarter” to piosenka Led Zeppelin, który pojawia się na ich 1973 albumu Houses of the Holy. Został on napisany przez Johna Paula Jonesa, Jimmy Page i Roberta Planta. Piosenka stała się centralnym punktem na wszystkich koncertów Led Zeppelin następnie, aż do ich ostatecznej trasy. […] Jimmy Page stosowane vari-predkość spadnie cały utwór jest półton w celu nadania mu grubszą i bardziej intensywny nastrój. […]

Ta piosenka posiada krótką skalę Sheparda na zamknięciu sekcji solowej w całym znaku 4:45. Ze swoim elektrycznym pianinie, John Paul Jones osiągnął Fender Rhodes podobnym skutkiem oscylatora, a także linię basu synth czasie rzeczywistym, sporządzonej na początku Moog Taurus pedały w sekwencji z toru klawiatury, która wymaga pewnej ilości zręczności.

Wraz z pełnym zakresem intonacji, depresja wrażliwe pedały basowe były wówczas w stanie być modulowane in-time z riffem, otwieranie filtra odcięcia, rytmicznie, sądząc po ilości pedał jest wciśnięty. Rezultatem jest bagnisty, puste i głębokie basy, który również został skompresowany w ostatecznej wersji.

Tytuł pochodzi od praktyki wojskowej nie okazując miłosierdzia wobec pokonanego przeciwnika i od dzielnego czynu nie prosząc o litość, gdy pokonany. Ten motyw jest ujęte w kilku słowa utworu. Cały utwór wokalny został uruchomiony choć filtr chóru oraz prostownicy. […]

Gdy grana na żywo, „No Quarter” odtwarzany jest pół kroku w d-moll, w przeciwieństwie do C ♯ minor od wersji studyjnej. Od 1973 roku „No Quarter” stał się centralnym punktem na koncerty Led Zepelin, grany jest co pokazać praktycznie każdy zespół wystąpił do 1980 roku (został ostatecznie odrzucony w ich ostatecznym tour „Over Europe” w tym roku). Ta piosenka nabrała bardzo tajemniczej tekstury na scenie jak najwięcej światła i symulowanej mgły.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/Led_Zeppelin

Ważna informacja: kolorem czerwonym zaznaczam najistotniejsze dla zrozumienia „fakty” – czyli:Piosenka stała się centralnym punktem na wszystkich koncertów Led Zeppelin; Ta piosenka posiada krótką skalę Sheparda na zamknięciu sekcji solowej w całym znaku 4:45 – podobnym skutkiem oscylatora; Ta piosenka nabrała bardzo tajemniczej tekstury na scenie jak najwięcej światła i symulowanej mgły.”

I co z tego wynika? Jakie można z tego wyciągnąć wnioski? By na te pytania jakoś sensownie odpowiedzieć potrzebny jest jeszcze jeden element tej „układanki” – czyli rozszyfrowanie tytułu tego utworu, oraz moje jego dość oryginalne jej zdefiniowanie. Jak wiadomo samo określenie: Quarter jest oczywiste – ale tylko na pozór, no bo przecież jaki związek ma, mógłby mieć ten termin pochodzący (od praktyki wojskowej, nie okazując miłosierdzia wobec pokonanego przeciwnika i od dzielnego czynu nie prosząc o litość, gdy pokonany) z zupełnie inną tematyką, a na dodatek „podlany sosem” mojego określenia – Autobiografia. By z tego zaułka wyjść z jakimkolwiek sensownym wnioskiem potrzebne jest zapoznanie się z jego dokładną definicją – co poniżej.

Autobiografia – (gr. autós = sam + bíos = życie + gráphō = piszę; ang. autobiography, fr. autobiographie, niem. Autobiographie) – utwór piśmienniczy, którego tematem jest własne życie autora, jego koleje losów i czyny, zdarzenia, których był świadkiem, doświadczenia, które nabywał, ewolucja zapatrywań i postawy wobec świata. Innymi słowy: biografia jakiejś osoby (całościowa lub fragmentaryczna) przez nią samą napisana.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Autobiografia

Tak naprawdę to definicja określenia: autobiografia – jest powszechnie znana, ale jak już we wszystkich wcześniejszych wpisach pisałem, to w przypadku „gnozy” tych utworów oraz moich prób ich rozkodowania, takie „powszechne” myślenie z góry skazane jest na porażkę. Dlaczego? Chociażby tylko z powodu zamiłowań głównego „spiritus movens” wszystkich poczynań zespołu Led Zeppelin – Jimmy’ego Page do okultystycznych praktyk. Zatem, cóż z tym fantem zrobić? Tutaj będzie potrzebna kolejna podpowiedź – a będzie nią wszystko to co już powszechnie wiadomo o „podprogowej sferze” związanej z filmem: 2001: Odyseja kosmiczna – Stanley’a Kubricka (2001: A Space Odyssey), oraz wszystko to co zinterpretowałem na ten temat w moim wpisie: 10 marca 2016 roku – patrz link: http://gloriaolivae.pl/?p=2867 

Dla przypomnienia:

<<<Pierwszy utwór drugiej płyty zespołu koduje nadzwyczaj przełomowe wydarzenie w całej historii powstania, ewolucji i rozprzestrzeniania się człowieka współczesnego, odkąd tylko uzyskał świadomość potęgi swojego umysłu. Dominacja nad pozostałymi gatunkami (eksterminacja Neandertalczyka) jest niczym w porównaniu z tym, iż człowiek uzyskał, (dostąpił) również świadomości istnienia transcendentnego bytu.

Tytuł utworu jak i cały tekst, to jedne wielkie wyznanie miłości (ekstaza) skierowane do tego człowieka przez jego „stwórcę”. Nauka opisuje ten temat w sposób racjonalny. Ludzie, dla których symbolika religijna ma priorytet nad wszelkimi naukowymi dowodami, zajmują w tej kwestii stanowisko pryncypialne. Każdy swoją rację argumentuje na swój sposób. Wszelkie dywagacje na temat, która z tych opcji jest nadrzędną, nie mają w tej chwili większego znaczenia. Ważniejsze jest to co autorzy i wykonawcy tego utworu chcieli nam przekazać. Co poeta miał na myśli. A jak sądzę poeta wczuł się w rolę właśnie tego bytu, który całą swoją miłość do swego dzieła, po prostu chce wyznać, wykrzyczeć. Cokolwiek więcej bym na ten temat napisał, to będzie to i tak zbyt mało, zbyt niedoskonale.>>>

I dopiero teraz, po zapoznaniu się z wszystkimi aspektami tej układanki, można przystąpić do dekodowania tego utworu. Jeśli do tego całego, trochę przydługiego wstępu, dodamy jeszcze wszystko to co pisałem już w początkowych wpisach o: dylatacji, sposobie przesyłu i nośniku informacji, to wnioskiem pośrednim jest niezwykle ważna informacja mówiąca o tym, iż ten przejaw transcendencji miał, mógł mieć jakiś konkretny już (a nie czysto wirtualny i „historyczny”) przejaw swojego istnienia. Jest to nadzwyczaj śmiała teza, ale jak to postaram się „udowodnić” mogło mieć miejsce. Otóż za pomocą pojęcia prawniczego: świadka koronnego, można domniemywać, iż zachodzi duże – wystarczające, prawdopodobieństwo poprawnego – czyli zbliżonego chociaż do prawdziwego – a zatem, nie fałszywego osądu. Generalnie przyjmuje się że świadkiem koronnym jest sprawca czynu. Kto, lub bardziej zasadnie co będzie tym konkretnym przypadku „świadkiem koronnym”, by wyczerpać znamiona tej definicji będzie prawie niewykonalnym by to ustalić. Chociaż nie do końca – ale to już inna kwestia.

By nie zaprzepaścić sprawiedliwego osądu, należy zatem posłużyć się inną zasadą – jak najbardziej możliwego prawdopodobieństwa – czyli zachodzi konieczność przeprowadzenia „procesu poszlakowego”. W tym przypadku należy przeprowadzić postępowanie dowodowe, <<<w którym za poszlakę uznaje się fakt uboczny, co do którego nie zachodzą wątpliwości, nie wskazujący wprost, że „przestępstwa” dokonała dana osoba, jednak pozwalający na wnioskowanie co do tej okoliczności. Poszlakami są więc fakty poboczne dzięki, którym można wnioskować co do faktu głównego, którym jest ustalenie sprawcy przestępstwa. Poszlaki nie dotyczą więc znamion przestępstwa ale innych okoliczności, pełnią rolę pomocniczą dla ustalenia tych znamion, mają charakter incydentalny.>>>

Zatem jakie fakty poboczne można uznać za „pomocniczy dowód” – by wydać możliwie jak najbardziej sprawiedliwy osąd w tej sprawie. Jak dla mnie będą to trzy fundamentalnego znaczenia kwestie:

Pierwsza: niezaprzeczalność kontinuum czasu – co mam nadzieję udowodniłem wszystkimi moimi wcześniejszymi wpisami, a także fakt wyjątkowości oraz mam nadzieję, że także i trafności mojej interpretacji wszystkich tych utworów zespołu Led Zeppelin. Jeśli jest jakakolwiek inna ich interpretacją to chciałbym się z nią zapoznać – z prostej zasady falsyfikacji. Istnieje jeszcze taka możliwość, iż wszystkie te moje interpretacje to stek bzdur – ale w tym przypadku nadzwyczaj wysokie prawdopodobieństwo trafności tych moich interpretacji działa na moją korzyść. Oczywiście można zaprzeczyć – nie bo nie, ale to jest już inna kwestia – raczej życzeniowa – typowe chowanie głowy w piasek. Ja przedstawiam poszlakę – fakt uboczny, kontra – nie bo nie. Nie do mnie należy ocena kto ma rację.

Druga: wszystkie „podpowiedzi” jakie są, były zawarte we wszystkich poprzednich moich wpisach, są o tyle „sprawdzalne”, iż są one niepodważalnie udokumentowane w postaci linków – co nadaje im walorów tekstów źródłowych – czyli udokumentowanych poszlak. Oczywiście i w tym przypadku można mówić o zbyt dużej dozie prawdopodobieństwa subiektywnej interpretacji (nie może być to uznane za fakt obiektywny) – ale tu już ponownie nie do mnie należy ocena, ale i w tym przypadku zachodzi różnica coś, kontra nic. Czy członkowie i inne osoby zainteresowane wplatały te kwestie, ot tak sobie bez konkretnego przeznaczenia, czy tak jak ja sądzę, było to specjalnego znaczenia „informacje naprowadzające” – to na ten temat powinni wypowiedzieć się już sami zainteresowani. Istnieje taka możliwość, że te „naprowadzające kwestie” wypowiadane były bez żadnego konkretnego celu – może i tak było, ale ja zakładam, iż było wręcz przeciwnie, czego pośrednim dowodem jest taka wręcz konspiracyjna tajemniczość członków zespołu – przykładów tego jest tak wiele, iż ich nie muszę chyba przywoływać.

Trzecia: Autobiografia – gr. autós = sam + bíos = życie + gráphō = piszę; utwór piśmienniczy, którego tematem jest własne życie autora, jego koleje losów i czyny, zdarzenia, których był świadkiem, doświadczenia, które nabywał, ewolucja zapatrywań i postawy wobec świata. Zapoznając się z tekstami wszystkich utworów na tej płycie Houses of the Holy – można by odnieść wrażenie, iż są to czysto indywidualne przeżycia „głównego aktora” tej opowieści, ale jeśli wziąć pod uwagę to co jest motywem przewodnim wszystkiego tego, co przy okazji utworu Whole Lotta Love zinterpretowałem – czyli wpływ „egzogenicznej transcendencji”, to nie będzie słowa przesady, iż nie należy i tego utworu interpretować jako tylko „moje pobożne życzenie”. Potwierdzeniem tego może być sam utwór No Quarter: sposób jego interpretowania przez zespół Led Zeppelin na scenie, a także jego wizualizacja w postaci klipu filmowego, jaki zmieściłem na samym początku tego wpisu. W nieprzypadkowy sposób koreluje on z klipem z „filmu” 2001: Odyseja kosmiczna – Stanley’a Kubricka (2001: A Space Odyssey). Wniosek jest następujący: chodzi tu raczej o „transcendentną autobiografię”, a to stanowi w pewny sposób „fakt uboczny”. Pewnym zbieżnym „elementem” z tym utworem jest inny „element” układanki jakim jest moja interpretacja poszczególnych folio pochodzących z Manyskryptu Voynicha – a konkretnie 49 V , patrz link – http://gloriaolivae.pl/?p=3341

Wszystko to skutkuje, jak sądzę tym, iż można to potraktować jako istotny „fakt poszlakowy”. Pozostaje jeszcze dziwny dźwięk z minuty 4:45 utworu – czyli „efekt oscylatora”, który jest „werbalną interpretacją” tego niecodziennego „wydarzenia”. Ja tego nie wymyśliłem – jest to już raczej kwestia autorów tego utworu – i to jest kolejny niezaprzeczalny fakt.

Oczywiście nie mam przygotowania prawniczego, więc tak dokładnie nie sprawdziłem wszystkich „możliwości” prawnych dla obrony moich najważniejszych tez – aż tak bardzo nie zależy mi na tym, ale by jakoś uwiarygodnić prawdziwość tego co proponuję gotów jestem poddać się rygorowi logicznej zasady mówiącej o tym, iż jeżeli chociaż jeden „element” z szeregu wielu „elementów” mojej teorii głównej jest fałszywy, to i pozostałe uznać należy za wytwór czystej imaginacji i nad wyraz swobodnej interpretacji, co w efekcie całość zdeprecjonuje w taki sposób, iż nawet i jak uznam go za niedorzeczny. Jednakże gdyby tak się nie stało, to będzie to właśnie ten poszukiwany fakt uboczny co skutkować będzie uznaniem go za „dowód” poszlakowy.

Wszystko co powyżej zamieściłem dotyczyło uniwersalno – ponadczasowego aspektu tej sprawy. A co z osobistym i emocjonalnym aspektem naszego mężczyzny, czy on nie jest w jakiś sposób „reprezentowany” w tym utworze? Bynajmniej. Sądzę, iż będą to fragmenty z angielskiej wikipedii, jakie poniżej zamieszczam.

<<<In Led Zeppelin concert film The Song Remains the Same, „No Quarter” was the thematic music behind Jones’ personal fantasy sequence, in which he played a haunting masked horseman or highwayman roaming the graveyards. Jimmy Page also used a short segment of theremn as an added sound effect while playing the song live, as can additionally be seen in the movie.

<<<W Led Zeppelin filmu koncertowego Song Remains the Same „No Quarter” była muzyka tematyczna za osobistym Jonesa sekwencji fantazji, w którym grał nawiedzonego zamaskowany jeździec lub rozbójnika roamingu cmentarze. Jimmy Page stosowany również krótki odcinek Thermina jako dodatkowy efekt dźwięku podczas odtwarzania utworu na żywo, a dodatkowo może być postrzegane w filmie.

Co oznacza określenie Theremin przedstawiam poniżej.

Theremin (eterofon, termenvox) – instrument muzyczny z grupy elektrofonów elektroniczny skonstruowany przez rosyjskiego fizyka i wynalazcę Lwa Termena. Dźwięki produkowane przez theremin są ubogie harmonicznie i przypominają w swym brzmieniu wycie, jęk, kobiecy głos, gwizd, piłę flet, skrzypce lub inne instrumenty. Theremin działa na podobnej zasadzie co Audion Piano.Termen wykorzystał wyraźną niedoskonałość tego typu urządzenia, objawiającą się w zakłóceniach pracy, gdy w polu jej działania znajdowało się ciało ludzkie.

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Theremin

Jeśli chodzi o moją interpretację tego fragmentu zaczerpniętego z angielskiej wikipedii – to na razie pozostawiam tą kwestię do osobnego „wytłumaczenia”. Tytuł tego utworu – No Quoter i jego definicja – dodaje tylko sensu, w jakim kierunku dedukcji należy podążać. Kiedy to nastąpi? To sprawa raczej nieokreślona i w pewnym sensie zależna od okoliczności.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima) – „yod coalescence” – palatalizacja spółgłosek

6. D’yer Mak’er

oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go

Aye ah ah ah ah Aye
All those tears i cry
Aye ah ah aye
All those tears i cry
oh oh ah aye
baby please dont go

When i read the letter you wrote me
it made me mad mad mad
when I read the words that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
i cant let you go
i love you
oh baby i love you

oh oh oh oh oh oh
every breath i take
oh oh oh oh
ohh every move i make
oh baby please dont go

Ah ah ah ah ah aye
you hurt me to my soul
oh oh oh oh
you hurt me to my soul
oh oh oh oh
darling please dont go

when i read the letter you sent me
it made me mad mad mad
when i read the news that it told me
it made me sad sad sad
but i still love you so
and i cant let you go
i love you
oh baby i love you

solo

Oh oh oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
you dont have to go
oh oh oh oh
oh baby, Ba-by, please please please
uh uh uh uh uh uh baby
uh uh i really love you baby
oh oh oh oh oh oh darlin
ohhhhh ohhhhhhh
Oh baby i still love you so
oh baby i still love you so oh oh
oh oh oh oh oh oh oh
baby, fire
oh oh oh oh oh oh oh
fire
oh oh oh oh oh
oh~! yeah
fire
oh baby i still love you so

D’yer Mak’er

Och och och och och
Nie musisz iść och och och och
Nie musisz iść och och och och
Nie musisz odchodzić

Aj aj aj aj aj
Te wszystkie łzy które wypłakałem aj aj aj aj aj
Te wszystkie łzy które wypłakałem aj aj aj aj aj
Mała nie odchodź.

Kiedy czytałem twój ostatni list
Wprawił mnie w szał, szał, szał
Kiedy czytałem co się zdarzyło
Smutno mi, mi, mi.
Ale wciąż cię kocham
Nie mogę dać ci odejść
Kocham cię-och mała, kocham cię.

Och och och och och
Każdy mój oddech och och och och och
Każdy mój ruch och och och och och
Mała, proszę,nie odchodź.

Aj aj aj aj aj
Ranisz mnie tak głęboko w dusze aj aj aj aj aj
Ranisz mnie tak głęboko dusze aj aj aj aj aj
Kochanie, proszę, nie odchodź.

Kiedy czytałem twój ostatni list
Wprawił mnie w szał, szał, szał
Kiedy czytałem co się zdarzyło
Smutno mi, mi, mi.
Ale wciąż cię kocham
Nie mogę dać ci odejść
Kocham cię-och mała, kocham cię.

Och och och och och
Nie musisz odchodzić och och och och och
Nie musisz odchodzić och och och och och
Mała, proszę, nie odchodź.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,d_yer_maker.html

Najpierw wprowadzenie do tematu:

Po pierwsze: wszystkie informacje jakie będą wskazówkami do rozwiązania tej łamigłówki znajdują się na wikipedii (angielskie wydanie) – trzeba tylko umiejętności selektywnego wyłapania wśród wielu nieistotnych informacji – te, które niczym nić Ariadny poprowadzą do wyjścia z labiryntu mylnych wniosków (ignorancji). Zatem, co będzie ważne? Poniżej zamieszczam fragmenty ze strony poświęconej zespołowi Led Zeppelin – szósty utwór z płyty Houses of the Holy. No to jazda.

 

<<<This track, as well as another song entitled „The Crunge”, was initially not taken seriously by many listeners, and some critics reserved their harshest criticism for these two arrangements. In an interview he gave in 1977, Jimmy Page referred to this negative response: I didn’t expect people not to get it. I thought it was pretty obvious. The song itself was a cross between reggae and a ’50s number, „Poor Little Fool,” Ben E. King’s things, stuff like that.

<<<Ten utwór, a także kolejny utwór zatytułowany „The Crunge”, początkowo nie był traktowany poważnie przez wielu słuchaczy, a niektórzy krytycy zastrzeżone swoją najostrzejszą krytykę dla tych dwóch rozwiązań. W wywiadzie, którego udzielił w 1977 roku, Jimmy Page, o których mowa tej negatywnej odpowiedzi: I nie oczekiwać, że ludzie nie dostać. Myślałem, że to dość oczywiste. Sama piosenka była skrzyżowaniem reggae i „numer 50s” Biednego Fool „rzeczy Ben E. King, w takich rzeczach.

 

Po drugie: ważna informacja: Kolorem czerwonym zaznaczam najważniejsze kwestie. I dalej – poniżej kolejne ważne informacje:

<<<Led Zeppelin bassist John Paul Jones has expressed his distaste for the song, suggesting that it started off as a studio joke and wasn’t thought through carefully enough. […] „D’yer Mak’er” is one of the few Led Zeppelin songs where all four members share the composer credit. The sleeve on the first album pressing also gives tribute to „Rosie and the Originals” a reference to the doo-wop influence in the song’s style.

<<< Basista zespołu Led Zeppelin John Paul Jones wyraził niechęc do tej piosenki, co sugeruje, że rozpoczła się w studio żart i nie wykonywano go zbyt starannie. „D’yer Mak’er” to jedna z niewielu piosenek zespołu Led Zeppelin, gdzie wszyscy członkowie podzielają kredyt kompozytora. Tuleja na pierwszej płycie dociskowej daje również hołd „Rosie i oryginały” odniesienie do wpływu doo wop w stylu tego utworu.

 

Po trzecie: następna ważna informacja:

<<<The name of the song is derived from an old joke, where two friends have the following exchange: „My wife’s gone to the West Indies. ” „Jamaica?” (which has a similar pronunciation as „D’you make her?”) „No, she wanted to go”. On 21 July 2005, Led Zeppelin vocalist Robert Plant discussed the song during an interview with Mike Halloran, a DJ on radio stationFM 94,9 in San Diego. During the interview, he talked about the different interpretations and pronunciations of the name of the song. The title, which appears nowhere in the lyrics, was chosen because it reflects the reggae feel of the song. Plant has said that he finds it amusing when fans completely overlook the apostrophes and naively mispronounce the title as „Dire Maker”.

<<<<Nazwa utworu pochodzi ze starego dowcipu, gdzie dwaj przyjaciele mają następującą wymianę: „Moja żona wyjechała do Indii Zachodnich „. „Jamaica?” (który ma podobną wymowę jako „D’dokonać jej?”) „Nie, ona chciała iść”. W dniu 21 lipca 2005 roku, wokalista Led Zeppelin Robert Plant omówione piosenkę podczas wywiadu z Mike Halloran, DJ w stacji radiowej FM 94,9 w San Diego Podczas rozmowy, mówił o różnych interpretacji i wymawiania nazwy utworu. Tytuł, który pojawia się nigdzie w tekście, został wybrany, ponieważ odzwierciedla atmosferę reggae utworu. Roślina powiedział, że uzna to za zabawne, gdy fani całkowicie przeoczyć apostrof i naiwnie mispronounce tytuł jako „Dire Maker”.

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/D%27yer_Mak%27er

I teraz podaję linki do stron internetowych, które będą niezwykle ważne dla udokumentowania wniosków końcowych.

http://www.tekstowo.pl/piosenka,ricky_nelson,poor_little_fool.html

https://www.youtube.com/watch?v=mGKG5bDEjms

https://www.youtube.com/watch?v=Gson1KDV5VE

http://www.tekstowo.pl/piosenka,rosie__the_originals,angel_baby.html

http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2652332

https://pl.wikipedia.org/wiki/D%27yer_Mak%27er

Po czwarte: zanim jednak przyjdzie czas na wnioski końcowe, poniżej zamieszczam ostateczny trop wiodący do wyjaśnienia zagadki:

<<<<Jest to aluzja do tzw. kawału z brodą i dlatego wywołuje u mnie uśmiech. Wam też się to podoba? Może ktoś się zastanowi, jakim cudem „do you make a…” może brzmieć jak „dżemejke”?

A no może, a to dzięki fenomenowi zwanemu „yod coalescence”. Już wyjaśniam: „yod” to nazwa litery „j” po hebrajsku (bo w fonetyce często używa się nazw liter hebrajskich), a „coalescence” to zlanie się spółgłosek w sąsiedztwie dźwięku „j”: dj, tj, sj i zj zostają wymawiane jak dż, cz, sz i ż. 

Palatalizacja spółgłosek (jak w słowach: pressure, leisure – jest tam potencjalne „jot”, porównajmy „presja” po polsku) postępuje w angielskim od 500 lat i bynajmniej nie jest zakończona. Najlepiej na przykładach. Wyciągam swoje słowniki. Jednemu z moich komentatorów już się nie podobało, że cytuję słownik z 1985 roku, a tu będzie jeszcze gorzej. Jednak stare słowniki dają nam obraz języka zastygłego, jak skamielina, w danym roku. Proszę: słownik z 1956 roku – mamy fortune z dwoma wymowami: „-czun” i „-tjun”. W słowniku z 1964 roku – mature z wymową „matjuə”, a w internecie aż trzy wymowy: „-tuə”, „-tjuə” i „-czuə”! 

Z tym, że ja mówię o zlaniu się wymowy dwóch wyrazów, co dla Polaków jest chyba tabu? Bo tradycyjna nauka to: słówko-słówko-słówko (tzw. wkuwanie słówek), a niestety w prawdziwej mowie (przynajmniej w angielskim) mówimy nawet nie słówkosłówkosłówko, ale połowę „zjadamy”: sówsówsów! 

W 1914 roku w satyrycznym magazynie „Punch” ukazał się taki rysunek: Rozmawia dwóch panów: 

A: I am a gay straw widower these days. My wife’s gone to the West Indies. 
B: Jamaica? 
A: No, she went of her own accord. 

A: Jestem wesołym (tu przestarzałe użycie słowa „gay”, obecnie oczywiście znaczy „gej”, ale nie o tym dzisiaj) słomianym wdowcem, bo żona wyjechała na Karaiby. 
B: Na Jamajkę? 
A: Nie, pojechała z własnej woli. 

Oczywiście nie ma to żadnego sensu. Ale nabierze go, gdy za „Jamaica” podstawimy „Did you make her?” (Czy ją zmusiłeś?). 

(link)- http://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2652332

Nie jest już tajemnicą, że wszystkie poprzednie „wydarzenia” opowiadały o losach – przeżyciach „brodatego mężczyzny”, dlatego też z samej tylko logiki wynikać powinien jeden podstawowy wniosek, iż także i to „wydarzenie” jest, powinno i jego dotyczyć. Zatem jakiego to wydarzenia można oczekiwać, z jakimi „kłopotami” mamy do czynienia. Zadając sobie to pytanie jeszcze zupełnie niedawno, a także i znacznie wcześniej sądziłem, iż będą, są to wydarzenia nad wyraz nieciekawe – jednak życie przynosi, przyniosło swój scenariusz – sądzę, że o wiele bardziej optymistyczny. Jednak do rzeczy.

W ostatnim cytowanym tekście wyróżniłem kolorem czerwonym najważniejszą informację, jakim jest fakt: palatalizacji spółgłosek (termin czysto naukowy związany z lingwistyką) – czyli w języku angielskim: „yod coalescence” Mając więc ten naukowy trop na uwadze, oraz wszystko to co w poprzednim wpisie zwarłem jako wniosek końcowy: <<<I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia. Bezpośredni związek z Dancing Days ma inny utwór: Achilles Last Stand z siódmej płyty zespołu: Presence.>>> to nie będzie tu mowy o pomyłce jeśli powiem, iż nastąpiło „długo oczekiwane” zwerbalizowanie kontaktów głównych aktorów tego zamieszania – co można wywnioskować z poniżej zamieszczonych ich CV – ich wszystko mówiące: teksty czy „fotografie”.

O kogo chodzi? Nie jest to jeszcze zbyt dogodny moment by na to pytanie odpowiedzieć – ponieważ istotnym dopełnieniem tego wątku, który nota bene „wlecze się” od samego początku płyty, są ostatnie dwa utwory, które (szczególnie ostatni) stanowią swoistą pointę wieńczącą cały ten okres w życiu „brodatego mężczyzny”, ale by się o tym przekonać potrzebna jest odrobina cierpliwości – ciąg dalszy na pewno nastąpi.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dancing Days – czyli rok 2017 (zima) – Koło życia

5. Dancing Days

Dancing days are here again,
As the summer evenings grow.
I got my flower, I got my power,
I got a woman who knows.

I said it’s alright,
You know it’s alright,
I guess it’s all in my heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

Crazy ways are evident,
By the way you wearin’ your clothes.
Sippin’ booze is precedent,
As the evening starts to glow.

You know it’s alright,
I said it’s alright,
You know it’s all in my heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

Do Ya?

You told your mother I’d get you home,
But you didn’t say that I got no car.
I saw a lion, he was standin’ alone,
With a tadpole in a jar.

You know it’s alright,
I said it’s alright,
I guess it’s all in my heart, heart, heart.
You’ll be my only,
My one and only,
Is that the way it should start?

So dancing days are here again,
As the summer evenings grow.
You are my flower, you are my power,
You are my woman who knows.

5. Dancing Days

Dni tańca nadeszły znów
Wraz z wieczorami lata
Mam swój kwiat, mam swoją moc
I kobietę mam, która wie

Ref.
Wiesz, że to dobrze
Mówię, że dobrze
Ty wiesz, że wszystko jest w moim sercu
Ty będziesz moją jedną jedyną
Czy tak powinno się to zaczynać?

Widać, że lubisz szaleństwo
W sposobie, w jaki się ubierasz
Najpierw byliśmy chwilę na gazie
Teraz wieczór swój blask rozpościera.

Ref.
Wiesz…

Powiedziałem twojej mamie, że do domu cię odwiozę
Ale nie powiedziałem jej, że nie mam żadnego auta
Widziałem lwa, który samotnie sobie stał
W słoiku tylko kijankę miał.

Ref.:
Wiesz…

Dni tańca nadeszły znów
Wraz z wieczorami lata
Ty jesteś moim kwiatem, ty jesteś moją mocą
Ty jesteś moją kobietą, która wie.

Ref.
Wiesz…

 

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,dancing_days.html

Piąty utwór zespołu Led Zeppelin – jest przełomowego znaczenia tak całej płyty, jak i, co należy podkreślić, dla wszystkiego tego co już wiemy o poczynaniach brodatego mężczyzny – autora książki Gloria Olivae, dlatego też fakt ten postanowiłem podkreślić zaznaczając kolorem zielonym cały tekst. Jak to już wielokrotnie wcześniej bywało, tak też i tym razem by rozwikłać złożoność zagadnienia posłużę się podpowiedzią zaczerpniętą u samego źródła – czyli z ogólnie dostępnej biografii zespołu.

 

Dancing Days – utwór angielskiego zespołu rockowego Led Zeppelin albumu Houses of the Holy z roku 1973, nagrany w Stargroves w 1972 roku. Inżynier dźwięku Eddie Kramer mówił podobno, że muzycy zaczęli tańczyć na trawniku ze szczęścia podczas odtwarzania tego utworu – taka była ich satysfakcja z nagrania „Dancing Days”. Riff otwierający, który trwa do 17 sekundy, jest dość znany i jest często używany przez stacje radiowe i program VH1 Classic.

 

(link)- https://pl.wikipedia.org/wiki/Dancing_Days

Cóż takiego wyjątkowego jest w tym utworze, że aż do tego stopnia uradował on członków zespołu i spowodował asumpt do tak spontanicznej zabawy – uświetnienia tym niezapomnianej chwili? Wszystkie poprzednie utwory zamieszczone na tej płycie odnoszą się do „osobistych” przeżyć brodatego mężczyzny – czyli najistotniejszego podmiotu lirycznego, jakim jest autor książki Gloria Olivae. Także i ten odnosi się bezpośrednio do osoby, o której mowa w tym utworze – jest to zapis jego aktualnej sytuacji w jakiej się on znajduje, jest to informacja o jego aktualnym stanie psychofizycznym jaki on aktualnie odczuwa. Jest to związane z jego przeżyciami i emocjami zupełnie już prywatnymi.

Otóż ni mniej, ni więcej, w jego życiu nastąpiła tak „radosna chwila, że jego emocje „eksplodowały”, a jednym z najłatwiejszych sposobów na „rozładowanie” emocji jest muzyka i jej najpiękniejsza emanacja – taniec. Tak jak członkowie zespołu z całego serca „radują się” – tak też i nasz brodaty mężczyzna przeżywa, przeżywał momenty nieopanowanej „radości”. Nie wdając się w szczegóły, choć jestem o tym przekonany, związane są, były z tym wszystkim o czym już pisałem na ten temat przy okazji dekodowania pierwszego utworu czwartej płyty zespołu Led Zeppelin: Black Dog – chodzi mi konkretnie o jego łagodniejszą, bardziej osobisto – emocjonalą wersją.

I to jest cała „prawda” o tych „dniach tańca” – czyli niewypowiedzianej radości z powodu powrotu „koła życia” do swego punktu wyjścia. Cokolwiek w tym momencie bym nie napisał, to i tak słowami tych wszystkich „porywów” emocji jakie stały się udziałem „podmiotu lirycznego” nie da się zwerbalizować, zatem na tym poprzestanę. Bezpośredni związek z Dancing Days ma inny utwór: Achilles Last Stand z siódmej płyty zespołu: Presence – ale to już zupełnie inna historia, na inny czas. Nota bene: jest to tak symbolicznie znaczący utwór, iż już teraz, w tym momencie, warto do niego sięgnąć by choć trochę uzmysłowić sobie jak bardzo „radosnym” utworem jest Dancing Days.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Houses of the Holy – Podsumowanie

Jak już wcześniej wspomniałem: wszystkie utwory z piątej płyty zespołu Led Zeppelin –Houses of the Holy opowiadają o przyszłych, kolejnych wydarzeniach z historii życia „brodatego mężczyzny”. Kogo personifikuje ten „brodacz” – była o tym już mowa. Po trzecim utworze z tej płyty, na pewien czas nie zamieszczałem dokładnej egzegezy następnych utworów – a to z tego powodu, iż sam do końca nie byłem ich pewien. Teraz już po spełnieniu się ich prekognicji, tym łatwiej – bo bez cienia wątpliwości oraz bez obaw o pomyłkę, mogę pozostałe utwory zespołu zamieścić z zaległym „tłumaczeniem”. W kolejnych wpisach postaram się nadrobić zaległości.

Houses of the Holy

1. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

2. The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

3. Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

4. The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

5. Dancing Days – czyli rok 2016 2016/17 (zima) – Koło życia

6. D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima)

7. No Quarter – czyli rok 2017 (Autobiografia)

8. Ocean – czyli rok 2017 (zima)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Ocean – czyli rok 2017 (zima)

 

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

No Quarter – czyli rok 2017 (Autobiografia)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

D’yer Mak’er – czyli rok 2017 (zima)

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Dancing Days – czyli rok 2016/17 (zima)

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Wszystko zależy od Ciebie

Achilles Last Stand

It was an April morning when they told us we should go 
As I turn to you, you smiled at me 
How could we say no? 

With all the fun to have, to live the dreams we always had 
Oh, the songs to sing, when we at last return again 

Sending off a glancing kiss, to those who claim they know 
Below the streets that steam and hiss, 
The devil’s in his hole 

Oh to sail away, To sandy lands and other days 
Oh to touch the dream, Hides inside and never seen. 

Into the sun the south the north, at last the birds have flown 
The shackles of commitment fell, In pieces on the ground 

Oh to ride the wind, To tread the air above the din 
Oh to laugh aloud, Dancing as we fought the crowd 

To seek the man whose pointing hand, The giant step unfolds 
With guidance from the curving path, That churns up into stone 

If one bell should ring, in celebration for a king 
So fast the heart should beat, As proud the head with heavy feet. 

Days went by when you and I, bathed in eternal summers glow 
As far away and distant, Our mutual child did grow 

Oh the sweet refrain, Soothes the soul and calms the pain 
Oh Albion remains, sleeping now to rise again 

Wandering & wandering, What place to rest the search 
The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 

The mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth 
From the earth… 

I know the way, know the way, know the way, know the way (X2) 

Oh the mighty arms of Atlas, Hold the heavens from the earth.

.

Ostatnia walka Achillesa

Był kwietniowy poranek gdy rzekli do nas, iż powinniśmy ruszać
A kiedy odwróciłem się do ciebie, ty uśmiechnęłaś się do mnie
Jak mogliśmy odmówić?

Ta cała zabawa która na nas czekała, żyliśmy marzeniami, które mieliśmy od zawsze
Pieśni które śpiewaliśmy, kiedy wreszcie powróciliśmy do domów 

Posyłając przelotne pocałunki, tym, którzy twierdzą że wiedzą
Pod ulicami, gdzie para i syk 
Diabeł żyje w swojej norze

Oh, by pożeglować prosto do piaszczystych krain i innych dni
Oh, by dotknąć snu, ukrytego wewnątrz i nigdy nie ujrzonego 

W słońcu, na południu i północy, gdzie w końcu przyleciały ptaki,
Kajdany zobowiązań spadły na ziemię, rozbite na kawałki

Och, osiodłać wiatr, przemierzać przestworza ponad zgiełkiem,
Och, zaśmiać się głośno, gdy tańcząc walczymy z tłumem

Poszukując człowieka wskazującego ręką, olbrzymi krok naprzód
Prowadzeni z krzywej ścieżki, co obraca się w kamień

Jeśli jeden dzwon zabrzmi ku chwale króla 
Serce powinno bić tak szybko, jak dumna głowa z ciężkimi stopami

Nasze dni minęły gdy ja i ty, kąpaliśmy się w wiecznych letnich poświatach
Tak daleko stąd, nasze wspólne dziecko dorosło

Och, ten słodki refren, Koi duszę i uśmierza ból
Och, Albion pozostaje, teraz śpi by powstać znów

Wędrujemy i wędrujemy, które miejsce pozwoli nam odpocząc od szukania
Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią

Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebiosa nad Ziemią
Ponad Ziemią

Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę
Znam drogę, znam drogę, znam drogę, znam drogę, 

Och, Potężne ramiona Atlasa, podtrzymują niebosa nad Ziemią

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,achilles_last_stand.html

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Zróbcie „hałas”

Zajmując się tak wielce skomplikowaną dziedziną jaką jest deszyfracja, czy też rozkodowywanie tego o co autorowi chodziło, to oprócz encyklopedycznej wiedzy i naukowego ujęcia tematu, niezbędna jest także intuicyjna umiejętność łączenia faktów jak i wyciągania wniosków z tych faktów. Jeśli chodzi o Manuskrypt Voynicha to zdecydowana większość badaczy skupia się na próbie rozszyfrowania kodu pisma. Według mnie, sam tekst jest celowo zastosowaną mistyfikacją mającą zaangażować czytelników w bezowocne poszukiwania kodu manuskryptu podobnie jak np. celowo rozsypane niczym puzzle – Centurie Nostradamusa.

Ja w swoich poszukiwaniach skupiłem się na symbolicznym znaczeniu ilustracji. Manuskrypt, a konkretnie jego część zielarska stanowi, według mnie, swoiste kompendium wiedzy o Ewolucji Życia na Ziemi – począwszy od jego kosmologicznego aspektu, poprzez Ewolucję Człowieka (Teoria Darwina), aż po Prehistorię, a także Historię Współczesną. W dalszej części manuskryptu – sekcji zielarskiej, jej autor zaszyfrował wszystkie najważniejsze wydarzenia z naszej historii powszechnej z taki sposób, iż niejeden podręcznik do nauki historii mógłby mu pozazdrościć dokładności. Mało tego, zaszyfrowane ilustracje Manuskryptu opisują także całkiem współczesne wydarzenia jak również te których dopiero będziemy świadkami w przyszłości!

Inna część Manuskryptu Voynicha – biologiczna, to w graficzno-symboliczny sposób przedstawiona wiedza o najistotniejszych częściach składowych fizjologii człowieka. Nie jest to opowieść o zabiegach balneologicznych, sposobach leczenia – spa. Część tą należy rozumieć w ten sam sposób jak to przedstawił Albert Barillé we francuskim serialu animowanym: Il Etait Une Fois… La Vie.

Rozszyfrowaniem Manuskryptu Voynicha, jak do tej pory, zajmowało się i dalej zajmuje się wiele uznanych autorytetów naukowych posiadających w swoim dorobku wiele tytułów, korzystają oni z niezliczonej ilości źródeł historycznych. Niby wszystko jest ok, tylko efektu brak.

Ja z problematyką Maunuskryptu Voynicha zetknąłem się już wiele lat temu i wydawało mi się że jest to rzecz zupełnie nieistotna, jednakże dopiero około rok temu stwierdziłem, iż część zielarska Manuskryptu została skompilowana na takiej samej zasadzie co Almanachy i Wróżby Nostadamusa – głównym motywem przewodnim Manuskryptu i Almanachów jest kontinuum czasu i wydarzeń historycznych, a także co równie istotne, są to wydarzenia które dopiero nastąpią. W moim blogu stopniowo zamieszczam kolejne roczniki przepowiedni Nostradamusa i co rzecz znamienna, podobieństwo tych przepowiedni w znakomity sposób jest kompatybilne z przepowiedniami części zielarskiej Manuskryptu.

Jeśli chodzi o pozostałe części Manuskryptu Voynicha: kosmologiczna i inne, to moja interpretacja tych folio nie trwała zbyt długo – dokładnie miesiąc. Wiele, prawie wszystkie ilustracje stanowią pewną opowieść – szyfr, które to opowieści stanowią elementy, które już wcześniej opisałem pisząc książkę, którą wydałem już kilka lat temu – Gloria Olivae. Tak wiec źródłem mojej deszyfracji Manuskryptu są Almanachy Nostadamusa – głównie zasada kompilowania szyfru, a także moje wcześniejsze prace nad książką.

I w tym miejscu clou tego wpisu. Jeśli chodzi o Manuskrypt Voynicha to ma blogu przedstawiłem moją interpretację części: zielarskiej i biologicznej. Pozostała jeszcze do omówienia część astronomiczna, kosmologiczna i farmaceutyczna. Jeśli chodzi o almanachy Nostradamusa to przedstawiłem na blogu roczniki 1555, 1556 i 1557. Pozostały jeszcze do omówienia następne – pozostałe „lata”, a także cała reszta jego twórczości: Listy, Prognostyki i Wróżby, oraz oczywiście Centurie. Jeśli chodzi o zaszyfrowaną wiedzę w twórczości zespołu Led Zeppelin to przedstawiłem moją interpretację pierwszych czterech ich płyt oraz albumu Coda. Pozostała jeszcze do omówienia reszta ich twórczości. Jeśli chodzi o manuskrypt: Lost book of Nostradamus, to także jest jeszcze wiele do omówienia. Podobnie rzecz ma się z pozostałymi fragmentami książki Gloria Olivae – równie ciekawe co i wcześniej przedstawione.

Tak więc, jest jeszcze trochę materiału do zinterpretowania, ale aby to nastąpiło musiałbym mieć nieco więcej „przestrzeni” – tej medialnej, jak i tej najbardziej zasadniczej – werbalnej, z waszej strony. Ten zupełny brak zainteresowania – odzewu, powoduje zanik motywacji z mojej strony na dalszą działalność – a także co równie istotne, brak mi już zupełnie czasu na taką bezowocną działalność. Jednym słowem: zróbcie „hałas”, bo już sam nie wiem co z tym projektem dalej będzie. Ja już zrobiłem co do mnie (w tym momencie) należało – teraz to już wszystko zależy od Ciebie.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Książka „Gloria olivae” – rozdział: zakończenie

Tak trochę do poczytania dla zainteresowanych, a zarazem by nieco zachęcić różnych jednorazowych odwiedzających ten blog do dogłębniejszej jego lektury – poniżej przedstawiam podsumowanie książki Gloria olivae – czyli kwintesencja tego wszystkiego co zawiera w sobie gnoza Manuskryptu Voynicha, i „przepowiedni” Nostradamusa.

Zgodnie z konwencją tej książki, każdy z jej rozdziałów, oprócz wstępu i zakończenia, opatrzony został tytułem, który w syntetyczny i intrygujący zarazem sposób, ujmuje całość zagadnienia. Jednakowoż, gdybym miał sformułować jakąś myśl przewodnią tego „summa summarum”, to byłby z pewnością – Czas, a jak dotąd nie spotkałem się z lepszym jego określeniem niż to, które pochodzi z narodowego eposu Indii p.t. „Mahabharata”: Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w nie kończącym się ciągu, który nazywamy Czasem. Człowiek będzie musiał pojąć czas i opanować go. Albowiem Czas jest nasieniem Wszechświata”.

Sentencja ta stanowi doskonałą ilustrację istoty rzeczy, która legła u podstaw wszystkich działań, nie tylko Człowieka – Ucznia, ale też i Boga – Nauczyciela. „Mahabharata” opowiada o walkach dwóch wrogich sobie dynastii Pandawów i Kurawów, i właśnie ta „walka” antagonistycznych sił „Dobra” i „Zła” jest podstawą całego Wszechświata. Dzięki temu „perpetuum mobile” – cyklicznemu ruchowi, od niebytu – Kolaps, do istnienia – Wielki Wybuch, w środkowej jego fazie, niczym Feniks z popiołów, odradza się Nowe Życie. No właśnie Nowe Życie, wszystko na to wskazuje, że Człowiek jest tym ostatnim ogniwem, najdoskonalszą emanacją tego Życia. Powoli zniewalająca niektórych jego przedstawicieli – anomia, niestety tego nie potwierdza.

Szanowny czytelniku, wiesz już wszystko (z oczywistych względów tyle, na ile pozwala na to Edukacja Człowieka – punkt 21 rozdz. XXXVII), jednakże pozwoliłem sobie, niejako na deser, zostawić rozwiązanie jeszcze jednego „węzła gordyjskiego”, a który to węzeł zaszyfrowany został w Genesis – patrz punkt 7 rozdz, V. Aby zrozumieć wyjątkowość i doniosłość dzieła, którego jesteśmy drobnym i zadawało by się, że niewiele znaczącym, ale w gruncie rzeczy, bezcennym i niepowtarzalnym, elementem, a zarazem także, by nie wpaść w koleiny uprzedzeń czy też mylnych wniosków, koniecznym będzie dokonanie małej retrospekcji wszystkiego co o Człowieku mówi „gnoza” tej książki.

Zaiste długą przeszliśmy drogę, pełną zakrętów i pułapek, a początki (pomińmy na razie historię powstania Wszechświata, narodzin pierwszych organizmów i darwinowską Ewolucję) były nas wyraz nieciekawe – po naszym „starszym bracie”- Neandertalczyku, pozostała tylko pomięć i szacunek o jego, niemożliwych do spełnienia, wysiłkach. Z chwilą pójścia Człowieka do „Przedszkola”, zakończył się czas „niemowlęcy”. Następne etapy jego (naszej) „Edukacji” to: „Szkoła podstawowa”, którą niestety zmuszony był powtarzać, „Szkoła średnia”, zakończona symbolicznym „świadectwem dojrzałości” (dowody potwierdzające wiedzę o Megacyklu i roli Boga – Stwórcy w dziele odradzania się Życia – czyli „Arka”), a na koniec „Szkoła wyższa” – najtrudniejsza ze wszystkich dotychczasowych – Wielki Sen. Po okresie intensywnej Nauki – „Absolutorium”- czyli Druga część Klamry, gdzie to Przeszłość „spotka się” z Przyszłością. Czy ta Edukacja zakończy się Dyplomem, zależy to tylko od nas samych. Pozostaje tylko przypomnieć przyświecające całej tej Nauce motto: Żeby zrozumieć swoje błędy, trzeba je najpierw zrobić. (Najdobitniej przekonali się o tym różni „poszukiwacze straconego czasu”). Prawda ta uwidacznia deterministyczną Rolę Najwyższego, która objawia się również poprzez wyrażenie swej Woli jednostce, implikującej później historię całych narodów i cywilizacji. W chwilach szczególnego zagrożenia, wtedy gdy „wahadło historii” wychylało się nazbyt mocno w jakąś stronę, konieczna było jego bardziej zdecydowana interwencja. Inną bardzo ważną, wartą przypomnienia kwestią, jest to, w jaki sposób dokonała się ta cudowna przemiana istoty stojącej na szczycie Królestwa Zwierząt, w Człowieka.

Co, bo kto już wiemy, przyczyniło się do tego, że ta transformacja była w ogóle możliwa. Najprostszą z możliwych definicji, wyjaśniającą ten problem, jest Konkluzja: Fallus – czyli nieustanne i świadome pobudzanie przywspółczulnego układu nerwowego w połączeniu z mózgiem, jest najważniejszym „twórcą” inteligentnego Człowieka. Jeśli do tego dodamy trzeci z głównych czynników – testosteron oraz jego akcelerator – wysiłek fizyczny, to okaże się, że tym oczekiwanym skutkiem jest wynikająca z tego wszystkiego – neurogeneza.

Potwierdzeniem tego zasadniczego wniosku są przedstawione na stronach tej książki, różnego rodzaju „dowody pośrednie” np.: Bonobo, Obrzezka, Trzy etapy – dziecko w łonie matki, młodzież i czterdziestolatek, że już o „tajemniczych” Misteriach, Jodze, Sybilli, Prorokach, czy Wizjonerach nie wspomnę. A propos testosteronu, to wpływ tego hormonu odczuwają nie tylko mężczyźni. Właśnie dzięki temu „eliksirowi życia” kobiety doświadczają fenomenu długowieczności, a dobrodziejstwo to zawdzięczają działalności kory nadnerczy, która uwidacznia się już po ustaniu menopauzy.

Zanim o istocie „węzłowego problemu”, chwil parę chciałbym poświęcić wszystkim tym sprawom czy też miejscom, których to z powodu niedopatrzenia, a w niektórych przypadkach, z racji ich już wcześniejszego omówienia, pominąłem. A zatem, najbardziej „poszkodowanymi” w tym wszystkim są z pewnością antenaci mieszkańców „Wielkiego Buta”. Panteon bogów Rzymskich, nie tylko, że jest tożsamy z greckimi, ale też w swej warstwie ukrytej symboliki, miał dla ich „wtajemniczonych” podobną wartość. Takoż ma się rzecz z bóstwami Skandynawskimi, Celtyckimi, Słowiańskimi, czy bóstwami wyznawców Hinduizmu.

Równie wspaniałą kulturę, porównywalną z wszystkimi innymi omówionymi cywilizacjami, stworzyli Etruskowie. Ich wierzenia, „grobowce”, malowidła ścienne, język, sztuka, wyroby złotnicze, stawiają ich w równym rzędzie z tymi „cudami świata”, jakie pozostały po starożytnej Grecji, Egipcie, Sumerze, itp. Etruska nekropolia w Cerveteri, ze swoimi tumulusami i „komorami grobowymi”,w „zadziwiający”sposób przypomina Newgrange czy Wzgórze Tara. Równie ciekawe i pozostające jak do tej pory w „uśpieniu” są: „niezwykła” wiedza astronomiczna Dogonów, kościoły wykute w skale – pierwszych chrześcijan – esseńczyków w Aksum, „zagubione” miasto Petra, architektoniczny plan ateńskiego Akropolu – „Kobieta”, Extersteine – dawne „pogańskie” miejsce kultu z „astronomicznym obserwatorium”.

Począwszy od zaszyfrowanej informacji, znajdującej się w Studni Martwego Człowieka – jaskinia Lascaux, poprzez petroglify np. Peterborough, Nil z Międzyrzeczem i z Murem Chińskim, rysunki naskalne ludzi kultury Nazca, „fenomenalną” Wyspę Wielkanocną, Drogę Umarłych w Teotihuacan, aż po Leonarda da Vinci i innych wizjonerów, że wymienię tylko kilka tych najbardziej spektakularnych, z całej plejady, przykładów świadczących o Kulcie Człowieka Ptaka – to wszystkie one świadczą o tym, iż to właśnie my, którzy dzięki braciom Wraight wznieśliśmy się w powietrze, jesteśmy adresatami wszystkich tych „kodów z przeszłości”, i jak wskazuje na to diagram Ofitów, znajdujemy się właśnie w najbardziej przełomowym momencie, nie tylko Historii Człowieka, ale i całego Wszechświata.

Dlatego też, wszystko to co Człowiek robił, czym żył, i co tworzył: Ewolucja, Edukacja, Cywilizacje, Kultury, Religie, Wielki Sen, itp., były tylko przygotowaniem do tego, o czym „mówi” Objawienie św. Jana – Królestwo Boże.

Jeżeli w początkowych rozdziałach tej książki pisałem, że: – „Dualizmem przeciwstawnych sobie zasad – męskiej i żeńskiej, Człowiek „przedpotopowy” daje nam do zrozumienia, że podstawą naszej egzystencji jest jedność przeciwieństw, co w ogólniejszym znaczeniu odnosi się to do cykliczności Wszechświata” – (rozdz. X); czy też – „Tworząc z takim poświęceniem tak ogromne „pamiętniki”, każda z tych wielkich cywilizacji miała na celu nie tylko to, by pochwalić się swoim poziomem wiedzy, ale abyśmy my ludzie z epoki „Człowieka ptaka” nie musieli otwierać już raz otwartych drzwi” – (rozdz. XV); a także – „Kosmicznej wielkości symbol Dualizmu – Słońca i Księżyca, „Dobra” i „Zła”, przetrwał do naszych przodków, by we właściwym momencie potwierdzić, że w czasach „przedpotopowych” Człowiek popełnił błąd. Jednocześnie ta „Arka”, niczym kod z Pionieera, ma być informacją, która obali wszelkie błędne teorie i hipotezy, jeszcze nie w pełni „dojrzałego” Człowieka, dzięki któremu wszyscy ci zmarli już jej budowniczowie, będą mogli powrócić do „życia”. – (rozdz. XV); a później, że – „Twórcy Genesis całą swoją wiedzę dotyczącą powstania Życia na Ziemi i Historii Człowieka uczynili tak „niedostępną”, by Człowiek podczas „Wielkiego Snu” poświęcił swój czas na naukę w najważniejszej „szkole życia – na „Uniwersytecie”, „Przez wszystkie strony tej książki przewijała sie prawda o Czterech Stopniach dochodzenia Człowieka do Królestwa Bożego, które będzie ostatnim, najważniejszym etapem nauki, kiedy to mając już „Dyplom” w kieszeni, będzie na tyle mądry by oddzielić ziarno od plew, prawdę od fałszu, dobro od zła”. – (rozdz. XXXVII); oraz – „Wizjonerzy pisząc swoje proroctwa, piszą je nie dla współczesnych, ale dla Człowieka znanego z „Kultu Ptaka”, by ten w czasie największego przełomu w jego życiu, jakim będzie (jest) przebudzenie się z „Wielkiego Snu”, nie „przeraził się”, ale tym łatwiej, bo bez żadnych stresów, pojął, że ta rzeczywistość, która go otacza, była, jest i będzie, niezależnie od tego w jakim akurat miejscu nauki on się znajduje”. – (rozdz. XXXVIII) – to każda z tych racji z osobna i wszystkie razem wzięte, są częścią tej samej „Racji Nieuchronności Biegu Czasu”, której nic ani nikt, przeciwstawić się nie może. Tylko i wyłącznie dzięki tej Opatrzności Bożej „Nieuchronność” ta nie jest zdana na łaskę „Przypadku”, a na dobrze przemyślaną i nie znoszącą fakultatywnościKonieczność”. I ten właśnie imperatyw legł u podstaw takiej różnorodności motywów, na które wpływ i niewątpliwą inspirację miał „Największy z Olbrzymów”.

Zgodnie z ogólnie znanym sloganem, a który stanowi końcową myśl, arcyważną uwagę rozdziału XXXI – „Wszystko w swoim czasie”, a także mając cały czas w pamięci analogiczną przestrogę – pointę rozdziału XXVI – „Nie należy poganiać czasu – to co ma się zdarzyć, na pewno się zdarzy, lecz decyzję o tym kiedy, podejmie nasz Ojciec i na nic się zdadzą nasze mniemania”, oraz zgodnie z ideą tego „podsumowania”, nadszedł właściwy ku temu właściwy moment by rozplątać ostatni ze znanych mi, a skutecznie jak dotąd pozostający w „ukryciu”, „gordyjski węzełek”.

Otóż, jeśli weźmiesz szanowny czytelniku pod uwagę wszystko to, co do tej pory dzięki tej książce już wiesz, a w szczególności: informacje dotyczące „śmierci klinicznej”- (Życie po życiu – Raymonda A. Moody) – rozdz. XV, „film w mózgu”- rozdz. VIII, męczeńską śmierć Jezusa i obietnicę zmartwychwstania – rozdz. XXI, oraz całość zagadnień związanych z problematyką Cykliczności Wszechświata, to tym łatwiej zrozumiesz dlaczego twórcy Biblii w wersie 1.26 w Genesis, użyli stwierdzenia Bóg w liczbie mnogiej – „Uczyńmy Człowieka na obraz nasz”. To co zostało zaszyfrowane w Objawieniu św. Jana w końcowych jego wierszach – „Klęska Szatana”, „Nowe Niebo i Nowa Ziemia”, „Wieczne panowanie Chrystusa”, jednoznacznie ukierunkowują w stronę ostatecznego wniosku, iż Bóg, który dla jednych jest „Starcem z siwą brodą”, dla drugich „Bóstwem z brodą”, a jeszcze dla innych „Jaźnią”, czy „Kwintesencją”, itp., jest niczym innym tylko „Życiem z poprzedniego wcielenia”, które nie umarło bezpowrotnie, ale zgodnie z powiedzeniem „non omnis moriar”, nadal żyje. Czy w formie niematerialnej, czy jakiejkolwiek innej, tego na obecnym etapie „ewolucji” naszej nauki nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Naszym przeznaczeniem jest królestwo Boże – gdzie Bóg będzie żył z Człowiekiem, a Człowiek z Bogiem, po którym to czasie nastąpi druga, „niewdzięczna” część Megacyklu. Później my, czyli wszyscy ci, którzy teraz są oraz ci, którzy będą w „Bogu”, będziemy „Bogami”- zaczniemy nowy Megacykl, jednakże nie na „Nowej Ziemi”, ale „najpierw” w „Niebie”.

To właśnie my – ci, którzy w tym cyklu żyli i „umarli” oraz ci, którzy żyją i „umrą”, będziemy „Trójkątem skierowanym ku dołowi” i będziemy mogli tylko „bezsilnie” patrzeć i czekać na stosowny moment, aż w jakimś miejscu Nowego Wszechświata powstanie taki Układ Planetarny, w którym będą odpowiednie warunki ku temu, by mogło tam zagnieździć i rozwinąć się Nowe Życie.

Ciąg dalszy już znasz: Nowa „Ewolucja”, Nowa „Edukacja”, Nowe „Absolutorium” i „Dyplom” oraz Nowe „Królestwo Boże”, w którym nastąpi Nowe „Zmartwychwstanie”. Kiedy i w którym to Megacyklu nasi poprzednicy doszli do takiego stopnia Rozwoju, by w Kosmiczne Perpetuum Mobile wpleść Ludzkie – Człowiecze Perpetuum Mobile (czy dzieje się to po raz pierwszy, czy kolejny – jest to zupełnie nieistotne), każdy z nas „wkrótce” się o tym przekona. Jedno jest pewne: po jednym Megacyklu, zawsze jest następny Megacykl. Nie na darmo rabin Ben Akiba, przy każdej okazji mawiał „Wszystko już było”. I to jest cała tajemnica wersu 1.26 w Genesis.

Żadna, nawet najdoskonalsza i najbardziej przekonywująca argumentacja, nie zastąpi autopsji, której niepodważalność autentyzmu uśmierzy wszelki sceptycyzm.

Wiemy już kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, jaki jest nasz cel, jakie pokusy i zagrożenia, pozostaje tylko z ufnością w sercu, zachowując jednak trzeźwość umysłu, poddać się „Nieuchronnej Konieczności” – „być skałą i nie poddać się”. We wstępie pisałem, że: „Najdoskonalszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić jest zrozumienie tych dziedzin – Wiary i Nauki – jako Całość. Jednostki te, w parze ze sobą, tworzą Jedność – jedno bez drugiego daje zafałszowany obraz rzeczywistości”. Tym co zapewnia skupienie się tych przeciwstawnych wartości, jest nasz Ojciec – „Wielki Anestezjolog”, który tak jak kiedyś spowodował rozszczepienie „jednego nieskazitelnie białego światła” na wiele „różnokolorowych światełek”, tak teraz gdy „Czas Wielkiego Snu” dobiegł końca, równie skutecznie przyczynia się do skupienia tych „światełek” z powrotem, w jedno „oczekiwane od zawsze” „światełko” jakim jest „Wiara Babel”. Pozostając w konwencji „skupiania” i „Jedności”, to stać się to może tylko wtedy, gdy za pomocą symbolicznego „Pryzmatu” (czy raczej jego odwrotności), połączymy symbolikę „Kamienia Filozoficznego”, „Kwadratury Koła” i „Perpetuum Mobile” w „Całość”. Odnosi się to także do sentencji rozdziału XXXV – „IN GOOD WE TRUST”

Mam nadzieję, że „rzeczywistość” tej książki, będzie skutecznym środkiem wybudzającym Człowieka z „Narkozy”. Pora obudzić się i zaczerpnąć „rzeczywistego powietrza”. Komu zaś „powietrze” to nie wystarcza, lub co gorsza próbowałby „obrażając Prawdę”, „niedostrzec” zamieszczonych w tej książce faktów i wynikających z nich wniosków, niech „pójdzie po rozum do głowy”, tam właśnie znajduje ujście jej najważniejszy atrybut – Mądrość.

To, o czym wieszczył Malachiasz – wypełniło się – „Gloria Olivae” – nie znaczy Chwała oliwki, ale zgodnie z pewnym pouczającym powiedzeniem – „Oliwa sprawiedliwa, bo na wierzch wypływa”.

Niech więc tego „oleum”, drogi czytelniku, ci nie zabraknie, niech sprawiedliwości stanie się zadość, ponieważ: „Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy Czasem. Człowiek będzie musiał pojąć czas i opanować go. Albowiem Czas jest nasieniem Wszechświata”.

Spis treści

Wstęp

I. System Doktora Smoły i Profesora Pierza – czyli trochę Kosmologii.

II. Dwa szczegóły – czyli trochę Historii Życia na Ziemi.

III. Neandertalczyk! – czyli trochę Archeologii.

IV. Fallus – czyli Konkluzja – część Pierwsza.

V. Genesis – czyli Pierwsza część Klamry.

VI. Przedszkole – czyli trochę Sztuki.

VII. Szkoła – czyli rzecz o Einsteinie.

VIII. Mózg – czyli Konkluzja – część Druga.

IX. Bonobo – czyli Konkluzja – część Trzecia – oraz sama Konkluzja.

X. Arka Noego – czyli trochę Architektury.

XI. Kobieta – czyli Księżyc.

XII. „Wenus” – czyli Konkluzja – część Czwarta.

XIII. Mężczyzna – czyli Słońce – część Pierwsza – Głowa.

XIV. Mężczyzna – czyli Słońce – część Druga – Podbrzusze.

XV. Mężczyzna – czyli Słońce – część Trzecia – Serce i coś jeszcze.

XVI. Judaizm – czyli Konkluzja – część Piąta.

XVII. Nurek Delijski – czyli trochę Filozofii.

XVIII. Buddyzm – czyli Antidotum na Podglądaczy.

XIX. Mur Chiński – czyli Przesłanie.

XX. Wyspa Wielkanocna – czyli Fenomen.

XXI. Chrześcijaństwo – czyli Wielki Sen.

XXII. Islam – czyli Proporcjonalność odwrotna.

XXIII. Ameryka Północna – czyli In Memoriam.

XXIV. Ameryka Środkowa – czyli Rok 1519.

XXV. Ameryka Południowa – czyli Bardzo „dziwne” podobieństwa.

XXVI. AntyEpimenides – czyli rzecz o „Poganiaczach Czasu”.

XXVII. Masoni – czyli Kamuflaż.

XXVIII. Alchemia – czyli rzecz o „Poszukiwaczach straconego Czasu”.

XXIX. Różokrzyżowcy – czyli Zabawa w „głuchy telefon”.

XXX. Kabała – czyli Kołysanka dla czytelników „Przewodnika dla zakłopotanych”.

XXXI. Genesis – czyli Pierwsza część Klamry – Suplement.

XXXII. Dziadek – czyli rzecz o Kolumbie.

XXXIII. Ojciec – czyli rzecz o Jeffersonie i innych Ojcach założycielach.

XXXIV. Syn – czyli Bush czy Bushyzm?

XXXV. Krzywa Laffera – czyli „Kocioł bałkański” do kwadratu.

XXXVI. Przesłanie – czyli Cywilizacja Życia czy Cywilizacja Śmierci?

XXXVII. Objawienie św. Jana – czyli Druga część Klamry.

XXXVIII. „Głos wizji” – czyli rzecz o Leonardzie da Vinci, Nostradamusie i Malachiaszu.

XXXIX. „Wizja głosu” – czyli rzecz o Joannie d`Arc, Łucji dos Santos i Faustynie Kowalskiej.

XL. Semiotyka! – (czyli) od Lascaux po Led Zeppelin.

Zakończenie.

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

The Crunge – czyli rok 2016 (jesień)

4. The Crunge

I wanna tell you bout my good thing
I ain’t disclosing no names but–
He sure is a good friend and!
I ain’t gonna tell you where he comes from, no!
If I tell you you wont come again! Hey!
I ain’t gonna tell you nothin but I do will, but I know, yeah! 

I should do but I know now let me tell you bout my girl: 
Open up a newspaper and what do I see? Ahh, ah
See my girl, ah, looking at me
Ooh, And when she walks, Ooh, lemme tell ya:
She walks and when she talks, she talks and
When she looks at me in the eye
She’s my baby lord I wanna make her mine
Tell me baby what you want me to do!
You want me to love you, love some other man too?
Ain’t gonna call me Mr. pitiful, no!
I don’t need no respect from nobody… 

I ain’t gonna tell you nothing I ain’t gonna no more, no!
She’s my baby let me tell you that I love her so and
And! She’s the woman I really wanna love
And let me tell you more, oooh!
She’s my baby she lives next door
She’s the one a woman the one a woman that I know.
I ain’t gonna… tell you one thing that you really ought to know ooh!
She’s my lover baby and I love her so and
She’s the one that really makes me whirl and twirl!
And she’s the kind of lover that makes me me fill the whole world and
She’s the one who really makes me jump and shout, ooh!
She’s the kind of girl–I know what it’s all about!
Take it take it 

Excuse me
Oh will you excuse me
I’m just trying to find the bridge… Has anybody seen the bridge? 

(Have you seen the bridge?)
I ain’t seen the bridge!

 

The Crunge

Chciałbym opowiedzieć wam o czymś wspaniałym
Nie będę używał nazwisk –
Ale ona jest dobrym przyjacielem
Nie powiem ci skąd ona jest
Gdybym ci powiedział, nie przyszedłbyś tu więcej
Nie powiem ci, co powinienem zrobić
A teraz pozwolisz, że opowiem ci o mojej dziewczynie,
Otwieram gazetę i co widzę
Widzę moją dziewczynę patrzącą się na mnie i kiedy ona chodzi,
Ona chodzi i kiedy ona mówi, ona mówi
I kiedy tylko w oczy mi popatrzy, jest moją maleńką
Chcę żeby była moja, powiedz mi mała,
Co chcesz żebym zrobił
Czy chcesz żebym cię kochał,
Gdy innego faceta kochasz też
Nie nazywajcie mnie panem Pitiful
Nie, ja nie potrzebuję szacunku od nikogo,nie

Ja nie powiem wam żadnych tajemnic
Nie powiem wam nic więcej
Ona jest moją maleńką, tylko wam powiem, jak bardzo ją kocham
I ona jest kobietą, którą naprawdę pragnę kochać
I pozwólcie mi powiedzieć więcej: ona jest moim skarbem
Mieszka tuż obok
Ona jest jedyną kobietą, jedyną kobietą, jaką znam
Wiem, że nie powiem wam tej jedynej rzeczy,
Którą właściwie powinniście wiedzieć,
Ona jest moją i kocham ją bardzo
To ona sprawia, że kręci mi się w głowie
I to ona posiada tę miłość,która potrafi wypełnić świat
Ona jest taką dziewczyną, że chce mi się skakać i krzyczeć
Ona jest taką dziewczyną, która mówi mi
O co w tym wszystkim chodzi

Przepraszam
Och, czy mogę przeprosić
Próbuję odnaleźć most… Czy ktoś tu widział most?

(Czy widziałeś most?)
Nie widziałem żadnego mostu!

 

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,the_crunge.html

 

Dla przypomnienia poprzednie tytuły piosenek piątej płyty zespołu Led Zeppelin Houses of the Holy:

The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

 

Najpierw mały wstęp. Główną postacią – podmiotem lirycznym poprzedniej, czwartej płyty zespołu Led Zeppelin, jak również i tej aktualnie omawianej – Houses of the Holy, jest brodaty mężczyzna. Wpis z dnia 21 kwietnia 2016 roku dokładnie tłumaczy kim jest ta „tajemnicza” postać. (link)- http://gloriaolivae.pl/?p=3172

Jest nią autor książki Gloria olivae.

Dalsze tkwienie w domysłach czy też posługiwanie się wyszukiwanymi porównaniami, na dłuższą metę może było by i sensowne, ale w zaistniałej sytuacji, (o której poniżej), mąciło by to tylko klarowność narracji – sens tego wszystkiego co wszystkie następne utwory zespołu mają sobą do przekazania.

Tym co spowodowało tą moją decyzję jest sposób w jaki Robert Plant wykonuje utwór The Crunge. Ten dziwny i jedyny w całej dyskografii zespołu nienaturalnie zmodyfikowany wokal, ma na celu „dubbingowanie” wypowiedzi brodatego mężczyzny. Bardziej zrozumiale – użycza mu głosu, by tym sposobem nadać temu wszystkiemu pozór autentycznej, autorskiej wypowiedzi. Jak nie trudno zauważyć wszystkie przeżycia i odczucia brodatego mężczyzny opisywane są w pierwszej osobie. Tak też jest i w tym przypadku, co w połączeniu z zabiegiem modyfikacji wokalu nadaje tej piosence dodatkowych walorów emocjonalnej wiwisekcji.

W oficjalnych informacjach i powszechnej opinii nienaturalny wokal Roberta Planta nawiązuje jakoby do głosu Jamesa Browna. Ma się to nijak do prawdy, podobnie jak kwestia mostu – z ostatnich kilku wersów utworu.

This song is a play on James Brown’s style of funk in the same way that”D’yer Mak’er” (which it backed on a single release) experiments with reggae. [Since most of Brown’s earlier studio recordings were done live with almost no rehearsal time, he often gave directions to the band in-song e.g. „take it to the bridge” – the bridge of the song. Robert Plant pays tribute to this at the end by asking „Where’s that confounded bridge?” (spoken, just as the song finishes abruptly since the song doesn’t contain a bridge).”

„Ta piosenka jest grą w stylu Jamesa Browna funku w taki sam sposób, że” D’yer Mak’er „(które wsparte na jednym wydaniu) eksperymenty z reggae. [Ponieważ większość wcześniejszych nagrań studyjnych Browna zostały wykonane na żywo z prawie żadnym czasie prób, często dał wskazówki do zespołu w-utworze np „Wziąć go do mostu” – most utworu. Robert Plant hołd tym na końcu, pytając „Gdzie ten przeklęty most?” (W mowie, jak piosenka kończy się gwałtownie, ponieważ ta piosenka nie zawiera mostek).”

(link)- https://en.wikipedia.org/wiki/The_Crunge

 

Prawidłowe zinterpretowanie ostatniego fragmentu utworu – ostatnich kilku wersów, jest na tyle istotne by lepiej się temu przyjrzeć. Zamieszczony powyżej tekst piosenki nie jest zbyt dokładny, więc rzeczony fragment podaję jeszcze raz, tym razem w innej, bardziej zbliżonej do oryginału, wersji – począwszy od minuty 2.56 do końca.

Excuse me
Oh will you excuse me
I’m just trying to find the bridge… Has anybody seen the bridge?

(Have you seen the bridge?)
I ain’t seen the bridge!

(Where’s that confounded bridge?)[spoken by Robert Plant]

(link)- http://www.azlyrics.com/lyrics/ledzeppelin/thecrunge.html

 

Kwestia prawidłowego zinterpretowania symboliki „mostu” z utworu The Crunge nie jest aż tak trudna jakby się to mogło wydawać. Każdy uważny czytelnik tego bloga sam może sobie z tym łatwo poradzić – odpowiedzi należy szukać w moich początkowych wpisach z listopada i grudnia 2013 roku: Dylatacja czasu – czyli „przepowiednie” Nostradamusa. , Nośnik informacji.Sposób przesyłu.

(linki)- http://gloriaolivae.pl/?m=201311 http://gloriaolivae.pl/?m=201312

 

To jest właśnie ten „most” – czyli swoiste modus vivendi połączenia, porozumiewania się. Kogo z kim? Lektura bloga na to pytanie również daje odpowiedź. Nie jest to miejsce, ani czas by to powtarzać. Zresztą jeśliby trzymać się sensu tekstu The Crunge to chciałbym opowiedzieć wam o czymś wspaniałym  ale nie o wszystkim nawet i mnie wiadomo – i tu właśnie kłania się kwestia „mostu”. Nie wszystko można (należy) wiedzieć, nie o wszystkim można (należy) mówić.

Chciałbym opowiedzieć wam o czymś wspaniałym Nie będę używał nazwisk – Ale ona jest dobrym przyjacielem Nie powiem ci skąd ona jest Gdybym ci powiedział, nie przyszedłbyś tu więcej Nie powiem ci, co powinienem zrobić.

Kolejna sprawa – następny wers utworu: A teraz pozwolisz, że opowiem ci o mojej dziewczynie. Podmiotem lirycznym zdecydowanej większości tekstów piosenek zespołu Led Zeppelin jest wyimaginowana, czy to dziewczyna, czy też ukochana kobieta, do której, lub o której wokalista – Robert Plant śpiewa. Jak to już wspominałem jest to tylko celowo zastosowana przenośnia, celowo zantropomorfizowany kod, za pomocą którego niewtajemniczony i niczego nieświadomy odbiorca artystycznych przeżyć – sądzi i sądzić powinien, iż są to tylko rockowe kawałki do posłuchania.

Rzecz jest jednak daleko bardziej istotna niż to by się mogło wydawać. Nie jest to tyko produkt rockowego zespołu, a zakodowana wiedza podobnego znaczenia co wszystkie inne zamieszczone na tym blogu tematy główne: Nostradamus, Manuskrypt Voynicha, Książka Gloria Olivae, czy też Lost book of Nostradamus. Przykłady wiedzy jaka zawarta jest w tych dziełach nawiązują w swojej istocie do wiedzy zawartej w twórczości zespołu Led Zeppelin i jestem o tym przekonany, że tak jak w tamtych przypadkach, w odpowiednim ku temu czasie, cała wiedza zawarta w okładkach płyt i w tekstach piosenek, rozbłyśnie w końcu całą ferią rozkodowanych już znaczeń i potwierdzi to o czym powinno być wiadomo.

Na koniec jeszcze jedno – tytuł piosenki The Crunge. Najpierw definicja z Urban Dictionary (link)- http://www.urbandictionary.com/define.php?term=Crunge

Crunge n. (crunnj) the transformation twitch when going from sober to stoned

Dude I hit that blunt once and it was instant crunge

 

Tytuł odnosi się bezpośrednio do osoby, o której mowa w tym utworze – jest to zapis jego aktualnej sytuacji w jakiej się on znajduje, jest to informacja o jego aktualnym stanie psychofizycznym jaki on aktualnie odczuwa. I nie dotyczy to tylko tematów związanych z blogiem, ale co ciekawe, także z jego przeżyciami i emocjami zupełnie już prywatnymi.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Bezwzględność prekognicji nie podlega dyskusji

Poprzednie dwa wydarzenia – „Brexit” oraz „Nicea”, (jak i wszystkie poprzednie), tak dokładnie „przepowiedziane” przez autora Manuskryptu Voynicha w jego zielarskiej (historycznej) części, stanowią potwierdzenie tego, iż moja interpretacja ilustracji jest jak najbardziej zasadna. Jeśli zatem kontinuum czasu i wydarzeń historycznych ma się potwierdzić, to czekają nas wkrótce nieciekawe czasy – ale o tym to już mówi następna strona Manuskryptu Voynicha, którą opublikowałem na moim blogu 25 września 2014 roku.

49V

49V – http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/imagenes_manuscrito/manuscrito096.jpg 

Bomba jądrowa.

Korzeń – mały, okrągły, o kształcie purchawki chropowatej – brodawkowate kolce. Liście – prawie na całej długości wysmukłej łodygi brak liści – są one obcięte, jednakowoż na samym jej szczycie dostrzec można niesamowite kłębowisko liści, których kształt kojarzy się z olbrzymim parasolem lub grzybem. Kwiat – mały granatowo-czarny kwiatek.

Korzeń – jak już to wielokrotnie na poszczególnych przykładach udowadniałem, wszystkie elementy każdej z roślin mają jakieś symboliczne znaczenie, przesłanie. Szczególnie odnosi się to podstawowego segmentu tych „zaszyfrowanych informacji” – korzenia. Nie inaczej jest w tym przypadku. By odgadnąć jakiego to miejsca i czego dotyczą wydarzenia związane z tą rośliną nie trzeba wiele – należy zapoznać się z opisem purchawki chropowatej – jej morfologią i znaczeniem, zaś bezdyskusyjnym lokalizatorem „teatru zdarzeń” jest łacińska nazwa tego grzyba: „Lycoperdon perlatum Pers”.

Wysokość 3-7 cm, średnica 2-4 cm, kształt maczugowaty lub gruszkowaty, o wierzchołku zaokrąglonym, lub zakończonym garbem. Pokryty jest brodawkowatymi kolcami. Początkowo cały owocnik jest biały, dojrzały staje się ochrowy lub brązowy i łysy. Kolce po dotknięciu z łatwością odłamują się, pozostają wówczas po nich okrągławe oczka. W dojrzałym owocniku całe jego wnętrze zamienia się w ogromną ilość zarodników, owocnik na szczycie pęka i przez powstały otwór uwalniają się zarodniki (pod wpływem wiatru lub dotknięcia przez zwierzęta lub ludzi). Już krople deszczu o średnicy 1 mm są wystarczające do wyrzucenia zarodników. Pojedynczy podmuch wiatru może uwolnić nawet 1 milion zarodników. (…) Badania bio akumulacji wykazały, że purchawka chropowata łatwo akumuluje występujące w glebie metale ciężkie oraz selen, i może być wykorzystana w tym celu jako gatunek wskaźnikowy Doświadczalnie wykazano też jej zdolność do wiązania jonów rtęci z roztworów wodnych, badana jest jej przydatność w tym względzie do oczyszczania wody i ścieków zanieczyszczonych rtęcią.”

(link) – http://pl.wikipedia.org/wiki/Purchawka_chropowata 

49V – Bomba jądrowa.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Nicea – 19 sierpnia 2014

Kolejny „historyczny” wpis z mojego bloga – z 19 sierpnia 2014 roku. Bezwzględność prekognicji nie podlega dyskusji.

manuscrito095

49R – http://voynich-ms.de/wiki/Bild:F49r.jpg

Orient vs. Okcydent.

Korzeń: rozległy, widać iż jest on podgryzany przez jakieś szkodniki. Liście: dwa kłębowiska gęstych liści, wyrastają one z długiej i solidnej łodygi, która jednakowoż w górnej swojej części wyraźnie więdnie – drugie, wyższe kłębowisko liści opuszczone na dół. Kwiat: liczne małe czerwono-niebieskie kwiatki wyrastają z dwu długich i rachitycznych, zwiędłych łodyg. Im dalej tym tym gorzej: kwiaty tracą kolor.

Korzeń: Podgryzające korzeń dwa szkodniki zapowiadają „kłopoty” tej rośliny. Nic w naszej historii nie dzieje się nagle, nie powstaje z próżni. Większość z wydarzeń ma swoje niewidoczne korzenie – przyczyny, których konsekwencje dopiero z czasem ujawniają się z całą swoją bezwzględnością. Tak też i kłopoty tej rośliny, którą ogólnie rzecz ujmując nazwałbym cywilizacją zachodu, wynikają bezpośrednio z wcześniejszych poczynań. Podgryzające korzeń szkodniki symbolizują zajadłą nienawiść fanatycznego fundamentalizmu islamskiego w stosunku do cywilizacji zachodu (element odwiecznego konfliktu), w szczególności zaś do tego wszystkiego złego co ta cywilizacja ze sobą przynosi. Liście: Dwa kłębowiska zielonych liści – to dwa segmenty – etapy owej cywilizacji zachodu: najpierw zachodnioeuropejska, później (powyżej) – amerykańsko-zachodnioeuropejska. Górne kłębowisko liści wyraźnie więdnie – co jest dowodem na to, iż podgryzanie szkodników będzie bardzo uciążliwe w skutkach. Kwiaty: ich kolory tracą na intensywności, jeden nawet całkiem bezbarwny, co jest informacją mówiącą o tym, iż mimo wszystko wartości cywilizacyjne zachodu są ponadczasowe – przetrwają ten niekorzystny okres, będzie to jednak okupione olbrzymimi stratami.

49R – Orient vs. Okcydent.  

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Propozycja – The proposal

Powtórzę to co już w 2014 pisałem, może tym razem spotka się to z większym zrozumieniem:

Propozycja.
Jak do tej pory na moim blogu zamieściłem początkowe Almanachy Nostradamusa jak też i fragmenty – część zielarską (historyczną) Manuskryptu Voynicha. Jest to zaledwie wstęp do pozostających jak do tej pory w cieniu obu tych zakodowanych tematyk. Inne Almanachy, Centurie czy też Listy Nostradamusa, jak również pozostałe części Manuskryptu Voynicha: (astronomiczna, biologiczna, kosmologiczna, farmaceutyczna), stanowią meritum propozycji: jeśli ktoś z odwiedzających ten blog chciałby dowiedzieć się co zawierają pozostałe elementy przepowiedni, lub też, na czym bardziej mi zależy, byłby zainteresowany rozpropagowaniem mojej interpretacji Manuskryptu Voynicha na przykład w prasie, mediach, wydawnictwie, w swoim kraju, to gotów byłbym na nawiązanie współpracy. Przy czym zaznaczam, iż ewentualny kontrahent mógłby liczyć z mojej strony na pełne zaangażowanie, jak też i liczyć na prawo wyłączności na całość moich interpretacji, których nowatorska jakość jest wyjątkowa, o czym można się było do tej pory przekonać. Zapewniam, iż pozostała część zakodowanych informacji jest równie ciekawa i zaskakująca. Wszelkie informację kierować poprzez zakładkę: Kontakt, lub Facebook.

Proposal.
So far on my blog I posted the initial Almanacs by Nostradamus as well and fragments – Part herbalist (historical) Voynich Manuscript. It is just an introduction to, remaining so far in the shade, both coded themes. Other Almanacs and such. Centuries of Nostradamus or lists, as well as other parts of the Voynich Manuscript (astronomical, biological, cosmological, pharmaceutical), are the merits of the proposal: if someone from the visitors of this blog would like to know what they contain other elements of prophecy, or, what more I care, wider publicity would be interested in my interpretation Voynich Manuscript, for example, in the press, media, publishing, in your country, you’d be willing to cooperate. At the same time point out that the potential contractor could count on my hand the full commitment, as well, and rely on the exclusive right to all of my interpretation, which is unique innovative quality of what you might see so far. I assure you that the remaining encoded information is as interesting and surprising. All information guided by tab: Contact, or on Facebook.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Brexit – 1 lipca 2014

Wczoraj – 23 czerwca 2016 roku, obywatele Wielkiej Brytanii w głosowaniu powszechnym zdecydowali o wystąpieniu z Unii Europejskiej – tak zwany Brexit. Dla sceptyków – szczególnie tych brytyjskich, jest to spełnienie oczekiwań, natomiast dla euroentuzjastów – zaskoczenie i szok. Mimo wszystko, jedno jest pewne, skutkiem tego historycznego wydarzenia będzie czas zawirowań gospodarczych, oraz konieczność ponownego przedefiniowania wszystkich najważniejszych uwarunkowań geopolitycznych na kontynencie europejskim.

Jeśli chodzi o mnie – nie jest to dla mnie ani zaskoczenie, ani tym bardziej szok, ponieważ już dwa lata temu na tym blogu zamieściłem wpis o tym, iż Unię Europejską czeka powolny uwiąd – i w konsekwencji rozpad, czego dowodem jest mój wpis z 1 lipca 2014 roku:

48V

48V – (link)- http://voynich-ms.de/wiki/Bild:F48v.jpg

Rozpad Unii Europejskiej.

Korzeń: bezbarwny, dwu segmentowy – jedna część korzenia wyrasta bezpośrednio z drugiej. Liście: duża ilość zielonych i postrzępionych liści, rosną one na dwóch bezbarwnych łodygach. Kwiat: na każdej z tych łodyg rosną po dwa granatowe pąki.

Korzeń: powstanie i rozwój (czyli korzenie) Unii Europejskiej był stopniowy, ewolucyjny: najpierw była to Europejska Wspólnota Węgla i Stali – czyli wspólnota gospodarczo-polityczna o lokalnym zasięgu i znaczeniu, później, po przyłączeniu coraz to nowych członków, szczególnie tych ze wschodu Europy, potężny organizm, którego celem była tak integracja gospodarcza, ale co istotniejsze, integracja geopolityczna, o zamiarach bardzo niejasnych. Dlatego też ten korzeń dwu segmentowy, symbolizować ma ów ewolucyjny charakter. Liście: zielone i postrzępione, wiele mówią o kłopotach tych państw po tej swoistej turbulencji finansowej i politycznej jaką będą musiały przezwyciężyć te poszczególne państwa członkowskie, których gospodarka ukierunkowana na byt wspólnotowy, teraz ma powrót będzie musiała być przestawiona na większą samowystarczalność – konkurencyjność. Fakt, iż liście – poszczególne państwa wyrastają z dwu łodyg, sygnalizuje powrót do historycznej semantyki – Europa wschodnia i zachodnia. Kwiat: dwa granatowe pąki na każdej z łodyg, świadczą o tym, iż ta turbulencja będzie miała raczej nieciekawe skutki. Tak jak w przypadku poprzedniej rośliny, wszystkie powyższe wnioski wysublimowane zostały na podstawie wiedzy zawartej w przepowiedniach Nostradamusa – konkretnie w Almanachu na rok 1560, a także to co jest zakodowane w przepowiedni Nostradamusa: Przepowiednia ogólna za 1560 rok z Nowej Wielkiej Prognozy.

(link)- http://gloriaolivae.pl/?m=201407

Ten potwierdzony przez aktualną rzeczywistość fakt prekognicji nie jest bynajmniej moją zasługą, ale jest dziełem twórców Manuskryptu Voynicha. W tym miejscu chciałbym dodać tylko, iż wiedza o tych wydarzeniach zakodowana jest również w przepowiedniach Nostradamusa (Almanach na rok 1560, oraz Przepowiednia na ten sam rok), czego dowody także można znaleźć na moim blogu. Następne ilustracje Manuskryptu Voynicha skrywają w sobie wiedzę o następnych wydarzeniach, ale to już temat na inne wpisy.

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Over the Hills and Far Away – czyli rok 2016 (lato)

Led Zeppelin I

1. Good Times Bad Times – czyli powstanie i ewolucja Układu Słonecznego

2. Babe I’m Gonna Leave You – czyli powstanie Księżyca

3. You Shook Me – czyli Hadeik

4. Dazed and Confused – czyli powstanie i ewolucja życia na Ziemi

5. Your Time Is Gonna Come – czyli okres panowania dinozaurów

6. Black Mountain Side – czyli zagłada dinozaurów

7. Communication Breakdown – czyli szybkie zróżnicowanie ssaków

8. I Can’t Quit You Baby – czyli Antropogeneza

9. How Many More Times – czyli Księga Rodzaju

Led Zeppelin II

1. Whole Lotta Love – czyli byt transcendentny

2. What Is and What Should Never Be – czyli zbyt wiele naraz

3. The Lemon Song – czyli skutki nadmiernej ciekawości

4. Thank You – czyli poświęcenie i trud

5. Heartbreaker – czyli Judaizm

6. Living Loving Maid (She’s Just a Woman) – czyli Chrześcijaństwo

7. Ramble On – czyli Islam

8. Moby Dick – czyli średniowieczna masakra

9. Bring It On Home – czyli Nowy Świat czarnych niewolników

Led Zeppelin III

1. Immigrant Song – czyli Odkrycie Ameryki

2. Friends – czyli pionierzy Dzikiego Zachodu

3. Celebration Day – czyli Deklaracja Niepodległości

4. Since I’ve Been Loving You – czyli etos pracy, wytrwałości i oszczędności

5. Out on the Tiles – czyli wyjście z cienia na polityczne salony

6. Gallows Pole – czyli zasłużony koniec nikczemnych czynów

7. Tangerine – czyli Hiroszima i Nagasaki

8. That’s the Way – czyli za żelazną kurtyną

9. Bron-Y-Aur Stomp – czyli koniec z dyskryminacją rasową

10. Hats off to (roy) Harper – czyli długi marsz do wolności

Led Zeppelin IV

1. Black Dog – czyli rok 1978

2. Rock and Roll – czyli lata 1979 – 1999

3. The Battle of Evermore – czyli lata 1999 – 2004

4. Stairway to Heaven – czyli rok 2004

5. Misty Mountain Hop – czyli lata 2004 – 2005

6. Four Sticks – czyli lata 1998, 2006 – 2008

7. Going to California – czyli rok 2009

8. When the Levee Breaks – czyli lata 2010 – 2015

Houses of the Holy

1. The Song Remains the Same – czyli rok 2016 (początek roku)

2. The Rain Song – czyli rok 2016 (wiosna)

 

3. Over the Hills and Far Away

Hey lady–you got the love I need
Maybe more than enough.
Oh Darling… walk a while with me
You’ve got so much… 

Many have I loved – Many times been bitten
Many times I’ve gazed along the open road. 

Many times I’ve lied – Many times I’ve listened
Many times I’ve wondered how much there is to know. 

Many dreams come true and some have silver linings
I live for my dream and a pocketful of gold. 

Mellow is the man who knows what he’s been missing
Many many men can’t see the open road. 

Many is a word that only leaves you guessing
Guessing ’bout a thing you really ought to know, ooh!
You really ought to know…

 

Ponad Wzgórzami I Dalej

O, pani – ty masz miłość, której ja potrzebuję
Och możliwe – za dużo aż
Och kochanie, kochanie przejdźmy się na chwilę –
Och masz jej aż tyle.

Wiele kochałem
Wiele razy cierpiałem
Wiele razy patrzyłem
W otwarte drogi.

Wiele razy kłamałem
Wiele razy słuchałem
Wiele razy się zastanawiałem
Ile jeszcze można wiedzieć.

Wiele snów się spełnia,
A niektóre mają nawet srebrne wnętrze
Ja żyję dla mojego snu
I garstki złota.

Dojrzały jest ten,
Kto wie, co utracił.
Wielu, wielu ludzi
Nie widzi otwartych dróg.

Wiele to słowo,
Które jest dla nas zagadką.
Tak dużo zgadywania
Tego co powinno być znane
Tego co powinno być znane.

(link)- http://www.tekstowo.pl/piosenka,led_zeppelin,over_the_hills_and_far_away.html

 

Jak już wcześniej wspomniałem: wszystkie utwory z piątej płyty zespołu Led Zeppelin – Houses of the Holy opowiadają o przyszłych, kolejnych wydarzeniach z historii życia „brodatego mężczyzny”.

Po czasie bezczynności w ckliwej „brei” – (The Rain Song), nadchodzi czas na działanie – (Over the Hills and Far Away). No tak, ale czy jest to aktywne działanie ze strony głównego bohatera – „brodatego mężczyzny”, czy raczej wyczekiwanie na jakiś konkretny krok ze strony jego interlokutora?

Pierwszy wers piosenki jednoznacznie ukierunkowuje: you got the love I need. Z pewnością nie o miłość bynajmniej tu chodzi, a o konkretne działanie. Zaznaczone kolorem zielonym ostatnie wersy utworu tłumaczą powody, dla których owe działanie jest tak niezbędne. A co w środkowej części utworu? Więcej na ten temat ma do powiedzenia Robert Plant:

In singing the song live in 1973 and later concerts, Plant often substituted the opening lyrics of the second verse („Many have I loved, many times been bitten”) with the opening lyrics of the third verse („Many times I’ve lied, many times I’ve listened”). He also commonly followed the words „pocket-full of gold” with „Acapulco Gold” (a type of marijuana), as can be heard on the live album  How the Ewst Was Won. Also, at concerts guitarist Jimmy Page performed an extended guitar solo, which essentially consisted of the rhythm and lead guitar parts of the album version split into two separate pieces. This extended solo made the live renditions last seven minutes or more.

(link) – https://en.wikipedia.org/wiki/Over_the_Hills_and_Far_Away_(Led_Zeppelin_

song)#cite_note-Many.2C_Many_Times-7

Na koniec – klucz do rozszyfrowania całego utworu: począwszy od minuty 3:55 do końca, w instrumentalnym jego fragmencie usłyszeć można bardzo oryginalne dźwięki, które swoją charakterystyką kojarzą mi się z grą na karylionie – Carillion (kuranty).

Carillion powstał w XVI wieku we Flandrii. Największe skupiska tych historycznych instrumentów można spotkać w Belgii, Holandii oraz w północnych Francji i Niemczech.

(link)- https://www.youtube.com/watch?v=0K_f9nAJcHo

 

facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

Najnowsze komentarze

Przysłowia i sentencje

Jest coś wyższego w górze, które miesza zamiary śmiertelnych (co przeszkadza zamiarom śmiertelników).
Walerian Łukasiński
----------------------
Bo chociaż wszystko się dzieje według tego logosu zawsze, zawsze ludzie tego nie pojmują.
Heraklit
---------
Człowiek zmienia się stale i wciąż odnawia w niekończącym się ciągu, który nazywamy czasem.
Człowiek będzie musiał pojąć czas
i opanować go. Albowiem czas jest nasieniem wszechświata.
Mahabharata
---------------
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.
Albert Einstein
----------------

Jak ten czas leci!

Kwiecień 2017
P W Ś C P S N
« Mar    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Visits

Weather condition